Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
Jarosław Kaczyński w ostatnich chwilach kampanii dojechał do miejscowości Gózd na Mazowszu. Podczas swojego wystąpienia mówił m.in. o Centralnym Porcie Komunikacyjnym.
"Nie było tego wszystkiego, co jest do tego potrzebne w sensie fizycznym: wielkiego portu lotniczego, sprawnych połączeń, odpowiedniej infrastruktury. Powiedzieliśmy: w 2023 roku będzie wbita pierwsza łopata, zakończony proces wykupu. Idziemy w tym kierunku” – zapowiedział.
Poruszył również temat bezrobocia – często wykorzystywany w kampanii PiS.
„Byliśmy na poziomie 14,4 procent. Nie tak daleko stąd jest Szydłowiec. Tam było 30 proc. bezrobotnych. Ciągle jest ich za dużo. Ale dla nas to, że punktowo jest bezrobocie w Polsce, to jest wyzwanie. W kolejnych latach, jeśli będziemy rządzić w Polsce, będziemy mogli się z tym wyzwaniem uporać. Praca jest, mamy rekord w naszych dziejach, jeśli chodzi o liczbę osób zatrudnionych – ponad 17 mln. Płace wzrosły, ceny nie idą już w górę – tylko przez cztery miesiące inflacja była wyższa niż wzrost płac. Ludzie nie tracili. Inflacja jest złem, z którym trzeba walczyć. Ale na jesieni mówiłem: nie możemy z inflacją walczyć ostro, bo to doprowadzi do spadku PKB. To był rozsądny punkt widzenia. Mamy inflację na rozsądnym poziomie”.
O tym, jak wygląda realny poziom inflacji i jakie będą tego skutki pisaliśmy w OKO.press:
Przeczytaj także:
Kaczyński kontynuował, stosując dobrze znane już chwyty:
„Nie ulegamy naciskom- także zewnętrznym. Polacy rządzą sami. Nikt inny z Moskwy i Brukseli nami nie rządzi. Ciągle wmawiają nam, że chcemy wyjść z UE. To jest nieprawda. Chcemy Unii, ale suwerennych państw” – mówił. „Tusk odbierze nam prawo do bycia suwerennym państwem"- ostrzegał.
Pod koniec swojego wystąpienia wspomniał swojego brata, Lecha Kaczyńskiego. Tłum odpowiedział: „Pamiętamy”.
„PiS na pewno straci samodzielną władzę. Nie dlatego, że pokona go KO. Kaczyński przegra, bo spada polaryzacja. Tusk, który tchnął życie w opozycję, także na tym traci, ale przynajmniej wyciąga wnioski. Cieszmy się demokratyczną chwilą, wbrew piskom zmęczonych autokratów” – pisze redaktor naczelny OKO.press Piotr Pacewicz.
Zapraszamy do lektury ostatniej przed ciszą wyborczą notatki z kampanii:
Przeczytaj także:
Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Łukasz Jasina został odwołany ze stanowiska. Do dymisji doszło po jego wypowiedzi, która padła na antenie RMF FM.
Jasina powiedział, że „za granicą będą komisje, które nie zliczą głosów na czas”.
O swojej dymisji Łukasz Jasina poinformował we wpisie na portalu X (wcześniej Twitter).
„Drodzy państwo. Rzecznik prasowy to saper a każdego sapera może wysadzić mina. Kończąc obowiązki Rzecznika MSZ — dziękuję wszystkim. Dobranoc i do usłyszenia” – napisał.
Najkorzystniejszy dla notowań PiS i Konfederacji był sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM, najlepszy dla opozycji – Kantar dla TVN. Reszta wiarygodnych sondaży pokazuje wynik w okolicach remisu. Z tego krajobrazu wyłania się wynik bliski remisu
Nasze omówienie zaczniemy od badania Kantar dla TVN, ukończonego w czwartek 12 października. Nie dlatego, że jest najkorzystniejszy dla opozycji, ale z tego powodu, że ten konkretny pomiar po pierwsze został wykonany na wyższej niż zwykle próbie (1702 osoby), a po drugie, zasłużył sobie na pole position niezwykłe trafionym badaniem w 2019 roku. Wtedy również ukończony tuż przed ciszą wyborczą sondaż (i również na większej niż zazwyczaj próbie), przewidział wynik wyborów w punkt – różnice w poparciu dla partii w badaniu i wyborach nie przekraczały 1 pkt. proc.
Gdyby i tym razem Kantar trafił, wynik 15 października byłby następujący:
Taki rozkład poparcia z całą pewnością dałby większość opozycji, a przeliczenia głosów na mandaty wahają się od ok. 240 do ok. 250 dla koalicji KO, Trzeciej Drogi i Lewicy.
Większość sondaży podaje jednak wyniki, które prognozują rozkład poparcia oznaczający wynik w mandatach w okolicach remisu. Większość z nich daje małą przewagę koalicji PiS i Konfederacji, ale przy tak zaciętym wyścigu nawet 1 punkt procentowy w jedną lub drugą stronę może dać zmianę mandatowych zwycięzców. Dlatego sensowniej jest po prostu mówić o remisie, czy też prognozy, która mieści się w zapożyczonym z wyborów USA określeniu „too close ta call” – wyniki są zbyt blisko siebie, by wskazać zwycięzcę.
Remis w sensie ścisłym – 230 mandatów dla opozycji, 229 mandatów dla PiS i Konfederacji (i 1 mandat Mniejszości Niemieckiej) – prognozuje ukończony w czwartek 12 października sondaż pracowni Pollster dla „Super Expressu”. Jego wynik jest następujący;
Warto zwrócić szczególną uwagę również na sondaż IBRiS dla Polsat News, również ukończony tak jak Kantar 12 października i również przeprowadzony na dużej próbie – 1921 osób. Wynik wyborczy wg tego sondażu (czyli w tym wypadku po rozłożeniu proporcjonalnym 7,5 proc. niezdecydowanych) byłby następujący:
Taki rozkład poparcia dałby prawdopodobnie minimalną przewagę w mandatach koalicji PiS i Konfederacji.
Poważne badania dające nadzieję PiS i Konfederacji są dwa: Estymatora dla tygodnika „Do Rzeczy” oraz Ipsosa dla... OKO.press i TOK FM.
Zacznijmy od Estymatora, ponieważ został ukończony później – 11 października. Prognoza wyniku wyborczego jest w nim następująca:
Taki wynik wyborczy dałby koalicji PiS-Konfederacja ok. 240 mandatów w przyszłym Sejmie, głównie ze względu na wyższe niż w innych badaniach notowania Konfederacji.
Ipsos dla OKO.press i TOK FM został ukończony najwcześniej ze wszystkich omawianych sondaży, bo we wtorek 10 października i prawie w ogóle nie uwzględniał np. efektu debaty wyborczej w TVP – po jej zakończeniu przeprowadzono tylko 10 proc. ankiet. Wynik wyborczy wyłaniający się z naszego sondażu byłby następujący:
W mandatach to niemal dokładne odwrócenie sondażu Kantara i ok. 250 mandatów dla koalicji PiS i Konfederacja.
Z tego badawczego miszmaszu można wysnuć kilka w miarę pewnych wniosków:
Jeśli dotarliście do tego miejsca, specjalnie dla was niespodzianka: sondaż CBOS, którego wyników tu nie podajemy z powodu astronomicznej liczby niezdecydowanych, prognozuje w swoim ostatnim przed wyborami badaniu poparcie dla PiS o 10 pkt. proc. niższe niż w analogicznym sondażu w 2019 roku. Co sytuowałoby wynik wyborczy Prawa i Sprawiedliwości w okolicach wyniku sondażu Kantar dla TVN.
Hołownia woli Kosiniaka od Prokopa? Na pewno za nim tęsknił. Trzecia droga kończy swoją kampanię niesiona sondażami dającymi nadzieję na dobry wynik
„Ustaliśmy. Od dwóch tygodni jesteśmy w miejscu, w którym czujemy, że wiatr wieje nie w twarz, a w plecy” – komentował wyniki ostatnich sondaży Szymon Hołownia.- „Mówili nam: program nikogo nie interesuje. A teraz tysiące ludzi pytają nas o program. Pytają: to zrobicie ze szkołą, to z ochroną zdrowia?” – mówił podczas spotkania kończącego kampanię Trzeciej Drogi w Grodzisku Mazowieckim.
„Czujemy odpowiedzialność, jesteśmy w stanie wciąż odpowiedzialność za Polskę. Pokolenie 40-latków – matek, ojców, walczy o wspólną Polskę” – kontynuował Władysław Kosiniak-Kamysz. – „Albo Trzecia Droga, albo, nie daj Boże, trzecia kadencja PiS-u” – przekonywał lider Polskiego Stronnictwa Ludowego, który w czasie swojego wystąpienia mówił między innymi o postulacie ułatwienia działalności gospodarczej wysuwanym przez koalicję PSL-u i Polski2050.
Przeczytaj także:
„Położyliśmy fundament pod zupełnie nową politykę, po erze polaryzacji. To się stało dzięki waszej pracy. Dzięki temu, że wytrwaliśmy, że wytrwaliśmy” – mówił lider Polski2050. – „Zagłosujmy z uśmiechem, a nie z zaciśniętymi zębami, jak postulowała nasza ulubiona Beata” – podsumował odwołując się do słów Beaty Szydło, która podczas spotkania z wyborcami polecała, by na PiS głosować nawet „z zaciśniętymi zębami i zamkniętymi oczami”, bo „to tylko cztery lata”.
„Dziś miałem live'a z (Marcinem, byłym telewizyjnym współpracownikiem Hołowni – przyp. aut.) Prokopem, ale musiałem tu wrócić do ciebie” – wyznawał Hołownia z czułością Kosiniakowi-Kamyszowi.
„Dziękuję tym, którzy głosują sercem. Wiem, że jest część wyborców wybiera z rozsądku, z roztropności. Wam też dziękujemy. Słyszymy, że warto głosować w mniejszych okręgach, słyszymy też o rekordowych wynikach rejestracji wyborców zagranicą” – kontynuował z podziwem Kosiniak-Kamysz. – „Pamiętajcie o Trzeciej Drodze, ona też prowadzi do waszych domów. Bardzo w was wierzymy. Zagranica głosuje na Trzecią Drogę” – mówił lider PSL.
„Nie ma lepszego miejsca, jak Grodzisk Mazowiecki, by mówić o rodzinach wielodzietnych, w końcu tu zaczęła się promocja Kart Dużej Rodziny” – chwalił się polityk jednym z dokonań rządu PO-PSL dodając, że jego koalicja z partią Hołowni zadba o nauczycieli i uczniów. – „Szkoła musi pokazywać im, jak poruszać się po skomplikowanym świecie” – przekonywał.
„To jest piękny moment. Za dwie i pół godziny politycy są zobowiązani, żeby się zamknąć, poczekać, aż wypowie się naród. To bardzo dobry i kojący moment dla wielu z nas. W ciszy, skupieniu i szacunku, z naszymi rodzinami, które poniosły olbrzymie ofiary związane z kampanią, będziemy czekać, za czym opowie się naród. Czuję w kościach, że będzie w tym głosie dużo nadziei” – stwierdził Hołownia.