Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Byli i obecni pracownicy węgierskich mediów publicznych opisują polityczne naciski, ręczne sterowanie przekazem i wykorzystywanie rosyjskiej propagandy w czasach rządów Viktora Orbána.
Kilku byłych i obecnych pracowników węgierskich mediów publicznych opowiedziało o kulisach pracy w redakcjach podporządkowanych politycznie rządowi Viktora Orbána. W rozmowie z internetowym kanałem Partizán dziennikarze i redaktorzy ujawnili, że otrzymywali odgórne instrukcje dotyczące treści materiałów, sposobu relacjonowania wydarzeń oraz tematów, których należało unikać.
Kata Nyitrai, Eszter Dóra Nagy, Anna P. Ujvári i István Bereznay opowiadali, że po przejęciu władzy przez Fidesz media publiczne regularnie korzystały z materiałów opartych na rosyjskiej propagandzie i treściach z niewiarygodnych źródeł. Dziennikarze państwowej agencji informacyjnej MTI mieli też otrzymywać gotowe pytania na konferencje prasowe rządu albo w ogóle nie mogli zadawać pytań politykom.
István Bereznay, były redaktor naczelny portalu hirado.hu, należącego do publicznego nadawcy, twierdził, że w czasie kampanii wyborczych obowiązywały nieformalne zakazy cytowania niezależnych mediów krytycznych wobec rządu. Według relacji pracowników instrukcje dotyczące treści schodziły z najwyższych szczebli kierownictwa MTVA, węgierskiego nadawcy publicznego, a kluczową rolę miał odgrywać Zsolt Németh, dyrektor kanału M1 odpowiedzialny za polityczny przekaz stacji.
Jedna z byłych pracownic mediów publicznych, Anna P. Ujvári, mówiła wprost, że media publiczne „kłamały rano, wieczorem i na wszystkich częstotliwościach”. Część rozmówców przyznała, że praca przy propagandowych materiałach wywoływała dylematy moralne. Bereznay przekonywał jednak, że jeśli nie on wykonywałby tę pracę, zrobiłby to ktoś inny.
W materiale przypomniano też ustalenia śledcze portalu Direkt36. Z przecieków wynikało m.in., że współpracownicy Orbána mieli bezpośrednio wpływać na treść depesz publikowanych przez MTI. Redakcje dostawały również polecenia, by niemal dosłownie publikować komunikaty ministerstw oraz informacje od firm należących do oligarchy Lőrinca Mészárosa, jednego z najbliższych biznesowych sojuszników Orbána.
Niezależny portal Kontroll ujawnił z kolei nagrania audio, na których ówczesny szef hirado.hu miał zapowiadać ręczne poprawianie materiałów dotyczących Pétera Magyara tak, by nie eksponować opinii lidera opozycji. Informacje o kulisach działania mediów publicznych podały Partizán, Direkt36 i Kontroll.
Od powrotu Viktora Orbána do władzy w 2010 roku Węgry stały się jednym z najczęściej wskazywanych w Europie przykładów politycznego podporządkowywania mediów. Jeszcze kilkanaście lat temu kraj znajdował się w czołówce państw regionu pod względem wolności prasy, jednak według Reporterów bez Granic systematycznie spadał w światowym rankingu wolności mediów. W najnowszym zestawieniu RSF Węgry zajmują 74. miejsce na świecie, a organizacja uznała system stworzony przez Fidesz za przykład politycznego przejęcia rynku medialnego.
Kluczowym elementem zawłaszczenia mediów na Węgrzech było utworzenie w 2018 roku fundacji KESMA. Do organizacji kontrolowanej przez ludzi związanych z Fideszem trafiły setki gazet, portali, stacji radiowych i telewizyjnych. Media publiczne zostały podporządkowane rządowi, a wiele prywatnych redakcji przejęli oligarchowie powiązani z obozem Orbána. Część krytycznych tytułów zamknięto lub zmieniono ich linię redakcyjną. Niezależne media, takie jak Telex, 444.hu czy Partizán, funkcjonowały głównie dzięki wsparciu czytelników.
Nowy premier Péter Magyar, zaprzysiężony w sobotę 9 maja po zwycięstwie partii TISZA w kwietniowych wyborach parlamentarnych, zapowiedział szybkie zmiany na rynku medialnym. Jego rząd chce czasowo zawiesić programy informacyjne mediów publicznych do czasu stworzenia nowych zasad działania nadawcy państwowego. Magyar zapowiada też nową ustawę medialną, utworzenie niezależnego regulatora rynku i ograniczenie politycznej kontroli nad redakcjami. Deklaruje też koniec państwowej propagandy oraz odebranie wpływu oligarchom związanym z poprzednią władzą.
Przeczytaj także: