Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Główny ekonomista rosyjskiego państwowego banku VEB Andriej Klepacz powiedział, że Rosja przegrywa gospodarczą „wojnę na wyniszczenie” z Zachodem, krajowi grozi „kryzys społeczny”, a koszty inwazji na Ukrainę stale rosną.
Andriej Klepacz stracił stanowisko głównego ekonomisty rosyjskiego państwowego banku VEB po krytycznej ocenie skutków wojny przeciwko Ukrainie, podała 18 sierpnia Al Jazeera. O zwolnieniu jako pierwszy poinformował Reuters dzień wcześniej.
Klepacz pracował na tym stanowisku od 2014 roku. VEB potwierdził jego odejście bez podania przyczyn.
Klepacz wypowiedział się w maju na forum Klubu Nikitskiego – to forum eksperckie skupiające ekonomistów, naukowców i urzędników. Rosyjskie media nagłośniły słowa Klepacza dopiero w sierpniu.
— Zostajemy w tyle. Przegrywamy zarówno technologiczną, jak i gospodarczą rywalizację na świecie. I przegrywamy nie tylko z Chinami i Stanami Zjednoczonymi, pod pewnymi względami także z Ukrainą — miał powiedzieć Klepacz.
— Nie wygramy tej rywalizacji w wojnie na wyniszczenie. Mamy złudzenie, że wszystko tam, w Ukrainie, się załamie. Nie załamało się i nie załamie. Nasze koszty rosną — dodał ekonomista.
Według Klepacza Rosja co prawda uniknie załamania gospodarki, ale będzie coraz bardziej odstawać od konkurentów. — Gospodarczo nie upadniemy, ale dystans dzielący nas od innych będzie nadal rósł, ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami. Kryzys społeczny może wybuchnąć dokładnie wtedy, gdy nikt szczególnie nie spodziewa się go — powiedział.
Klepacz skrytykował również sposób rządzenia Rosją.
— Jakość zarządzania niemal stale się pogarsza — powiedział. — Cały czas podejmowane są decyzje, które są skrajnie słabo uzasadnione, lecz mają długofalowe skutki strategiczne.
Wojna z Ukraina, w planach krótka i zakończona efektownym zwycięstwem, trwa już cztery i pół roku. Z jednej strony ogromne wydatki wojenne podtrzymują rosyjską gospodarkę, ale z drugiej – uderzają w sektor cywilny. Sytuację pogarszają dalekosiężne uderzenie dronowe i rakietowe Ukrainy w newralgiczną infrastrukturę Rosji: rafinerie, porty, czy centra logistyczne. W efekcie w kraju powszechne są braki benzyny.
Jak pisaliśmy w OKO.press, oficjalne tempo wzrostu gospodarczego spadło na początku roku do około 0,5 proc, a rosyjski bank centralny – utrzymujący stopy procentowe na poziomie 14 proc. przy inflacji 6% – dopuścił w lipcu scenariusz zerowego wzrostu w całym 2026 roku. Deficyt budżetu już po czterech miesiącach sięgnął 5,87 bln rubli (prawie 60 mld euro), przekraczając plan na cały rok.
Niemniej pogłębiający się kryzys rosyjskiej gospodarki raczej nie wywoła masowych protestów ulicznych. W rosyjskiej autokracji brakuje niezależnych organizacji, mediów i partii, które mogłyby przekształcić niezadowolenie w działanie, mówiła w czerwcu OKO.press politolożka Jekatierina Szulman.
— Czara społecznej cierpliwości nigdy nie przelewa się jako pierwsza. Najpierw słabnie władza. Dopiero potem pojawia się ruch protestu. Nie odwrotnie — mówiła Szulman.
Przeczytaj także: