0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

21:16 19-11-2024

Prawa autorskie: "Wiesti" 19.11.2024"Wiesti" 19.11.2024

Ukraina użyła już rakiet ATACMS. Putin się schował. Propaganda puszcza go z archiwum

Ukraińskie siły zbrojne przeprowadziły atak na magazyn broni w pobliżu miasta Karaczew w obwodzie briańskim w Rosji. Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że celem były zasoby amunicji, w tym artyleryjskiej, z Korei Północnej.

Ukraińcy nie mówią, jakich pocisków użyli. Ale Reuters potwierdził w ukraińskich i amerykańskich źródłach rządowych, że to były ATACMS.

Potwierdził to też rosyjski MON: w nocy 19 listopada Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały terytorium obwodu briańskiego rakietami ATACMS, z czego 5 zostało zestrzelonych przez systemy Pantsir i S-400, a kolejny 1 został uszkodzony. Pociski spadły na teren techniczny obiektu wojskowego, wybuchł pożar, który ugaszono, „nie było ofiar ani zniszczeń”.

Z tym że wedle propagandy Kremla ukraińskie ostrzały z reguły nie powodują zniszczeń. A jeśli już coś w Rosji wybucha lub się pali, to samo z siebie. Bo ukraińskie pociski są zawsze zestrzeliwane.

Jaki jest kontekst?

Informacja o amerykańskiej zgodzi na używanie przez Ukrainę rakiet ATACMS w samej Rosji, a nie tylko na terenach przez nią zajętych w samej Ukrainie, pojawiła się w momencie, kiedy Moskwa próbuje przedefiniować swoją opowieść o wojnie po zwycięstwie Trumpa w wyborach prezydenckich. Propaganda długo obiecywała poddanym Putina, że Trump zakończy wojnę i da Rosji zwycięstwo. A na to się nie zanosi. Ba, propaganda przyznaje nawet, że Trump po objęciu urzędu może nie cofnąć zgody na używanie ATACMS w Rosji.

Zachodni analitycy wojskowi są zgodni, że rakiety nie zmienią gwałtownie sytuacji na froncie. Zwłaszcza że według poprawnej wojskowej nomenklatury nie są to w ogóle rakiety dalekiego, a nawet średniego zasięgu. I że zgoda na ich użycie jest nadal bardzo ograniczona.

Tyle że uderzenie w przekaz propagandowy Kremla jest potężne. Propaganda Putina sama mówi o tych rakietach jako o broni „dalekiego zasięgu”. Opowieść o rakietach zajmuje mnóstwo miejsca, spychając na dalszy plan opowieści o sukcesach rosyjskiego oręża w Ukrainie (czytaj: równania wszystkiego, co się da z ziemią). Gubernator obwodu rostowskiego ogłosił oficjalnie, że do ataku rakietowego należy się przygotować: „Rakiety dalekiego zasięgu stanowią inny rodzaj zagrożenia. Dotyczy to już bezpośrednio Rostowa, wszystkich przedsiębiorstw, naszych głównych obiektów, które się tu znajdują” – powiedział na posiedzeniu regionalnego zgromadzenia ustawodawczego.

Wysocy urzędnicy nie mają jednolitej linii. Jedni opowiadają, że Zachód dąży do eskalacji i zaraz zacznie się wojna światowa, inni — że nic się nie stało, bo Rosja i tak wygra. Marszałek Dumy Wołodin przebił chyba wszystkich, mówiąc, że może i będą nowe szkody, ale Ukraina używała już wcześniej ATACMSów („Jeśli chodzi o użycie przedmiotowej broni, to jest ona już w użyciu. Rozszerzanie jej użycia może oczywiście spowodować szkody, ale sytuacji na polu bitwy nie zmieni”).

Putin tradycyjnie się schował (zawsze to robi, kiedy sytuacja przybiera zły obrót).

Propaganda pokazuje więc jego archiwalne nagrania sprzed dwóch miesięcy (na zdjęciu u góry. To wystąpienie z 24 września pokazały telewizyjne „Wiesti” 19 listopada, żeby udowodnić, że wódz naczelny czuwa). Tłumaczył wtedy, że jeśli Ukraina użyje takich rakiet, to znaczy, że na Rosję napadło NATO. Bo sami Ukraińcy nie mają technicznych możliwości do namierzania celi taką bronią. Więc w takiej sytuacji Rosja będzie miała prawo użyć broni jądrowej. Jej odnowiona dzis formalnie doktryna nuklearna pozwala użyć pocisków jądrowych także w odpowiedzi na ataki konwencjonalne.

Charakterystyczne, że tych gróźb nikt tym razem nie wziął na poważnie. Bo przecież Moskwa grozi w taki sposób cały czas. Zresztą teraz przedstawiciele Moskwy powtarzają, że choć Putin może użyć broni jądrowej, to wcale tego nie chce.

Tymczasem rzecznik Putina wymyślił nowe wyjaśnienie, dlaczego „specjalna operacja wojskowa” w Ukrainie przeciąga się i zagraża już samej Rosji. Otóż dlatego, że Moskwa napadła tylko Ukrainę. A tu – jakby ku zdumieniu Putina, jego wojskowych planistów i dyplomatów — świat nie zostawił ofiary agresji samej. Bo do konfliktu włączyło się NATO. „Dlatego trwało to trochę dłużej i potrwa trochę dłużej”.

Pisaliśmy o tym w OKO.press

Przeczytaj także: