Péter Magyar zaprzysiężony na premiera: „Nie będę rządził, będę służył, nie jestem lepszy od nikogo”
Były premier Viktor Orbán łamie wieloletnią tradycję i nie wygłasza pożegnalnego przemówienia. Po 16 latach nad węgierski parlament wraca flaga Unii Europejskiej [TEKST AKTUALIZOWANY]
To nieprzypadkowo wybrany dzień – 9 maja, dzień Europy. W Budapeszcie odbywa się dziś pierwsza sesja nowo wybranego parlamentu, podczas której posłowie złożyli przysięgi oraz wybrali nowego premiera. Został nim Péter Magyar, 45-letni lider Tiszy, były członek Fideszu, zwycięzca kwietniowych wyborów parlamentarnych.
Magyar to pierwszy polityk, który po 16 latach coraz bardziej autorytarnych rządów skutecznie rzucił wyzwanie władzy Viktora Orbána. W sobotę 9 maja złożył przysięgę przed węgierskim Zgromadzeniem Narodowym i wygłosił pierwsze przemówienie.
„Bycie premierem Węgier wiąże się z ogromną odpowiedzialnością (...) Widziałem, jak można wykorzystać stanowisko premiera nie w służbie narodu, ale w służbie władzy (...) Kraj można podnieść kilkoma odważnymi i uczciwymi decyzjami, ale można go również zniszczyć egoizmem, arogancją, krótkowzrocznością lub po prostu nieudolnością (...) Dlatego obiecuję: Nie będę rządził, będę służył tak długo, jak długo moja służba będzie przydatna” – mówił nowy premier Węgier w pierwszym przemówieniu.
„Nie stoję tu teraz dlatego, że jestem kimś wyjątkowym w tym kraju. Stoję tu, ponieważ miliony Węgrów zdecydowały, że chcą zmiany” – podkreślał Magyar.
Wyborcy Tiszy oczekują poprawy sytuacji gospodarczej, w tym przez odblokowanie 18 miliardów euro unijnych funduszy, walki z korupcją, a także zerwania z prorosyjską polityką uprawianą przez Fidesz. Chcą także zbliżenia z sojusznikami w UE i NATO, w tym z Polską. Péter Magyar, który uzyskał wotum zaufania dla swojego rządu, właśnie to obiecuje.
Objęciu władzy przez nowy rząd towarzyszy wybuch społecznego optymizmu.
Jeszcze w kwietniu przed wyborami ponad 60 proc. badanych określało sytuację w kraju jako złą. Dziś 63 proc. badanych uważa, że sprawy idą w dobrym kierunku, a Tisza ma poparcie 70 proc. społeczeństwa.
Przeczytaj także:
Tisza ma większość konstytucyjną
Nowy parlament Węgier jest zdominowany przez Tiszę, która po skutecznej kampanii wyborczej odebrała władzę Fideszowi Viktora Orbána. Tisza ma 141 miejsc w 199-osobowym parlamencie, a więc większość konstytucyjną, co znacznie ułatwi jej przywracanie demokracji i rozliczenia po rządach Orbána.
Po 16 latach władzy i większości konstytucyjnej Fidesz stracił 65 miejsc i w tej kadencji ma tylko 52 mandaty.
Ponadto sześć mandatów ma skrajnie prawicowa nacjonalistyczna i antyimigracyjna partia Mi Hazánk Mozgalom, czyli Nasza Ojczyzna, która wywodzi się z Jobbiku. Tak mała liczba mandatów dla Fideszu i skrajnej prawicy pokazuje, że w ostatnich latach w węgierskim społeczeństwie zaszła pewna zmiana: na skutek kompromitacji sił antyeuropejskich i narodowo-konserwatywnych, antyunijne nastroje nieco zelżały. Tisza prowadziła bardzo proeuropejską kampanię.
W uroczystości zaprzysiężenia nowych posłów i premiera nie uczestniczy były premier Viktor Orbán, który zrezygnował z mandatu posła. Orbán, który, jak mówił po wyborach, zmaga się obecnie z powyborczą depresją, zamierza kierować partią z tylnego siedzenia.
„Nie jestem potrzebny w parlamencie, tylko przy reorganizacji naszego ruchu patriotycznego” – mówił w oświadczeniu wideo opublikowanym 25 kwietnia.
W piątek 8 maja Orbán wystąpił w popularnym węgierskim podkaście DopeRanos, w którym zapewniał, że nie rezygnuje z walki o powrót do władzy.
„Przegrałem niejedne wybory w przeszłości. Ludzie tak często twierdzili, że jestem skończony, że gdyby choć raz mieli rację, nie siedziałbym tu teraz. Te 16 lat, które upłynęły pod znakiem suwerennych i niezależnych Węgier, uosabia ideę, w którą miliony ludzi w tym kraju wciąż głęboko wierzą, w tym ja sam. To wspólna pasja, która nie zniknęła. Po prostu ponieśliśmy porażkę. Musimy zrozumieć, dlaczego nie otrzymaliśmy poparcia, na które zasługiwaliśmy. Musimy trzymać się naszych zasad, naszych idei, naszych marzeń, naszych osiągnięć i naszych decyzji. Także kontrowersyjnych decyzji należy bronić. Musimy się w pełni zaangażować i walczyć o nie” – mówił Orbán.
Péter Magyar zapowiadał, że jego rząd nie będzie się składał z polityków, lecz z ekspertów. To zresztą dość oczywisty wybór dla partii, która w większości przyciągnęła do polityki nowe osoby i prowadziła kampanię jako dość zdecentralizowany ruch społeczny, dopiero budując struktury terenowe. Choć mimo to w nowym rządzie znalazło się kilka osób w przeszłości związanych z Fideszem.
Oto skład nowego rządu:
Stanowisko przewodniczącej Parlamentu objęła Ágnes Forsthoffer, wiceprzewodnicząca Tiszy, ekonomistka i menadżerka branży turystycznej, która obiecuje podniesienie standardów debaty publicznej i tworzenia prawa.
Szefem kancelarii premiera został Bálint Ruff. To były dziennikarz i publicysta związany z Radiem Wolna Europa, niezależnym portalem 444.hu i kanałem telewizyjnym Partizán. W przeszłości pracował również jako doradca administracji rządowej. Dzięki doświadczeniu medialnemu ma odpowiadać za komunikację nowego gabinetu i prowadzenie cotygodniowych briefingów prasowych.
Ministrą spraw zagranicznych została Anita Orbán, węgierska dyplomatka, ekspertka ds. energetyki i była menedżerka Vodafone, w przeszłości związana z Fideszem. Opowiada się za bliższą współpracą z UE i ograniczeniem zależności od Rosji.
Tekę ministra gospodarki i energii objął István Kapitány, w latach 2014–2024 wiceprezes koncernu Shell.
Ministrem finansów zostanie András Kármán, były sekretarz stanu w pierwszym rządzie Orbána i ekspert sektora bankowego. Pracował m.in. dla EBOR-u i Erste Banku. Uchodzi za technokratę z doświadczeniem zarówno w administracji, jak i międzynarodowych finansach.
Resort obrony narodowej objął Romulusz Ruszin-Szendi, generał broni w stanie spoczynku i były szef sztabu generalnego armii węgierskiej. Brał udział w misjach w Iraku i Afganistanie. W ostatnich latach pozostawał w konflikcie z ludźmi Orbána po swojej dymisji z armii. Ma odbudować relacje Węgier z NATO i przywrócić zaufanie do wojska.
Ministrem zdrowia został Zsolt Hegedűs, chirurg i ordynator znany z krytyki stanu węgierskiej ochrony zdrowia. Popularność zdobył także dzięki spontanicznemu tańcowi po ogłoszeniu wyborczego zwycięstwa TISZY, który szybko stał się viralem w mediach społecznościowych. Jego zadaniem ma być reforma opieki zdrowotnej i odbudowa samodzielnego ministerstwa zdrowia, które za rządów Orbána zostało połączone z resortem spraw wewnętrznych.
Ministerstwo sprawiedliwości objęła Márta Görög, ceniona ekspertka związana z Uniwersytetem w Szegedzie. Specjalizuje się w prawie cywilnym i od lat działa w środowiskach akademickich oraz prawniczych, współpracując z Węgierską Akademią Nauk. Péter Magyar nazwał ją „niekoronowaną królową węgierskiego prawa”, podkreślając jej autorytet w środowisku.
Ministrą rozwoju regionalnego i obszarów wiejskich został Viktória Lőrincz. Ma doświadczenie zarówno w pracy samorządowej, jak i w administracji lokalnej. W rządzie będzie odpowiadać za zmniejszanie różnic między regionami i skuteczniejsze wykorzystanie funduszy unijnych, szczególnie na prowincji.
Tekę ministra spraw wewnętrznych objął Gábor Pósfai, dotychczasowy dyrektor operacyjny Tiszy. Wcześniej przez blisko dwie dekady pracował dla Decathlonu, kierując działalnością firmy na Węgrzech i w Austrii. Uchodzi za sprawnego organizatora i specjalistę od zarządzania dużymi strukturami.
Ministrem transportu i budownictwa został Dávid Vitézy, jeden z najbardziej rozpoznawalnych ekspertów od urbanistyki i komunikacji miejskiej na Węgrzech. Kierował budapeszteńskim BKK, czyli zarządem transportu miejskiego, i przez krótki czas był sekretarzem stanu ds. transportu w rządzie Orbána. Znany jest z ostrej krytyki zaniedbań infrastrukturalnych i ambitnych planów modernizacji kolei oraz transportu publicznego.
Resort edukacji objęła Judit Lannert, socjolożka, ekonomistka i współautorka raportów o stanie węgierskiego szkolnictwa. Od lat alarmuje o pogarszającej się jakości edukacji i centralizacji szkół. Ma przygotować reformę przywracającą większą autonomię nauczycielom i placówkom.
Ministerstwo nauki i technologii objął Zoltán Tanács, odpowiedzialny w TISZY za przygotowanie programu państwa cyfrowego. Specjalizuje się w cyberbezpieczeństwie, sztucznej inteligencji i strategiach transformacji technologicznej firm oraz instytucji publicznych.
Tekę ministra kultury otrzymał Zoltán Tarr, wiceprzewodniczący TISZY i dotychczasowy szef delegacji partii w Parlamencie Europejskim. Prywatnie jest duchownym Kościoła Reformowanego. Ma symbolizować próbę odbudowy relacji państwa ze środowiskami konserwatywnymi i religijnymi poza wpływami Fideszu.
Ministrem rolnictwa został Szabolcs Bóna, współautor programu rolnego Tiszy. Pracował zarówno w sektorze finansowym, jak i przedsiębiorstwach związanych z hodowlą zwierząt oraz produkcją mleczarską. W kampanii podkreślał potrzebę wsparcia małych gospodarstw i unowocześnienia węgierskiej wsi.
Na czele resortu środowiska stanął László Gajdos, założyciel i wieloletni dyrektor ogrodu zoologicznego Zoo Sóstó w Nyíregyházie. Kierowana przez niego placówka była wielokrotnie nagradzana jako najlepsze zoo w Europie w swojej kategorii. Gajdos uchodzi za popularyzatora ochrony przyrody i edukacji ekologicznej.
Ministrem spraw społecznych i rodziny został Vilmos Kátai-Németh, prawnik i były mistrz aikido, który będzie pierwszym w historii Węgier ministrem z całkowitą dysfunkcją wzroku. Od lat angażuje się w działalność społeczną i prawa osób z niepełnosprawnościami.
Minister bez teki odpowiedzialną za politykę społeczną została Kriszta Bódis. To znana dokumentalistka, pisarka i działaczka społeczna, od ponad 30 lat pracująca z osobami dotkniętymi ubóstwem i wykluczeniem społecznym. W środowiskach liberalnych uchodzi za jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktywistek społecznych na Węgrzech.
Pełnomocnikiem rządu ds. kontaktów społecznych został Márk Radnai, jeden z architektów sukcesu Tiszy i najbliższych współpracowników Pétera Magyara. Odpowiadał za budowę lokalnych struktur ruchu i kampanię mobilizacyjną partii. W nowej roli ma utrzymywać bezpośredni kontakt rządu z obywatelami i organizacjami społecznymi.
Gabinetem politycznym premiera pokieruje György László Velkey. To intelektualista związany ze środowiskami akademickimi, specjalizujący się w badaniach społecznych i kulturze politycznej. W obozie Tiszy odpowiadał za zaplecze analityczne i strategiczne.
Dlaczego upadł reżim Orbána
To była niezwykła kampania wyborcza, a zwycięstwu Tiszy towarzyszyły ogromne emocje. Okrzyki radości, doniosłe śpiewy, roztrąbione klaksony, płonące pochodnie, powiewające wysoko węgierskie i europejskie flagi – tak Budapeszt świętował zwycięstwo opozycji w wyborach parlamentarnych, a OKO.press donosiło o tym prosto z Budapesztu.
Sześć elementów zdecydowało o tym, że system Orbána zaczął się kruszyć. Na łamach OKO.press pisała o tym Agata Szczęśniak:
Rozszczelnił się system medialny: Przez lata Węgrzy żyli w zamkniętym systemie państwowej medialnej propagandy. Tak już nie jest . To zasługa niestrudzonych dziennikarzy śledczych z niezależnych węgierskich portali oraz społeczno-technologicznej zmiany. Rzadziej z telewizji, a częściej z platform społecznościowych Węgrzy czerpią informacje.
Wiedza o skali korupcji zaczęła się upowszechniać: Luksusowe wille-twierdze, prywatne zoo Orbána z zebrą i antylopami, gromadzenie majątku na słupy, uwłaszczanie się na państwowym, ustawiane unijne miliardowe przetargi – tego typu doniesienia medialne zaczęły budzić coraz większe zainteresowanie, a prorządowa propaganda coraz mniej skutecznie dyskredytowała je.
Załamał się kontrakt między społeczeństwem a Fideszem: Węgrzy zbiednieli: Coraz więcej osób zaczęło skarżyć się na kiepską opiekę zdrowotną, upadający transport publiczny i brak perspektyw dla młodych. Nie wystarczyły tłumaczenia Orbana, że to przez wojnę w Ukrainie. Nawet jego wyborcy nie chcieli już wskazywania winnych, tylko realnej poprawy ich sytuacji ekonomicznej.
Ujawnili się sygnaliści: Sprzeciw wobec systemu zyskał konkretną twarz, a właściwie twarze. Tuż przed wyborami parlamentarnymi ujawnione zostały poważne nieprawidłowości m.in. w armii oraz policji i służbach specjalnych. Głośną sprawą było ujawnione przez młodego śledczego węgierskiej policji, Bence Szabo, sprawa inwigilacji partii opozycyjnej przez węgierskie służby specjalne oraz próby wykorzystania fikcyjnego śledztwa ws. pornografii dziecięcej do ukrycia tego faktu. Drugim ważnym sygnalistą, który stał się symbolem oporu młodych wobec skorumpowanego systemu jest żołnierz, Szilveszter Pálinkás. Pálinkás ujawnił katastrofalny stan węgierskiej armii, absurdalne plany pracującego w armii syna Orbána. Mówił też o podporządkowaniu armii partii rządzącej, poprzez wykorzystywanie jej na wydarzeniach politycznych Fideszu oraz wpływie politycznym na awanse. Więcej o tym, jak sygnaliści wpłynęli na mobilizację na ostatniej prostej kampanii pisaliśmy tutaj.
Węgrzy mieli dość rosyjskich wpływów: Coraz głośniej dyskutowane było to, że połowa pracowników rosyjskiej ambasady w Budapeszcie należy do służb specjalnych. Rosyjskie powiązania orbanowskiej władzy zaczęły drażnić. Nawet jeśli część wciąż mówi, „w Rosji lepiej mieć przyjaciela niż wroga”, coraz liczniejsi są ci, którzy słysząc o obcych agentach wpływających na życie Węgier, myślą o agentach rosyjskich, a nie brukselskich.
Opozycja odrobiła lekcję, co do sposobu prowadzenia kampanii: Péter Magyar objechał całe Węgry, na ostatnim wiecu w Debreczynie podsumował: „Częściej byłem na ulicach niż w domu”. Odwiedził 700 miejscowości, niektóre kilka razy. Ściskał ręce, patrzył ludziom w oczy, wykonał pracę, która od wieków dawała politykom sukces. Zdeterminowany, pracowity, niestrudzony – z tym zaczął się kojarzyć. Tisza osiągnęła bezprecedensowy sukces wyborczy – wygrała w większości miejscowości, w których dotychczas dominował Fidesz. Ze 106 jednomandatowych okręgów wyborczych, w systemie wyborczym, który premiował polityków Fideszu, Fidesz w tych wyborach zdobył tylko 10 mandatów, co pokazuje skalę zwycięstwa Tiszy.
Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.
Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.
Komentarze