Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prokurator Jack Smith, który badał m.in. sprawę ataku zwolenników Trumpa na Kapitol w 2021 roku, zamknął śledztwa i zrezygnował z pracy w Departamencie Sprawiedliwości. W tle nadchodzące zaprzysiężenie Donalda Trumpa
Specjalny prokurator Jack Smith zakończył prace nad dwoma śledztwami dotyczącymi prezydenta-elekta Donalda Trumpa i w piątek 10 stycznia złożył rezygnację z pracy w Departamencie Sprawiedliwości.
Pierwsze śledztwo, które prowadził Smith, dotyczyło prób udaremnienia przez Trumpa uznania wyników wyborów z 2020 roku, w których wygrał Joe Biden. Podżeganie przez byłego prezydenta swoich zwolenników do „obrony” amerykańskiej demokracji zakończyło się szturmem na Kapitol 6 stycznia 2021 roku, w którym zginęło 5 osób, a 138 policjantów zostało rannych.
Drugie śledztwo dotyczyło przetrzymywania przez Trumpa tajnych dokumentów w jego prywatnej posiadłości Mar-a-Lago na Florydzie.
Jack Smith zakończył obie sprawy tuż po wygranej Trumpa w wyborach w listopadzie 2024 roku, powołując się na wieloletnią politykę Departamentu Sprawiedliwości zakazującej ścigania urzędującego prezydenta. Sporządził końcowy raport z obu śledztw.
Prokurator generalny USA Merrick Garland chciał podać do publicznej wiadomości raport dotyczący pierwszej sprawy, czyli próby wpływania przez Trumpa na wynik wyborów w 2020 roku (w sprawie przetrzymywania tajnych dokumentów na Florydzie, śledczy wciąż liczą na wznowienie sprawy karnej przeciwko dwóm sojusznikom Trumpa).
Na drodze do publikacji raportu stanęła jednak nominowana przez Trumpa w poprzedniej kadencji sędzia sądu rejonowego Aileen Cannon, która na początku stycznia wydała sądowy nakaz tymczasowo blokujący publikację raportów końcowych z obu śledztw.
Urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości twierdzą, że Cannon nie ma uprawnień, aby uniemożliwić prokuratorowi generalnemu ujawnienie raportu i zwrócili się do sądu okręgowego w Atlancie o uchylenie tego postanowienia.
Nakaz Cannon blokujący publikację raportów obowiązuje do poniedziałku 13 stycznia, ale może zostać przedłużony.
Rezygnacja Jacka Smitha przed końcem kadencji prezydenta Joe Bidena była zapowiadana i nie jest zaskoczeniem dla amerykańskiej opinii publicznej. Jak podkreśla serwis Politico, odejście Smitha kończy jeden z najbardziej burzliwych rozdziałów w historii Departamentu Sprawiedliwości. Smith doprowadził bowiem do postawienia po raz pierwszy w historii zarzutów karnych byłemu prezydentowi USA.
Trump wielokrotnie nalegał, aby Smith był ścigany za prowadzenie spraw przeciwko niemu, a nawet sugerował wyrzucenie go ze Stanów Zjednoczonych.
Obie sprawy prowadzone przez Smitha, zarówna ta dotycząca próby wpływania na wynik wyborów w 2020 roku, jak i ta dotycząca przetrzymywania tajnych dokumentów przez Trumpa, zostały jednak udaremnione przez sądy.
Sędzia Aileen Cannon oddaliła sprawę dotyczącą dokumentów w lipcu 2024, twierdząc, że prokurator generalny Merrick Garland w sposób wadliwy powołał Jacka Smitha na stanowisko prokuratora specjalnego.
Jeśli chodzi o sprawę dotyczącą wyborów w 2020 roku, Sąd Najwyższy (w którym większość mają nominaci Trumpa) zawiesił ją, uznając linię obrony Trumpa, który twierdził, że jako byłemu prezydentowi przysługuje mu całkowity i niepodważalny immunitet.
Jeśli raport Smitha nie zostanie ujawniony do czasu zaprzysiężenia Trumpa, które odbędzie się 20 stycznia, nie jest jasne, kiedy i czy w ogóle zostanie on oficjalnie opublikowany przez urzędników Departamentu Sprawiedliwości, którzy już za nieco ponad tydzień będą odpowiadać przed Donaldem Trumpem, a nie Joe Bidenem.
Przeczytaj także: