Zawiadomiona przez fundację Kai Godek prokuratura w Gdańsku domaga się od szpitala św. Wojciecha dokumentacji pacjentek, które przerwały ciążę zgodnie z prawem. Kierujący oddziałem prof. Maciej W. Socha zapowiada, że dalej będzie pomagać kobietom
Gdański szpital św. Wojciecha prowadzony przez COPERNICUS Podmiot Leczniczy Sp. z o.o. od kilku tygodni jest na celowniku środowisk antyaborcyjnych. Przewodzi im prowadzona przez Kaję Godek Fundacja Życie i Rodzina, która regularnie organizuje pod placówką protesty.
Hałas, blokowanie przejścia, uporczywe modlitwy. Wszystko dlatego, że organizacje antyaborcyjne dowiedziały się, że w szpitalu na Zaspie kobiety mogą liczyć na zgodną z prawem aborcję w przypadku gdy kontynuacja ciąży zagraża ich zdrowiu lub życiu.
To sytuacje, w których płody obarczone są często ogromnymi, niedającymi szans na przeżycie wadami letalnymi. Z takich ciąż nie rodzą się zdrowe, różowe noworodki. Po takich porodach wyzwaniem jest dobranie odpowiednich, umożliwiających łagodzenie towarzyszącego nieuchronnej śmierci bólu, dawek leków.
14 stycznia 2026 r. Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Oliwa, działając na podstawie grudniowego zawiadomienia złożonego przez fundację Godek, wystosowała do władz szpitala pismo. Domaga się w nim przekazania dokumentacji 50 pacjentek, których ciąże zostały przerwane w szpitalu im. św. Wojciecha.
Jak komentuje w rozmowie z OKO.press dr hab. Maciej W. Socha*, prof. UMK i Kierownik Oddziału Położniczo-Ginekologicznego szpitala na gdańskiej Zaspie, placówka nie jest wcale ośrodkiem z największą liczbą przeprowadzonych aborcji w kraju. To jednak właśnie on mierzy się w ostatnich tygodniach z nasiloną agresją ze strony organizacji antyaborcyjnych.
Zapytany, czy obecne działania Fundacji Życie i Rodzina wpłynęły na pracę personelu szpitala, odpowiada: "Zastanawiałem się przez moment, czy powinienem być w tym momencie szczery. Nie chciałbym, żeby Kaja Godek przeczytała te słowa i odtrąbiła je jako swój sukces, bo kompletnie nie w tym rzecz, żeby dawać tej antyaborcjonistce i homofobce paliwo do dalszego siania hejtu.
Działania antyaborcjonistów mają wpływ na nas wszystkich. Prowadzę wraz z zespołem lekarzy i położnych wspaniały Oddział, na którym wykonujemy mnóstwo fantastycznych operacji, głównie onkologicznych i rekonstrukcyjnych (Pododdział Ginekologii Operacyjnej, Onkologicznej i Uroginekologii). Dysponujemy wybitnym i znanym w całej Polsce Pododdziałem Perinatologii i Położnictwa z Traktem Porodowym. Współpracujemy z Fundacją Rodzić po Ludzku, dzięki czemu nasza porodówka cieszy się świetną opinią, nie tylko na Pomorzu. Stworzyliśmy naprawdę wyjątkowe miejsce.
Tymczasem
od miesiąca i ja, i dyrekcja, i zarząd nie jesteśmy w stanie robić nic innego niż chronienie pacjentek przed agresją ze strony aktywistów.
Ich manifestacje odbywają się na terenie szpitala. Niejednokrotnie nie jesteśmy w stanie tych ludzi wyrzucić z prywatnego terenu placówki".
Ginekolog zauważa, że działania fundacji Kai Godek uderzają zarówno w personel, jak i kobiety potrzebujące realnej pomocy medycznej: "Manifestujący oskarżają mnie i moich kolegów czy koleżanki o bycie mordercami. Boli mnie to, że krzywdzą również nasze pacjentki. Kiedy trafia do nas kobieta, u której kontynuacja ciąży stanowi zagrożenie dla jej zdrowia lub życia i słyszy zza okna, że lekarze z naszego oddziału mordują dzieci, niejednokrotnie czuje się winna walce o swoją podmiotowość i życie.
To są chciane i często bardzo wyczekiwane ciąże. Te kobiety marzą o dzieciach.
Tymczasem Kaja Godek czy Krzysztof Kasprzak postulują karanie nie tylko lekarzy, ale i samych kobiet, które z przyczyn medycznych, zgodnie z polskim prawem, decydują się na aborcję".
Mec. Mateusz Bieżuński z Fundacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA zauważa, że przepisy nie nakładają na prokuratorów obowiązku wszczynania jakichkolwiek postępowań na wniosek organizacji antyaborcyjnych: „W przypadku Gdańska była to autonomiczna decyzja tej konkretnej prokuratury. Biorąc pod uwagę wytyczne Adama Bodnara czy wyniki badań aktowych, na podstawie których specjalnie powołany zespół prokuratorów opracował te wytyczne – niekoniecznie zrozumiała”.
Prawnik dodaje, że postępowania wszczynane ze względu na zawiadomienia skrajnych organizacji należą do rzadkości. Na blisko 600 przebadanych spraw, tylko 40 było zapoczątkowanych przez zawiadomienia organizacji skrajnych. Sytuacja w Gdańsku dodatkowo podkreśla wątpliwą skuteczność ministerialnych wytycznych.
Tłumaczy: „Takie działania mogą wywoływać efekt mrożący. Jeżeli prokuratura w sytuacji, gdy szpital świadczy legalną, zgodną z wiedzą medyczną pomoc, a więc nie ma żadnych podstaw do wszczęcia postępowania, zaczyna przepytywać personel czy żądać dokumentacji medycznej, to lekarze zaczynają się bać. Tak nie powinno być”.
Ekspert podkreśla, że szpital musi współpracować z prokuraturą, jednak jest również zobowiązany do chronienia prywatności pacjentek. Nie ma na przykład obowiązku przedstawiania listy nazwisk osób, u których podczas aborcji zastosowano chlorek potasu: „Jeżeli organ ma podejrzenie, że doszło do jakiegoś przestępstwa, dlaczego nie zapyta o dokumentację medyczną konkretnej pokrzywdzonej? W tej sytuacji wygląda to na szukanie na siłę powodu do przedstawienia komuś zarzutów. Nie jest to zgodne z prawem”.
Czy jednak, biorąc pod uwagę obecne nastroje i narastający hejt na personel medyczny, kobiety dalej będą mogły liczyć na pomoc i dostęp do aborcji w szpitalu na Zaspie? Prof. Maciej Socha: "Tak. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości.
Działamy zgodnie z prawem, na podstawie aktualnej wiedzy medycznej. Świadczymy usługi zgodne z podpisanym z Narodowym Funduszem Zdrowia kontraktem. Kierujemy się wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia, Międzynarodowej Federacji Ginekologów i Położników oraz – przede wszystkim – dobrem pacjentek. Nie wyobrażam sobie nie pomagać tym kobietom. Bo to ja jestem pro-life, a nie antyaborcjoniści".
Ginekolog twierdzi, że sytuacja, w której postulaty fundacji Kai Godek dotyczące aborcji zostałyby spełnione, stanowiłaby zarówno pośrednie, jak i bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa kobiet: "Znaleźlibyśmy się w miejscu, w którym na przykład pacjentki z tzw. ciążą pozamaciczną, musiałyby czekać do obumarcia zarodka albo do momentu pęknięcia np. jajowodu, wystąpienia krwotoku i wstrząsu.
Prawicowi politycy – znam takich wielu – mówią wtedy zawsze: »No tak, Maciej, ale przecież to są wyjątkowe, pojedyncze przypadki«. Tyle tylko, że inaczej się na to patrzy, gdy samemu się tego doświadczy. To dla każdej z pacjentek wyjątkowa sytuacja!
Kiedy rozmawiam z ciężarną z zagrożeniem zdrowia i życia, której płód obarczony jest ciężkimi wadami letalnymi, w tym przepukliną mózgową, a pacjentka pyta mnie, w jakim mechanizmie on umrze, to szczerze odpowiadam, że prawdopodobnie dojdzie do uszkodzenia centralnego układu nerwowego w trakcie przechodzenia przez kanał rodny. Drugą opcją może być indukcja asystolii serca płodu przez podanie któregoś z leków.
Kiedy lekarz słyszy błaganie o godną śmierć, bo rodzice z miłości i współczucia oraz chęci zmniejszenia cierpienia, proszą o takie właśnie przerwanie ciąży, to zgodnie z etyką lekarską i filozofią medyczną, działamy dla dobra pacjentki.
Z kolei, jeśli dla pacjentki nadrzędną wartością jest donoszenie ciąży, oferujemy wraz z hospicjami perinatalnymi, z którymi współpracujemy, najlepsze warunki do porodu i godnej śmierci noworodka. To pacjent i jego wola jest najważniejsza, a my działamy zgodnie z polskim prawem.
Ale dalej, podkreślam z pełną stanowczością: zakaz aborcji prowadzi do śmierci. Jeżeli lekarze będą zastraszani, niebawem usłyszymy o kolejnych sytuacjach takich jak ta, która dotknęła Izabelę z Pszczyny. Antyaborcyjna nienawiść zabija. To dla mnie – nie tylko jako dla lekarza, ale też dla obywatela – niewyobrażalne".
Mówiąc o szpitalu św. Wojciecha, środowiska antyaborcyjne skupiają się na fakcie pomagania w placówce osobom potrzebującym aborcji.
Nie zauważają natomiast, że to właśnie w tym szpitalu każdego dnia pacjentki dostają zgodną z najwyższymi standardami opiekę niezależnie od sytuacji.
Prowadzona przez spółkę COPERNICUS placówka od lat utrzymuje świetne wyniki w zakresie statystyk okołoporodowych.
Tutejszy oddział ginekologiczno-położniczy znalazł się niedawno na czwartym miejscu w Polsce (!) w rankingu oddziałów z najmniejszym odsetkiem nacięć krocza. W pierwszej połowie 2025 roku jedynie 26 proc. porodów na Zaspie zakończyło się cesarskim cięciem.
Kobiety wybierają prowadzony przez prof. Sochę oddział, wiedząc, że mogą na nim liczyć na bezpieczny, godny, dobry poród i poszanowanie dla decyzji, które podejmują. Otrzymują tu profesjonalną opiekę na każdym etapie życia – od porodu, przez pomoc w schorzeniach ginekologicznych czy legalną aborcję aż po skuteczne leczenie nowotworów.
Niezależnie od dalszych kroków prokuratury, pacjentki nie mają powodów do obaw. Nie popełniły przestępstwa. Mec. Bieżuński argumentuje: „Osobom, które zdecydowały się na aborcję, nie grozi żadna odpowiedzialność karna – niezależnie czy doszło do tego w domu, czy na oddziale szpitalnym. Kobieta, która przerywa ciążę, nigdy nie jest za to karana”.
Dodaje: „Abstrahując jednak od kwestii prawnych, to niestety, strach pośród kobiet jest żywy i jest to całkowicie zrozumiałe. To wina państwa, które zamiast zmienić przepisy czy ukrócić terror antyaborcyjny to ściga tych lekarzy, którzy pomagają swoim pacjentkom”.
Rządzący – zarówno na poziomie lokalnym, jak i krajowym – mają możliwość ochrony pacjentek i szpitali. Mec. Bieżuński zauważa, że dobrym przykładem takich działań może być rozwiązanie antyaborcyjnej demonstracji pod szpitalem na Zaspie przez władze Gdańska: "Samorządy mają narzędzia, które pozwalają na walkę z tymi manifestacjami. Stanowią one poważne niebezpieczeństwo dla kobiet i medyków, przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu placówki, powodują dyskomfort u kobiet i ich bliskich.
To nie jest korzystanie z wolności zgromadzeń – to zastraszanie tych, którzy mają odwagę leczyć. Szpitale mogą też, bez żadnych konsekwencji, odmawiać przekazania danych, o które często wnosi fundacja Kai Godek. Nazwiska lekarzy, stosowane metody – to powinno pozostać pomiędzy szpitalem, pacjentką oraz wiedzą medyczną".
*Dr hab n. med. i n. o zdr. Maciej W. Socha, Profesor UMK – lekarz specjalista położnictwa i ginekologii, ginekologii onkologicznej, perinatologii, seksuologii & MBA in Healthcare Management.
Konsultant wojewódzki w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz w dziedzinie perinatologii dla woj. kujawsko-pomorskiego. Członek Okręgowej Rady Lekarskiej Bydgoskiej Izby Lekarskiej.
Kierownik Katedry Perinatologii, Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy. Kierownik Oddziału Położniczo-Ginekologicznego Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku COPERNICUS PL Sp. z o. o.
Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.
Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.
Komentarze