Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Polska sprzeciwia się decyzji Izraela o wprowadzeniu kary śmierci wobec Palestyńczyków. MSZ podkreślił w oświadczeniu, że stosowanie kary śmierci wobec osób określonej narodowości jest „całkowicie niedopuszczalne”.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oświadczenie, w którym wzywa rząd Izraela do utrzymania moratorium na wykonywanie egzekucji, jak i orzekanie kary śmierci.
W oświadczeniu podkreślono, że Polska sprzeciwia się karze śmierci „we wszystkich przypadkach i okolicznościach”, a stosowanie kary śmierci, które można by uznać za dyskryminujące wobec osób określonej narodowości, uznaje za „całkowicie niedopuszczalne”.
„Polska popiera stanowisko wyrażone przez Wysoką Przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Kaję Kallas w dniu 31 marca 2026 r. Sprzeciwiamy się karze śmierci we wszystkich przypadkach i okolicznościach. Całkowicie niedopuszczalne jest natomiast w państwie prawa stosowanie kary śmierci, które można by uznać za dyskryminujące wobec osób określonej narodowości. Ze względu na szczególną wrażliwość historyczną wzywamy więc Izrael do utrzymania moratorium zarówno na wykonywanie egzekucji, jak i orzekanie kary śmierci” – czytamy w oświadczeniu.
W oświadczeniu podkreślono także, że „Polska konsekwentnie stoi na stanowisku, że konfliktu izraelsko-palestyńskiego leżącego u podstaw większości zagrożeń dla bezpieczeństwa w regionie nie można rozwiązać inaczej, niż w drodze negocjacji prowadzonych w dobrej wierze i z poszanowaniem prawa międzynarodowego”.
30 marca izraelski Kneset przyjął dyskryminującą ustawę rozszerzającą zakres stosowania kary śmierci w przypadku przestępstw związanych z terroryzmem. Jak zwracała uwagę organizacja Human Rights Watch, z treści projektu ustawy jasno wynika, że miałaby ona zastosowanie przede wszystkim, jeśli nie wyłącznie, do Palestyńczyków.
„W ramach izraelskiego systemu sądów cywilnych projekt ustawy przewiduje karę śmierci za umyślne zabójstwo osoby z zamiarem »zaprzeczenia istnieniu Państwa Izrael«. Nakazuje on wykonywanie kary śmierci przez powieszenie, ogranicza dostęp do pomocy prawnej i odwiedziny członków rodziny, ogranicza nadzór zewnętrzny oraz przyznaje immunitet osobom zaangażowanym w wykonywanie egzekucji.
W ramach systemu sądów wojskowych na okupowanych terytoriach palestyńskich projekt ustawy przewiduje karę śmierci za zabójstwa zakwalifikowane jako akty terroryzmu zgodnie z definicją zawartą w prawie izraelskim, nawet bez wniosku prokuratury. Projekt ustawy zezwala sądom na orzeczenie dożywotniego więzienia jedynie w nieokreślonych wyjątkowych przypadkach, w których stwierdzono „szczególne powody«, ograniczając tym samym swobodę decyzyjną sądów. Zakazuje on również złagodzenia wyroków i nakazuje wykonanie kary w przyspieszonym terminie 90 dni.
Obywatele i mieszkańcy Izraela są wyraźnie wyłączeni z tego przepisu: jurysdykcja wojskowa dotyczy wyłącznie Palestyńczyków, podczas gdy izraelscy osadnicy są sądzeni przez sądy cywilne” – tłumaczy Human Rights Warch.
31 marca oświadczenie w sprawie ustawy wydała Kaja Kallas, Wysoka Przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Kallas podkreśliła, że UE jest przeciwna karze śmierci we wszystkich przypadkach i w każdych okolicznościach, a Izrael jeszcze do niedawna przestrzegał moratorium na wykonywanie egzekucji, jak i na orzekanie kary śmierci.
„Przyjęcie przez izraelski parlament ustawy o karze śmierci stanowi poważny krok wstecz w stosunku do tej praktyki i do własnych zobowiązań Izraela. Jesteśmy głęboko zaniepokojeni de facto dyskryminującym charakterem tej ustawy (…).
Kara śmierci stanowi naruszenie prawa do życia i nie może być wykonywana bez naruszenia absolutnego prawa do wolności od tortur i innego złego traktowania. Kara śmierci nie ma również udowodnionego skutku odstraszającego i sprawia, że wszelkie błędy sądowe stają się nieodwracalne” – napisała Kallas.
