0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:08 16-05-2025

Prawa autorskie: Fot. Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.plFot. Krzysztof Zatyc...

Sprawa z Oleśnicy. „Chcemy, żeby osoby, które zgotowały nam ten koszmar, poniosły za to odpowiedzialność”

„Nie odpuszczamy. Nie jest tak, że tylko udzieliliśmy z mężem wywiadu i na tym koniec” – mówi pani Anita w najnowszym wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”

Co się wydarzyło

W marcu „Gazeta Wyborcza” opisała historię pani Anity, kobiety, której ciążę terminowano w szpitalu w Oleśnicy w późnym stadium, bo w 37. tygodniu. Zabieg wykonano z przesłanki zagrożenia życia i zdrowia matki w związku z ciężką wadą płodu, u którego stwierdzono wrodzoną łamliwość kości. Wcześniej lekarze tygodniami mieli przekazywać kobiecie sprzeczne diagnozy. Po ujawnieniu najgorszego rokowania została ona wbrew swojej woli zamknięta w izolatce szpitala psychiatrycznego.

Po upublicznieniu historii największy hejt wylał się na lekarkę, która dokonała terminacji – dr Gizelę Jagielską, jedną z nielicznych ginekolożek, które otwarcie opowiadają w Polsce o tym, że przeprowadzają zabiegi aborcji. Ale także pani Anita przez prawicową część opinii publicznej została okrzyknięta „morderczynią”.

16 maja, po niespełna dwóch miesiącach od pierwszego wywiadu, pani Anita zabrała głos. W wideo rozmowie dla Wyborczej opowiada, że po samej publikacji dostała dużo wsparcia. Sytuacja zmieniła się, gdy do szpitala w Oleśnicy wtargnął Grzegorz Braun. Wówczas w sieci pojawiło się dużo dezinformacji. „Nigdzie głośno nie zostało powiedziane, że pożegnałam dziecko w dziewiątym miesiącu, bo byłam okłamywana co do stopnia wrodzonej łamliwości kości. Przebiły się jedynie informacje o lekarce z Oleśnicy, która »zabiła«. Większość internetowych trolli nawet nie zadała sobie trudu, by przeczytać artykuł i sprawdzić rzetelność przekazywanych przez siebie informacji. Ocenili sytuację na podstawie nagłówków” – opowiada pani Anita. I dalej: „Moje dziecko cierpiało już w brzuchu. W miejscu, gdzie dziecku powinno być najlepiej i najbezpieczniej. Mój Felek już wtedy się łamał, już wtedy odczuwał ból. Boję się pomyśleć, jakie katusze czekałyby go, gdyby się urodził”.

Kobieta zamierza dalej walczyć o sprawiedliwość. Przed sądami toczy się już postępowanie o bezpodstawne zamknięcie pani Anity na oddziale psychiatrycznym (temu wątkowi przyglądał się też Rzecznik Praw Pacjenta). Będą też kolejne pozwy – za to, że przez 16 tygodni kobieta była wprowadzana w błąd w sprawie rokowań dziecka. „Nie odpuszczamy. Nie jest tak, że tylko udzieliliśmy z mężem wywiadu i na tym koniec. Chcemy, żeby osoby, które zgotowały nam ten koszmar, poniosły za to odpowiedzialność” – deklaruje pani Anita.

Głos zabrała też dr Gizela Jagielska ze szpitala w Oleśnicy. W wywiadzie dla Wysokich Obcasów opowiada, że nie zamierza przestać pomagać kobietom, bo aborcja jest częścią położnictwa. „Zamierzam – tak jak do tej pory – działać zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną i polskim prawem” – deklaruje.

Pytana o groźby pod swoim adresem, odpowiada, że ludzie potrafią być zaślepieni, a praca lekarza jest niebezpieczna. „Udowodniły to też ostatnie wydarzenia z Krakowa, gdzie pacjent zabił naszego kolegę, lekarza. Niebezpieczne może być nawet zaproponowanie pacjentowi innego leczenia niż to, które on sobie wyobraża” – mówi dr Jagielska.

Jako najbardziej poruszający wyraz wsparcia opisuje telefon od księdza. „Zadzwonił do szpitala, by powiedzieć, że jest mu szalenie wstyd za to, co robią inni księża i zadeklarowani katolicy [jeden z księży został zatrzymany przez policję za hejt pod adresem dr Jagielskiej]. Drugi napisał do mnie obszernego maila i podzielił się własnymi doświadczeniami, bo też pracuje w ochronie zdrowia. To bardzo budujące” – opowiada kobieta.

Jaki jest kontekst

Po upublicznieniu sprawy w mediach prokuratura wszczęła postępowanie mające wyjaśnić, czy w Oleśnicy nie doszło do wykonania aborcji z naruszeniem prawa. Wątpliwości opinii publicznej budził fakt, że do terminacji ciąży doszło tak późno, a przed wywołaniem porodu płodowi podano dosercowo chlorek potasu. Należy jednak przypomnieć, że aborcja ze względu na zagrożenie życia i zdrowia matki jest dozwolona do ostatniego dnia ciąży. Zdrowiem matki jest także zdrowie psychiczne, co potwierdzają opublikowane przez Ministerstwo Zdrowia w 2024 roku wytyczne dotyczące przerywania ciąży. Aborcje płodów obarczonych poważnymi wadami, które możliwe były przed wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku z mocy tzw. przesłanki embriopatologicznej, obecnie realizowane są często właśnie w ramach przesłanki dotyczącej zdrowia. Pisała o tym szczegółowo w OKO.press Dominika Sitnicka.

Przeczytaj także: