Władimir Putin odwołał ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu, na jego miejsce wysunął kandydaturę ekonomisty wicepremiera Andrieja Biełousowa. Szojgu ma zostać przewodniczącym Rady Bezpieczeństwa. Stanowisko traci dotychczasowy przewodniczący Nikołaj Patruszew
Trwa cisza wyborcza przed niedzielnymi wyborami samorządowymi. Nie można agitować w sieci, organizować manifestacji, naklejać plakatów. Dlaczego jest potrzebna?
O północy z piątku na sobotę rozpoczęła się cisza wyborcza. Potrwa do końca głosowania w wyborach samorządowych w niedzielę. Lokale wyborcze zostaną otwarte o godz. 7 i będą zamknięte o godz. 21. W wyborach samorządowych będziemy głosować na radnych gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich oraz wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.
Do końca głosowania nie wolno publikować sondaży, agitować na rzecz kandydatów, rozpowszechniać materiałów wyborczych. Za złamanie ciszy wyborczej grożą wysokie kary. Najwyższa to kara za publikację sondaży wyborczych, która wynosi od 500 tys. do miliona złotych.
Pojawiają się opinię, że cisza wyborcza to „relikt”, bo w dobie internetu trudno ją kontrolować. Tak w komunikatach o ciszy wyborczej pisze Państwowa Komisja Wyborcza. PKW twierdzi, że trzeba rozważyć zniesienie ograniczeń związanych z ciszą wyborczą: robiła to w 2016 roku, ponowiła w 2019 i ten sam postulat przedstawia, obecnie po raz kolejny w piśmie z 4 marca 2024 roku. Postulaty i uwagi PKW publikuje cyklicznie w dokumencie „Informacja o realizacji przepisów Kodeksu wyborczego oraz propozycje ich zmiany”. W OKO.press pisze o tym Michał Danielewski:
Przeczytaj także:
Rekomendacja dotycząca ciszy wyborczej od 8 lat ma to samo uzasadnienie, które brzmi następująco:
”Postęp technologiczny, rozwój nowych mediów, w tym portali społecznościowych powoduje, że obecnie cisza wyborcza staje się fikcją. Wydaje się, że cisza wyborcza powinna obowiązywać jedynie w dniu głosowania w lokalu wyborczym, tj. wyłącznie wewnątrz budynku, w którym znajduje się ten lokal oraz w odległości np. 100 metrów od tego budynku”.
„Innymi słowy, ze względu na bliżej niesprecyzowane (poza ogólnym banałem) zmiany technologiczne PKW proponuje de facto brak jakichkolwiek regulacji dotyczących agitacji wyborczej tuż przed głosowaniem, poza kosmetycznymi ograniczeniami dotyczącymi samych lokali wyborczych. Czyli po wdrożeniu rekomendacji PKW polskie prawodawstwo łaskawie zakazywałoby jedynie partyjnym agitatorom stać nam nad głową w chwili wypełniania karty wyborczej” – pisze Danielewski.
Propozycja PKW jest groźna dla procesu wyborczego. Bo:
Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej sędzia Sylwester Marciniak podkreślił, że mimo różnych opinii na temat ciszy wyborczej, „nie można jej ignorować”. „Te przepisy obowiązują i jeżeli dojdzie do takiej sytuacji, że będzie prowadzona niedopuszczalna agitacja wyborcza w czasie ciszy czy też będą publikowane sondaże, to możemy się spodziewać, że będzie wtedy odpowiedzialność karna” – mówił Marciniak podczas konferencji. Ale potem dodał, że „sama PKW opowiada się za zniesieniem ciszy. Bo w dobie internetu utrudnione jest ściganie naruszeń tych przepisów”. W Polsce cisza wyborcza obowiązuje od 1991 roku.