Jeszcze przed głosowaniem w Knesecie projekt ustawy przygotowany przez skrajnie prawicową partię Ocma Jehudit (Żydowska Siła) kierowaną przez Itamara Ben-Gewira, spotkał się z krytyką ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Francji, Włoch i Wielkiej Brytanii, którzy ocenili, że ma on „de facto dyskryminujący” charakter wobec Palestyńczyków.
Przeczytaj także:
Karol Nawrocki podpisał w czwartek siedem ustaw – w tym nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Skierował ją jednak do następczej oceny Trybunału Konstytucyjnego.
Wśród ustaw, które Karol Nawrocki podpisał jest ta dotycząca Państwowej Inspekcji Pracy. Prócz podpisu prezydent postanowił ją skierować – jak informuje kancelaria prezydenta – do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Sejm uchwalił tę ustawę 11 marca. Następnego dnia Senat przyjął ją bez poprawek.
Swoją decyzję w sprawie ustaw prezydent uzasadnił w filmie opublikowanym w mediach społecznościowych
„To była decyzja trudna, bo dotykająca samego fundamentu relacji między państwem a pracownikiem i pracodawcą” – powiedział. „To także istotne regulacje wobec niepokojącego trendu wzrostu bezrobocia. Ta ustawa ma swoje zdefiniowane cele. Umożliwia uruchomienie środków z Krajowego Planu Odbudowy” – powiedział prezydent, uzasadniając swoją decyzję w sprawie reformy PIP.
Fodał, że ustawa „uderza w patologię rynku pracy”, taką jak wymuszane umowy śmieciowe, fikcyjne samozatrudnienie i brak stabilności.
„Praca to nie tylko pieniądze, to również godność, stabilność, fundament decyzji o założeniu rodziny” – mówił. Zaznaczył jednak, że „od początku procedowania tego prawa miał wątpliwości”, dlatego skierował ustawę do oceny następczej TK.
Karol Naworocki podpisał również:
Nadanie PIP uprawnień do przekształcania umów to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy. Polska ma czas na wdrożenie unijnej dyrektywy do 30 czerwca.
Pierwsza wersja projektu reformy PIP przygotowana przez ministerstwo nie została zaakceptowana przez premiera Donalda Tuska. Jak tłumaczył w połowie stycznia szef rządu, przesadna władza dla urzędników wprowadzana reformą, byłaby destrukcyjna dla firm i oznaczałaby utratę pracy przez wielu ludzi.
Projekt nowelizacji ustawy o PIP nadaje jej kompetencje do przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Zakłada, że odwołanie od decyzji inspektora będzie mogło być kierowane do okręgowego inspektora pracy, a następnie do powszechnego sądu pracy. Do czasu prawomocnego orzeczenia decyzja inspektora będzie wstrzymana. Projekt nie wprowadza więc rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji inspektora, jak zakładała pierwsza propozycja zmian w ustawie o PIP.
Więcej o ustawie pisała w OKO.press Ewelina Wołosik. W projekcie zapisano, że:
To właśnie ten zapis wcześniej wywołał największe kontrowersje i był powodem odrzucenia pierwszej wersji projektu.
W nowej wersji będzie tak:
A pracodawca będzie mógł:
Jeśli pracodawca nie zareaguje, inspektor będzie mógł wydać decyzję o przekształceniu umowy.
Przeczytaj także:
Poseł PiS Krzysztof Szczucki został zawieszony w prawach członka partii. Chodzi o to, że wstrzymał się w głosowaniu, w którym rządząca koalicja chciała obalić weto Nawrockiego.
Rzecznik prasowy PiS Rafał Bochenek poinformował, że zgodnie z decyzją prezesa Jarosława Kaczyńskiego, poseł Krzysztof Szczucki został zawieszony w prawach członka partii. Bochenek przekazał, że sprawą Szczuckiego zajmie się Rzecznik Dyscyplinarny ugrupowania.
Bochenek nie ujawnił przyczyny zawieszania posła PiS. Jednak jak podaje Wirtualna Polska, chodzi m.in. o głosowanie ws. weta prezydenta Karola Nawrockiego.
W piątek (27 marca) większość sejmowa nie zdołała odrzucić weta prezydenta Karola Nawrockiego do obszernej nowelizacji Kodeksu postępowania karnego z 27 lutego br. i innych ustaw.
Za odrzuceniem weta prezydenta do nowelizacji kpk zagłosowało 244 posłów, w tym wszyscy zebrani posłowie klubów KO, PSL-TD, Lewicy, Centrum oraz Polski 2050. Przeciwko odrzuceniu weta zagłosowało 180 posłów, w tym 175 spośród 177 zebranych posłów klubu PiS.
Szczucki wraz z posłem Pawłem Jabłońskim wstrzymał się od głosu. Postulował też przyjęcie przez prezydenta ślubowania od sędziów TK. „Prowokował partię, ludzie z PiS na niego nadawali do prezesa, przeginał już” – powiedział WP jeden z polityków PiS.
Szczucki miał nawet „bana” na występowanie w mediach przez dwa tygodnie. Po tym okresie wrócił do aktywności medialnej.
Zawieszony polityk jest bliskim współpracownikiem Mateusza Morawieckiego. Był szefem Rządowego Centrum Legislacji w czasach rządów PiS. Szczucki nie był obecny na konwencji PiS, podczas której prezes Kaczyński przedstawił Przemysława Czarnka jako kandydata partii na premiera.
Szucki na antenie telewizji Polsat News mówił, że sądy powinny działać sprawnie, orzekać szybko i ewentualnie umieszczać ludzi w zakładach karnych, jeżeli na to zasługują".
Dopytywany, czy jego decyzja spotkała się z konsekwencjami ze strony szefostwa PiS, podkreślił, że jest przede wszystkim prawnikiem, a dopiero później politykiem i postępuje zgodnie ze swoim sumieniem.
Jego zdaniem „politykiem się bywa, prawnikiem się jest”.
W marcu Szczucki usłyszał prokuratorski zarzut przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Według śledczych były szef Rządowego Centrum Legislacji miał w nim zatrudnić siedem osób organizujących jego kampanię wyborczą. Za zarzucane przestępstwo grozi mu do dziesięciu lat więzienia.
Więcej na ten temat pisał w OKO.press Mariusz Jałoszewski:
Przeczytaj także:
Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w Warszawie dwoje obywateli Polski, którym zarzuca się pomocnictwo przy umyślnym wznieceniu pożaru w Czechach.
ABW informuje, że chodzi o pożar z 20 marca 2026 roku, który miał miejsce w Pardubicach w Republice Czeskiej. Pożar wybuchł w hali produkcyjnej należącej do przedsiębiorstwa sektora zbrojeniowego LPP HOLDING współpracującego z izraelskim koncernem „Elbit Systems” w zakresie produkcji dronów.
„Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali w Warszawie dwoje obywateli Polski, którym zarzuca się pomocnictwo przy umyślnym wznieceniu pożaru na terytorium Czech. To 23-letnia Aleksandra Ż. i 22-letni Filip B.” – poinformował w mediach społecznościowych Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.
„W wyniku zdarzenia doszło do pożaru, który spowodował istotne zniszczenia infrastruktury przemysłowej oraz mienia znacznej wartości” – czytamy w komunikacie ABW.
Do ataku przyznała się lewicowa organizacja o charakterze ekstremistycznym „The Earthquake Faction”. W opublikowanym oświadczeniu jako motyw wskazano sprzeciw wobec aktywności Izraela w Palestynie oraz cel „polegający na oddziaływaniu na aktywność państw i podmiotów gospodarczych współpracujących z przemysłem zbrojeniowym Izraela”.
Prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo, co więcej według śledczych pożar mógł mieć charakter terrorystyczny.
„Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie na podstawie materiałów zgromadzonych przez ABW wszczął śledztwo dotyczące udzielenia przez obywateli Polski pomocy przy wywołaniu pożaru hali produkcyjnej firmy LPP HOLDING z siedzibą w Pardubicach w Republice Czeskiej, który zagrażał mieniu w wielkich rozmiarach. Czyn ten miał charakter terrorystyczny i zmierzał do zastraszania wielu osób oraz zmuszenie władz Republiki Czeskiej do zaniechania produkcji dronów dla armii izraelskiej” – czytamy.
Zatrzymane osoby nie przyznały się do popełnienia zarzucanych im czynów i złożyły wyjaśnienia. Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy w Warszawie zastosował wobec nich środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Postępowanie będzie prowadzone we współpracy z prokuratorami z Republiki Czeskiej, a śledztwo zostało powierzone ABW.
W opublikowanym oświadczeniu jako motyw wskazano sprzeciw wobec aktywności Izraela w Palestynie oraz cel „polegający na oddziaływaniu na aktywność państw i podmiotów gospodarczych współpracujących z przemysłem zbrojeniowym Izraela”.
Po pożarze w Pardubicach i po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Państwa, która w Czechach jest organem rządu, premier Czech Andrej Babisz wezwał firmy zbrojeniowe do zapewnienia bezpieczeństwa zakładów. Powiedział, że firmy zajmujące się produkcją uzbrojenia, jego komponentów lub pracami związanymi z technologią specjalną powinny zapewnić swoje bezpieczeństwo na własny koszt.
Jak informuje PAP. 24 marca czeska policja poinformowała o zatrzymaniu trzech osób podejrzanych w związku z pożarem. Ujęte osoby to Czech, obywatel USA oraz cudzoziemiec, który znajdował się na terytorium Słowacji.
Przeczytaj także:
„Mogę sobie wyobrazić taki scenariusz” – powiedział szef MSWiA Marcin Kierwiński w rozmowie ze stacją TVN24.
Kierwiński powiedział w TVN24, że prezydent „przyznał, że wybór tych sędziów jest legalny” przyjmując ślubowanie od dwojga z nich. „Więc nieprzyjęcie przysięgi od pozostałej czwórki oznacza, że prezydent łamie prawo” – stwierdził minister.
W środę dwoje nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego Magdalena Bentkowska oraz Dariusz Szostek złożyli ślubowanie w obecności prezydenta Karola Nawrockiego.
Do Pałacu Prezydenckiego nie została zaproszona pozostała czwórka sędziów TK wybranych przez Sejm 13 marca: Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski oraz Marcin Dziurda.
Prowadzący program Konrad Piasecki dopytywał Kierwińskiego, czy wyobraża sobie scenariusz, że pozostała czwórka sędziów wybranych do TK wchodzi do Trybunału w asyście policji. „Mogę sobie wyobrazić taki scenariusz, że osoby łamiące prawo – w tym przypadku te, które uniemożliwiają tym sędziom podjęcie normalnej pracy – będą musiały się ugiąć pod majestatem państwa” – przyznał minister.
„Jeśli będzie dochodziło do łamania prawa, jeżeli będą stosowne postanowienia sądu, prokuratury – tak, policja będzie realizować polskie prawo, tak jak zawsze to robiła” – dodał.
Kierwiński wyraził też nadzieję, że prezes TK Bogdan Święczkowski „nie dopuści się tak jawnego łamania polskiego prawa”, by nie wpuścić nowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego.
Szef MSWiA wspomniał też, że koalicja rządowa jeszcze przed decyzją prezydenta analizowała kilka potencjalnych scenariuszy dotyczących zaprzysiężenia nowych sędziów – w tym złożenie przysięgi przed marszałkiem Sejmu lub Zgromadzeniem Narodowym, a także wysłanie przysięgi złożonej przed notariuszem do prezydenta.
„Każdy z tych scenariuszy jest teraz aktualny”- oznajmił, zapowiadając, że reszta sędziów wkrótce złoży przysięgi. Nie podał jednak dokładnej daty. „Nie jestem od tego, żeby tego typu rzeczy komunikować, ale na pewno przysięga od tej czwórki zostanie odebrana” – zapewnił.
W środę (1 kwietnia 2026) rano w Pałacu Prezydenckim prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od dwójki sędziów Trybunału Konstytucyjnego, których na stanowiska Sejm wybrał 13 marca 2026 roku. Od prawie trzech tygodni trwały spekulacje co do tego, co ostatecznie zrobi prezydent, który jest w ostrym konflikcie z obecnym rządem i większością sejmową.
Od objęcia urzędu w sierpniu 2025 roku Karol Nawrocki oficjalnie odmówił powołania kilkudziesięciu sędziów sądów powszechnych, podpisania ponad 40 nominacji ambasadorskich, a do niedawna odmawiał nawet przyznania ponad 130 nominacji oficerskich dla funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego.
W tych okolicznościach spodziewano się, że prezydent rozciągnie konflikt z rządem wokół stanowisk także na wybranych w marcu sześciu nowych sędziów TK. Tak się stało, ale Karol Nawrocki zdecydował się wyłączyć z niego dwoje prawników – Magdalenę Bentkowską oraz Dariusza Szostka. Pozostała czwórka – Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski oraz Maciej Dziurda – wciąż czeka na decyzję.
Jak pisała Dominika Sitnicka dla OKO.press wszyscy wybrani przez Sejm 13 marca uważają, że są sędziami od chwili tego wyboru. Ta interpretacja jest szeroko podzielana przez środowiska ekspertów w zakresie prawa konstytucyjnego, którzy podkreślają, że art. 194 Konstytucji mówi o wyborze sędziów przez Sejm. Wymóg złożenia ślubowania „wobec prezydenta" jest z kolei przepisem ustawowym, a do tego odznaczającym się charakterem ceremonialnym, ustawiającym prezydenta w biernej pozycji w całym procesie.
Przeczytaj także: