Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Polskę stać na zwiększenie wydatków, bo mamy niski poziom zadłużenia i duże możliwości zwiększenia dochodów państwa. Nowy rząd nie powinien bać się długu – mówi OKO.press ekonomista prof. Marcin Piątkowski
Zachęcamy do lektury wywiadu OKO.press z prof. Marcinen Piątkowskim, ekonomistą, autorem książki „Złoty wiek. Jak Polska została gospodarczym liderem Europy”.
Przeczytaj także:
Prof. Piątkowski przestrzega w nim polskie władze przed pójściem drogą Niemiec, które „wpadły w ideologiczną pułapkę fiskalnego fundamentalizmu”. A ta doprowadziła do „fiskalnej anoreksji”.
„Niemcy doszły do wniosku, że ważniejszy jest niższy poziom długu niż inwestycje w przyszłość. Płacą za to dziś dużą cenę. Wydają na inwestycje publiczne 2 proc. swojego PKB, czyli w proporcji do PKB połowę tego, co Polska i jedną dziesiątą tego, co Chiny. Mają dzięki temu niski poziom zadłużenia, około 60 proc. PKB, ale również coraz bardziej zacofaną infrastrukturę” – mówi prof. Piątkowski w rozmowie z Adamem Leszczyńskim.
Jak uniknąć tej pułapki?
Ekonomista przekonuje, że należy podwoić stopę inwestycji publicznych w stosunku do PKB.
„Inwestujemy tylko 4 proc. PKB. Chińczycy w tym samym czasie inwestują proporcjonalnie pięć razy tyle. Korea, Tajwan, Singapur, jak doganiały Zachód, inwestowały dwa razy tyle w stosunku do PKB niż my teraz. Na inwestycje publiczne rozumiane szeroko, nie tylko w autostrady, koleje i szybkie tramwaje, które oczywiście by się nam wszystkim przydały, ale też w digitalizację, w naukę, w innowacje i w ochronę zdrowia. To są tak samo źródła rozwoju i konkurencyjności jak nowe autostrady!” – mówi OKO.press prof. Piątkowski.
Według niego Polskę stać na zwiększenie wydatków, bo mamy niski poziom zadłużenia (trochę ponad połowę średniej unijnej) i duże możliwości zwiększenia dochodów państwa. „Choćby przez zlikwidowanie wielu przywilejów podatkowych, zwiększenie progresywności podatkowej czy wprowadzenie np. tymczasowej składki na obronę” – wylicza ekonomista.
Ale inwestycje to nie wszystko. Musimy też zniwelować niski wskaźnik dzietności i zadbać o zmniejszenie nierówności społecznych.
„Potrzebna jest też mądra imigracja, na przykład przyjęcie 500 tys. zagranicznych studentów i zachęcenie co najmniej 100 tys. rocznie z nich do pozostania z nami. Oraz oczywiście inkluzywność. Dlatego że rozwój nie ma sensu moralnego i społecznego, jeśli nie przekłada się na wzrost prosperity całego społeczeństwa. Wysokie nierówności są też szkodliwe dla wzrostu” – tłumaczy prof. Piątkowski.