0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:02 18-02-2025

Prawa autorskie: Evelyn Hockstein / POOL / AFPEvelyn Hockstein / P...

Rozmowy USA i Rosji w Arabii Saudyjskiej. Kto siedzi przy stole?

Trwają rozmowy Stanów Zjednoczonych i Rosji w stolicy Arabii Saudyjskiej, Rijadzie. Kto odegra największą rolę? Co z Zełenskim?

To pierwsze spotkanie szerszego grona najwyższych rosyjskich i amerykańskich dyplomatów, którego celem jest doprowadzenie do zawarcia pokojowego porozumienia między Ukrainą a Rosją.

W rozmowach nie bierze udziału Ukraina. Jednak Wołodymyr Zełenski ma przyjechać do Arabii Saudyjskiej w środę. Dziś jest z wizytą w Turcji, gdzie spotka się Recepem Tayyipem Erdoganem.

Rosję reprezentują:

Siergiej Ławrow

Najdłużej urzędujący minister spraw zagranicznych w Moskwie od czasów sowieckich. Za czasów ZSRR służył jako dyplomata na Sri Lance. Był też stałym przedstawicielem Rosji przy Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Jurij Uszakow

Doradca Putina do spraw międzynarodowych. Reprezentuje Putina podczas najważniejszych spotkań zagranicą.

Ze strony Stanów Zjednoczonych przy stole negocjacyjnym zasiedli:

Marco Rubio

Sekretarz stanu USA. W przeszłości ostrzegał, że Chiny, Iran, Korea Północna i Rosja zawierają coraz ściślejszy sojusz przeciwko Stanom Zjednoczonym. Tuż po wyborze Trumpa na prezydenta mówił, że zakończenie wojny w Ukrainie będzie wymagało dokonania „trudnych wyborów”. W Kongresie głosował przeciwko wielomiliardowej pomocy dla Ukrainy. „Ostatecznie to, co finansujemy, to wojna, która utknęła w martwym punkcie. Trzeba zakończyć, bo w przeciwnym razie ten kraj cofnie się o 100 lat” – mówił w 2024 roku.

Przed rozpoczęciem negocjacji, w niedzielę, Rubio rozmawiał już z Ławrowem.

Mike Waltz

Doradca Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego. Wojskowy odznaczony za służbę w Afganistanie i Afryce. Ma opinię „jastrzębia” w polityce zagranicznej. Krytykował sojuszników z NATO za niewypełnianie zobowiązań dotyczących wydatków wojskowych. Zajmuje twardą postawę wobec Chin i Iranu. Krytykował Joe Bidena za wycofanie wojsk amerykańskich z Afganistanu. Jest też zwolennikiem używania wojska na granicy z Meksykiem.

Jego żona była doradczynią ds. bezpieczeństwa wewnętrznego podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa.

Jednak kluczową rolę najprawdopodobniej odegra ktoś inny:

Steve Witkoff

wysłannik prezydenta USA ds. Bliskiego Wschodu. Jak określa go portal Axios: „Jest doskonałym pośrednikiem u boku wyjątkowo bezwzględnego lidera negocjacji”. Witkoff – miliarder, który zbudował majątek na handlu nieruchomościami, od 40 lat przyjaźni się z Trumpem. „Współpracownicy opisują 67-letniego Witkoffa jako kogoś w rodzaju aksamitnej rękawicy, jeśli chodzi o negocjacje — gładki i konkretny” – pisze Axios.

Miał odegrać kluczową rolę w doprowadzeniu do zawieszenia broni w Strefie Gazy. Izraelczycy mieli zwracać uwagę na jego nieformalny styl: „Witkoff pojawił się nawet na niektórych sesjach negocjacyjnych w ad-Dausze w dresach, bluzie i trampkach”. Jest też niezwykle lojalny wobec Trumpa.

Był też obecny podczas negocjacji Trumpa z Partią Republikańską w sprawach krajowych. Tuż przed ogłoszeniem, że to on ma być wiceprezydentem, z Witkoffem miał się spotkać w JD Vance.

Po wizycie Witkoffa w Moskwie w ubiegłym tygodniu Rosjanie uwolnili Marca Fogela – nauczyciela zatrzymanego za posiadanie niewielkich ilości marihuany.

Jaki jest kontekst

Od minionego tygodnia trwają intensywne rozmowy w sprawie zakończenia wojny Rosji z Ukrainą. Przyspieszenie nastąpiło w środę 12 lutego, gdy Donald Trump odbył rozmowę telefoniczną z Władimirem Putinem. Przez ponad godzinę mieli rozmawiać o zakończeniu rozlewu krwi w Ukrainie, a także o kwestiach gospodarczych i Bliskim Wschodzie.

Dzień wcześniej Moskwę odwiedził specjalny wysłannik Donalda Trumpa – Steve Witkoff, które dziś siedzi przy stole w Rijadzie. To jego rozmowa z Putinem otworzyła kanał dyplomatyczny między USA a Rosją.

Po tej rozmowie Trump miał zadzwonić do Wołodymyra Zełenskiego.

Rozmowy Putina zostały szeroko skrytykowane. Strategii prezydenta USA bronił Keith Kellog, wysłannik Trumpa do Ukrainy: „Jak powiedział kiedyś wspaniały sekretarz obrony, gen. Mattis: «Może nie lubię tego skur*a, ale muszę z nim porozmawiać»”.

Krytycy podnosili też, że Trump już ustąpił Putinowi w kluczowych sprawach: Ukraina ma nie przystąpić do NATO, musi się też zgodzić na to oddanie Rosji zajętych przez nią terytorium, w tym Krymu. „Powrót Ukrainy do granic sprzed 2014 roku jest nierealistyczny” – powiedział amerykański sekretarz obrony.

Inna linia krytyki dotyczyła pominięcia przez Trumpa sojuszników z NATO, zwłaszcza Europy. W późniejszych wypowiedzieć przedstawicieli Trumpa pojawiały się zapowiedzi zmniejszenia amerykańskiego zaangażowania w Europie.

Przed rozpoczęciem negocjacji w Rijadzie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski skomentował. „To dziwne, że spotkanie odbywa się w takim formacie, nim zostały przeprowadzone konsultacje z partnerami strategicznymi. O ile pamiętam, Rosja nie jest partnerem strategicznym” – powiedział dziennikarzom w sobotę w Monachium.

Sekretarz obrony USA, Pete Hegseth, zadeklarował, że w ostatecznych rozmowach państwa NATO odegrają ważną rolę. A sam Donald Trump zapewnił, że Ukraina w pewnym momencie weźmie udział w rozmowach. Jednak wcześniejszym etapem będą jego osobiste rozmowy z Putinem.

W rozmowach pokojowych chciałyby też wziąć udział Chiny. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Chin Guo Jiakun powiedział: „Chiny oczekują, że wszystkie strony zaangażowane i zainteresowane wezmą udział w procesie negocjacyjnym w odpowiednim czasie”.

Motywacje Trumpa

Jeszcze w prezydenckiej kampanii wyborczej Trump zapowiadał, że zakończy wojnę „w 24 godziny”. Ta obietnica miała odpowiedzieć na oczekiwania amerykańskich wyborców, dla których finansowanie wojny w Ukrainie jest mniej istotne niż podniesienie poziomu życia w ich kraju. A zaangażowanie międzynarodowe postrzegają jako konkurencję dla inwestowania środków na miejscu.

Według wielu opinii Trump ma też osobistą motywację: liczy na Nagrodę Nobla właśnie za zakończenie wojny, a także na potwierdzenie jego statusu jako wybitnego negocjatora.

Rola Europy, Polski i szczyt w Paryżu

Rozmowy rozpoczęte przez Donalda Trumpa były określane przez komentatorów jako „zimny prysznic dla Europy”.

Putin nie przewidział miejsca dla przedstawicieli UE w najbardziej ścisłym gronie negocjacyjnym. Reprezentanci nowej amerykańskiej administracji wzięli udział w Konferencji Bezpieczeństwa, która zakończyła się w niedzielę w Monachium. To tam wiceprezydent USA gwałtownie skrytykował Unię Europejską, „cenzurę” w mediach społecznościowych, którą według niego wprowadza Unia, uznał za większe zagrożenie dla pokoju niż Rosję i Chiny.

Wydaje się jednak, że potencjalnie istotną rolę w procesie pokojowym mogłaby odegrać Polska.

Przedstawiciele najwyższych władz amerykańskich na trasie negocjacyjnej umieszczają Warszawę. Z prezydentem RP i ministrem obrony spotkał się już sekretarz ds. obrony USA Pete Hegseth. Stwierdził, że w jego opinii obecność amerykańskich wojsk w Polsce powinna być zwiększona. Nie jest to jednak oficjalne stanowisko administracji amerykańskiej.

W odpowiedzi na działania Trumpa w poniedziałek odbył się szczyt zwołany przez prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Wzięli w nim udział przedstawiciele wybranych państw europejskich. Byli to Donald Tusk, a także szefów rządów: Danii (Matte Frederiksen), Hiszpanii (Pedro Sanchez), Holandii (Dick Schoof), Niemiec (Olaf Scholz), Wielkiej Brytanii (Keir Starmer) i Włoch (Giorgia Meloni). W spotkaniu uczestniczyła też szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa i sekretarz generalny NATO Mark Rutte.

Po spotkaniu prezydent Macron rozmawiał z Donaldem Trumpem i Wołodymyrem Zełenskim.

„Dążymy do silnego i trwałego pokoju w Ukrainie. Aby to osiągnąć, Rosja musi zakończyć inwazję [na Ukrainę], a temu muszą towarzyszyć silne i wiarygodne gwarancje bezpieczeństwa dla Ukraińców. W przeciwnym razie istnieje ryzyko, że zawieszenie broni skończy się tak, jak porozumienia mińskie.

Będziemy nad tym pracować wspólnie ze wszystkimi Europejczykami, Amerykanami i Ukraińcami. To jest klucz” – napisał Macron na portalu X (dawniej Twitter).

Macron dodał, że „Europejczycy muszą lepiej, więcej i wspólnie inwestować w swoje bezpieczeństwo i obronę”. Zakończył słowami: „Decyzje, działania, spójność” i zapowiedział, że będzie kontynuował rozmowy.

Inne teksty OKO.press na ten temat

Przeczytaj także: