Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rząd, mimo sprzeciwu Lewicy, przyjął projekt nowelizacji ustawy o użyciu broni przez żołnierzy. Eksperci twierdzą, że w praktyce zwalnia on ich z odpowiedzialności za oddane strzały. Projektu broni jednak wiceszef MON Cezary Tomczyk.
Wiceminister obrony narodowej w wywiadzie dla WP.pl wyjaśnia, dlaczego rząd chce poluzować zasady używania broni przez wojskowych. Wysłaliśmy żołnierzy na granicę, więc musimy być za nich odpowiedzialni – tłumaczy Cezary Tomczyk.
„Musimy sprawić, żeby żołnierz, który używa broni w obronie swojego życia lub życia kolegi, wiedział, że może użyć tej broni bezwzględnie i decyzja jest po jego stronie” – mówi polityk Koalicji Obywatelskiej. Jak dodał, krytyka z dwóch przeciwstawnych stron – części Lewicy, ale i Prawa i Sprawiedliwości – tylko udowadnia, że projekt nowelizacji prawa o użyciu broni idzie w dobrą stronę.
„Żołnierze są od obrony ojczyzny. To jest ich fundamentalne zadanie. Żołnierze właśnie to robią. W naszym imieniu. Pamiętajmy o tym. W proponowanych przepisach odpowiadamy na wątpliwości i rady, które płyną do nas za świata nauki czy ekspertów. Dodajemy całe spektrum narzędzi, które armią będzie miała i mogła wykorzystywać. Armatki wodne, specjalne siatki i tak dalej. Dlaczego? Bo broń ostra zawsze musi być środkiem ostatecznym” – stwierdził Tomczyk.
Wiceszef MON odniósł się również do wypowiedzi Przemysława Wiplera z Konfederacji. Ten po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego wyjawił, że żołnierze, którzy zostali skuci kajdankami po niewłaściwym użyciu broni na granicy polsko-białoruskiej, wielokrotnie bezprawnie otwierali ogień do migrantów i uchodźców. To właśnie zatrzymanie dwójki wojskowych było impulsem do zmian, do których prze część rządu.
„To prezydent Duda decyduje o tym, co może zostać ujawnione z posiedzenia RBN. Jeśli chodzi zaś o relacje pana Wiplera, to nie mogę jej potwierdzić, bo sprawa jest objęta tajemnicą śledztwa. A ja nie jestem prokuratorem i nie mam prawa w tej sprawie się wypowiadać” – mówił Tomczyk. – „Zmiana wynika z całego szeregu zdarzeń z ostatnich miesięcy i przede wszystkim z sugestii wojskowych i ekspertów. Techniki stosowane przez żołnierzy zostały dobrze zweryfikowane przez służby białoruskie. Polski żołnierz musi mieć możliwość użycia całego spektrum działań, od siły fizycznej przez gaz, broń gładkolufową, aż do broni palnej. I żołnierz musi wiedzieć, że stoi za nim prawo i jego państwo. Premier Tusk nakazał, aby prace przyspieszyć.”
O tym, że istniejące przepisy wystarczająco chronią żołnierzy używających broni, mówił na łamach OKO.press dr Piotr Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
„Absolutnie nie jest tak, że jeśli żołnierz zostanie bezpośrednio zaatakowany, to on musi działać w ramach wszystkich procedur i oddawać strzały ostrzegawcze w powietrze, jeżeli nie ma na to przestrzeni. Nie, on w takiej sytuacji może się bronić, jak każdy człowiek. Bo on jest chroniony jak każdy przepisem o obronie koniecznej. Nie ma więc żadnego powodu, żeby od tych wypracowanych przepisów i procedur odstępować” – mówił Witoldowi Głowackiemu.
Przeczytaj także: