0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Adam Stepien / Agencja Wyborcza.plFot. Adam Stepien / ...

Wybory 2023 na żywo. Duda o szkodliwych sojuszach, narodowcy o komunistach. Kaczyński o zawsze złych Niemcach

Wybory 2023

Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska

Google News

07:30 02-10-2023

Premier Morawiecki przyjechał w poniedziałkowy poranek do Wadowic. W programie wizyty: zjedzenie kremówki oraz złożenie kwiatów pod pomnikiem Jana Pawła II. Morawiecki mówił:

„Jan Paweł II to najwybitniejsza postać w historii świata. Wpłynął na losy świata swoją miłością i misją. To on zmieniał narody, to jemu zawdzięczamy wolność w Polsce. To dzięki niemu powstała Solidarność, ruch który doprowadził nasz kraj do wolności”.

    06:11 02-10-2023

    Prawa autorskie: zrzut ekranu ze spotu PiSzrzut ekranu ze spot...

    Nowy spot PiS: „Stop 67, stop Tusk”

    Prawo i Sprawiedliwość zaczyna nowy tydzień od nowego spotu. Tym razem na tapecie: wiek emerytalny.

    W tle słyszymy dramatyczną muzykę i głos premiera Mateusza Morawieckiego. Już w drugiej sekundzie widzimy uśmiechniętego Donalda Tuska i wielką czerwoną cyfrę: 67.

    Stop 67, stop Tusk

    „67 to liczba hańby Donalda Tuska. Bez żadnych skrupułów podniósł wiek Polakom wiek emerytalny do 67 lat” – mówi Morawiecki. "O 7 lat dłuższa praca dla kobiet, a gdy PiS ogłosiło, że to zmieni, PO udowadniała na wszystkie sposoby, że to niemożliwe i szkodliwe.

    Powiedzcie wreszcie prawdę Polakom, że przebieracie nogami w miejscu, by przywrócić wyższy wiek emerytalny.

    My dajemy Polakom wolny wybór zamiast dyktatu Tuska. Stop 67. Stop Tusk. Jednym prostym sposobem można go powstrzymać 15 października, głosując w referendum i głosując na PiS" – słyszymy.

    Spot PiS nawiązuje do jednego z czterech pytań referendalnych: „Czy popierasz podniesienie wieku emerytalnego, w tym przywrócenie podwyższonego do 67 lat wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn?”.

    Politycy i polityczki KO wielokrotnie podkreślali w trakcie kampanii, że nie planują podwyższenia wieku emerytalnego.

    Paulina Pacuła wyjaśniała w OKO.press, że w kwietniu 2012 roku rząd PO-PSL zdecydował o podniesieniu wieku emerytalnego z 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn do 67 lat dla wszystkich.

    Zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn było podyktowane dwoma przesłankami. Po pierwsze, kobiety żyją dłużej od mężczyzn. Po drugie: ze względu na patriarchalne przyzwyczajenia mniej zarabiają, co sprawia, że są bardziej zagrożone ubóstwem emerytalnym.

    Przeczytaj także:

    System mimo wszystko do zmiany

    PiS do wyborów w 2015 roku poszedł m.in. z obietnicą przywrócenia dawnego wieku emerytalnego i wygrał. Jak obiecał, tak zrobił, nie troszcząc się o konsekwencje. Jednocześnie wszystkie szacunki wskazują, że system emerytalny będzie wymagał reformy.

    W rekomendacjach krajowych w ramach Europejskiego Semestru, czyli okresowej ewaluacji polityk publicznych w państwach członkowskich, Komisja Europejska zwraca uwagę na to, że utrzymanie tak niskiego poziomu wieku emerytalnego będzie prowadziło do nędzy seniorów. Doprowadzi też do konieczności zwiększenia wydatków w budżetowych na emerytury aż o 6,7 proc. PKB do 2070 roku.

    W rekomendacji krajowej na rok 2023 nie pada zalecenie podniesienia wieku emerytalnego w Polsce. Jednak już w Krajowym Planie Odbudowy, znalazły się kamienie milowe 67 i 68 dotyczące podnoszenia efektywnego wieku emerytalnego.

    Jak wyjaśniała Paulina Pacuła, nie chodzi tu o zmianę wieku przechodzenia na emeryturę. Chodzi o podejmowanie szeregu działań, które miałyby zachęcać seniorów do jak najdłuższej aktywności zawodowej, np. poprzez wprowadzanie zachęt podatkowych (np. zwolnień z podatku dochodowego), czy rozmaitych form aktywizacji zawodowej osób starszych.

    Zgodnie z KPO, rząd powinien do końca 2024 roku przedstawić raport o skuteczności tego rodzaju działań.

    19:47 01-10-2023

    „Dla młodych ludzi głosowanie na PiS i Konfederację to jest cringe”

    „W PiS nawet młodzi politycy są dziadersami. Nie rozumieją potrzeb młodych osób” – mówi kandydat PSL/Trzeciej Drogi

    „PiS i Konfederacja nie uwzględnili praw kobiet. Dzisiaj i mężczyznom, i kobietom zależy na swobodzie. To jest ważne zwłaszcza dla pokolenia Z, gen Z. Zależy im na wolności wyboru, niezależności. Konfederacja i PiS nie mają tego w swoim programie” – przekonywał w Częstochowie kandydat Trzeciej Drogi/PSL Adam Nowak.

    Podczas gdy w Warszawie odbywał się Marsz Miliona Serc Trzecia Droga zdecydowała się pojechać w trasę po mniejszych miejscowościach. Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak Kamysz przyjechali do Ciechanowa czy Oświęcimia w towarzystwie zielonego food trucka.

    Przy pierogach z kaszą lub z mięsem, kiełbasie z grilla i cieście ze śliwkami starali się przekonywać niezdecydowanych. Powtarzali, że opozycja się uzupełnia, dzieli pracą i wspólnie chce wygrać z PiS, choć ma różne pomysły, jak to zrobić. Obiecywali spokojną zmianę. Dużo uwagi poświęcali młodym ludziom, a jednym ze strategicznych celów Trzeciej Drogi jest przyciągnięcie części wyborców Konfederacji.

    Do młodych zwracał się właśnie Adam Nowak, rocznik 1990. Jest inżynierem bezpieczeństwa pożarowego i strażakiem ochotnikiem, prezesem Związku Młodzieży Wiejskiej.

    „W PiS nawet młodzi politycy są dziadersami”

    „Wciśnięcie wszystkich do jednej ramki, niezależnie od poglądów, od orientacji seksualnej, od wyznania, jest żałosne” – powiedział Nowak o PiS-ie i Konfederacji w rozmowie z OKO.press. „PSL i Polska 2050 rozumie różnorodność. My rozumiemy, że ludzie mają różne poglądy i trzeba to uszanować. PiS i Konfederacja tego nie rozumieją.

    Dla młodych ludzi głosowanie na PiS i Konfederację to jest cringe”.

    Kandydat PSL-u stwierdził, że jeśli ktoś ma liberalne poglądy, może głosować na Lewicę. „My to rozumiemy”.

    „Jesteśmy partią konserwatywną, większość naszych kandydatów to katolicy. Nie mamy z tym problemu, ale rozumiemy, że są w kraju ludzie o innych poglądach. Jeśli ktoś ma większą konserwatywną wrażliwość, to zachęcamy do głosowania na Trzecią Drogę. Jeśli ktoś jest za pełną liberalizacją światopoglądaową, to zachęcamy do głosowania na Lewicę. Polacy, młodzi ludzie mają wybór”.

    Polityków PiS nazwał dziadersami. Zapytaliśmy, czy to nie jest obraźliwe.

    „Nie chodzi o wiek, tylko o mentalność. W PiS nawet młodzi politycy są dziadersami. Nie rozumieją potrzeb młodych osób. Musimy wrócić do walki o swobodę wypowiedzi, profilaktykę zdrowotną, o kult rozumu nad zabobonami”.

    Między Lewicą a Trzecią Drogą

    W Częstochowie rozmawiałam z trójką młodych chłopaków, którzy wahają się między głosowaniem na Trzecią Drogę i Lewicę. Do Lewicy przekonuje ich program mieszkaniowy, do Trzeciej Drogi – propozycja „ziemia za złotówkę” (to postulat PSL sprzed kilku lat) i obietnice skierowane do przedsiębiorców.

    „My jesteśmy lepszą ofertą dla tych, którzy wiążą swoją przyszłość z przedsiębiorczością, z działalnością na własny rachunek” – komentuje Adam Nowak. „Lewica bardziej dba o tych zatrudnionych na etacie, o bezpieczeństwo socjalne, prawa pracownicze. Możemy to bardzo ładnie podzielić. My też bardziej kierujemy się do młodych ludzi na wsi”.

    Przekonać wyborców PiS w Nowym Sączu

    Weekendowa trasa Trzeciej Drogi, która odbywała się pod hasłem „tysiąc spotkań”, zakończyła się w Nowym Sączu. Nieoficjalnie w sztabie Trzeciej Drogi przyznają, że to najtrudniejszy przystanek na trasie.

    W wyborach w 2019 roku PiS zdobył tam 65,80 proc. głosów i aż 8 z 10 mandatów.

    Jednak jak twierdzi Trzecia Droga, dziś co piąty wyborca PiS rozważa głosowanie na Trzecią Drogę. Z Polski 2050 w okręgu nowosądeckim (nr 14) kandyduje Paweł „Naval” Mateńczuk. Były żołnierz GROM, który brał udział w dziewięciu misjach zagranicznych, sam się zgłosił do partii Hołowni.

    „Jestem z wami, bo wiem, że udolimy – damy radę odbić sądecczyznę” – mówił w Nowym Sączu Naval. „Moja jednostka miała hasło «Śmiały zwycięża». Jestem między wami, bo jesteście śmiali. [Żeby] połączyć się – trzeba mieć odwagę”.

    „Naval” Mateńczuk odniósł się też do wojny: „Tam na wschodzie toczy się wojna. Nie chcę straszyć, mówić, że ona na nas czeka. Ale nasze położenie jest takie, że najwięcej wojen było w naszym regionie. Chcę, żebyśmy byli w Polsce, która będzie bezpieczna”. Stwierdził, że to gwarantuje wybranie drogi, która nie jest prawa ani lewa, tylko trzecia. „W tej środkowej drodze jest miejsce dla nas wszystkich”.

    18:20 01-10-2023

    Prawa autorskie: fot. Robert Kuszyńskifot. Robert Kuszyńsk...

    1 października – podsumowanie dnia. Marsz miliona w Warszawie kontra konwencja w Katowicach

    TVP konwencją PiS chciało przykryć marsz w Warszawie, ale w sieci pisało się głównie o tłumach w stolicy. Marsz Miliona Serc okazał się frekwencyjnym sukcesem. Opozycja dostaje nowego paliwa na ostatnie dwa tygodnie kampanii

    Do wyborów parlamentarnych zostało 14 dni. Co wydarzyło się w kampanii wyborczej w niedzielę 1 października?

    Marsz Miliona Serc

    Dzień stał pod znakiem opozycyjnego marszu w Warszawie, zwołanego przez Donalda Tuska. Był to z pewnością spory sukces frekwencyjny. Dokładna liczba uczestników jest niemożliwa do dokładnego policzenia, ale różne szacunki pokazują, że mógł być to nawet tytułowy milion. Warszawski ratusz mówił o „około miliona” uczestników, Onet szacuje 600-800 tys.

    Według naszych szacunków przy pomocy internetowego narzędzia mapchecking.com wynika, że jeśli ludzie byli równomiernie rozłożeni na całej trasie marszu (a wiemy, że był moment, w którym niektórzy byli już na samym końcu, a część uczestników w punkcie startowym), to rzeczywiście jest to ponad milion osób.

    Ale kwestia tego, czy uczestników było 600 tys. czy raczej milion, jest drugorzędna. Jak pisał w OKO.press Michał Danielewski:

    „[Był to Marsz] mnóstwa zmobilizowanych żywych ludzi, o różnych poglądach i różnych partyjnych sympatiach. Żywych ludzi, którzy przed finiszem kampanii mogli poczuć dobrą energię, optymizm i przekonanie, że te wybory są naprawdę do wygrania. Ba – że wygrana jest w zasięgu ręki”.

    Sukcesem jest też opozycyjna współpraca — na dwa tygodnie przed wyborami trzy opozycyjne komitety — Koalicja Obywatelska, Trzecia Droga i Lewica — jednym głosem deklarują, że chcą współpracy po wyborach. I przyznają — jesteśmy sobie potrzebni. Otwierając Marsz Donald Tusk pozdrowił liderów Trzeciej Drogi Szymona Hołownię i Władysława Kosiniaka-Kamysza i przyznał, że chociaż na Marszu ich nie ma, to robią potrzebną pracę dla opozycji. A na scenie przemawiali liderzy Lewicy Robert Biedroń i Włodzimierz Czarzasty. Szczególnie przemówienie tego drugiego wzbudziło sporo aplauzu.

    Nie było wielkich zapowiedzi i sensacyjnych wiadomości. Tusk wbrew plotkom nie ogłosił, że to Rafał Trzaskowski będzie kandydatem KO na premiera. Ale element mobilizacyjny może być nie do przemienienia. W Warszawie maszerowały setki tysięcy osób, które uwierzyły, że za dwa tygodnie mogą przerwać ośmioletnie rządy PiS. Tusk wielokrotnie w swoim końcowym przemówieniu podkreślał: idźcie, namawiajcie. Marsz może więc przynieść opozycji realnie, dodatkowe głosy.

    Konwencja PiS w Katowicach: Tusk, Tusk, Tusk

    PiS wyjechało natomiast dziś z Warszawy do Katowic, gdzie odbyła się konwencja partii rządzącej w Spodku. W Warszawie dużo mówiło się na marszu o przyszłości, o wizji Polski w kolejnych latach, o mobilizacji i wygranej. W Katowicach ton był zupełnie inny. Bardziej niż konwencja PiS była to konwencja anty-PO.

    PiS również nie zaprezentował nowych postulatów, nie odpalił żadnej politycznej „bomby”. Powtarzano hasła i opowieści wielokrotnie użyte w ostatnich tygodniach kampanii PiS. Straszono, że jeśli Tusk wróci do rządu, zabierze wszystko, co PiS osiągnęło. I więcej niż w Warszawie mówiono o walce dobra ze złem, którego uosobieniem ma być oczywiście Tusk.

    Dobrym symbolem konwencji była „teczka Tuska”, którą przyniósł Mateusz Morawiecki. Premier zapowiedział ją szumnie, ale nie znajdowało się w niej nic nowego, a sam premier szybko o niej zapomniał. Przekonywał też zebranych w Spodku, że wybory będą nieuczciwe, bo opozycja ma przewagę medialną. Nie wspominał natomiast, że w kanale informacyjnym telewizji publicznej konwencja PiS była pokazana bez przerwy od początku do końca; ani o tym, że w tej stacji o rządzie mówi się tylko pozytywnie, a o opozycji – wyłącznie negatywnie.

    Niewiele to jednak pomogło PiS-owi. Jak wynika z analizy Anny Mierzyńskiej dla OKO.press, w sieci konwencja PiS w Katowicach sromotnie przegrała rywalizację o uwagę odbiorców z Marszem Miliona Serc.

    Trzecia Droga po swojemu

    Liderzy Trzeciej Drogi zamiast na marszu w Warszawie kontynuowali weekendowy objazd Polski.

    „Sytuacja jest o włos. Jest na styku” – mówił w Częstochowie Hołownia.

    Trzecia Droga przekonuje, że to od jej wyniku zależy to, czy Prawo i Sprawiedliwość będzie ponownie rządzić Polską. Znajduje to potwierdzenie w badaniach. Jeśli koalicja Hołowni i Kosiniaka-Kamysza nie przekroczy ośmioprocentowego progu wyborczego, opozycja nie ma szans na utworzenie rządu.

    „Albo Trzecia Droga, albo trzecia kadencja PiS” – powtarzają liderzy Trzeciej Drogi.

    Również dlatego trasa Trzeciej Drogi w ten weekend prowadziła przez te okręgi, gdzie sytuacja jest niepewna. Na przykład w okręgu nr 16 PSL miał w 2019 roku jeden mandat. Tym razem startując wraz z Polską 2050, liczy na dwa. Ten drugi pozbawiłby miejsca w Sejmie jednego z posłów PiS.

    Przeczytasz w OKO.press

    Co jeszcze ukazało się dziś w OKO.press?

    „Sondaż wewnętrzny, o jakim mówił Donald Tusk, dawałby opozycji prodemokratycznej tylko (i aż) idealny remis z PiS. Jak czytać sondaże, żeby nie zwariować i bardziej realistycznie myśleć o wyniku wyborów?” – pisze Piotr Pacewicz.

    W swoim tekście naczelny OKO.press analizuje najnowsze sondaże i pokazuje, jak je czytać, aby nie zwariować przez ostatnie dwa tygodnie kampanii wyborczej.

    Przeczytaj także:

    „Do niedzieli policja zebrała 300 stron zapełnionych groźbami wobec mnie. Niektóre dotyczyły okaleczenia moich narządów płciowych, inne poderżnięcia mi gardła, podłożenia bomby w moim mieszkaniu, obicia mnie pistoletem i spalenia mnie żywcem". Agata Czarnacka pisze o hejcie wobec dziennikarek w sieci.

    Przeczytaj także:

    „Jest faktem zarówno to, że co najmniej kilkaset wiz wydano za łapówki, jak i to, że Polska wydaje w ostatnich latach więcej wiz pracowniczych oraz wiz Schengen osobom spoza Europy. Nie można jednak między tymi faktami budować dowolnych powiązań”. Dalsze zawiłości afery wizowej cierpliwie i kompetentnie wyjaśnia Małgorzata Tomczak.

    Przeczytaj także:

    18:03 01-10-2023

    „Wiadomości”: najlepsza konwencja PiS w historii i klapa marszu Tuska

    Czy główny program informacyjny telewizji publicznej wspomniał dziś o Marszu Miliona Serc? Postanowiliśmy to sprawdzić.

    „Takiej konwencji nie było jeszcze w historii Polski” – zapowiadała pierwszy materiał prowadząca dzisiejsze wydanie „Wiadomości” TVP Danuta Holecka. Jeden z zaczepionych przez reportera TVP uczestników konwencji powiedział, że rząd jest dobry, bo nie jest niemiecki.

    Drugi materiał miał tytuł „Polityka w służbie ludziom”.

    Trzeci: „Jarosław Kaczyński: ”Nie dla systemu Tuska„”.

    Wszystkie trzy dotyczyły w mniejszym lub większym stopniu konwencji PiS. I wszystkie miały podobny schemat: cytaty z konwencji, krytyka Tuska, sondy uliczne, w których dziwnym trafem wszyscy zgadzają się z linią PiS.

    Dalej przyszedł czas na inne tematy.

    Czwarty materiał: „Inwazja na Europę trwa”.

    Piąty: „Gangi migrantów paraliżują Szwecję”.

    „Wiadomości” wysłały korespondenta do stolicy Szwecji. Być może dlatego brakowało ludzi, by wysłać kogoś na ulice Warszawy.

    Szósty materiał: „Zamach w Ankarze”.

    Siódmy: „Parada Pułaskiego – manifestacja Polskości”.

    W Nowym Jorku jest prezydent Andrzej Duda, a za nim pojechał kolejny korespondent TVP. Znów jedna osoba mniej, by zapytać uczestników warszawskiego marszu, dlaczego nie chcą już rządów PiS.

    I wreszcie ósmy: „Agresja i frekwencyjna klapa” – to oczywiście o warszawskim marszu. Ostatecznie okazało się, że TVP miała jednak korespondentów na ulicach stolicy. Zajęli się oni wyłapywaniem mocniejszych transparentów i takich rozmówców, by można było pokazać cały marsz jako wulgarny, na podstawie kilku krótkich wypowiedzi.

    „Wiadomości” ogłosiły: marsz był klapą, bo przyszło jedynie sto tysięcy osób. Źródłem informacji jest depesza PAP sprzed godziny 13, powołująca się na „nieoficjalne szacunki policji”. Informacji o późniejszych szacunkach policji nie poznaliśmy. „Wiadomości” musiały omijać szerokie plany i zdjęcia z powietrza, bo wówczas jasne jest, że na marszu było kilkaset tysięcy osób, być może nawet blisko miliona.