Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W Stambule po niespełna dwóch godzinach zakończyły się rosyjsko-ukraińskie rozmowy pokojowe. Zgodnie z przewidywaniami – bez postępów w sprawie zawieszenia ognia. Podczas rozmów strona rosyjska miała żądać od Ukraińców wycofania się z ich własnych terytoriów
Były to pierwsze bezpośrednie rozmowy Rosji i Ukrainy od trzech lat. Jak pisze Reuters, według ukraińskiego źródła żądania Rosji są „oderwane od rzeczywistości i wykraczają daleko poza wszystko, co było wcześniej omawiane”. Po raz kolejny Ukraińcy mieli usłyszeć od Rosjan ultimatum: żeby osiągnąć zawieszenie broni, Ukraina ma wycofać się z części własnego terytorium (chodzi o tereny czterech ukraińskich obwodów, które Rosja anektowała, ale nie zajęła w pełni) oraz spełnić inne – również nieakceptowalne – warunki.
Dziennikarz The Economist Oliver Carroll, powołując się na anonimowe źródło, cytuje przewodniczącego rosyjskiej delegacji, który miał mówić: „Nie chcemy wojny, ale jesteśmy gotowi walczyć przez rok, dwa, trzy – jakkolwiek długo to potrwa. Walczyliśmy ze Szwecją przez 21 lat. Jak długo jesteście gotowi walczyć?”
Wcześniej Wołodymyr Zełenski podczas przemówienia na szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Albanii mówił tak:
„Jeśli okaże się, że rosyjska delegacja to tylko teatr, świat musi zareagować. Musi nastąpić potężna reakcja. W tym sankcje wobec rosyjskiego sektora energetycznego i banków. Musimy nadal zwiększać presję, aż do osiągnięcia rzeczywistego postępu. Ukraina jest gotowa podjąć wszelkie realistyczne kroki, aby zakończyć tę wojnę. I potrzebujemy całkowitego zaprzestania zabijania, aby dać dyplomacji prawdziwą szansę”.
Mimo to, że nie osiągnięto zawieszenia broni, strony uzgodniły wymianę jeńców wojennych w formacie „1000 na 1000”. Na razie termin tej dużej wymiany nie jest znany.
Według rosyjskich mediów delegacja rosyjska jest zadowolona z wyników rozmów z Ukrainą i jest gotowa do kontynuowania kontaktów.
Wczoraj (15 maja) Zełenski informował, że w rozmowach będą brać udział pośrednicy Stanów Zjednoczonych oraz Turcji. Natomiast przed spotkaniem 16 maja „w ostatniej chwili” według źródeł RBK-Ukraina strona rosyjska sprzeciwiła się obecności Amerykanów.
Dzisiejsze rozmowy odbywały się w dwóch formatach. Najpierw miało miejsce trójstronne spotkanie pomiędzy Ukrainą, USA i Turcją. Wzięli w nim udział z ukraińskiej strony: szef kancelarii prezydenta Andrij Jermak, minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha, minister obrony Rustem Umerow; z amerykańskiej: sekretarz stanu USA Marco Rubio oraz specjalny przedstawiciel USA i Keith Kellogg; oraz z tureckiej: minister spraw zagranicznych Hakan Fidan i przewodniczący Narodowej Organizacji Wywiadowczej Ibrahim Kalin.
(Wcześniej – jak poinformował Jermak – przedstawiciele Ukrainy spotkali się również ze specjalnym przedstawicielem USA Keithem Kelloggiem oraz doradcami liderów Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec w celu skoordynowania stanowisk przed spotkaniem ze stroną rosyjską).
Potem według tureckiej agencji Anadolu na 12.30 (czas lokalny) były zaplanowane rozmowy między Turcją, Rosją i Ukrainą. Strona rosyjska spóźniła się prawie na godzinę.
Przed spotkaniem z Rosjanami Rustem Umerow, minister obrony Ukrainy, który przewodniczy ukraińskiej delegacji poinformował, że Ukraina jest gotowa na całkowite i bezwarunkowe zawieszenie broni oraz do bezpośrednich negocjacji na najwyższym szczeblu – pomiędzy Zełenskim a Putinem.
„Dziś przybyliśmy do Stambułu, aby znaleźć realne drogi do trwałego i sprawiedliwego pokoju” – pisał Umerow. „Pokój jest możliwy tylko wtedy, gdy Rosja jest gotowa podjąć konkretne działania, w tym pełne zawieszenie broni na co najmniej 30 dni i kroki humanitarne, takie jak powrót przymusowo deportowanych ukraińskich dzieci i wymiana jeńców wojennych na zasadzie »wszyscy za wszystkich«”.
Według ukraińskich mediów rozmowy między Rosją a Ukrainą w Stambule odbywają się z pomocą tłumacza (chociaż Ukraińcy rozumieją język rosyjski; jest to demonstracją ukraińskiej tożsamości) i trwały około dwóch godzin.
Dzisiejsze rozmowy inicjował Władimir Putin. W nocy z 10 na 11 maja podczas konferencji prasowej zaproponował wznowienie 15 maja bezpośrednich rozmów z Ukrainą „bez żadnych warunków wstępnych”. Była to jego odpowiedź na ultimatum Ukrainy i przedstawicieli Koalicji Chętnych – Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Polski – którzy 10 maja wezwali Rosję do 30-dniowego bezwarunkowego zawieszenia broni od 12 maja, grożąc kolejnymi sankcjami. Pomysł europejskich przywódców poparł również Donald Trump.
Natomiast kiedy Putin swoją propozycją spróbował przejąć inicjatywę, to Trump wsparł potencjalne bezpośrednie spotkanie walczących stron. Ukraina, nie chcąc psuć relacji z amerykańskim prezydentem, zgodziła się na rozmowy w każdym formacie. Zełenski podbił stawkę, wzywając do rozmów Władimira Putina.
Ukraińska delegacja przybyła do Turcji reprezentowana na najwyższym szczeblu, po raz kolejny udowodniła, że dąży do pokoju. Putin się nie stawił, wysłał delegację na poziomie wiceministrów i doradców.
Rosyjskiej delegacji przewodniczył Władimir Medinski, doradcą Putina, który brał udział w rozmowach pokojowych w marcu 2022 roku w Stambule (kiedy Rosja żądała de facto kapitulacji Ukrainy), wśród negocjatorów jest też wiceminister spraw zagranicznych odpowiedzialny za relacje ze Wspólnotą Niepodległych Państw, organizacją regionalną zrzeszającą część byłych republik radzieckich (co ma podkreślać, że Rosja nadal umieszcza Ukrainę w paradygmacie ZSRR). Jest to bardzo istotne, ponieważ Rosja według Medinskiego postrzega dzisiejsze rozmowy „jako kontynuację procesu pokojowego w Stambule, który niestety został przerwany przez stronę ukraińską trzy lata temu”. A tak naprawdę negocjacje zostały zakończone po de-okupacji Kijowszczyzny i odkryciu rosyjskich zbrodni popełnionych na cywilach w Buczy.
Według prezydenta Ukrainy delegacja rosyjska składała się z osób, które nie mają mandatu do podejmowania jakichkolwiek decyzji. A to, że Putin wysłał urzędników niższej rangi, oznacza, że Rosja nie myśli poważnie o negocjacjach. Mimo to Zełenski wysłał do Stambułu 12-osobową delegację podobnej rangi.
Ciekawe jest, jak zmienił swoje stanowisko Donald Trump, który przebywa z wizytą na Bliskim Wschodzie i nie wykluczał, że może się pojawić w Stambule, jeśli przyleci Putin. Wydaje się, że nie był rozczarowany nieobecnością Putina.
„Dlaczego on [Putin] miałby jechać, jeśli mnie tam nie ma? Nie sądziłem, że Putin mógłby to zrobić, gdyby mnie tam nie było” – cytuje 15 maja Trumpa Sky News. Później amerykański prezydent dodał, że „nic się nie wydarzy, dopóki nie spotkamy się z Putinem”.
Jak podaje Reuters, w piątek (16 maja) Trump, wracając do Waszyngtonu po zakończeniu swojej podróży po Zatoce Perskiej, powiedział, że spotka się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, „jak tylko uda się to ustalić”.
Według „Ukraińskiej Prawdy”, która powołuje się na rosyjskie media, rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow powiedział, że spotkanie Władimira Putina z Donaldem Trumpem jest „konieczne”, „zarówno pod względem dwustronnych stosunków rosyjsko-amerykańskich, jak i poważnej rozmowy na najwyższym szczeblu na temat kwestii międzynarodowych i regionalnych, w tym kryzysu wokół Ukrainy”. Powiedział też, że „trudno jest mówić o przywróceniu partnerstwa z NATO w czasie, gdy Sojusz faktycznie jest w stanie wojny z Rosją”.
Zdaniem ukraińskich ekspertów politycznych obecne negocjacje są imitacją procesu negocjacyjnego. Na razie Putin nie jest gotowy na zakończenie wojny. Poza tym rosyjska gospodarka, która przestawiła się na tory wojenne, nie wytrzymałaby bez wojennych zamówień.
Celem Putina jest gra na czas – pod przykrywką pokojowych intencji armia rosyjska przygotowuje się do letniej kampanii, żeby zająć więcej ukraińskich terytoriów. Do tego takie pozorowane działania ze strony Rosjan mają jak najbardziej opóźnić nałożenie kolejnych sankcji wobec Federacji Rosyjskiej.
Ukraińscy eksperci nie mieli złudzeń co do rezultatów rozmów. Stanowiska Ukrainy i Rosji kardynalnie się różnią.
Zdaniem Witalija Portnikowa, ukraińskiego dziennikarza i analityka politycznego, wydarzenia w Stambule tylko przybliżyły spotkanie Putina i Trumpa. Pozostaje pytanie, jak zachowa się Donald Trump w sytuacji, kiedy Ukraina demonstruje, że pragnie trwałego pokoju, ale nie jest gotowa na kapitulację.
Mimo negocjacji pokojowych armia rosyjska codziennie kontynuuje ataki na ukraińskie miasta.
Przeczytaj także: