0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

17:02 06-03-2026

Prawa autorskie: Zdjęcie: Jim WATSON / AFPZdjęcie: Jim WATSON ...

Pomyłka, niedopatrzenie? Trump w końcu w aktach Epsteina

Departament Sprawiedliwości uzupełnił akta Epsteina o zeznania kobiety oskarżającej Donalda Trumpa o molestowanie. DS tłumaczy, że to przeoczenie – myśleli bowiem, że transkrypcja tych zeznań już dawno została opublikowana.

Co się wydarzyło?

Zeznania kobiety obciążającej Donalda Trumpa o napaść seksualną, kiedy miała 13 lat, opublikowano w czwartek, 5 marca. Agenci FBI są w ich posiadaniu od 2019 roku, a opinia publiczna wiedziała o istnieniu notatek z tamtych przesłuchań.

Tyle że do tej pory w materiałach opublikowanych w tzw. aferze Epsteina pojawił się tylko fragment tamtych zeznań – czyli notatki z pierwszego przesłuchania. A było ich cztery. W dodatku opublikowane materiały obciążają wyłącznie Jeffreya Epsteina, nie Donalda Trumpa.

„New York Times” oraz radio NPR wskazali, że w zeznaniach brakuje 50 stron, co potwierdzają oznaczenia kartek. Wysunęli mocny zarzut wobec Departamentu Sprawiedliwości domniemując, że DS chciał sprawę Trumpa ukryć. Podobną tezę wysuwa wiceszef komisji ds. nadzoru Izby Reprezentantów Robert Garcia z Partii Demokratycznej, który opublikował oświadczenie wskazując, że publikację przesłuchań FBI wstrzymano. „Zatajanie bezpośrednich dowodów potencjalnej napaści ze strony prezydenta Stanów Zjednoczonych jest najpoważniejszym przestępstwem w tym procesie tuszowania sprawy przez Biały Dom” – oznajmił polityk Partii Demokratycznej.

Departament Sprawiedliwości, publikując transkrypcję wszystkich przesłuchań kobiety (i pojawiającego się tam wątku Donalda Trumpa) przyznał, że nie opublikował ich przez przeoczenie. Sądził, że już je opublikował.

Jaki jest kontekst?

Opublikowanie w czwartek zeznania dotyczą historii w lat 80. Kobieta (wówczas 13-latka) miała zostać zaproszona przez Epsteina do Nowego Jorku lub New Jersey, do „bardzo wysokiego budynku z wielkimi pokojami”. Tam przedstawiono ją Donaldowi Trumpowi. Dziewczyna miała przebywać z nim sama. Zeznała FBI, że rozpiął rozporek i przyłożył jej głowę do swojego penisa. Nastolatka go ugryzła, na co Trump miał zareagować rozkazem wyrzucenia dziewczyny z pokoju.

Karoline Leavitt, rzeczniczka Białego Domu zaprzecza zarzutom. Twiedzi, że zarzuty są bezpodstawne, niepoparte dowodami i pochodzą od „zaburzonej kobiety z bogatą kartoteką kryminalną”. Podkreśla przy tym, że Trump został uniewinniony w aferze Epsteina i sam zdecydował o opublikowaniu jego akt.

Prezydent USA przyjaźnił się z Epsteinem. Co najmniej osiem razy latał „Lolita Expressem”, prywatnym odrzutowcem Epsteina, który służył do przewożenia nieletnich ofiar. W wywiadzie dla „The New Yorkera” w 2002 roku określił Epsteina mianem „świetnego faceta”.