Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Dlaczego prokuratura nie ujawnia nagrania ze zdarzenia na granicy? „By nie wywoływać jeszcze większej awantury politycznej” – usłyszał dziennikarz „Gazety Wyborczej” Wojciech Czuchnowski. Co tam się wydarzyło?
„Gazeta Wyborcza” na podstawie trzech źródeł opisuje nagranie, które było podstawą zatrzymania żołnierzy w marcu 2024.
Przypomnijmy: po informacji od Staży Granicznej Żandarmeria Wojskowa zatrzymała trzech żołnierzy. Dwóch z nich usłyszało zarzuty przekroczenia uprawnień i narażenia na utratę zdrowia lub życia. Grozi im do trzech lat więzienia. Żołnierze 1. Warszawskiej Brygady Pancernej pilnowali polsko-białoruskiej granicy w okolicy Dubicz Cerkiewnych.
Sprawę jako pierwszy opisał Onet. A o tym, co zobaczyli biegli na nagraniu, pisała wcześniej Wirtualna Polska.
Co się wydarzyło tego dnia na granicy?
„Do incydentu doszło [25 marca 2024] na biegnącej wzdłuż granicy gruntowej drodze technicznej o szerokości ok. 5 metrów. Po jednej jej stronie jest zapora, po drugiej — wysokie ogrodzenie z drutu żyletkowego” – pisze „Wyborcza”.
Żołnierze patrolujący granicę zauważyli, że w dwóch miejscach osoby z drugiej strony przecinają pręty zapory przy pomocy lewarków.
Relacja osoby, która widziała film: „Żołnierze biegli z dwóch stron, zatrzymywali się co kilkanaście metrów i oddawali strzały w ziemię. Strzelali po drodze, wzdłuż zapory, usiłując celować w stronę miejsc, gdzie rozginane były pręty”.
Rozmówcy „Wyborczej” potwierdzają wcześniejsze informacje, że strzałów było 43. A na skutek strzałów przechodzący się cofnęli.
„Żołnierze nie odpierali jednak bezpośredniego ataku na siebie, a w dodatku stworzyli wzajemne zagrożenie, bo po prostu, jak podkreślił jeden z rozmówców, «mogli się pozabijać»” – powiedział informator „Wyborczej”.
Nie było też przepychanki między żołnierzami a osobami z granicy.
Jeden z informatorów „Wyborczej” powiedział, że kiedy żołnierze dobiegli do miejsca rozgięcia prętów, strzelali na drugą stronę zapory. Taką informację podała wcześniej Wirtualna Polska. Jednak dwóch innych rozmówców GW mówi, że żołnierze strzelali tylko w drogę przed zaporą, po polskiej stronie.
Prokuratura bada właśnie to, czy żołnierze „przekroczyli swoje uprawnienia poprzez oddanie w ich kierunku co najmniej kilku strzałów, narażając tym na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia”
Dlaczego prokuratura nie ujawnia nagrania? „By nie wywoływać jeszcze większej awantury politycznej” – usłyszał dziennikarz „Gazety Wyborczej” Wojciech Czuchnowski.
W środę sprawę komentował w TVN24 szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera: „Jeżeli interwencja jest podejmowana w jednym przypadku spośród ponad tysiąca użyć broni przez wojsko, to powinno dać do myślenia każdemu, kto komentuje” – powiedział Siewiera. Dodał: „Żandarmeria postępowała zgodnie z przepisami”.
Przeczytaj także: