Kampania wyborcza. Niewielki odsetek niezdecydowanych może przesądzić o wyniku
Co odróżnia polską kampanię wyborczą od innych politycznych wyścigów w Europie?
W rozmowie z Miładą Jędrysik tłumaczy dr hab. Wojciech Rafałowski, socjolog polityki z Uniwersytetu Warszawskiego:
- Po pierwsze ataki na przeciwnika nie są u nas domeną polityków drugiego, trzeciego szeregu, tylko wygłaszają je politycy czołowi: Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Donald Tusk. To oni atakują. W Europie Zachodniej zwykle jest tak, że lider partii, szczególnie dużej, prowadzi kampanię pozytywną. Składa obietnice, uśmiecha się, buduje pozytywny wizerunek. Ale ma swoich ludzi, którzy zajmują się negatywną, czasami brudną kampanią.
- Z moich badań wynikało, że kampania wyborcza zwykle zaczyna się od przedstawienia programu, a dopiero potem przychodzi czas na kampanię negatywną i wizerunkową. Najpierw mówimy, co chcemy zaoferować, a potem kłócimy się o to, kto to lepiej wprowadzi. W tej kampanii było odwrotnie. Najpierw mieliśmy przez wiele miesięcy bijatykę. PiS coś proponował, Tusk zbijał ten argument mówiąc: jesteście nieskuteczni lub niewiarygodni. Inne partie, tak zwane partie trzecie, czyli Trzecia Droga, Konfederacja, Lewica prowadziły kampanię trochę na innej płaszczyźnie, bo główne partie nie wchodziły z nimi w interakcję.
W wywiadzie przeczytacie też o strategii mniejszych partii, wielkich narracjach i wyborczej mobilizacji.