Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Szwedzka marynarka wojenna natrafia na rosyjskie łodzie podwodne niemal co tydzień – powiedział kapitan Marco Petkovic, szef sztabu operacyjnego szwedzkiej marynarki wojennej w rozmowie z dziennikiem „The Guardian”. Rosja “stale wzmacnia swoją obecność w regionie” – dodał.
Szef sztabu operacyjnego szwedzkiej marynarki wojennej kapitan Marco Petkovic w rozmowie z dziennikiem „The Guardian” przestrzega: Rosja wzmacnia swoją obecność na Bałtyku. Spotkania z rosyjskimi łodziami podwodnymi to dla szwedzkiej marynarki wojennej już niemal codzienność. „Są coraz częstsze” – cytuje Petkovica brytyjski dziennik.
Petkovic podkreślił, że Rosja modernizuje i rozbudowuje swoją flotę wojenną. Jej możliwości produkcyjne to co najmniej jeden okręt podwodny klasy Kilo rocznie. W sumie rosyjska marynarka wojenna dysponuje 19 okrętami podwodnymi.
Okręty klasy Kilo to typ rosyjskich konwencjonalnych okrętów podwodnych znanych z cichej pracy. Przeznaczone są do działań przybrzeżnych lub obrony wybrzeża. Są wyposażone w torpedy, miny, a w nowszych wersjach także pociski manewrujące. To, że generują bardzo niski poziom hałasu sprawia, że są bardzo trudne do wykrycia.
Według Petkovica Rosja produkuje okręty w Sankt Petersburgu i enklawie kaliningradzkiej. Zdaniem szwedzkiego kapitana to „celowy i ciągły program modernizacji” jej statków.
Sytuacja w regionie Morza Bałtyckiego staje się coraz bardziej napięta – pisze dalej „The Guardian”. Petkovic zwraca też uwagą na to, że niepokój budzi też stała obecność na Bałtyku rosyjskiej floty cieni. Szef sztabu operacyjnego szwedzkiej marynarki wojennej nie wyklucza bowiem, że te mogą być wykorzystane także do ataków, np. do wystrzeliwania dronów.
„The Guardian” podkreśla, że Szwecja była ostatnio gospodarzem dużych ćwiczeń NATO obejmujących zwalczanie okrętów podwodnych. W ćwiczeniach „Playbook Merlin 25” wzięło udział dziewięć krajów, w tym Polska, Szwecja, Niemcy, Francja i Stany Zjednoczone. Celem ćwiczeń było wzmocnienie gotowości, interoperacyjności i zdolności do reagowania na zagrożenia. Ćwiczenia odbyły się w dniach 10-14 listopada.
Kolejne ćwiczenia dotyczące bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim odbyły się w dniach 24 listopada – 4 grudnia. Chodzi o ćwiczenia „Freezing Winds”. Przez kilka dni siły morskie, nurkowie i zespoły przeciwminowe ćwiczyły wspólne operacje, aby zapewnić gotowość do reagowania na różnorodne zagrożenia – od wykrywania i neutralizowania zagrożeń podwodnych po reagowanie na zakłócenia mające wpływ na kluczowe morskie linie komunikacyjne. Ćwiczenia te stanowią uzupełnienie wzmocnionej aktywności NATO w ramach operacji Baltic Sentry, rozpoczętej w styczniu 2025 r. W ramach tej operacji siły NATO prowadzą wzmocniony nadzór w całym regionie.
Także Polska jest świadoma konieczności poprawy możliwości obronnych na Morzu Bałtyckim.
„Bałtyk przestaje być bezpieczny. Polska armia pilnie potrzebuje okrętów podwodnych, by neutralizować zagrożenie działaniami dywersyjnymi Rosji, a w przypadku otwartego konfliktu, by powstrzymać ataki rosyjskiej marynarki wojennej” – pisze na łamach OKO.press Michał Piekarski, ekspert ds. bezpieczeństwa z Uniwersytetu Wrocławskiego.
26 listopada 2025 ogłoszono, że zapadła najważniejsza jak dotąd decyzja w sprawie programu zakupu okrętów podwodnych, znanego pod kryptonimem „Orka”. Po prawie 20 latach przymiarek Polska zakupi trzy szwedzkie okręty podwodne projektu A26 ze stoczni Saab Kockums. Ponadto od roku 2027 do służby w Marynarce Wojennej trafi używany okręt podwodny – także ze Szwecji.
Przeczytaj także: