0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:53 12-01-2025

Prawa autorskie: Fot. Mandel NGAN and JEFF KOWALSKY / AFPFot. Mandel NGAN and...

Prokurator prowadzący śledztwa ws. Trumpa rezygnuje z pracy

Prokurator Jack Smith, który badał m.in. sprawę ataku zwolenników Trumpa na Kapitol w 2021 roku, zamknął śledztwa i zrezygnował z pracy w Departamencie Sprawiedliwości. W tle nadchodzące zaprzysiężenie Donalda Trumpa

Co się wydarzyło?

Specjalny prokurator Jack Smith zakończył prace nad dwoma śledztwami dotyczącymi prezydenta-elekta Donalda Trumpa i w piątek 10 stycznia złożył rezygnację z pracy w Departamencie Sprawiedliwości.

Pierwsze śledztwo, które prowadził Smith, dotyczyło prób udaremnienia przez Trumpa uznania wyników wyborów z 2020 roku, w których wygrał Joe Biden. Podżeganie przez byłego prezydenta swoich zwolenników do „obrony” amerykańskiej demokracji zakończyło się szturmem na Kapitol 6 stycznia 2021 roku, w którym zginęło 5 osób, a 138 policjantów zostało rannych.

Drugie śledztwo dotyczyło przetrzymywania przez Trumpa tajnych dokumentów w jego prywatnej posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie.

Jack Smith zakończył obie sprawy tuż po wygranej Trumpa w wyborach w listopadzie 2024 roku, powołując się na wieloletnią politykę Departamentu Sprawiedliwości zakazującej ścigania urzędującego prezydenta. Sporządził końcowy raport z obu śledztw.

Prokurator generalny USA Merrick Garland chciał podać do publicznej wiadomości raport dotyczący pierwszej sprawy, czyli próby wpływania przez Trumpa na wynik wyborów w 2020 roku (w sprawie przetrzymywania tajnych dokumentów na Florydzie, śledczy wciąż liczą na wznowienie sprawy karnej przeciwko dwóm sojusznikom Trumpa).

Na drodze do publikacji raportu stanęła jednak nominowana przez Trumpa w poprzedniej kadencji sędzia sądu rejonowego Aileen Cannon, która na początku stycznia wydała sądowy nakaz tymczasowo blokujący publikację raportów końcowych z obu śledztw.

Urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości twierdzą, że Cannon nie ma uprawnień, aby uniemożliwić prokuratorowi generalnemu ujawnienie raportu i zwrócili się do sądu okręgowego w Atlancie o uchylenie tego postanowienia.

Nakaz Cannon blokujący publikację raportów obowiązuje do poniedziałku 13 stycznia, ale może zostać przedłużony.

Jaki jest kontekst?

Rezygnacja Jacka Smitha przed końcem kadencji prezydenta Joe Bidena była zapowiadana i nie jest zaskoczeniem dla amerykańskiej opinii publicznej. Jak podkreśla serwis Politico, odejście Smitha kończy jeden z najbardziej burzliwych rozdziałów w historii Departamentu Sprawiedliwości. Smith doprowadził bowiem do postawienia po raz pierwszy w historii zarzutów karnych byłemu prezydentowi USA.

Trump wielokrotnie nalegał, aby Smith był ścigany za prowadzenie spraw przeciwko niemu, a nawet sugerował wyrzucenie go ze Stanów Zjednoczonych.

Obie sprawy prowadzone przez Smitha, zarówna ta dotycząca próby wpływania na wynik wyborów w 2020 roku, jak i ta dotycząca przetrzymywania tajnych dokumentów przez Trumpa, zostały jednak udaremnione przez sądy.

Sędzia Aileen Cannon oddaliła sprawę dotyczącą dokumentów w lipcu 2024, twierdząc, że prokurator generalny Merrick Garland w sposób wadliwy powołał Jacka Smitha na stanowisko prokuratora specjalnego.

Jeśli chodzi o sprawę dotyczącą wyborów w 2020 roku, Sąd Najwyższy (w którym większość mają nominaci Trumpa) zawiesił ją, uznając linię obrony Trumpa, który twierdził, że jako byłemu prezydentowi przysługuje mu całkowity i niepodważalny immunitet.

Jeśli raport Smitha nie zostanie ujawniony do czasu zaprzysiężenia Trumpa, które odbędzie się 20 stycznia, nie jest jasne, kiedy i czy w ogóle zostanie on oficjalnie opublikowany przez urzędników Departamentu Sprawiedliwości, którzy już za nieco ponad tydzień będą odpowiadać przed Donaldem Trumpem, a nie Joe Bidenem.

Inne teksty OKO.press na ten temat:

Przeczytaj także: