Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
Ministerstwo klimatu i środowiska zaczyna publiczne prace nad reformą zarządzania lasami, której celem jest realna ochrona – czyli ograniczenie lub wstrzymanie wycinki – 20 proc. lasów cennych przyrodniczo i tzw. lasów pełniących funkcję społeczne.
Jakie kryteria zdecydują o wyborze tych 20 proc. i ostatecznie które konkretnie obszary leśne znajdą się pod ochroną? Na to pytanie ma odpowiedzieć właśnie “Ogólnopolska narada o lasach”. Ma to odzwierciedlać inkluzywność i brak warszawocentryzmu prac. Rzeczywiście na inauguracji stawiła się — oprócz ministry Pauliny Hennig-Kloski i jej zastępcy Mikołaja Dorożały
Ci ostatni nieco sceptycznie odebrali ton oficjalnych przemówień na początek konferencji, kiedy ministrowie kolejno wychwalali Lasy Państwowe, a organizacjom pozarządowym dziękowali np. za... uwrażliwienie obywateli na problemy Zakładów Usług Leśnych, które w oczach wielu aktywistów są bez mała zbrojnym ramieniem Lasów Państwowych wykonującym wyrok na przyrodę tam, gdzie żadne prace nie powinny mieć miejsca.
Faktem jest jednak, że pierwsza “Narada...” (która potrwa także jutro, 23 kwietnia) to pierwsze od dawna — jeśli nie pierwsze w ogóle — spotkanie wszystkich zainteresowanych lasami.
Punkty widzenia są co prawda mocno rozbieżne, niemniej — mówiła ministra Hennig-Kloska – to moment “historyczny”.
“Brak dialogu wyrządził naszym lasom i przyrodzie więcej szkód niż kornik drukarz. Na sercu leży nam dobro przyrody, jak również dobro polskiego przemysłu, a naszym celem jest wypracowanie najlepszej ścieżki do tego, by zwiększyć ochronę najcenniejszych przyrodniczo terenów leśnych w Polsce, także tych z punktu widzenia społecznego” – powiedziała Hennig-Kloska.
O porozumienie nie będzie łatwo. W całym kraju — choć szczególnie z tych gmin i powiatów, gdzie władzę sprawuje PiS — słychać niezadowolenie z planów ministerstwa.
Protestują samorządowcy i ZUL-e. Twierdzą, że wyłączenie bądź ograniczenie gospodarki leśnej na 20 proc. powierzchni polskich lasów spowoduje wzrost bezrobocia i niedobór drewna na rynku.
“Reforma jest po to, by nie wylać dziecka z kąpielą. Zobowiązaliśmy się, by wyłączyć 20 proc. najcenniejszych przyrodniczo i społecznie terenów leśnych, ale również do tego, by pozyskane drewno trafiało do gospodarki polskiej, a nie np. eksport do Chin.
Trzeci cel to zmniejszenie spalania drewna w energetyce zawodowej” – mówiła ministra Hennig-Kloska.
Wiceminister Dorożała zapewnił, że zmianom przyświecają nadrzędne cele “zmiany formuły zarządzania lasami w Polsce, zwiększenia ochrony lasów o dużej wartości przyrodniczej i społecznej oraz zapewnienie polskiemu przemysłowi drzewnemu odpowiedniej ilości drewna”.
“Takie są oczekiwania obywateli — trzeba odpowiedzieć na zagrożenia wynikające z postępującej zmiany klimatu i utraty bioróżnorodności, takie są krajowe i międzynarodowe zobowiązania Polski” – mówił wiceminister.
Najważniejszym celem “Narady...” ma być
- mówił Dorożała.
Przypomnijmy, że w styczniu — wśród oskarżeń o pośpiech, brak pogłębionego namysłu, a nawet kumoterstwo — ministerstwo zdecydowało o moratorium na wycinki na terenie szczególnie cennych lasów stanowiących ok. 1,3 proc. powierzchni polskich zbiorowisk leśnych. Gospodarkę leśną wstrzymano lub ograniczono