Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rozejm i umowa z Ukrainą o wymianie więźniów jest efektem tego, że świat wystraszył się rosyjskich gróźb – ogłosił Putin na konferencji prasowej. To wydarzenie rzadkie i nie było zapowiadane. Putin starał się przekonać świat, że ma sytuację ma pod kontrolą, a defilada w Moskwie, na którą dzień wcześniej zgodziła się Ukraina, nie była wizerunkową katastrofą
Wieczorem 9 maja Kreml zwołał konferencję prasową Putina. Konferencja była długa i transmitowana na żywo w telewizji. Pytania były ewidentnie uzgodnione i pozwalały Putinowi gadać bez końca. Wszystko trwało 45 minut — dłużej niż defilada na Placu Czerwonym w Moskwie.
Putin oświadczył, że nie wie jeszcze, czy Ukraina przestrzegała rozejmu 9 maja, bo nie dostał raportu MON. Wyjaśnił, że defilada w Moskwie była skromna nie z powodu zagrożenia ze strony Ukrainy, ale dlatego, że to nie była okrągła rocznica „pobiedy”, a poza tym wojsko powinno skupić się na „operacji specjalnej”. Podkreślił, że decyzje w sprawie defilady podjęto, zanim Ukraina zagroziła atakiem na Moskwę.
Jednocześnie podziękował kilku zagranicznym gościom, którzy byli na defiladzie, bo przyjechali do Moskwy „jeszcze nie wiedząc”, że defilada będzie bezpieczna. Innych gości nie było, ale to dlatego, że na nieokrągłą rocznicę Rosja nikogo nie zapraszała – trzeba się było „wykazać inicjatywą”.
Putin powiedział też, że do trzydniowego rozejmu i deklaracji Ukrainy, że nie zaatakuje defilady w Moskwie w zamian za uwolnienie swoich tysiąca jeńców, było skutkiem tego, że świat naprawdę przejął się rosyjskimi groźbami odwetowego uderzenia w centrum Kijowa.
„Pracowaliśmy z partnerami i przyjaciółmi – z Chin i Indii i innymi, w tym z USA. Przedstawiliśmy przyjaciołom, partnerom, co się może stać. Że centra podejmowania decyzji w Kijowie są blisko przedstawicielstw dyplomatycznych. Dlatego prosiliśmy, by zapewnili bezpieczeństwo ich przedstawicielstwom. I w taki sposób doszło do inicjatywy Trumpa o dodatkowych dniach rozejmu i wymianie jeńców w tym czasie” [rozejm ma trwać od 9 do 11 maja — red.].
Putin powiedział też, że już 5 maja Rosja zaproponowała Ukrainie wymianę 500 jeńców i przestawiła ich listę. Ukraina odpowiedziała jednak, że nie jest na to gotowa (Ukraińcy bardzo dokładnie sprawdzają, kogo Rosja przedstawia jako jeńca, bo zdarzało się, że oddawała swoich wojskowych kryminalistów z rosyjskich wiezień – red.). Stąd zdaniem Putina ostateczna propozycja wymiany tysiąca jeńców jest tylko spełnieniem postulatów Rosji. Ukraina zgodziła się na to, bo widziała, że tę propozycję akceptuje Trump — mówił Putin. (Nie jest to prawda – Trump o rozejmie mówił od 29 kwietnia, Ukraina w tym czasie atakowała Rosję i to głęboko za linią frontu, nawet po rosyjskim ultimatum, i nawet w czasie putinowskiego rozejmu 8 maja – red.)
Warto zauważyć, że Putin w kółko powtarzał liczbę 500, nie tysiąc. Nie wiemy, czy to znaczy, że Ukraina od 5 maja podbiła stawkę, czy też – że Putin będzie próbował ograniczyć wymianę, by udowodnić, że sytuacja jest pod jego kontrolą.
Propozycję Ukrainy, by rozejm zaczął się 6 maja, Putin zignorował, bo świętą datą w Rosji jest 9 maja. Dzień 8 maja dodał do rozejmu w rozmowie z Trumpem, bo wie, że tego dnia obchodzi się rocznicę końca wojny w Europie na Zachodzie i w Ukrainie.
Jeśli chodzi o rozmowy na Kremlu z jedynym przedstawicielem UE, Robertem Fico ze Słowacji, to ten przywiózł Putinowi – po rozmowach z Ukrainą – propozycję spotkania Putin – Zełenski. Putin jednak odpowiedział na to, jak zwykle: jeśli prezydent Ukrainy chce rozmawiać, to Putin przyjmie go w Moskwie. Może też z nim spotkać się „w innym kraju”, ale tylko na podpisanie ostatecznego porozumienia kończącego konflikt.
Padło też pytanie o ataki na głębokie zaplecze Rosji i ataki dronów „z terenów krajów bałtyckich” (chodzi o ukraińskie drony lecące na Petersburg i spychane na zachód przez rosyjską obronę). Dziennikarka zauważyła, że drony te są też montowane w Europie. A następnie zadała „trudne pytanie”: jeśli mamy stworzyć strefę bezpieczeństwa na granicy z Ukrainą, to aby zabezpieczyć Perm czy Tuapse przed ukraińskimi atakami, strefę należałoby ustanowić na zachodniej granicy Ukrainy.
Putin: „Więc odpowiedziała sobie pani na pytanie”. Musimy zapewnić bezpieczeństwo Rosji, a „oni” grają na zaostrzenie sytuacji.
Dalej Putin zapewniał, że choć sytuacja Rosji jest trudna, to przecież świat przewidywał jej całkowitą katastrofę. Np. Finlandia wstąpiła do NATO, choć nie miała z Rosją żadnych sporów. Po prostu liczyła na upadek Rosji i zajęcie jej terytoriów (!). Ale Rosja nie upadła.
„A potem wpadli w rutynę i nie potrafią się z niej wydostać” – w ten sposób Putin przedstawiał polityczną katastrofę Rosji, jaka było rozszerzenie się NATO na wschód po ataku na Ukrainę jako swój sukces.
Przeczytaj także:
Rozwijając wątek z przemówienia na defiladzie, że Rosja walczy dziś „z całym blokiem NATO”, Putin wyjaśnił, że przez Zachód rozumie „globalistyczne elity”, które chcą zniszczyć Rosję i walczą z nią „rękami Ukraińców”. Powtórzył stałą opowieść, że za wojnę w Ukrainie odpowiada Zachód, bo oszukał Rosję i „pluł” na jej interesy. Wyraził przy tym nadzieję na odtworzenie stosunków z Europą –
„preferowanym negocjatorem w dialogu między Rosją a Europą” byłby dla Putina były kanclerz Niemiec Gerhard Schrodeder
(który pod odejściu z urzędu kanclerza zaczął pracować dla Gazpromu – red.). „Na Zachodzie z pewnością są mądrzy ludzie i mam nadzieję, że te siły powrócą do władzy”.
Wystąpienie Putina było zwieńczeniem wielogodzinnych starań propagandy Kremla, by zetrzeć złe wrażenie po defiladzie w Moskwie. Skromna, króciutka defilada, bez zagranicznych gości, z filmikami o sprzęcie wojskowym zamiast przejazdu tego sprzętu, odbyła się po tym, jak 12 godzin wcześniej Ukraina zgodziła się nie atakować Placu Czerwonego w zamian za uwolnienie tysiąca ukraińskich jeńców.
Gwarancją ze strony Ukrainy był prezydencki dekret zezwalający na defiladę w Moskwę – w granicach precyzyjnie wskazanych w koordynatach.
Przeczytaj także:
Początkowo Kreml zignorował fakt istnienia ukraińskiego dekretu. Potem nazwał go błazenadą. Kremlowscy urzędnicy powtarzali, że Rosja nie potrzebuje niczyich zgód na defiladę – co było już rozpaczliwym tłumaczeniem,
Ostatecznie postanowiono jednak pokazać Putina, który ogłosił, że wszystko zdarzyło się z jego woli i dzięki jego dyplomatycznej maestrii.
Putin nie mówił już, że jego armia posuwa się do przodu – ale głosi doktrynę rosyjską „ani kroku wstecz”, powtarzając stare oskarżenia Zachodu o wywołanie wojny, opowiadając po raz kolejny, jak to dał się temu Zachodowi oszukać, i bagatelizując konsekwencje wojny dla Rosji.
Na konferencji Putin opowiadał przy tym rzeczy, jakich najwyraźniej nie odważył się powiedzieć na Placu Czerwonym w przemówieniu przed defiladą. Być może było to warunkiem porozumienia z Ukrainą, do jakiego doprowadzili Amerykanie i Chińczycy.
Nie mogąc grozić światu na defiladzie, zrobił to na konferencji prasowej. Ale umiarkowanie, zasłaniając się brakiem informacji z MON (rosyjski MON zaraz po paradzie ogłosił, że Ukraińcy mimo rozejmu ostrzeliwują całą Rosję z wyjątkiem Moskwy, a Rosja odpowiada „lustrzanie” — red).
Putin starał się wyraźnie przekonać, że rosyjskie groźby są traktowane na świecie serio — choć Ukraina właśnie pokazała, że może je ignorować.
Jednocześnie już wcześniej doradca Putina Uszakow oznajmił, że obecnie nie ma już podstaw do „odwetowego zmasowanego ataku rakietowego na centrum Kijowa”. Uszakow powiedział też, że nadzieje Trumpa na przedłużenie rozejmu poza 11 maja są bezpodstawne. Rzecznik Putina Pieskow dodał, że droga do porozumienia pokojowego z Ukrainą jest daleka.
Kreml za wszelką cenę chce przekonać świat, że nic się nie zmieniło. Agencje wychwyciły komentarz Putina, że jego zdaniem wojna „dobiega końca”. Putin nie objaśnił jednak, jak miałoby do tego dojść, zanim w Europie „powrócą do władzy mądrzy ludzie”, czyli siły prorosyjskie.
Zapowiedź ta była więc być może ochłapem rzuconym poddanym, coraz bardziej zmęczonym wojną .
Przeczytaj także: