Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Gdy w Polsce z wypiekami śledzimy rekordowe pomiary IMGW, Francja liczy już bolesne koszty ekstremalnych upałów. Ponad tysiąc nadmiarowych zgonów w czerwcu to efekt kryzysu klimatycznego, który odpowiada za skrajne warunki pogodowe w Europie
Przez Polskę przechodzi kulminacyjna fala upałów. Już o godzinie 8 rano temperatura w Słubicach przekroczyła 30 stopni. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej publikuje pomiary ze wszystkich stacji w kraju co godzinę. O godzinie 16 padł polski rekord temperatur w czerwcu — i to na dwóch stacjach. W Słubicach i Toruniu termometry pokazały aż 39,4°C.
Wczorajszy czerwcowy rekord, pobity również w Słubicach (38,9°C), szybko odchodzi więc do historii. Na razie rekord wszech czasów sprzed ponad wieku pozostaje niewzruszony. 29 lipca 1921 roku meteorolodzy odnotowali 40,2°C w Prószkowie (w woj. opolskim). Prognozy wskazują, że dziś ta granica może zostać przełamana, a temperatury mogą osiągnąć pułap 41°C.
IMGW ostrza dziś także przed intensywnymi burzami, które już w niedzielę po południu dotkną szczególnie zachodnie województwa.
W niedzielę 28 czerwca ponad 191 milionów ludzi w Europie doświadcza temperatur wynoszących co najmniej 35°C – informuje brytyjski dziennik „The Guardian”. Jak podaje Le Monde, według Narodowej Agencji Zdrowia Publicznego Francja odnotowała ok. tysiąc dodatkowych zgonów podczas tej rekordowej fali upałów. Aż 85 proc. ofiar stanowiły osoby po 65 roku życia. A do większości dramatycznych zdarzeń dochodziło w domach. Fala, która testowała w ostatnich dniach wytrzymałość Francuzów i Włochów, przemiesza się teraz na wschód. Ostrzeżenia przed ekstremalnymi upałami wydano dziś w Polsce, Niemczech, Czechach, na Węgrzech i Słowacji.
Czesi swój rekord wszech czasów odnotowali już w sobotę 27 czerwca. Krajowy Instytut Hydrometeorologiczny podał, że temperatura 40,6°C. Także na południowym zachodzie Słowacji temperatury przekroczyły wczoraj 39°C., a prognozy sugerowały, że krajowy rekord z 2007 roku, wynoszący 40,3°C, może zostać pobity w niedzielę lub poniedziałek.
Jak pisał w OKO.press Wojciech Kość, skrajne warunki, które dziś obserwujemy, to wynik powstania nad polską tzw. kopuły ciepła. To zjawisko, które tworzy się, gdy wyż na skutek inwersji blokuje ciepłe powietrze. Z kolei inwersja – a dokładniej w tym przypadku: inwersja wyżowa – to warstwa ciepłego i bardzo suchego powietrza na wysokości około 1–2 km. Warstwa ta blokuje pionowe ruchy powietrza, przez co powietrze zalegające przy ziemi nie miesza się z tym wyżej. Jeśli pod taką warstwą znajdzie się ciepłe i suche powietrze – a z tym mamy do czynienia aktualnie nad Polską – każdego dnia nagrzewa się ono coraz mocniej od rozgrzanego słońcem gruntu.
Przeczytaj także: