W sezonie łowieckim 2016/17 Nadleśnictwo Łopuchówko (woj. wielkopolskie) podało daty polowań zbiorowych w Puszczy Zielonka, z których część była nieprawdziwa. Być może tak samo jest w tym sezonie łowieckim. Tłumaczy, że to w trosce o bezpieczeństwo przeciwników polowań. I nie widzi nic złego w swoim postepowaniu

„Zdziwiłam się jakiś czas temu, kiedy dostałam od łowczego Koła Łowieckiego „Jaźwiec” wykaz polowań. Dziewiętnaście terminów, tydzień po tygodniu. Zapytałam: »Czy wy naprawdę jesteście na tyle szaleni, by polować co tydzień w obrębie Dziewiczej Góry?«” – opowiadała na konferencji leśników i myśliwych w Rogowie w 2016 roku Karolina Kapałka-Boratyńska z Ośrodka Edukacji Leśnej na Dziewiczej Górze w Puszczy Zielonka (Nadleśnictwo Łopuchówko).

„My musimy wyznaczać nieprawdziwe terminy polowań po to, by nie ganiać się po lesie z anarchistami, którzy przeszkadzają nam w wykonywaniu polowań” – usłyszała w odpowiedzi od myśliwego.

Kapałka-Boratyńska zauważyła, że „tak długa lista polowań robi też krecią robotę przeciw samym myśliwym”. „Mieszkańcy, którzy widzą tak wielgachny spis polowań mówią: »A kiedy my możemy wychodzić do lasu? Kiedy my możemy korzystać z tych uroków Puszczy Zielonki?«”.

„No i oczywiście powiedzieć im nie można, że są to fałszywe terminy, bo poprzez media społecznościowe ta informacja bardzo prędko by obiegła świat” – dodała sugerując, że mogliby ją wykorzystać antymyśliwscy aktywiści, co stwarzałoby zagrożenie i dla blokujących polowania, i samych myśliwych.

Tę wypowiedź – wraz z nagraniem – przypomniał kilka dni temu krytyczny względem Lasów Państwowych fejsbukowy profil „Nasze Lasy„:

Źródło: Nasze Lasy
Źródło: Nasze Lasy. Całość wystąpienia Karoliny Kapałki-Boratyńskiej jest dostępna tutaj.

Sprawa wywołała oburzenie organizacji ekologicznych.

„Nagranie ujawnia jak Lasy Państwowe i myśliwi traktują prawa obywateli. Oszustwo z długą listą fałszywych polowań jest nieuprawnionym ograniczeniem dostępu do lasu”

– mówi OKO.press Paweł Herbut z Klubu Kniejołaza, organizacji broniącej podszczecińskiej Puszczy Bukowej. „Czy osoby odpowiedzialne za ten proceder zdają sobie sprawę, że niszczą podstawowe zasady współżycia społecznego, a także podważają zaufanie do wszelkich komunikatów instytucji które reprezentują?” – pyta.

„Brak dobrej informacji o polowaniach i społecznej kontroli nad tym, kiedy i gdzie się odbywają, powoduje niebezpieczny chaos. W interesie tak myśliwych, jak i osób, które chcą spędzać czas w lesie, powinno być wypracowanie sposobu powiadamiania o takich wydarzeniach” – mówi OKO.press Paweł Średziński z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze.

„Podawanie wielu terminów, w których i tak nie odbędzie się polowanie, jest blokowaniem naszego dostępu do miejsc, które służą nie tylko do polowań, ale przede wszystkim rekreacji i wypoczynkowi” – dodaje.

I podkreśla, że sytuacja w Puszczy Zielonka pokazuje, jak bardzo w Polsce potrzebna jest gruntowna reforma prawa łowieckiego i uspołecznienie kontroli nad gospodarką łowiecką.



Myśliwi vs. aktywiści

Puszcza Zielonka leży ok. 10 km od Poznania. Na jej terenie znajduje się wspomniany wyżej Ośrodek Edukacji Przyrodniczo-Leśnej Dziewicza Góra, którym opiekuje się Karolina Kapałka-Boratyńska. „Puszcza Zielonka to popularne miejsce rekreacji Poznaniaków. W każdy weekend jest tu dużo spacerowiczów i turystów, odbywają się imprezy biegowe” – mówi OKO.press Łukasz Łyskawka z inicjatywy Poznaniacy Przeciwko Myśliwym.

Jednak w Puszczy Zielonka nie tylko się biega, ale też poluje. Okolice Dziewiczej Góry to okręg łowiecki Koła Łowieckiego „Jaźwiec”. „Jest to niewielkie koło z silnymi tradycjami rodzinnymi, w którym zwyczaje łowieckie przekazywane są z pokolenia na pokolenie” – czytamy w artykule „Nie dla polowań w Puszczy Zielonka! Studium przypadku konfliktu między myśliwymi a społecznością lokalną” (jego współautorką jest Kapałka-Boratyńska).

„Właśnie w weekendy mają tu miejsce polowania zbiorowe. Niepodawanie informacji o tym, kiedy naprawdę odbywają się polowania może doprowadzić np. do postrzelenia przypadkowej osoby” – argumentuje Łyskawka.

To właśnie grupa, której jest członkiem, od dwóch lat utrudnia polowania w Puszczy Zielonka. Poznaniacy Przeciwko Myśliwym są częścią poznańskiej sekcji Federacji Anarchistycznej. Dlatego Kapałka-Boratyńska mówiła o nich na konferencji per „anarchiści”.



Terminarz pęka w szwach

Zdaniem Łyskawki myśliwi w Puszczy Zielonka są zagrożeniem dla turystów i lokalnej społeczności. I podaje przykład. „Podczas jednej z naszych blokad w 2016 roku myśliwi przenieśli miejsce startu polowania bez konsultacji z kimkolwiek. Pomimo tego, że wcześniej podawali gminie i społeczeństwu zupełnie inne miejsce początkowe. W efekcie myśliwi idący podczas polowania zbiorowego ławą znaleźli się w odległości poniżej pół kilometra od organizowanego w tym czasie biegu dla dzieci, który odbywał się w pobliżu ośrodka Dziewicza Baza” – opowiada.

Nabrzmiewający od 2015 roku konflikt między myśliwymi a aktywistami zaczął się odbijać szerszym echem w Poznaniu i wśród mieszkańców okolic Puszczy Zielonka.

W lutym 2016 roku odbyła się debata z udziałem działaczy antymyśliwskich, myśliwych, mieszkańców i roników. Atmosfera była gorąca, a racje podzielone. Mieszkańcy raczej trzymali stronę aktywistów.  Rolnicy akcentowali, że polowania są potrzebne, bo szkody w uprawach od zwierząt są duże. „Osoby, które przyszły na debatę bez wyrobionego zdania wychodziły z jak najbardziej błędnym przeświadczeniem na temat myśliwych” – z żalem zauważyła podczas swojego wystąpienia Kapałka-Boratyńska.

Łyskawa mówi, że inicjatywa Poznaniacy Przeciwko Myśliwym w ubiegłym roku dwukrotnie spotkała się z myśliwymi. „Zobowiązali się do tego, że będą bardziej dbali o bezpieczeństwo użytkowników Puszczy Zielonka. A przedstawiciele samorządu lokalnego zapewnili, że będą tego pilnowali. Patrząc jednak na kalendarz polowań zbiorowych KŁ Jaźwiec w tym sezonie łowieckim, nasze ustalenia są już niebyłe” – konstatuje.

Rzeczywiście, terminarz polowań zbiorowych koła łowieckiego Jaźwiec w Puszczy Zielonka na sezon łowiecki 2017-2018 pęka w szwach. Odstępy między kolejnymi „zbiorówkami” wynoszą tydzień, a niekiedy nawet jeden, dwa lub trzy dni.

Takie zagęszczenie polowań uprawnia przypuszczenie, że myśliwi po raz kolejny podają nieprawdziwe daty. A Nadleśnictwo Łopuchówko przymyka oko.



Tłumaczenia Nadleśnictwa

OKO.press zwróciło się z prośbą o komentarz do osoby, której szczerość na konferencji w Rogowie w 2016 roku wywołała ostrą reakcję ekologów. Czyli do samej Karoliny Kapałki-Boratyńskiej z Nadleśnictwa Łopuchówko. Nasze pytania wysłaliśmy e-mailem.

„Nadleśnictwo nie ma możliwości ani obowiązku weryfikacji podanych w harmonogramie dat planowanych polowań, stąd konieczność przyjęcia obligatoryjnie wyznaczonych dni, jako tych, w których może odbywać się polowanie zbiorowe na terenie danego obwodu” – odpowiedziała Kapałka-Boratyńska. Napisała, że plany polowań były zamieszczone w miejscu dostępnym dla odwiedzających Dziewiczą Górę. „Nadleśnictwo przyjmuje informacje od koła łowieckiego za kwestię absolutnie pewną” – zaznaczyła. Zaakcentowała jednak, że „myśliwi mają prawo do odwołania polowania w określonym dniu”.  Więc „po fakcie można powiedzieć, że polowania nie odbyły się i to z różnych przyczyn”.

Dlatego uważa, że nie wprowadzała społeczeństwa w błąd.

Zdaniem OKO.press te tłumaczenia są niewystarczające z trzech powodów:

  1. przynajmniej w 2016 roku – do czego leśniczka przyznała się wprost na konferencji – wiedziała, że nie wszystkie terminy polowań są prawdziwe, bo usłyszała to od samego koła „Jaźwiec”;
  2. pomimo tego, że posiadała taką wiedzę, podała przekazany jej przez koło łowieckie terminarz polowań zbiorowych do wiadomości publicznej – trudno to nazwać inaczej, jak świadomym wprowadzaniem w błąd turystów i innych osób korzystających z uroków Puszczy Zielonka;
  3. w swojej konferencyjnej wypowiedzi wprost powiedziała, że Nadleśnictwo Łopuchówko i koło łowieckie „Jaźwiec” nie podawały prawdziwych terminów z powodu obawy przed działaniami aktywistów.

„Pani leśnik – dodajmy, że edukator leśny – ubrana w galowy mundur LP, otwarcie mówi o konieczności ukrywania tego procederu przed miejscową ludnością” – irytuje się w rozmowie z OKO.press Paweł Herbut z Klubu Kniejołaza. Wskazuje też na to, że leśniczka w swoim wystąpieniu – w jego odczuciu – z pogardą wyraża się o działaniach ludzi protestujących przeciw polowaniom.

„To obrazuje fasadowość komunikacji społecznej LP, gdzie za lukrowanym obrazem prezentowanym np. na profilach portalów społecznościowych, skrywa się mniej oficjalna warstwa manipulacji i dbania o doraźne interesy kosztem praw innych”.

Czekamy na komentarz PZŁ

W odpowiedzi przesłanej do naszej redakcji Kapałka-Boratyńska wskazała, że „podmiotem wskazanym do udzielenia odpowiedzi, dlaczego polowania nie odbywają się we wszystkich podanych terminach jest zarząd koła łowieckiego”. OKO.press podjęło próbę kontaktu z KŁ „Jaźwiec”. Problem w tym, że w bazie KRS-Online brak innych danych kontaktowych niż adresowe. A strona internetowa myśliwych jest niekatywna i nieaktualizowana od 2010 roku.

Dlatego prośbę o dane kontaktowe do koła przesłaliśmy do Diany Piotrowskiej, rzeczniczki prasowej Polskiego Związku Łowieckiego. Poprosiliśmy ją również o komentarz do sprawy. Czekamy na odpowiedź. Z pewnością wrócimy do sprawy.


Dziennikarz i publicysta. Członek zespołu redakcyjnego „Dzikiego Życia”. Jeśli czegoś nie pisze lub nie czyta, to najpewniej siedzi gdzieś w lesie. Instruktor sztuki przetrwania. W OKO.press pisze o ekologii i dokonaniach komisji smoleńskiej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym