Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Sąd zajmie się sprawą myśliwego, który w sierpniu 2024 roku zastrzelił wilka Lego w Borach Tucholskich. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności — choć surowe kary w sprawach dotyczących zabicia dzikiego zwierzęcia zapadają rzadko.
„Sprawa trafi na wokandę w Wydziale II Karnym Sądu Rejonowego w Starogardzie Gdańskim” – poinformowało Stowarzyszenie dla Natury „Wilk”.
Chodzi o zdarzenie z 26 sierpnia 2024, kiedy naukowcy znaleźli w Borach Tucholskich martwego wilka o imieniu Lego. Wilk miał obrożę telemetryczną, co pozwoliło stwierdzić, że zwierzę się nie rusza i określić miejsce, w którym leży.
„Sprawdziłem lokalizację: wilk rzeczywiście od wieczora poprzedniego dnia się nie poruszał, wszystko wyglądało na to, że nie żyje. Iskierka nadziei była jeszcze taka, że obroża zsunęła mu się z szyi – to się czasami zdarza, kiedy zwierzę na przykład mocno schudnie. Żeby to sprawdzić, poprosiłem kolegę, który pracuje we Wdeckim Parku Krajobrazowym, niedaleko od miejsca, w którym miał leżeć Lego, żeby pojechał to sprawdzić. Pojechał i niestety znalazł martwego wilka z ewidentną raną postrzałową” – relacjonował w rozmowie z OKO.press dr Maciej Szewczyk z Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego, który pracuje w zespole badającym zaobrożowane wilki.
Za wskazanie sprawcy ogłoszono nagrodę, 10 tysięcy złotych. Kiedy o sprawie zrobiło się głośno, myśliwy sam zgłosił się na policję. Tłumaczył, że strzelił do wilka, bo „pomylił” go z lisem.
„Usłyszał zarzut bezprawnego odstrzału z broni myśliwskiej wilka, pozostającego pod ścisłą ochroną gatunkową, powodując istotną szkodę” – poinformowała media prok. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Stowarzyszenie dla Natury „Wilk” po tym, jak sprawa trafiła do sądu, złożyło wniosek o dołączenie do procesu w charakterze oskarżyciela posiłkowego. „Chcemy, by wyrok był adekwatny do czynu, a myśliwy poniósł odpowiednie konsekwencje. Czeka nas zapewne wiele miesięcy sądowej batalii” – napisali przedstawiciele organizacji w mediach społecznościowych.
Wilk to gatunek ściśle chroniony. Nie można na niego polować, a teoretycznie za zabicie wilka grozi nawet 5 lat pozbawienia wolności. Tak surowe wyroki jednak nie zapadają — często trudno jest nawet ustalić sprawcę.
"Wilki, choć to gatunek chroniony, są zabijane regularnie i stosunkowo często. Nie mówimy o kilku osobnikach. Robiliśmy badania symulacyjne we współpracy ze Stowarzyszeniem dla Natury Wilk, które prowadzi telemetrię wilków. Znaliśmy więc los tych zwierząt. Znaczna część wilków z obrożami została zabita. Na podstawie tych danych obliczyliśmy, że
rocznie co najmniej 147 osobników jest nielegalnie zabijanych z broni palnej. Nie wliczamy w to tych, które wpadły we wnyki albo zginęły w wypadkach komunikacyjnych.
147 to minimalna liczba, najprawdopodobniej zastrzelonych wilków jest kilkukrotnie więcej. Warto dodać, że wykrywalność tego typu zdarzeń jest niewielka, bo wiele zastrzelonych zwierząt jest chowanych, zakopanych czy w inny sposób ukrywanych przez sprawców" – mówił w rozmowie z OKO.press prof. Michał Żmihorski, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN.
Przeczytaj także: