Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
O 19 zakończyło się głosowanie w węgierskich wyborach parlamentarnych. Węgierskie media publikują wyniki sondaży i prognoz opracowanych w dniu wyborów – nie są to jednak sondaże exit poll. Zapowiada się klęska Viktora Orbána i Fideszu
Pierwsze wyborcze prognozy publikowane przez niezależne media po zakończeniu głosowania w wyborach parlamentarnych na Węgrzech wskazują dość jednoznacznie, że opozycyjna Tisza Petera Magyara odnosi zwycięstwo nad rządzącym Fideszem Viktora Orbána.
Według opublikowanych przez Telex wyników sondażu 21 Research prowadzonego metodą hybrydową (SMS i badanie telefoniczne) w dniu głosowania. TISZA może liczyć na wygraną z Fideszem z wynikiem 55 proc., podczas gdy wynik partii rządzącej szacowany jest na jedynie 38 proc. głosów.
Z kolei według szacunków Závecz Research przytaczanych przez portal index.hu, Tisza może liczyć na 54 proc. głosów, podczas gdy Fidesz jedynie na 40 proc.
Żadna z tych dwóch prognoz nie daje Tiszy większych nadziei na większość konstytucyjną (2/3 głosów w 199 osobowym parlamencie), która jest niezbędna nie tylko do odsunięcia Fideszu od władzy, ale i do przeprowadzenia demontażu zabetonowanego systemu budowanego przez Viktora Orbána przez 16 lat jego rządów.
Inaczej jest jednak z prognozą instytutu badania opinii publicznej Median, dającą Tiszy 55,5 proc. a Fideszowi jedynie 37,5 proc. Median szacuje, że Tisza może liczyć na 135 mandatów (a ściśle od 131 do 139), podczas gdy większość konstytucyjna to 133 mandaty.
Na Węgrzech nie przeprowadza się znanych np z polskich wyborów sondaży exit poll, które są najbardziej precyzyjną metodą szacowania ostatecznych wyników wyborów tuż po zamknięciu urn. Przytoczone wyżej prognozy należy więc traktować jedynie jako wstępne szacunki. Pierwsze cząstkowe wyniki wyborów na Węgrzech powinny zostać podane ok godziny 20 – mogą się one jednak bardzo znacząco różnić od tych ostatecznych. Wyniki z wystarczającej liczby komisji będą znane dopiero w późnych godzinach wieczornych lub w poniedziałek.
Przeczytaj także:
O godzinie 17 frekwencja w węgierskich wyborach parlamentarnych wyniosła 74,23 proc. Jest już absolutnie pewne, że te wybory ustanowią węgierski frekwencyjny rekord wszechczasów
Frekwencja w węgierskich wyborach parlamentarnych o godzinie 17 wyniosła 74,23 proc – podało Narodowe Biuro Wyborcze (odpowiednik polskiej Państwowej Komisji Wyborczej). Oznacza to, że na dwie godziny przed zamknięciem urn zagłosowało już więcej uprawnionych niż wyniosła całkowita liczba głosujących w jakichkolwiek wcześniejszych węgierskich wyborach. Dotychczas niepobity rekord został ustanowiony w 2002 roku – wtedy (w innym, dwufazowym systemie wyborczym) głosowało na Węgrzech 73,51 proc. uprawnionych (był to wynik już po zamknięciu urn).
Jest też już jasne, że ostateczna frekwencja w węgierskich wyborów parlamentarnych przewyższy tę z ostatnich polskich wyborów do Sejmu i Senatu (październik 2023 r.), w wyniku których odsunięte od władzy zostało Prawo i Sprawiedliwość. Frekwencja wyniosła wtedy 74,38 proc. – i był to dotychczasowy polski rekord wszechczasów.
Rekordowo wysoka frekwencja w wyborach parlamentarnych wydaje się zwiększać szanse opozycyjnej TISZY kierowanej przez Petera Magyara na odsunięcie od władzy rządzącego Węgrami od 16 lat Fideszu Viktora Orbána. Węgry mają jednak skomplikowaną – mieszaną – ordynację wyborczą wprowadzoną przez rządzący Fidesz w celu ograniczania szans partii opozycyjnych. Według niej część deputowanych (106) do 199 osobowego parlamentu wybierana jest w jednomandatowych okręgach wyborczych, a część (93 deputowanych) według metody d'Hondta dodatkowo skomplikowanej tak zwanym systemem kompensacji głosów z okręgów jednomandatowych. Ok 20 opublikowane zostaną pierwsze cząstkowe wyniki liczenia głosów – mogą one jednak bardzo mocno odbiegać od wyniku ostatecznego. Dlatego zupełną pewność co do wyniku węgierskich wyborów parlamentarnych uzyskamy dopiero po zliczeniu wszystkich głosów.
Przeczytaj także:
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił w niedzielę 12 kwietnia, że amerykańska flota... zablokuje blokowaną przez Iran Cieśninę Ormuz. Brzmi to jak absurdalny żart, ale to prawda
Rozsierdzony niepowodzeniem pierwszej rundy negocjacji z Iranem prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ogłosił na swej platformie internetowej Truth Social, że amerykańska flota otrzymała rozkaz rozpoczęcia natychmiastowej i bezwarunkowej blokady Cieśniny Ormuz, blokowanej dotąd przez Iran.
Przeczytaj także:
„Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych, najlepsza na świecie, rozpocznie natychmiastowe BLOKOWANIE wszystkich statków próbujących wpłynąć do Cieśniny Ormuz lub ją opuścić. W pewnym momencie chcieliśmy osiągnąć zasadę „WSZYSTKICH WPUSZCZAMY, WSZYSTKICH WPUSZCZAMY”, ale Iran nie dopuścił do tego, mówiąc jedynie: „Gdzieś tam może być mina”, o której nikt poza nim nie wie. TO JEST ŚWIATOWE WYMUSZENIE, a przywódcy państw, a zwłaszcza Stanów Zjednoczonych Ameryki, nigdy nie dadzą nic na sobie wymuszać. Poleciłem również naszej Marynarce Wojennej poszukiwanie i przechwytywanie każdego statku na wodach międzynarodowych, który uiścił opłatę za przeprawę na rzecz Iranu. Nikt, kto płaci nielegalną opłatę, nie będzie miał bezpiecznego przejścia na pełnym morzu. Zaczniemy również niszczyć miny, które Irańczycy umieścili w Cieśninie. Każdy Irańczyk, który strzeli do nas lub do pokojowych statków, zostanie ZNISZCZONY W PIEKLE!” – napisał Trump [zachowujemy specyficzną pisownię i składnię stosowane przez prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Na podstawie treści wpisu prezydenta Stanów Zjednoczonych możemy się domyślać, że Donald Trump ogłosił amerykańską blokadę blokowanej już przez Iran Cieśniny Ormuz w odwecie za amerykańskie i izraelskie naloty, by w ten sposób pozbawić Iran możliwości pobierania opłat za przepuszczanie przez Cieśninę pojedynczych statków. Konsekwencje rozkazu amerykańskiego prezydenta mogą być jednak bardzo rozległe. Przed wybuchem wojny USA i Izraela z Iranem przez Cieśninę Ormuz transportowano z Zatoki Perskiej łącznie około 20 procent całej światowej produkcji ropy i ok. 25 proc. światowej produkcji skroplonego gazu ziemnego. Zablokowanie Cieśniny przez Iran w odwecie za amerykańskie i izraelskie ataki spowodowało gwałtowne wzrosty cen surowców energetycznych – i zagroziło światowej gospodarce globalną recesją. Ogłoszenie amerykańskiej blokady Cieśniny może z całą pewnością pogłębić ten kryzys.
Przeczytaj także:
Do 13 głos w węgierskich wyborach parlamentarnych oddało już aż 54,1 proc. uprawnionych. Dla porównania – 4 lata temu o tej samej godzinie frekwencja wynosiła 40 procent. Wydaje się to mocno premiować opozycyjną partię TISZA Petera Magyara
Frekwencja do godziny 13 wyniosła w węgierskich wyborach parlamentarnych 54,1 proc, czyli aż o 14,1 pkt proc. więcej niż 4 lata temu o tej samej godzinie – poinformowało węgierskie Narodowe Biuro Wyborcze (odpowiednik polskiej Państwowej Komisji Wyborczej).
Na Węgrzech nie obowiązuje cisza wyborcza, choć bezpośrednia agitacja w lokalach wyborczych i ich pobliżu jest zabroniona. Po oddaniu głosu liderzy rządzącego Fideszu i opozycyjnej TISZY wygłosili więc krótkie, dość wyważone jak na temperaturę tej kampanii wyborczej, oświadczenia.
„Wzywam wszystkich Węgrów, żeby skorzystali ze swoich praw wyborczych. Dane są bardzo zachęcające, co oznacza, że nawet w najmniejszych miejscowościach Węgrzy zrozumieli wagę tych wyborów. Nie wiadomo ile głosów będzie decydować o wyniku. Może to być równie dobrze jeden czy dwa głosy” – mówił lider TISZY Peter Magyar, który wezwał wyborców, by namawiali do pójścia do urn każdego, kogo dziś napotkają.
„potkałem wiele osób podczas kampanii i dziękuję każdemu wyborcy za wysłuchanie mnie i umożliwienie mi przedstawienia moich argumentów” – mówił z kolei Viktor Orbán, lider rządzącego Fideszu. Zapytany o to wprost przez dziennikarzy Orbán zapowiedział, że uszanuje coraz bardziej prawdopodobną wygraną opozycji. „Decyzję obywateli trzeba uszanować” – mówił premier Węgier. Za moment jednak dodał, że „Europa zmierza w kierunku poważnego kryzysu”, a zatem „potrzebujemy silnego rządu narodowego, żeby się temu kryzysowi przeciwstawić”.
Wybory parlamentarne na Węgrzech zakończą się dziś (12 kwietnia) o godz. 19. Na Węgrzech nie przeprowadza się sondaży exit poll, jednak pierwsze cząstkowe wyniki wyborów mogą być podane do wiadomości już ok 20. Dzisiejsze wybory parlamentarne są pierwszymi, w których opozycja ma realną szansę zakończenia 16-letnich rządów Fideszu Viktora Orbána. Opozycyjna partia TISZA szła do tych wyborów z kilku-kilkunastoprocentową sondażową przewagą nad rządzącym Fideszem.
Przeczytaj także:
Prowadzone na terytorium Pakistanu negocjacje między Stanami Zjednoczonymi a Iranem zakończyły się bez porozumienia. Obie strony konfliktu obwiniają się nawzajem
Prowadzone w stolicy Pakistanu rozmowy pokojowe między USA i Iranem zakończyły się bez rozstrzygnięcia. Amerykanie i Irańczycy nie osiągnęli porozumienia ani w sprawie irańskiego programu nuklearnego ani w sprawie przyszłych zasad tranzytu przez Cieśninę Ormuz. Można spodziewać się kolejnych rund negocjacji.
Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D Vance, który prowadził negocjacje po amerykańskiej stronie, twierdzi, że do porozumienia nie doszło, bo Iran nie chciał się zgodzić na całkowitą rezygnację z programu nuklearnego. "Mieliśmy uzyskać stanowcze zobowiązanie, że nie będzie dążył do posiadania broni jądrowej i nie będzie szukał narzędzi, które umożliwiłyby mu szybkie jej zdobycie” – mówił Vance po zakończeniu rozmów. Dorzucił, że „brak porozumienia to o wiele bardziej zła wiadomość dla Iranu niż dla Stanów Zjednoczonych Ameryki”
Według Irańczyków natomiast negocjacje miały zakończyć się niepowodzeniem za sprawą arogancji amerykańskiej delegacji. "Amerykanie nie zdobyli zaufania delegacji irańskiej w tej rundzie negocjacji” – napisał w mediach społecznościowych przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf
"Oczywiście, od początku nie powinniśmy byli oczekiwać osiągnięcia porozumienia podczas jednej sesji. Nikt nie miał takich oczekiwań” – tak skomentował zakończenie rozmów rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Iranu Esmaeil Baqaei.
Od 8 kwietnia obowiązuje dwutygodniowe zawieszenie broni w wojnie między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem będące wynikiem patowej sytuacji, do której doprowadziły amerykańskie i izraelskie ataki na Iran. Choć Iran poniósł poważne straty pod względem swych zdolności bojowych i obronnych, w odwecie udało mu się skutecznie zablokować stanowiącą wyjście z Zatoki Perskiej na wody Morza Arabskiego Cieśninę Ormuz. Cieśnina ma strategiczne znaczenie dla światowej gospodarki – transportuje się tędy w warunkach pokoju około 20 proc. światowej produkcji ropy naftowej i ok. 25 proc. światowej produkcji skroplonego gazu ziemnego. W tej chwili główne przejścia przez Cieśninę pozostają zaminowane przez Iran. Zdolności do pełnego rozminowania Ormuzu nie mają zaś ani Amerykanie – którym brakuje trałowców, ani Irańczycy, którzy stracili w konflikcie większość swej marynarki wojennej.
Kolejne rundy prowadzonych w Islamabadzie negocjacji nadal więc mogą być potencjalnie drogą do względnie pokojowego wygaszenia konfliktu, droga ta jednak jawi się jako conajmniej wyboista.
Przeczytaj także: