Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Komentarze po rezygnacji generałów nie milkną. W ślad za nimi ze stanowiskami pożegnało się 11 kolejnych oficerów. Donald Tusk wystąpił przed tysiącami w Ełku i „wykręcał numer” PiS-owi. Rządzący jak zdarta płyta.
Jest 11 października. Do wyborów zostały cztery dni.
Kolejny dzień kampanii mocnym akcentem rozpoczęła Platforma Obywatelska, której lider usiadł do telefonu. W klipie reklamującym akcję „Wykręć numer PiS-owi” lider PO dzwoni ze swojego sztabu do sympatyków i prosi ich, żeby w ostatnich dniach kampanii zadzwonili do jednej osoby, która się waha i przekonali ją do głosowania na swoje ugrupowanie.
Bardzo aktywny dziś Donald Tusk na plus może zaliczyć również wiec w Ełku. Według organizatorów przyszło ok. 2 tys. osób, a były premier odpowiadał między innymi wyborczyni, która najwyraźniej nie pała sympatią dla jego ugrupowania. Kobieta pytała między innymi o referendum, które odbędzie się 15 października równocześnie z wyborami.
Przeczytaj także:
„Referendum nie stanowi w Polsce prawa. Może być symboliczne, informacyjne, może prowadzić do zobowiązania władzy, ale w Polsce prawo stanowi ustawa” – mówił Tusk.
Lider Koalicji Obywatelskiej konsekwentnie nazywał sytuację w polskiej armii „chaosem”. Mówił tak między innymi w wywiadzie z Bogdanem Rymanowskim w Polsacie News. Na antenie stacji stwierdził, że jest praktycznie pewien przyszłej koalicji z Lewicą i Trzecią Drogą.
Liderzy tego ostatniego ugrupowania również mówili o swoich wątpliwościach co do bezpieczeństwa kraju po rezygnacji szefa Sztabu Generalnego generała Rajmunda Andrzejczaka i Dowódcy Operacyjnego rodzajów sił zbrojnych generała Tomasza Piotrowskiego.
„Widzicie, co dzieje się na całym świecie, jak jest niebezpiecznie. Dymisje dowództwa w armii pokazują, że musimy odbudować wspólnotę, a Podlasie jest najlepszym miejscem na świecie, gdzie można pokazać, że w różnorodności kultur, języków, wyznań, historii, jest wielka wspólnota” – przekonywał Władysław Kosiniak-Kamysz.
Po południu Wirtualna Polska podała, że po rezygnacji dwóch generałów wypowiedzenia złożyło 11 żołnierzy zawodowych w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych.
Radio RMF FM ustaliło, że chodzi o pułkownika, kilku podpułkowników, dwóch majorów i kilku podoficerów. Pełnili funkcje urzędnicze – a nie dowódcze. RMF FM podaje: „Oficerowie i podoficerowie złożyli wnioski o przejście na emeryturę. Przyjęło się, że takie decyzje podejmowane są do 15 października – to ze względu na kwestie proceduralne”.
Jeszcze wczoraj Donald Tusk mówił o tym, że doszły do niego sygnały o 10 kolejnych rezygnacjach wśród „oficerów dowództwa generalnego”. Rządzący zarzucili mu kłamstwo. Dziś zmienili retorykę, mówiąc o „wzniecaniu chaosu” w polskiej armii.
O odejściu generałów i oficerów mówił, że to są „jakieś chwilowe dymisje, chwilowe odejścia z armii”.
„Tusk chce doprowadzić do destabilizacji polskiej armii, zobaczcie, do czego jest zdolny: do zdestabilizowania Polski, byleby wygrać wybory. Pamiętacie, jak Merkel kazała mu podnieść wiek emerytalny?” – pytał sympatyków PiS w Kaliszu premier Mateusz Morawiecki, strasząc również migrantami, które rzekomo mają być ściągnięci przez Tuska do Polski.
Przeczytaj także:
Kolejny krótki spot PiS-u opublikowany w mediach społecznościowych skupiał się na rzekomych atakach na Straż Graniczną. Jego główna bohaterka przedstawia się jako żona strażnika granicznego. „Zdajecie sobie państwo sprawę z tego, że strażnicy graniczni też mają swoje rodziny? To bardzo bolesne, że celujecie w nas swoje filmy i międzynarodową propagandę, niszcząc nasze życie. Dzieci funkcjonariuszy na Podlasiu muszą mówić w szkołach, że ich rodzice nie zabijają ciężarnych kobiet, że nikogo nie zakopują w lesie. To nie tylko kłamstwo, to okrucieństwo” – mówi kobieta. Jej słowa przeplatane są wypowiedziami polityków i działaczy krytykujących działania Straży Granicznej.
Pozytywnym akcentem była wspólna deklaracja kandydatek opozycji dotycząca powiększenia powierzchni polskich parków narodowych.
„Nasza konstytucja w artykule 74 nakłada na władze publiczne obowiązek ochrony środowiska i jego zachowania dla przyszłych pokoleń. Moim zdaniem to jeden z najważniejszych artykułów” – mówiła podczas zorganizowanej przez społeczników konferencji pod Sejmem posłanka Katarzyna Piekarska (KO- Inicjatywa Polska).
Piekarska jest jedną z sześciu kandydatek do Sejmu, które zadeklarowały dziś, że będą starać się o to, by w Polsce wreszcie powstały nowe parki narodowe. Deklarację „Głosuję na nowe parki narodowe” złożyły również Agata Diduszko-Zyglewska (Nowa Lewica), Aleksandra Gajewska (Platforma Obywatelska), Klaudia Jachira (Zieloni), Dorota Olko (Razem) oraz Anna Radwan (Polska 2050).