Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Aktywistki walczące o prawa kobiet zdecydowanie reagują na brak deklaracji o legalizacji zabiegu przerywania ciąży do 12. tygodnia
W umowie koalicyjnej nie znalazła się obietnica wprowadzenia regulacji, które pozwolą na bezpieczną i legalną aborcję bez ograniczeń do 12 tygodnia ciąży. Stało się tak przez sprzeciw Trzeciej Drogi – a przede wszystkim konserwatywnego skrzydła PSL – oraz mimo poparcia większości posłów i posłanek Lewicy i Koalicji Obywatelskiej. Słowo „aborcja” nie pada w umowie koalicyjnej ani razu, a w sprawie prawa do przerywania ciąży koalicjanci podają jedynie ogólnik o unieważnieniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku.
Przeczytaj także:
Nie zgadzają się z tym aktywistki walczące o prawa kobiet, w tym Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA.
„Jesteśmy rozczarowane i wściekłe. Prawa kobiet po raz kolejny stały się pionkami w politycznej grze. Decyzja o nieuwzględnieniu legalizacji aborcji w tak kluczowym porozumieniu przyszłej władzy to brak szacunku wobec wyborczyń, które poszły do urn oczekując, że nowy rząd będzie reprezentować większość społeczeństwa i w końcu zagwarantuje nam pełen dostęp do aborcji. To masowa mobilizacja kobiet doprowadziła do tego, że umowa koalicyjna może w ogóle powstać – politycy mają jednak, jak widać, wybitnie krótką pamięć” – piszą działaczki w mediach społecznościowych. Jak przypominają, ugrupowania tworzące rząd wcześniej zobowiązały się do wprowadzenia refundowanej i dostępnej aborcji. „Kiedy przyszło co do czego, dostałyśmy ochłap w postaci uchylenia tzw. wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku” – zauważają aktywistki. Jak przekonują, w ten sposób możemy powrócić do i tak najbardziej surowych regulacji dotyczących aborcji w całej Unii Europejskiej.
W umowie koalicyjnej jest mowa o podwyżkach dla nauczycieli. Czytamy w niej:
„Strony Koalicji potwierdzają pilną potrzebę podwyżek dla nauczycieli, pracowników służby publicznej, w tym administracji, sądów i prokuratury”.
Nie ma w niej jednak doprecyzowania wysokości tych podwyżek. W kampanii wyborczej politycy KO mówili o 30 proc. Teraz potwierdza to prawdopodobny przyszły minister finansów, Andrzej Domański:
„Płace dla nauczycieli będą podniesione o 30 proc., mogę to potwierdzić. Ta podwyżka powinna wejść od 1 stycznia” – powiedział polityk KO w „Faktach po Faktach” w TVN24.
„Na pewno w ciągu stu dni będą rozwiązania, które dotyczą tego, żeby kobiety były bezpieczniejsze w ciąży. To jest kwestia rozporządzeń, które może wydawać minister zdrowia. To jest kwestia pewnych rozwiązań, które niekoniecznie wymagają bezpośredniej zmiany prawa” – powiedziała dziś w popołudniowej rozmowie w RMF FM Katarzyna Lubnauer z Koalicji Obywatelskiej.
Jednak w opublikowanej i podpisanej dziś przez pięciu liderów umowie koalicyjnej (a także w powyższym cytacie) ani razu nie pada słowo „aborcja”.
„Nie ma w niej nie tylko deklaracji o legalizacji zabiegu przerywania ciąży do 12. tygodnia, ale nawet kompromisowej zgody ws. ustawy o dekryminalizacji. Wiemy, że weto postawiła Trzecia Droga, szczególnie PSL. Panowie Hołownia i Kosiniak-Kamysz konsekwentnie zapowiadali, że na takie zapisy się nie zgodzą. A panowie z Koalicji Obywatelskiej i Lewicy najwyraźniej zbyt mocno ich do takich rozwiązań nie przekonywali” – pisze w OKO.press w komentarzu do tej decyzji Magdalena Chrzczonowicz.
Katarzyna Lubnauer przekonywała, że jednym z pierwszych kroków do tego, by „kobiety były bezpieczniejsze w ciąży” jest odwołanie kontrowersyjnego wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 roku.
„Tak [unieważnimy tamten wyrok TK] dlatego, że on jest wydany z błędem jakim jest udział w nim sędziów dublerów, i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. No i zapowiedziana jest również uchwała, która mówi o odwołaniu sędziów dublerów. Ponieważ oni zostali wybrani, właściwie dublerzy, dublerów, niezgodnie z zasadami” – mówiła posłanka.
Premier Mateusz Morawiecki ponad 6 godzin po podpisaniu umowy koalicyjnej przez KO, Trzecią Drogę i Lewicę napisał na Twitterze:
„Miało być 100 konkretów, a skończyło się na 24 ogólnikach. Platforma rozstawia pozostałych po kątach. To nie jest zapowiedź koalicji równoprawnych partnerów, którzy mają wizję i wiedzą jak odpowiedzieć na wyzwania stojące przed Polską”.
„Miliony Polek i Polaków, którzy w ostatnich latach walczyli o polskie lasy, rzeki i klimat dzisiaj może czuć satysfakcję. Dzięki ich walce tematy przyrodniczo-klimatyczne wybrzmiały w umowie koalicyjnej” – komentuje Greenpeace po podpisaniu umowy koalicyjnej.
W OKO.press jako pierwsi opisaliśmy zapisy umowy koalicyjnej między KO, Trzecią Drogą i Lewicą dotyczące przyrody oraz klimatu. Jak się dowiedzieliśmy jeszcze przed publikacją umowy, partie zgodziły się, żeby w porozumieniu zawrzeć wyłączenie 20 procent obszaru lasów z gospodarki surowcowej, ograniczenie sprzedaży surowego drewna za granicę, a także zapewnienie społecznej kontroli nad lasami i możliwość zaskarżania planów urządzania lasu (PUL).
Nowy rząd ma stawiać na czystą energię, odblokowanie potencjału energii wiatrowej oraz budowę elektrowni jądrowej. Całą analizę „zielonych” zapisów można przeczytać tutaj:
Przeczytaj także:
Umowę koalicyjną komentują również organizacje pozarządowe. Choć od porozumienia można by było wymagać więcej, ekologów i aktywistów cieszy, że przyszły rząd postanowił w ogóle dostrzec klimat i środowisko.
„W szczególności cieszą nas deklaracje dotyczące wyłączenia z wycinki 20 proc. najcenniejszych obszarów leśnych, wprowadzenie zakazu spalania drewna w energetyce zawodowej, zwiększenie powierzchni parków narodowych oraz ustanowienie społecznego nadzoru nad lasami” – skomentował Radosław Ślusarczyk w imieniu całej Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot. „Przedstawiony plan jest ambitny i pilnie potrzebny dla dobra przyrody i polskiego społeczeństwa. Zapisy zawarte w umowie nie mogą pozostać deklaracjami”- dodał.
Jak podkreśla, Pracownia jest gotowa do współpracy w kwestiach dotyczących lasów i objęcia trwałą ochroną najcenniejszych obszarów takich jak Puszcza Białowieska czy Karpacka.
„Koalicja powinna złożyć projekt ustawy uwalniającej rozwój wiatraków na jednym z pierwszych posiedzeń Sejmu. Zamiast na importowany gaz, koalicja powinna postawić na polski biogaz czy polskie magazyny energii. Gaz to drogie i szkodliwe dla klimatu paliwo, które na dodatek pochodzi z importu” – mówi Mikołaj Gumulski, który odpowiada za kampanie klimatyczne w Greenpeace Polska.
Organizacja podkreśla także konieczność jak najszybszego objęcia ochroną pereł polskiej przyrody takich jak Puszcza Białowieska, Puszcza Karpacka czy Puszcza Bukowa. Trzeba również odpolitycznić Lasy Państwowe. „Nie możemy ponownie dopuścić do sytuacji, by Lasy Państwowe były maszynką do robienia pieniędzy przez polityków, tym razem z innego ugrupowania” – mówi Aleksandra Wiktor, która zajmuje się kampaniami przyrodniczymi w Greenpeace.
Zapowiadane „dążenie do renaturyzacji rzek” to zdaniem organizacji za mało.
„To nie wystarczy, by poprawić sytuację Odry i Wisły. Oprócz renaturyzacji trzeba również ograniczyć zrzuty ścieków z kopalń, które zasalają największe polskie rzeki” – dodaje Aleksandra Wiktor.
Greenpeace podkreśla, że przed nowym rządem dużo pracy i wyzwań, które zdecydują o przyszłości polskich lasów, rzek i powietrza. W oświadczeniu po podpisaniu umowy organizacja pisze: „Miliony Polek i Polaków, którzy w ostatnich latach walczyli o polskie lasy, rzeki i klimat dzisiaj może czuć satysfakcję, gdyż dzięki ich walce tematy przyrodniczo-klimatyczne wybrzmiały w umowie koalicyjnej. Demokratyczna koalicja nie może zwlekać z realizacją programu ekologicznego, gdyż wyzwania są ogromne”.