Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
Zamach, który był wymierzony w Lecha Kaczyńskiego i Polskę – tak o katastrofie Smoleńskiej mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński na wiecu w Warszawie.
„Oni przed 14 laty oddali swoje życie, ale tych, którzy oddali życie, było znacznie więcej. Te osoby leciały do Smoleńska po to, by oddać hołd ofiarom Katynia – miejsca, które jest symbolem wielkiej zbrodni, która miała miejsce nie tylko w Katyniu, ale i innych miejscach, ludobójstwa wobec niemałej części polskich elit. To była zbrodnia, która miała swój cel – nie była zrobiona dla zabawy, a po to, by Polska nie mogła znów powstać jako niepodległe państwo. by była radykalnie osłabiona” – mówił Kaczyński do zgromadzonego na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
„Mój świętej pamięci brat chciał odbudować polski patriotyzm, ale i siłę polskiego państwa. Polsce było to potrzebne jak nic innego, ale to bardzo denerwowało tych, którzy Polskę jako jakiś byt polityczny zaakceptowali, ale jedynie w wersji słabego, podporządkowanego państwa i narodu. Lech Kaczyński sięgnął do zasobów historii – najbardziej nieodległego, zasobu Solidarności, bo przecież Solidarność miała być zapomniana. Byli tacy, którzy chcieli tradycję walki o prawa pracownicze, ale i o Polskę, odrzucić. Lech Kaczyński sięgnął do tradycji Armii Krajowej, walki z czasów II wojny światowej” – stwierdził prezes PiS.
„Chciał zmienić mentalność tej części Polaków, którzy z naszych szans i możliwości, wiary we własny naród zrezygnowali. Powstał konflikt z tymi, których można bezpośrednio nazwać postkomunistami, jak i tymi, którzy chcieli postkomunizm podtrzymywać. To wywołało niepokój zarówno tu, jak i na zewnątrz. To była przyczyna tej tragedii. Tego zamachu – bo trzeba używać tego słowa. To był zamach” – podkreślił mocno Kaczyński.
Według prezesa PiS wrogom Polski pomogło jedynie „rozwiązanie ostateczne”.
„Nie ma człowieka, nie ma problemu” – mówił Kaczyński.
Jak dodawał, obecnie rządzący odrzucają ideały jego brata. „Właściwie we wszystkich jej aspektach. Musimy zdawać sobie z tego sprawę. Realizacją testamentu Lecha Kaczyńskiego jest przeciwstawienie temu, co dzieje się dziś w naszym kraju, i w sferze odnoszącej się do prawa, które jest deptane i odrzucane, ale także w ogromnie ważnej sferze gospdarczej i społecznej. W sferze gospodarczej odrzucane jest wszystko, co przeszkadza Niemcom” – mówił Kaczyński podkreślając, że według niego „konstytucja nie obowiązuje”.
Jak stwierdził Kaczyński, Polska nie może się rozwijać bez kompleksów i dążyć do siły. „W tym miejscu Europy jest terytorium tylko dla silnego państwa i narodu. Nie może tu być podziałów pomiędzy polskimi patriotami, żadne kwestie personalne nie mogą dzielić” – mówił prezes PiS.
Były premier i wicepremier zapowiedział tym samym „wielki marsz” na 10 maja. W nim mają wziąć udział wspomniani przez niego „patrioci”.
„To był zamach Putina. A co do udziału innych, to jeszcze musimy dotrzeć do tego, byśmy o tym też wiedzieli” – podkreślał prezes PiS. Jak stwierdził, wbrew ustaleniom prokuratury komisja ds. badania wypadku pod wodzą Antoniego Macierewicza przedstawiła dowody na to, że do katastrofy smoleńskiej doszło w wyniku zamachu.