Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
Polityczny wtorek zdominowały tematy rocznicy katastrofy smoleńskiej i próby odwołania Marcina Kierwińskiego z ministerialnego stanowiska.
To nie była zwykła środa. 10 kwietnia od 14 lat jest w Polsce dniem wyjątkowym – rocznicą katastrofy smoleńskiej, w której zginęło 96 osób. Co roku najwieksza uwaga skupia się na dwóch – Lechu i Marii Kaczyńskich. Według Prawa i Sprawiedliwości brat prezesa tej partii nie tylko zginął, co „oddał życie” lub „poległ” w wyniku wycelowanego w niego działania.
I w tym roku nie zabrakło mocnych akcentów, które nawiązywały do tego sposobu myślenia o smoleńskiej tragedii. Antoni Macierewicz złożył w prokuraturze wniosek jasno wskazujący na odpowiedzialność Donalda Tuska za katastrofę. „Jako przewodniczący (nieistniejącej, smoleńskiej – przyp. aut.) podkomisji złożyłem wniosek do Prokuratury Generalnej dotyczący pana Donalda Tuska z art. 134 mówiącego o potencjalnej zbrodni zamachowej na prezydenta RP i art. 129” – mówił poseł PiS.
O zamachu mówił również prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według niego Lech Kaczyński naraził się Rosji ambicjami wzmocnienia Polski, a Moskwa widziała jedno wyjście z tej sytuacji.
„Chciał zmienić mentalność tej części Polaków, którzy z naszych szans i możliwości, wiary we własny naród zrezygnowali. Powstał konflikt z tymi, których można bezpośrednio nazwać postkomunistami, jak i tymi, którzy chcieli postkomunizm podtrzymywać. To wywołało niepokój zarówno tu, jak i na zewnątrz. To była przyczyna tej tragedii. Tego zamachu – bo trzeba używać tego słowa. To był zamach” – podkreślił mocno Kaczyński podczas wiecu w Warszawie.
Posłowie PIS mieli dziś pełne ręce roboty. W Sejmie próbowali przegłosować wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego. „Jest odpowiedzialny za ataki na protestujacych rolników, jakie miały miejsce 6 marca przed Sejmem w Warszawie. Zhańbił mundur polskiego policjanta” – stwierdził były szef MSWiA i poseł Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak.
W końcu – zgodnie z przewidywaniami – Kierwiński pozostał na stanowisku. Według Donalda Tuska wniosek PiS o wotum nieufności było oznaką „bezradności” wobec skutecznego państwa, które może pociągnąć posłów tej partii do odpowiedzialności za działania z poprzednich ośmiu lat.
Donald Tusk mówił dziś również o pakcie migracyjnym. Polska będzie przeciwko, choć wielu przywódców europejskich nie będzie to się podobało – przyznawał premier.
Jeśli chcesz prowadzić humanitarną politykę migracyjną, musisz mieć narzędzia. A podstawowym narzędziem jest ochrona granicy i kontrola. Eurparlamentarzyści z mojej grupy będą głosować przeciwko paktowi migracyjnemu. Mam świadomość, że niektórzy się na mnie obrażą, połowa stolic europejskich w tej sprawie do mnie dzwoniła. Ale nie zmieniam zdania, szczególnie po ostatnich miesiącach, aferach z wizami, z poczuciem, jakiego bałaganu narobił PiS. Nawet, jeśli w niektórych stolicach się nie cieszą, to rozumieją moją argumentacją" – stwierdził szef rządu. Mimo to Parlament Europejski przyjął pakiet regulacji migracyjnych. Decydujące będzie jednak głosowanie Rady Europejskiej, gdzie liczą się głosy krajowych liderów.
Przeczytaj także:
Do Polski wraca państwowy, centralny program finansowania in vitro – ogłosiła Izabela Leszczyna.
„Przywracamy dzisiaj nadzieję, a właściwie dajemy realną szansę tym wszystkim, którzy chcą zostać rodzicami, żeby mogli mieć, urodzić swoje własne dziecko”.
Ministra Zdrowia dodała, że „wycofanie się samorządów z programu in vitro nie będzie oznaczało, że jakaś para zostanie bez pomocy. 500 mln zł rocznie na program to są wystarczające środki, żeby pary nie dopłacały za różnego rodzaju świadczenia”.
Dagmara Korbasińska, przewodnicząca Zespołu do spraw opracowania kryteriów programu polityki zdrowotnej leczenia niepłodności powiedziała, że dostęp do programu ministerstwa nie będzie uzależniony od tego „czy dana para korzystała wcześniej z jakichkolwiek innych programów finansowanych z samorządów bądź wcześniejszego programu rządowego”.
To historyczny wynik: 69 proc. Polek i Polaków wspiera prawa tęczowych rodzin – wynika z sondażu Ipsos dla OKO.press i TOK FM. Gdy mowa o bezpieczeństwie dzieci, nawet wyborcy prawicy popierają prawo par jednopłciowych do przysposobienia dziecka partnera lub partnerki.
Wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej 88 proc. badanych popiera przysposobienie biologicznych dzieci partnera/partnerki. W elektoracie Lewicy – 85 proc. Ale Trzecia Droga wcale nie odstaje: za pełnymi prawami dzieci z tęczowych rodzin opowiada się 75 proc. ich wyborców. Najbardziej zaskakują odpowiedzi w elektoracie PiS – w tej grupie ponad połowa badanych (55 proc.) popiera przysposobienie dzieci w parach jednopłciowych.
Przeczytaj także: