Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pierwszy dzisiejszy komunikat Trumpa o Iranie jest bardzo trudny do rozszyfrowania. Trump twierdzi, że Iran poprosił o zawieszenie broni. A to bardzo mało prawdopodobne
Rankiem czasu waszyngtońskiego prezydent USA Donald Trump podzielił się ze światem wiadomościami dotyczącymi wojny z Iranem:
„Prezydent Nowego Reżimu Iranu, znacznie mniej zradykalizowany i o wiele inteligentniejszy niż jego poprzednicy, właśnie poprosił Stany Zjednoczone o ZAWIESZENIE BRONI! Rozważymy to, gdy Cieśnina Ormuz będzie otwarta, wolna i czysta. Do tego czasu będziemy bombardować Iran aż do całkowitego unicestwienia albo, jak to się mówi, aż cofniemy ich do epoki kamienia łupanego!!!”
W normalnych okolicznościach ogłoszenie oferty zawieszenia broni w tak dużej wojnie przez prezydenta USA byłoby bardzo ważną wiadomością. Problem w tym, że Trump przyzwyczaił nas do tego, że jego wypowiedzi o Iranie mają bardzo niewiele wspólnego z rzeczywistością. W obecnej sytuacji jest też skrajnie mało prawdopodobne, by Irańczycy zgłosili się do Amerykanów i prosili o zawieszenie broni.
Przede wszystkim jednak: Iran nie ma nowego reżimu politycznego, choć Trump mówi to od wielu dni. Amerykańsko-izraelskie ataki zabiły wielu kluczowych przywódców Republiki Islamskiej, ale dotychczasowy system władzy się nie zmienił. Trump próbuje w ten sposób przekonywać swoich odbiorców, że udało się osiągnąć jeden z deklarowanych celów politycznych tej wojny: zmianę reżimu w Iranie. Nic jednak na to nie wskazuje.
Jeśli chodzi o prezydenta – obecny prezydent kraju Masud Pezeszkian został wybrany w wyborach w lipcu 2024 roku, po śmierci jego poprzednika Ebrahima Raisiego w wypadku helikoptera. Iran ma nowego Najwyższego Przywódcę, Modżtabę Chameneiego. Ale nie pełni on funkcji prezydenta.
Co Trump ma na myśli? Tutaj zdani jesteśmy na domysły. Czy ktoś faktycznie odezwał się do Trumpa? Czy był to prezydent Pezeszkian? Już raz podczas tej wojny prezydent wyszedł przed szereg, przepraszając sąsiednie kraje za irańskie ataki, co rozwścieczyło inne ośrodki władzy – w szczególności Strażników Rewolucji. Pezeszkian jest powszechnie uważany za najsłabszego prezydenta Republiki Islamskiej. Jeśli tego rodzaju propozycja wyszła z jego strony, najpewniej nie ma to zbyt dużego znaczenia, bo sprawczość Pezeszkiana w dzisiejszym układzie sił w Iranie jest znikoma.
Niemal na pewno nic takiego nie wyszło też od Modżtaby Chameneiego. Od wyboru na to stanowisko, irański przywódca niezwykle rzadko wypowiada się publicznie.
Czy Trump zmyślił sobie irańską propozycję? Jeśli tak – w jakim celu? Być może Trump spodziewa się w najbliższym czasie jakiegoś rodzaju porozumienia o zawieszeniu broni i próbuje je wyprzedzić, pokazując, że wyszli z nią Irańczycy, a nie USA. To jednak tylko i wyłącznie spekulacje. Bardzo możliwe, że mamy do czynienia z czystą improwizacją i własną inwencją ze strony Trumpa. Portal Axios na podstawie rozmów z doradcami Trumpa pisze, że są oni równie zaskoczeni wpisami Trumpa na Truth Social, co wszyscy inni odbiorcy tych postów.
Na razie nikt ze strony irańskiej nie skomentował wpisu Trumpa.
Przeczytaj także:
„Są dwa zasadnicze powody, dla których prezydent przyjął ślubowanie od dwóch sędziów” – przekazał we wtorek szef KPRP Zbigniew Bogucki.
Prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od dwojga sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Dariusza Szostka i Magdaleny Bentkowskiej. Uroczystość ślubowania odbyła się bez udziału kamer. Zgodnie z Konstytucją musieli złożyć ślubowanie, bo odmowa wiązałaby się z rezygnacją ze stanowiska.
Jak pisaliśmy, w połowie marca Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Do tej pory kancelaria prezydenta konsekwentnie odmawiała zaproszenia ich do Pałacu Prezydenckiego na przyjęcie ślubowania, mówiąc o zastrzeżeniach wobec procedury wyboru sędziów przez Sejm.
Magdalena Bentkowska to adwokatka i doktor nauk prawnych, jej kandydaturę zgłosiło PSL. Dariusz Szostek to profesor Uniwersytetu Śląskiego, radca prawny, specjalista prawa nowych technologii, jego zgłosiła Polska 2050.
Dlaczego prezydent odebrał ślubowanie tylko od dwóch osób spośród sześciu sędziów? Jak mówił na konferencji prasowej Zbigniew Bogucki, pierwszym z powodów jest to, że od objęcia przez Karola Nawrockiego urzędu prezydenta, w Trybunale powstały dwa wakaty: w grudniu 2025roku w stan spoczynku przeszła sędzia Krystyna Pawłowicz oraz sędzia Michał Warciński.
„Prezydent uznał, że to jest jego podstawowa odpowiedzialność jako głowy państwa, ale także w ramach sprawowanego mandatu od 6 sierpnia, żeby te dwa wakaty obsadzić”– powiedział Bogucki.
„Drugi powód jest równie istotny” – mówił Bogucki. „Chodzi o kwestię tego, jak TK powinien funkcjonować. W TK dzisiaj znajduje się tylko dziewięciu sędziów, konstytucyjny skład to 15 sędziów. Zgodnie z obowiązującą ustawą pełny skład TK to co najmniej 11 sędziów” – mówił Zbigniew Bogucki.
Co z pozostałymi sędziami? „Nie ma decyzji co do pozostałych czterech osób wybranych na sędziów TK” – powiedział. Bogucki wspomniał, że ta kwestia jest „analizowana przez prezydenta”.
Jak powiedział, osoby wybrane na funkcję sędziów Trybunału Konstytucyjnego składają ślubowanie wobec Prezydenta RP, po czym przystępują „niezwłocznie” do dalszych czynności w Trybunale. „Gdyby byli sędziami, po wyborze, w pełnym tego słowa znaczeniu, to mogliby orzekać, a nie mogą orzekać” – twierdził Bogucki.
Szef kancelarii prezydenta pytany na konferencji prasowej, na jakiej podstawie akurat ci dwoje sędziowie mogli złożyć przed prezydentem ślubowanie, powołał się na zasadę indywidualizacji wyboru oraz zasadę konstytucyjnej ochrony kadencji sędziów Trybunału. „W żadnym z tych przypadków Sejm nie wskazał, kiedy zaczyna się kadencja, kiedy wstępują w kadencję, za kogo dany sędzia wchodzi już za byłego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W imieniu prezydenta dwukrotnie o to Sejm pytałem” – uzasadnił szef KPRP.
Zaznaczył, że jeżeli parlament nie wypełnił swojego obowiązku i nie wskazał indywidualnie, za kogo konkretnie ci sędziowie wstępują, to on w takim razie rozumie, że izba niższa pozostawiła tutaj wolę i decyzję głowie państwa.
Bogucki dodał, że wnioskowanie o wybór sędziów powinno dokonywać się 30 dni przed upływem kadencji, a nie rok i trzy miesiące po upływie tej kadencji. „To jest odpowiedzialność i to jest delikt konstytucyjny dzisiaj rządzących. Prezydent próbuje tę sytuację w takim zakresie, w jakim może, wyprostować tak, żeby nie było wątpliwości co do funkcjonowania Trybunału i jego możliwości orzeczniczych” – powiedział.
Jak pisała Anna Wójcik dla OKO.press środowisko Prawa i Sprawiedliwości krytykowało koalicję rządową za to, że obecna większość rządząca nie obsadziła wakatów w Trybunale Konstytucyjnym w miarę, jak się pojawiały. Faktycznie, koalicja rządząca powinna była obsadzać wakaty sukcesywnie. Koalicja zdecydowała się TK marginalizować i chciała najpierw zreformować TK ustawami.
Karol Nawrocki od początku prowadzi konfrontacyjną i ofensywną wobec rządu prezydenturę.
Koalicja rządząca przewidywała, że nie podpisałby ustaw reformujących Trybunał Konstytucyjny (prezydent Nawrocki zawetował ustawę reformującą sposób wyboru sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa). Dlatego rządzący zdecydowali się obsadzić decyzją Sejmu wakaty w Trybunale.
Nie tylko z kronikarskiego obowiązku trzeba pamiętać, że PiS też zwlekał z obsadzaniem stanowisk w Trybunale Konstytucyjnym. Po przejściu w stan spoczynku Leona Kieresa, ostatniego sędziego TK wybranego nie przez większość PiS w Sejmie, w lipcu 2021 roku, PiS powołał Bogdana Święczkowskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego pół roku później, dopiero 8 lutego 2022 roku.
Oprócz Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka Sejm w marcu wybrał także czterech innych sędziów. Są to:
Nowi sędziowie zostali zgłoszeni jako kandydaci przez koalicję rządzącą. Sejm wybrał ich na indywidualne dziewięcioletnie kadencje.
Na poziomie ustawowym, nie konstytucyjnym, jest uregulowane, że sędziowie składają przysięgę przed prezydentem RP.
Uchwalona za rządów PiS w 2016 roku i nadal obowiązująca ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego mówi, że osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec prezydenta ślubowanie, a stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania.
PiS uważa, co podsumował poseł Marcin Warchoł, że „sędzia wybrany do Trybunału Konstytucyjnego, który nie został zaprzysiężony, nie jest sędzią tego Trybunału. Zaprzysiężenie przed prezydentem jest dopełnieniem procedury wyboru”.
Koalicja rządząca uważa inaczej. Europoseł Koalicji Obywatelskiej adwokat Michał Wawrykiewicz podkreślił, że ślubowanie ma charakter ceremonialny, potwierdzający zgodę sędziego na objęcie funkcji.
Zbigniew Bogucki odniósł się również do głosów konstytucjonalistów i polityków, którzy sugerowali, że w przypadku braku zaproszenia do Pałacu Prezydenckiego sędziowie TK mogliby złożyć ślubowanie np. przed Zgromadzeniem Narodowym (Sejm i Senat) lub pisemnie. Bogucki podkreślił, że „ślubowanie składa się wobec prezydenta RP”, co oznacza, że musi się odbyć „w jego obecności”.
„Nie ma innej podstawy prawnej, by ślubowanie odbyło się w inny sposób, a tym bardziej przed innym organem. Pan prezydent przestrzega wszystkich, którzy chcieliby materializować jakieś szaleńcze ustrojowe koncepcje (...), że mamy wtedy do czynienia z deliktem konstytucyjnym i poważnym przestępstwem o charakterze karnym” – mówił.
„Wszystkie głosy, czy to pochodzące ze środowiska politycznego, eksperckiego, medialnego, są antydemokratyczne” – ocenił.
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek powiedział w środę w Studiu PAP, że dopuszcza możliwość złożenia przez sędziów TK ślubowania korespondencyjnie lub zdalnie. „Jestem zwolennikiem skuteczności i mamy oczywiście różne warianty, czy to warianty przed parlamentem, czy to też przed marszałkiem Sejmu, czy to zdalnie” – powiedział szef MS.
Z kolei sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku prof. Ewa Łętowska wskazuje, że ślubowanie jest uroczystością, która wieńczy procedurę wyboru sędziów. „Nigdzie nie jest powiedziane, co się stanie, jeżeli prezydent uchyla się od tego aktu ceremonialnego, bo całe zaproszenie przez prezydenta i oprawa mają charakter zwyczaju” – podkreślała profesor Łętowska w marcu.
Przeczytaj także:
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w opublikowanej w środę rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph", że poważnie rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO.
W rozmowie z brytyjskim „The Telegraph” Donald Trump nie krył rozczarowania tym, że sojusznicy z NATO nie wsparli Amerykanów w działaniach wojskowych przeciwko Iranowi.
W wywiadzie prezydent USA nazwał Sojusz Północnoatlantycki „papierowym tygrysem”.
„Nigdy nie wierzyłem w NATO. Zawsze uważałem, że to papierowy tygrys i Putin też o tym wie” – stwierdził.
To jak dotąd najmocniejszy sygnał, że Biały Dom przestaje postrzegać Europę jako wiarygodnego partnera w sprawach bezpieczeństwa. Powodem ma być odmowa wysłania przez sojuszników okrętów wojennych do ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.
Jak pisał Jakub Szymczak dla OKO.press Donald Trump ma realne powody do frustracji. Sprowokował globalny kryzys energetyczny, którego nie potrafi zatrzymać. A zrobił to, ponieważ nie potrafił wyobrazić sobie, że Iran zablokuje cieśninę Ormuz. Amerykański prezydent myślał, że jego armia w kilka dni, za pomocą precyzyjnych uderzeń z powietrza, wstrząśnie irańskim systemem władzy. I chociaż USA zadaje razem z Izraelem Iranowi wiele ciosów, to nic takiego się nie dzieje.
Przeczytaj także:
Państwa NATO niechętnie angażują się w operację odblokowania cieśniny, przez którą przepływa ok. 20 proc. światowej ropy. Jej zamknięcie przez Iran na kilka tygodni doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen ropy i gazu oraz zwiększyło ryzyko globalnej recesji.
„Nie naciskałem szczególnie, ale uważałem, że to powinno być oczywiste. Byliśmy gotowi działać w sprawie Ukrainy. To nie był nasz problem, ale stanęliśmy po ich stronie. Oni nie stanęli po naszej” – powiedział.
Prezydent USA mocno skrytykował także premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera za odmowę udziału w amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko Iranowi. Zasugerował przy tym, że brytyjska marynarka nie jest gotowa do takiej misji. „Nie macie nawet zdolnej do zdziałania marynarki wojennej. Wasze lotniskowce nie były sprawne” – powiedział, odnosząc się do stanu brytyjskiej floty.
Trump zapytany, czy Wielka Brytania powinna zwiększyć wydatki na obronność, odpowiedział: „Nie będę mówił, co ma robić. Może robić, co chce. To bez znaczenia. Starmer skupia się tylko na drogich wiatrakach, które podbijają ceny energii”.
We wtorek Marco Rubio udzielił wywiadu arabskiej stacji telewizyjnej Al-Dżazira, w którym mówił m.in., że cele Stanów Zjednoczonych w wojnie z Iranem zostaną osiągnięte „w ciągu tygodni, a nie miesięcy”. Sekretarz stanu USA stwierdził, że trwają rozmowy między Waszyngtonem a Teheranem, głównie przy pomocy pośredników.
Rubio przyznał, że zachowanie sojuszników NATO, którzy odmówili wsparcia w wojnie z Iranem, było „bardzo rozczarowujące”. Dodał, że Trump i USA będą musieli dokonać ponownej oceny (swoich relacji z NATO) po zakończeniu operacji (wojskowej w Iranie). Wspomniał jednak, że jedną z korzyści USA wynikających z członkostwa w NATO jest dostęp do baz w różnych krajach.
Szef amerykańskiej dyplomacji stwierdził, że „w chwili próby”, gdy USA uznały, że istnieje poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i swoich interesów, Waszyngton został skonfrontowany z członkami NATO (w szczególności z Hiszpanią), odmawiającymi mu dostępu do swoich baz. „Są też inne kraje, które postąpiły podobnie” – stwierdził Rubio.
We w podobnym tonie wypowiadał się szef Pentagonu Pete Hegseth. "Prezydent podkreśla, że nie ma mocnego sojuszu, jeśli kraje nie chcą stanąć po naszej stronie, gdy tego potrzebujemy” – mówił.
Po ataku USA, Iran wziął jako zakładnika globalną gospodarkę, a Donald Trump nie ma pomysłu, jak ją uwolnić.
Iran pomysł ma – domaga się reparacji wojennych, gwarancji, że nie zostanie znów zaatakowany, uznania zwierzchnictwa Iranu nad cieśniną Ormuz, natychmiastowe zatrzymanie wojny.
Przyjęcie takich warunków byłoby dla USA wielopiętrową kompromitacją. Ale jednocześnie USA nie jest na dziś w stanie wymusić na Iranie większej uległości w rozmowach za pomocą środków militarnych. Z tego powodu jesteśmy dziś w skrajnie niebezpiecznej sytuacji.
Donald Trump regularnie domaga się od sojuszników wsparcia w prowadzeniu wojny z Iranem. Tymczasem kraje członkowskie NATO zdecydowanie nie chcą się angażować w wojnę prowadzoną bez wyraźnego celu i czytelnego planu w dodatku bez jakiegokolwiek szerszego mandatu międzynarodowego.
Korzystania z baz wojskowych w związku z prowadzeniem wojny z Iranem odmówiły już Stanom Zjednoczonym Hiszpania i Włochy. Francja sprzeciwia się lotom samolotów wojskowych USA zaangażowanych w konflikt na Bliskim Wschodzie nad swym terytorium. Niemal żaden z krajów NATO nie rozważa wysłania wojsk lub sprzętu wojskowego do wsparcia amerykańskich działań przeciw Iranowi – taką możliwość sugeruje publicznie jedynie Kanada.
Przeczytaj także:
Chodzi o adwokatkę Magdalenę Bentkowską, zgłoszona przez PSL, i radcę prawnego, prof. Dariusza Szostka z Uniwersytetu Śląskiego zgłoszonego przez Polskę 2050.
W połowie marca Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Do tej pory kancelaria prezydenta konsekwentnie odmawiała zaproszenia ich do Pałacu Prezydenckiego na przyjęcie ślubowania, mówiąc o zastrzeżeniach wobec procedury wyboru sędziów przez Sejm.
Magdalena Bentkowska to adwokatka i doktor nauk prawnych, jej kandydaturę zgłosiło PSL. Dariusz Szostek to profesor Uniwersytetu Śląskiego, radca prawny, specjalista prawa nowych technologii, jego zgłosiła Polska 2050.
Informacje potwierdził PAP sędzia Szostek. Powiedział, że otrzymał zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego na środę oraz że takie zaproszenie – według jego wiedzy – otrzymała także Bentkowska. Dodał, że w pałacu będzie o godz. 11, a Bentkowska o godz. 11:30.
Kiedy Sejm wybrał nowych sędziów w marcu wszystkie wybrane osoby popierała koalicja rządząca. PiS nie chce, żeby zaczęli oni orzekać. Rząd obawiał się, że prowadzący skrajnie konfrontacyjną politykę prezydent Karol Nawrocki nie odbierze ślubowania od nowych sędziów. Dlatego ten ruch prezydenta w sprawie dwóch sędziów jest zaskakujący (o ile się to potwierdzi).
O godz. 12 szef kancelarii prezydenta RP Zbigniew Bogucki ma poinformować o szczegółach działań prezydenta.
„O jaka niespodzianka” – zareagował premier proszony o komentarz na wspólnej konferencji prasowej z premierem Irlandii. „Nie, nie jestem zaskoczony, ale tak jak powiedziałem, znajdziemy sposób, aby ci sędziowie mogli rozpocząć pracę” – zapewnił.
Dlaczego prezydent nie zaprosił wszystkich, tylko wybrał sobie część? Stanisław Zabłocki, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku tłumaczy, że prezydent powinien odebrać ślubowanie od wszystkich sędziów, bo prawo nie daje mu możliwości wybierania, kogo dopuści do ślubowania, a kogo nie. Jeśli uznać, że może działać wybiórczo, to by oznaczało, że sam decyduje o składzie Trybunału, a to podważa zasady państwa prawa.
„Przepisy prawa nie upoważniają prezydenta do dokonywania, według własnego uznania, swoistej selekcji wybranych już przez Sejm sędziów na tych, od których ślubowanie odbierze i tych, których przed swe oblicze nie zaprosi” – napisał sędzia Zabłocki w mediach społecznościowych.
„Czym się różni wybór tych, których prezydent zaprosił na dzisiaj od wyboru pozostałej czwórki? Niczym” – mówił minister sprawiedliwości Waldemar Żurek w rozmowie z dziennikarzami.
"Tak nie może działać państwo prawa. Apeluję do prezydenta, żeby jasno oświadczył, co z pozostałą czwórką. Czy jutro, czy pojutrze zobaczymy zaproszenia do kancelarii. Moim zdaniem to jest niezbędne. Prezydent, jeżeli tego nie zrobi, oczywiście i w rażący sposób złamie Konstytucję – dodał.
Jak pisała Anna Wójcik dla OKO.press PiS chciał się posłużyć Trybunałem Konstytucyjnym, żeby zablokować lub przynajmniej pozbawić legitymacji wybór sędziów i dać prezydentowi argument, żeby ten nie odbierał ślubowania. Jednak Trybunał bezterminowo odroczył rozpoznawanie sprawy z wniosku PiS i wyraził oczekiwanie, że prezydent wypowie się w kwestii ślubowania sędziów.
Po wyborze sędziów przez Sejm wybuchł spór co do tego, od jakiego momentu osoby wybrane przez Sejm stają się sędziami Trybunału Konstytucyjnego. Czy już od momentu podjęcia uchwały o wyborze, czy dopiero od złożenia ślubowania wobec prezydenta.
Z otoczenia prezydenta płynęły sygnały, że odebranie ślubowania od nowo wybranych sędziów, który to obowiązek wynika z ustawy o sędziach TK, wcale nie jest pewne. Świadczy o tym chociażby korespondencja między Pałacem Prezydenckim a marszałkiem Sejmu, w której szef kancelarii prezydenta formułował wątpliwości dotyczące prawidłowości wyboru nowych sędziów i zwracał się dwukrotnie o wyjaśnienia w tej sprawie do Włodzimierza Czarzastego. Ten ostatni po udzieleniu odpowiedzi stwierdził, że nie będzie wchodzić w dalsze polemiki.
Jak pisze „Rzeczpospolita” nowo wybrani sędziowie poprosili prezydenta kilka dni temu o możliwym terminie ślubowania. Zastrzegli przy tym, że jeżeli prezydencki kalendarz nie pozwala na spotkanie, to są oni gotowi złożyć ślubowanie także w innej uroczystej formie. O alternatywnych scenariuszach dopełnienia procedury ślubowania (np. przed marszałkiem Sejmu czy Zgromadzeniem Narodowym) pisaliśmy w OKO.press.
Prof. Marcin Matczak z Uniwersytetu Warszawskiego zaznaczył, że według „Konstytucji, żeby ktoś stał się sędzią Trybunału Konstytucyjnego, wystarczy, że wybierze go Sejm”. Czyli wybrana szóstka to już sędziowie TK.
Prof. Stanisław Biernat, były wiceprezes TK, sędzia Trybunału w stanie spoczynku, wyjaśniał, że procedurę wyboru sędziów TK można podzielić na trzy etapy:
Rolę prezydenta RP w tym procesie określa ustawa. Prof. Biernat wyjaśnił, że prezydent nie bierze udziału w kształtowaniu składu Trybunału Konstytucyjnego, ale ma stworzyć warunki, aby sędzia wybrany przez Sejm mógł rozpocząć wykonywanie powierzonych mu funkcji. Z ustawy wynika, że prezydent jest zobowiązany do umożliwienia złożenia ślubowania przez sędziów Trybunału.
Obawiając się, że Nawrocki odmówi przyjęcia ślubowania od nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego,
koalicja rządząca rozważa różne scenariusze.
Jednym z pomysłów jest wygłoszenie przez sędziów tekstu ślubowania przed prezydentem w trakcie jakiejś uroczystości, bo ustawa nie wymaga, żeby to prezydent organizował ceremonię ślubowania.
Innym pomysłem, popieranym m.in. przez sędzię Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku prof. Ewę Łętowską, jest ślubowanie przez sędziów TK przed Zgromadzeniem Narodowym.
Zgromadzenie Narodowe to konstytucyjny organ składający się z posłów i senatorów obradujących wspólnie pod przewodnictwem Marszałka Sejmu. Zwolennicy tego pomysłu argumentują, że Zgromadzenie Narodowe stoi konstytucyjnie ponad prezydentem.
Pojawiały się też pomysły wysłania ślubowań sędziów listownie do prezydenta. Formę listowną często stosuje się przy okazji nominacji profesorskich, które podpisuje prezydent. Niekonieczna jest oficjalna ceremonia z wręczaniem nominacji.
Niezależnie od rozważanych scenariuszy koalicja rządząca podkreśla, że sędziowie TK są sędziami od podjęcia przez Sejm indywidualnych uchwał, że zostali wybrani na to stanowisko.
Przeczytaj także:
Aż 89 proc. badanych popiera decyzję rządu o niewysyłaniu polskich wojsk do Iranu. 77 procent Polek i Polaków uważa przy tym decyzję Stanów Zjednoczonych i Izraela o ataku na Iran za niesłuszną
CBOS opublikował 31 marca wyniki sondażu dotyczącego stosunku Polek i Polaków do wojny w Iranie. Zdecydowana większość badanych opowiada się w nim za decyzją polskiego rządu o niewysyłaniu wojsk do Iranu i jednocześnie uważa decyzję Stanów Zjednoczonych i Izraela o ataku na Iran za niesłuszną.
Aż 77 procent badanych (51 proc. „zdecydowanie” i 26 proc „raczej”) deklaruje w nim, że uważa atak na Iran za błąd Stanów Zjednoczonych i Izraela. Za słuszną decyzję o ataku uważa jedynie 8 proc badanych (3 proc. „zdecydowanie” i 5 proc. „raczej”. 15 procent badanych wybrało odpowiedź „trudno powiedzieć” lub jej nie udzieliło.
„Grupą, która wyróżnia się na tle pozostałych ponadprzeciętnie wysokim odsetkiem przekonanych, że decyzja Stanów Zjednoczonych i Izraela o ataku na Iran była słuszna, są osoby, które deklarują, że 15 października 2023 roku w wyborach do Sejmu poparły Prawo i Sprawiedliwość (22 proc.).” -podaje CBOS w komentarzu do wyników badania.
49 procent badanych (33 proc. „raczej” i 16 proc. „zdecydowanie” ) widzi w konflikcie Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem potencjalne zagrożenie Polski. Przeciwnego zdania jest 42 proc. badanych (6 proc „zdecydowanie” i 36 proc. „raczej”).
Niemal całkowicie zgodnie Polki i Polacy oceniają natomiast decyzję rządu o niewysyłaniu wojsk do Iranu. Popiera ją aż 89 proc. badanych (60 proc „zdecydowanie”, 29 proc. „raczej”).
Z badania CBOS wynika, że zdecydowana większość Polek i Polaków jest przeciwna angażowaniu się Polski w konflikt w Iranie, co koresponduje zarówno z decyzjami władz Polski, jak i innych europejskich krajów NATO. Zwraca uwagę dość wysoki odsetek badanych, którzy wskazują, że wojna w Iranie stanowi zagrożenie dla Polski – choć w sondażu tego nie ujęto, można wnioskować, że chodzić może zarówno o wzrost zagrożenia regionalnego wynikający z głębokiego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w zupełnie innej niż Europa części świata, jak i o ekonomiczne skutki wojny.
Jednocześnie w badaniu CBOS jedynie 8 proc. badanych wskazuje, ze uważa decyzję o ataku na Iran za słuszną. To jedna z historycznie najniższych – a być może wręcz najniższa – ocen strategicznych decyzji władz USA w oczach Polaków.