Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:31 07-03-2026

Prawa autorskie: Zrzuty ekranu z wideo opublikowanego na profilu Białego Domu na platformie XZrzuty ekranu z wide...

Wojna w Iranie jak gra wideo i sport? Spoty Białego Domu

Biały Dom wypuścił serię kontrowersyjnych spotów dotyczących amerykańsko-izraelskich ataków na Iran. Rzeczywiste zdjęcia z ataków zestawione są ze scenami z amerykańskich filmów akcji, meczów sportowych lub gier wideo. Wojna pokazana jest w nich jak dobra zabawa.

Co się wydarzyło?

W czwartek 5 marca i w piątek 6 marca w mediach społecznościowych Białego Domu opublikowanych zostało kilka bardzo kontrowersyjnych materiałów wideo dotyczących amerykańsko-izraelskich ataków na Iran. Rzeczywiste nagrania z ataków zostały zestawione z klipami z amerykańskich filmów akcji, takich jak m.in. Matrix, MadMax, Superman czy IronMan, zabawnymi opisami lub scenami z meczy sportowych.

Np. 42-sekundowe wideo z 6 marca, podpisane „Sprawiedliwość na sposób amerykański” (z ang. Justice, the American Way), rozpoczyna ujęcie z filmu IronMan, w którym główny bohater, alter ego IronMana, Tony Stark, mówi do swojego systemu sztucznej inteligencji „Wake up, daddy's home”, (pol. Wstawaj, tatuś wrócił), co może być nawiązaniem do niedawnej wypowiedzi sekretarza NATO Marka Ruttego, który określił Trumpa mianem „tatusia” (ang. daddy) dla członków NATO.

Po ujęciu z IronMana następuje sekwencja ujęć z innych filmów akcji, m.in. „Walecznego Serca” z Melem Gibsonem, „Top Gun: Maverick” z Tomem Cruisem czy „Gladiatora” z Russellem Crowem. Przekaz jest jasny: amerykańscy super bohaterowie znowu wykonują czarną robotę i ratują świat, mając przy tym także niezłą zabawę.

W kolejnym wideo ujęcia ataków w Iranie zestawione są z klipami z meczów futbolu amerykańskiego. Moment eksplozji skojarzony jest momentem przyłożenia w meczu, czyli tzw. touchdown (tak też opisany jest klip). Przyłożenie to najważniejsza akcja ofensywna w futbolu. Tłem muzycznym do tego klipu jest utwór „Thunderstruck” AC/DC.

Kolejny klip pokazuje amerykańsko-izraelskie ataki na Iran w konwencji gry komputerowej „Grand Theft Auto”. Zaczyna się ujęciem bohatera gry, który rusza przed siebie z misją. Opis wideo listuje „cele misji”, czyli cele operacji „Epicka furia”:

  • zniszczyć arsenał rakietowy Iranu
  • zniszczyć marynarkę wojenną Iranu
  • zapewnić, że Iran nigdy nie zdobędzie broni jądrowej.

W tle słychać motyw muzyczny z gry.

Kolejne wideo zestawia nagrania z ataków z klipem z kreskówki „Sponge Bob”. Po zdjęciu z ataku pojawia się postać Sponge Boba, który wesoło zagaduje: „Chcecie zobaczyć, jak robię to znowu”?, po czym następuje kolejne ujęcie ataku.

Jaki jest kontekst?

Seria wideo wypuszczonych przez Biały Dom dotyczy trwających właśnie amerykańsko-izraelskich ataków na Iran. Tzw. operacja „Epicka Furia” rozpoczęła się w sobotę 28 lutego, kiedy armia izraelska i siły USA w regionie zbombardowały cele w Iranie, zabijając najwyższego przywódcę Iranu ajatollaha Alego Chameneia i innych wysokich rangą przedstawicieli władz. Teheran w odpowiedzi zaatakował Izrael i kilka państw Zatoki Perskiej – Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabię Saudyjską, Katar, Bahrajn, Kuwejt oraz Irak, uderzając zarówno w amerykańskie bazy wojskowe, jak i obiekty cywilne.

W amerykańsko-izraelskich nalotach na Iran zabitych zostało już co najmniej 1230 osób – donosi agencja AP, powołując się na dane irańskich władz.

Wśród zabitych jest 165 dziewczynek i członków personelu pedagogicznego, które zginęły po trafieniu pocisków w szkołę w mieście Minab. Placówka najprawdopodobniej została trafiona omyłkowo, a celem miały być instalacje wojskowe. W pobliżu znajdowały się koszary irańskiej Gwardii Rewolucyjnej.

Jak wynika z informacji uzyskanych przez agencję Reutera, amerykańscy śledczy wojskowi uważają, że to prawdopodobnie amerykańskie siły są odpowiedzialne za atak na irańską szkołę dla dziewcząt. Ale śledztwo jeszcze trwa, to nie są ostateczne wnioski.

W efekcie operacji „Epicka furia” życie straciło też sześciu amerykańskich żołnierzy. Ich ciała mają wrócić do USA w sobotę 7 marca. W ceremonii na lotnisku ma wziąć udział prezydent Donald Trump z żoną, który określa zabitych mianem „Wielkich Wojowników”. Oprócz nawiązujących do stylistyki gier komputerowych i imprez sportowych spotów wideo,

oficjalnej narracji Białego Domu na temat ataków na Iran towarzyszy bardzo podniosła, niemal religijna retoryka.

Do amerykańskiej organizacji Military Religious Freedom Foundation wpłynęło ponad 200 skarg od personelu wojskowego na przełożonych używających ekstremistycznej retoryki chrześcijańskiej do uzasadnienia wojny. Żołnierze skarżyli się, że dowódcy opisywali wojnę w Iranie jako „część boskiego planu” i odnosili się do cytatów z Biblii mówiących o Armagedonie i zbliżającym się powrocie Jezusa Chrystusa.

Skargi wpłynęły od żołnierzy wszystkich rodzajów sił zbrojnych, w tym piechoty morskiej, sił powietrznych i sił kosmicznych – donosił „The Guardian”.

Przeczytaj także:

11:24 07-03-2026

Prawa autorskie: Fot. SERGEY BOBOK / AFPFot. SERGEY BOBOK / ...

Nocne ataki Rosji na Ukrainę. Co najmniej 9 osób nie żyje

W nocy z piątku na sobotę rosyjska rakieta uderzyła w pięciopiętrowy budynek mieszkalny w Charkowie. Zginęło co najmniej 7 osób, w tym dwójka dzieci. W sumie minionej nocy Rosja wystrzeliła przeciwko Ukrainie 29 rakiet i 480 dronów. W Kijowie 2 tysiące domów zostało bez ogrzewania.

Co się wydarzyło?

W nocy z piątku na sobotę (6 na 7 marca) Rosja przeprowadziła zmasowane ataki na Ukrainę. W sumie agresor wystrzelił w stronę Ukrainy 509 środków napadu powietrznego, w tym 29 rakiet i 480 dronów – poinformowały Siły Powietrzne Ukrainy. Ukraińskiej obronie powietrznej udało się zestrzelić 472 z nich – 19 pocisków balistycznych i 453 drony różnego typu. Te, których nie udało się przechwycić, spadły na cele na terenie całego kraju.

W Charkowie rosyjska rakieta uderzyła w pięciopiętrowy budynek mieszkalny, powodując jego częściowe zawalenie i pożar – poinformowała „Ukraińska Prawda”. Pracujące na miejscu służby ratunkowe odkryły w gruzach już siedem ciał. Wśród nich jest m.in. nauczycielka z lokalnej szkoły średniej i jej syn, 13-letni i 6-letni chłopiec oraz 17-letnia dziewczynka. Ofiar może być więcej. Poza tym co najmniej 10 osób zostało rannych w ataku.

Bomba lotnicza spadła także w centrum Kramatorska – podał Wadym Fiłaszkin, szef administracji wojskowej obwodu donieckiego. W ataku rannych zostało 6 osób – troje dorosłych i trójka dzieci.

Dwie osoby zginęły w wyniku rosyjskich ataków w obwodzie dniepropietrowskim i sumskim.

Co najmniej trzy rundy wybuchów było słychać także w Kijowie. Jak poinformował mer Kijowa Witalij Kliczko, na Kijów spadły trzy pociski balistyczne – o 01:28, 01:41 oraz 02:25, ale uderzyły w tereny niezamieszkałe. Trzy osoby zostały ranne.

Rosjanie, jak co noc, celowali też w obiekty infrastruktury energetycznej oraz w infrastrukturę kolejową. Uszkodzenia odnotowano w Kijowie, a także w obwodach chmielnickim, czerniowieckim, żytomierskim, dniepropietrowskim, zaporoskim, winnickim, odeskim, połtawskim, sumskim i czerkaskim – poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski na Telegramie.

W Kijowie z powodu ataku na elektrociepłownię bez ogrzewania zostało niemal 2 tysiące gospodarstw domowych.

W obwodzie odeskim, w wyniku rosyjskiego ataku, doszło do pożaru zbiorników z olejem roślinnym w porcie, uszkodzony został także magazyn zbożowy. Tu także nie odnotowano ofiar.

Tymczasem Ministerstwo Obrony Rosji poinformowało, że rosyjska obrona powietrzna strąciła w nocy 124 ukraińskie drony, m.in. w obwodzie briańskim, orłowskim, biełgorodzkim oraz riazańskim. W sobotę przed południem Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował także, że ukraińskim siłom udało się uderzyć w miejsce składowania i startu rosyjskich bezzałogowców typu „Shahed” w Doniecku.

Jaki jest kontekst?

Rosja kontynuuje ataki na Ukrainę, pomimo że trwają ukraińsko-rosyjskie rozmowy pokojowe. Co prawda ze względu na wydarzenia na Bliskim Wschodzie spotkanie zaplanowane na 5 i 6 marca w Genewie odwołano, ale formalnie rozmowy nie zostały zawieszone. Ustalona zostanie tylko nowa data.

6 marca doszło do uzgodnionej podczas spotkania w Genewie w połowie lutego wymiany jeńców wojennych. Ukraina wypuściła 500 rosyjskich żołnierzy, a Rosja 500 ukraińskich.

Jak poinformował ukraiński sztab koordynacyjny do domu wrócili żołnierze Sił Lądowych, Sił Powietrznych, Sił Morskich, Sił Transportowych, Sił Powietrznych, Sił Bezzałogowych, a także żołnierze Gwardii Narodowej Ukrainy i Państwowej Służby Granicznej. Większość z nich była w niewoli ponad rok, niektórzy od 2022 roku.

Wśród uwolnionych, oprócz żołnierzy i sierżantów, byli również oficerowie. Najmłodszy uwolniony jeniec ma 26 lat, a najstarszy – 60.

Jak wynika z informacji przekazanych przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego podczas Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, w rosyjskiej niewoli przebywa obecnie około 7 tysięcy Ukraińców, a w Ukrainie – 4 tysiące rosyjskich jeńców. Ponadto w Ukrainie ponad 70 tys. osób jest zaginionych.

Przeczytaj także:

17:02 06-03-2026

Prawa autorskie: Zdjęcie: Jim WATSON / AFPZdjęcie: Jim WATSON ...

Pomyłka, niedopatrzenie? Trump w końcu w aktach Epsteina

Departament Sprawiedliwości uzupełnił akta Epsteina o zeznania kobiety oskarżającej Donalda Trumpa o molestowanie. DS tłumaczy, że to przeoczenie – myśleli bowiem, że transkrypcja tych zeznań już dawno została opublikowana.

Co się wydarzyło?

Zeznania kobiety obciążającej Donalda Trumpa o napaść seksualną, kiedy miała 13 lat, opublikowano w czwartek, 5 marca. Agenci FBI są w ich posiadaniu od 2019 roku, a opinia publiczna wiedziała o istnieniu notatek z tamtych przesłuchań.

Tyle że do tej pory w materiałach opublikowanych w tzw. aferze Epsteina pojawił się tylko fragment tamtych zeznań – czyli notatki z pierwszego przesłuchania. A było ich cztery. W dodatku opublikowane materiały obciążają wyłącznie Jeffreya Epsteina, nie Donalda Trumpa.

„New York Times” oraz radio NPR wskazali, że w zeznaniach brakuje 50 stron, co potwierdzają oznaczenia kartek. Wysunęli mocny zarzut wobec Departamentu Sprawiedliwości domniemując, że DS chciał sprawę Trumpa ukryć. Podobną tezę wysuwa wiceszef komisji ds. nadzoru Izby Reprezentantów Robert Garcia z Partii Demokratycznej, który opublikował oświadczenie wskazując, że publikację przesłuchań FBI wstrzymano. „Zatajanie bezpośrednich dowodów potencjalnej napaści ze strony prezydenta Stanów Zjednoczonych jest najpoważniejszym przestępstwem w tym procesie tuszowania sprawy przez Biały Dom” – oznajmił polityk Partii Demokratycznej.

Departament Sprawiedliwości, publikując transkrypcję wszystkich przesłuchań kobiety (i pojawiającego się tam wątku Donalda Trumpa) przyznał, że nie opublikował ich przez przeoczenie. Sądził, że już je opublikował.

Jaki jest kontekst?

Opublikowanie w czwartek zeznania dotyczą historii w lat 80. Kobieta (wówczas 13-latka) miała zostać zaproszona przez Epsteina do Nowego Jorku lub New Jersey, do „bardzo wysokiego budynku z wielkimi pokojami”. Tam przedstawiono ją Donaldowi Trumpowi. Dziewczyna miała przebywać z nim sama. Zeznała FBI, że rozpiął rozporek i przyłożył jej głowę do swojego penisa. Nastolatka go ugryzła, na co Trump miał zareagować rozkazem wyrzucenia dziewczyny z pokoju.

Karoline Leavitt, rzeczniczka Białego Domu zaprzecza zarzutom. Twiedzi, że zarzuty są bezpodstawne, niepoparte dowodami i pochodzą od „zaburzonej kobiety z bogatą kartoteką kryminalną”. Podkreśla przy tym, że Trump został uniewinniony w aferze Epsteina i sam zdecydował o opublikowaniu jego akt.

Prezydent USA przyjaźnił się z Epsteinem. Co najmniej osiem razy latał „Lolita Expressem”, prywatnym odrzutowcem Epsteina, który służył do przewożenia nieletnich ofiar. W wywiadzie dla „The New Yorkera” w 2002 roku określił Epsteina mianem „świetnego faceta”.

16:28 06-03-2026

Prawa autorskie: Photo by Nicolas TUCAT / AFPPhoto by Nicolas TUC...

Islandia w UE? Zdecyduje referendum

Rząd Islandii chce wznowić rozmowy o przyłączeniu wyspy do Unii Europejskiej – ale najpierw zamierza poznać zdanie swoich obywateli. Data referendum już jest. Potrzeba formalnej zgody parlamentu.

Co się wydarzyło?

„Rząd Islandii podjął decyzję o skierowaniu do Althingi, czyli parlamentu Islandii, wniosku o rezolucję proponującą przeprowadzenie 29 sierpnia 2026 r. referendum w sprawie wznowienia negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską” – ogłosił islandzki rząd na oficjalnej stronie internetowej.

To dopiero początek ewentualnej drogi Islandii do stania się krajem członkowskim Unii Europejskiej. Kraj złożył wniosek o członkostwo w 2009, w szczycie globalnego kryzysu finansowego naocznie odczuwanego przez Islandczyków. Wówczas upadły trzy największe banki tego kraju. Po trzech latach negocjacji, zawieszono je. Wówczas w Islandii zmienił się rząd, do władzy doszła m.in. eeurosceptyczna Partia Niepodległości, a eksperci ostrzegali przed potencjalnym rozpadem strefy euro.

Teraz nowe ugrupowanie koalicyjne chce spytać obywateli, czy powinien do negocjacji wrócić. Formalnie bowiem od trzynastu lat są one uśpione. Dopiero wtedy, gdy negocjacje zakończą się sukcesem, Islandia rozpisze kolejne referendum – tym razem pytając, czy są za przystąpieniem kraju do Unii Europejskiej.

Jaki jest kontekst?

Informacja o zamiarze rozpisania referendum pojawiła się już 1 marca, podczas warszawskiego spotkania Kristrun Frostadottir, islandzkiej premier, z Donaldem Tuskiem. Ta ogłosiła wtedy, że Islandia w najbliższych miesiącach przeprowadzi referendum i potencjalnie wróci do negocjacji akcesyjnych z UE. Ta wiadomość oficjalnie została przedstawiona przez wyspiarski rząd 6 marca.

Rząd oficjalnie tłumaczy, że referendum i powrót do rozmów o dołączeniu do UE był jednym z punktów programu koalicji. Zadeklarowano tam, że akcja referendalna zostanie zakończona do 2027 roku. Nieoficjalnie jednak spekuluje się, że decyzja islandzkiego rządu mogła zostać przyspieszona przez Donalda Trumpa i jego rozszczenia względem Grenlandii.

Przeczytaj także:

Jak mówi „Deutsche Welle” islandzki politolog, prof. Eirikur Bergmann, Islandczycy nigdy do tej pory nie debatowali o akcesji do UE w kontekście bezpieczeństwa swojego kraju. „To nowy czynnik i nie widać jeszcze w badaniach wpływu takich wydarzeń, jak dojście Trumpa do władzy, obłożenie Islandii amerykańskimi cłami czy kwestia Grenlandii, na postawy społeczeństwa wobec Unii Europejskiej. To jest jeszcze dla Islandii kwestia niejasna” – podkreśla Bergmann, dyrektor Centrum Studiów Europejskich na uniwersytecie Bifröst.

W sondażu Gallupa z marca ubiegłego roku, na który powołuje się „DW” 44,3 proc. badanych było za wznowieniem rozmów z UE i przystąpieniem do Unii. Przeciw – 35,6 proc. przeciw, a reszta niezdecydowana. Kolejne badanie, wykonane w dniach 21 stycznia – 2 lutego 2026 z pytaniem „czy Islandia powinna przystąpić do UE?”, dało wynik 42 proc. „za”, 42 proc. „przeciw” i 16 proc. niezdecydowanych.

Sama Islandia jest członkiem strefy Schengen oraz Europejskiego Obrotu Gospodarczego, zaimplementowała już część prawnych rozwiązań.

W marcu Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej ma udać się do Arktyki. Unia obiecuje Islandii przynależność do struktury bezpiecznej, stabilnej i przewidywalnej. Na drugim brzegu jest jednak kwestia ... ryb. Rybołóstwo jest bowiem jednym z najważniejszych sektorów gospodarki wyspy, odpowiadającej za 40 procent eskportu. Unijna polityka mówi jednak o równym dostępie do wód całej Unii, a także podporządkowaniu się limitom i zasadom połowowym. To najpewniej najważniesjzy element negocjacji z UE.

14:43 06-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Michal Ryniak / Agencja Wyborcza.plFot. Michal Ryniak /...

Kaja Godek w akcji. Prokuratura wszczyna śledztwo w sprawie aborcji w Gdańsku

Szpital św. Wojciecha w Gdańsku-Zaspie odmówił wydania prokuraturze dokumentacji pacjentek, które dokonały aborcji. Miejscowa prokuratura ogłosiła właśnie, że wszczyna postępowanie. Zainicjowała je fundacja Kai Godek, która od tygodni nęka pacjentki i personel szpitala.

Co się wydarzyło?

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku poinformowała w piątek, 6 marca o wszczętym przez śledczych niższej instancji śledztwa w sprawie dokonania w ubiegłym roku w Szpitalu św. Wojciecha co najmniej siedmiu zabiegów przerwania ciąży z naruszeniem przepisów ustawy.

Jak twierdzi prokuratura, dwie aborcje mogły być przeprowadzone poprzez podanie chlorku potasu w czasie, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety – czyli powyżej 22 tygodnia ciąży.

Sprawa prowadzona jest pod kątem art. 152 par. 1 i 3 Kodeksu karnego mówiące o przerwaniu ciąży za zgodą kobietą. Polskie prawo dla lekarzy przeprowadzających taki zabieg przewiduje nawet trzy lata więzienia. Za aborcję w późniejszym czasie, czyli powyżej 22 tygodnia ciąży – nawet osiem lat.

Mariusz Duszyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku przyznaje, że postępowanie zainicjowało zawiadomienie złożone przez Fundację Życie i Rodzina w Warszawie. To fundacja Kai Godek, która od miesięcy organizuje pikiety pod szpitalem w Gdańsku-Zaspie.

„Hałas, blokowanie przejścia, uporczywe modlitwy. Wszystko dlatego, że organizacje antyaborcyjne dowiedziały się, że w szpitalu na Zaspie kobiety mogą liczyć na zgodną z prawem aborcję w przypadku gdy kontynuacja ciąży zagraża ich zdrowiu lub życiu” – pisała o tych pikietach na łamach OKO.press Oliwia Gęsiarz.

Przeczytaj także:

Grupa aktywistów antyaborcyjnych, oprócz głośnych manifestacji i odmawianych różańców, wchodzi do środka szpitala z włączonymi kamerami i aparatami, żądając rozmowy z kierownictwem placówki. A potem wszystko wrzuca do sieci, generując hejt na personel szpitala i jego pacjentki. 2 marca Gdański Sąd Okręgowy przyznał, że decyzja o aborcji ma charakter indywidualny, szpital powinien móc zapewnić przebywającym w nim właściwy proces diagnostyczny oraz spokój. Wszystko to uniemożliwiają pikiety Godek.

Jaki jest kontekst?

Sprawa nie jest nowa. Szpital św. Wojciecha już 11 stycznia otrzymał z prokuratury pierwsze pismo zobowiązujące ich do wydania dokumentacji pacjentek. Odmówił. Jak bowiem twierdzi, zabiegi przerwania ciąży były legalne, a płody obarczone często ogromnymi, niedającymi szans na przeżycie wadami letalnymi.

„Z takich ciąż nie rodzą się zdrowe, różowe noworodki. Po takich porodach wyzwaniem jest dobranie odpowiednich, umożliwiających łagodzenie towarzyszącego nieuchronnej śmierci bólu, dawek leków” – pisała w OKO.press Oliwia Gęsiarz.

Trybunał Konstytucyjny 22 października 2020 roku zmienił prawo, kryminalizując aborcję ze względu na prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Tyle że takie przypadki odciskają mocne piętno na zdrowiu psychicznym kobiety, co jest już przesłanką do legalnego zabiegu.

Mecenas Mateusz Bieżuński z Fundacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA zauważa, że przepisy nie nakładają na prokuratorów obowiązku wszczynania jakichkolwiek postępowań na wniosek organizacji antyaborcyjnych: „Takie działania mogą wywoływać efekt mrożący. Jeżeli prokuratura w sytuacji, gdy szpital świadczy legalną, zgodną z wiedzą medyczną pomoc, a więc nie ma żadnych podstaw do wszczęcia postępowania, zaczyna przepytywać personel czy żądać dokumentacji medycznej, to lekarze zaczynają się bać. Tak nie powinno być” – mówił nam.

Prawnik wskazywał też, szpital ma obowiązek chronić dane swoich pacjentek. I nie ma obowiązku przedstawiania listy nazwisk osób, u których podczas aborcji zastosowano chlorek potasu. Tymczasem na ten brak współpracy ze szpitalem dziś powołuje się prokuratura.

„W celu zweryfikowania okoliczności podnoszonych w zawiadomieniu o popełnieniu przestępstwa, w ramach czynności sprawdzających, prokurator kilkakrotnie zwracał się do szpitala o wydanie dokumentacji medycznej dot. przeprowadzonych zabiegów przerwania ciąży oraz o informację o zastosowanych procedurach medycznych. Szpital odmówił udostępnienia żądanej dokumentacji (zanonimizowanej, tj. bez danych pacjentek), jak i informacji w tym zakresie” – przekazuje prok. Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. I twierdzi, że skoro szpital nie chciał współpracować, teraz będzie musiał tłumaczyć się w ramach postępowania przygotowawczego.

Uregulowanie kwestii aborcji i liberalizacji drakońskiego, wprowadzonego przez PiS, prawa, była jednym z zapowiadanych priorytetów koalicji 15 października. W Sejmie powołano nawet Komisję Nadzwyczajną, która miała zająć się poselskimi projektami dotyczącymi aborcji. Jak pisaliśmy, ta nie spotkała się przez ostatnie 1,5 roku, od lipca 2024 roku. Nie wypracowała żadnych konkluzji ani nawet jednego wspólnego projektu, który mógłby zostać zaprezentowany w Sejmie i Senacie.

Przeczytaj także na OKO.press:

Przeczytaj także: