0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

19:53 05-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Gavriil GRIGOROV / POOL / AFPFot. Gavriil GRIGORO...

Putin spotkał się z zachodnimi dziennikarzami. „Pomyślimy nad odpowiedzią”

Z okazji szczytu gospodarczego w Petersburgu Kreml zorganizował Putinowi spotkanie z dziennikarzami agencji informacyjnych ze świata. Większość stanowią agencje zachodnie. Takich spotkań od początku wojny nie było

Kreml nie ma jeszcze pomysłu, jak odpowiedzieć na ostatnią zachodnią pomoc militarną dla Ukrainy. Ale Putin ostrzega i grozi:

“Uderzenia przeciwko Federacji Rosyjskiej z udziałem krajów zachodnich będą oznaczać bezpośrednią wojnę z Rosją. Moskwa zareaguje.

Jeśli zobaczymy, że te kraje są wciągane w wojnę przeciwko nam – i jest ich bezpośredni udział w wojnie przeciwko Federacji Rosyjskiej – to zastrzegamy sobie prawo do podobnego działania. To jest droga do bardzo poważnych problemów”.

Z okazji szczytu gospodarczego w Petersburgu Kreml zorganizował Putinowi spotkanie z dziennikarzami agencji informacyjnych ze świata. Większość stanowią agencje zachodnie: Reuters, PA, AFP, DPA, ANSA, Kyodo. Takich spotkań od początku wojny nie było, ale, jak przyznał dziś rzecznik Putina Pieskow, to te agencje kształtują światowy przekaz. A Kreml ma kłopoty z dotarciem do opinii światowej.

Putin grozi, ale nie bezpośrednio

Główny przekaz z tego spotkania: Rosja może uderzyć, ale na razie się zastanawia. Putin więc grozi, ale tak na okrągło. A dokładnie:

  • Putin “nikomu nie zamierza grozić”. Ale jeśli Rosja zostanie zaatakowana bezpośrednio zachodnią bronią, to odpowie (rzecz w tym, że już jest atakowana – ale propaganda Kremla tego nie potwierdza, najwyżej cytuje takie informacje za zachodnimi mediami, co odbiorcom zostawia miejsce na wątpliwości a Putinowi – pole manewru). Reakcji Kremla na dostawy broni dalekiego zasięgu dla Ukrainy jeszcze nie ma. Może być ona "asymetryczna, pomyślimy o tym”. Przy czym “dostawy broni to de facto udział w konflikcie”.
  • Putin jest w stanie prowadzić wojnę długo, bo Rosja jest “czwartą gospodarką świata”, ma więcej ludzi, a rosyjskie straty “są dużo mniejsze niż ukraińskie, bo armia ukraińska traci miesięcznie 50 tys. żołnierzy” (wedle Putina stan armii ukraińskiej nie ma dla Rosji żadnych tajemnic).
  • Putin liczy na porozumienie z USA, bo choć “nie zamierza ingerować w amerykańskie wybory”, liczy na zmianę w amerykańskiej opinii publicznej. To ta opinia publiczna powinna skłonić władze USA do robienia interesów, a nie “realizacji celów globalnego liberalizmu”. Bo przecież “Ukraina w USA nikogo nie interesuje”.

Putin – wedle relacji agencji RIA Nowosti i TASS (spotkanie nie jest transmitowane) powtórzył, że to nie on odpowiada za wojnę w Ukrainie, bo Rosja się “tylko broniła” (to USA “sprowokowały” w 2014 r. zmianę władz w Kijowie). Prezydent Rosji nieoczekiwanie dodał, że „denazyfikacja” Ukrainy, termin nigdy przez niego nie wyjaśniony, a przez propagandę tłumaczony jako wymiana władz i elit Ukrainy na prorosyjskie, oznacza dla niego tylko "prawny zakaz nazistowskiej propagandy”.

Putin przedstawia też ofertę rozmów z USA (dla “każdego prezydenta”, czy będzie to Biden czy Trump), bo w Europie nie ma “odważnych przywódców”, a “dostawy rakiet do Kijowa całkowicie niszczą stosunki rosyjsko-niemieckie". A skoro prezydent Zełenski nie jest już prezydentem, to nic nie stoi na przeszkodzie, by Moskwa porozumiała się bezpośrednio z Waszyngtonem (Putin stał się ostatnio ekspertem od ukraińskiej konstytucji i kolejny raz ze swadą dowodzi, że z Wołodymyrem Zełenskim nie można już prowadzić dyplomatycznych rozmów, bo zgodnie z konstytucją Ukrainy jego kadencja minęła. Nie zauważa akurat tego, że konstytucja ta też jasno stanowi, iż granice Ukrainy są niepodważalne — więc Putin słabo się nadaje na czyniącego jej wykładnię).

Dodał również, że „neutralny status Ukrainy, jej nieobecność w żadnym bloku, ograniczenia w zakresie zbrojeń i tak dalej – to z pewnością interesuje Federację Rosyjską”.

„Pomyślimy o tym”

Putin mówi też, że dostarczanie zachodniej broni Ukrainie grozi zaostrzeniem konfliktu.

„Dostarczanie broni do strefy konfliktu jest zawsze złe, co więcej, jeśli wiąże się z faktem, że ci, którzy dostarczają, nie tylko dostarczają broń, ale także nią zarządzają, a to jest bardzo poważny i bardzo niebezpieczny krok”. Reakcja na dostawy broni dalekiego zasięgu na Ukrainę może być asymetryczna (Putin nie straszy wprost użyciem taktycznej broni jądrowej, ale to sugeruje. Mówi też, że Rosja może zacząć dostarczać swoja broń w te rejony świata, skąd może zagrozić krajom Zachodu). Pomyślimy o tym”.

I dalej Putin tłumaczy, że użycie zachodnich nowoczesnych broni wymaga wiedzy zachodnich wojskowych specjalistów.

Więc Zachód już napadł na Rosję.

Wypowiedzenie NATO wojny wymaga tylko oficjalnego potwierdzenia przez Moskwę tego faktu. Tego potwierdzenia jednak nie ma – jest – jak to ujął Putin – “swobodna wymiana opinii” z zaproszonymi dziennikarzami. Co ciekawe, jeśli chodzi o groźby, to Putin po prostu powtarza swój przekaz z 28 maja z “konferencji prasowej” w czasie wizyty w Uzbekistanie. Musiał to zrobić, bo w Taszkencie nikt go nie słuchał.

Tu warto zauważyć, że wystąpienia Kremla są stopniowalne. Brutalne, ordynarne groźby (ścierania Europy u USA z powierzchni ziemi) to zadania propagandystów lub członków aparatu, takich jak były prezydent Miedwiediew. I to się z propagandy wylewa ciągle. Na tym tle Putin robi wrażenie przywódcy statecznego i mądrego. Sam zaś Putin wypowiada się rzadko, a z mocą – tylko w orędziach. Wypowiedź do dziennikarzy to pośrednia forma oficjalnego przekazu Putina. Sęk w tym, że wypowiedzi Putina z Taszkientu świat nie wziął na poważnie — bo na konferencji tej nie było prawdziwych dziennikarzy, tylko osoby pełniące rolę uchwytów do mikrofonu.

Więc Kreml skapitulował i zaprosił do Putina prawdziwych dziennikarzy. Żeby przekazali światu myśli Putina. A myśl ta jest taka, że Putin się zastanawia.