Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Wyborcza.plFot. Tomasz Stańczak...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

"Kontrola stwierdziła, że świadczenia udzielane były pacjentce w warunkach nieodpowiadających wymogom określonym w obowiązujących przepisach lub umowie przez realizację świadczeń w sposób naruszający prawa pacjenta do informacji z uwagi na niewystarczające informowanie pacjentki o wszystkich możliwych wariantach przebiegu schorzenia, rokowaniu oraz możliwych metodach diagnostycznych, leczniczych i dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania oraz o braku znaczenia wyniku badania diagnostycznego dla oceny stopnia uszkodzenia płodu i rozwoju dziecka po jego urodzeniu.

Stwierdzono również udzielanie świadczeń w warunkach nieodpowiadających wymogom określonym w obowiązujących przepisach lub umowie przez realizację świadczenia w sposób naruszający prawa pacjenta do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością, z uwagi na niewłaściwe przeprowadzenie konsylium lekarskiego oraz uzależnienie udzielenia świadczenia od dostarczenia przez pacjentkę zaświadczenia, które jest w dyspozycji świadczeniodawcy.

Na placówkę nałożono karę umowną. Od wyników kontroli NFZ przysługuje odwołanie, dlatego o ostatecznej karze dla szpitala będziemy mogli poinformować po zakończeniu ewentualnej procedury odwoławczej" – napisał rzecznik NFZ Paweł Florek w oświadczeniu przesłanym OKO.press.

W kolei „Gazeta Wyborcza” dotarła do dokumentu, w którym czytamy: „Narodowy Fundusz Zdrowia w wyniku przeprowadzonej kontroli negatywnie ocenił realizację przez podmiot umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. W wyniku stwierdzonych nieprawidłowości skutki finansowe kontroli wyniosły 208 928,73 zł z tytułu kary umownej”.

Do dzisiaj, 16 marca 2026 r., szpital w Łodzi ma czas, by odwołać się od tej decyzji.

Wcześniej, na początku marca, „Gazeta Wyborcza” ujawniła wyniki kontroli Rzecznika Praw Pacjenta i NFZ w szpitalu. Według RPP naruszono prawo pacjentki do godności i intymności oraz naruszono prawo do informacji. W kontroli NFZ, poza wymienionymi wyżej kwestiami, wskazano także, że lekarze skupili się na dobrostanie płodu, pomijając dobrostan pacjentki.

Zamknięta w izolatce

Dokładnie rok temu, w marcu 2025, w „GW” Paulina Nodzyńska opisała sprawę pani Anity. Później wywiad z nią opublikował także Onet. To bardzo poruszające rozmowy z kobietą, która chciała za wszelką cenę urodzić zdrowe dziecko, i którą w błąd wprowadzali lekarze, podając sprzeczne diagnozy lub bagatelizując stan płodu, cierpiącego na wrodzoną łamliwość kości.

„Wszystko będzie dobrze” – pani Anita słyszała to przez wiele tygodni. Dopiero na ostatniej prostej okazało się, że kości są połamane, a dziecko, jeżeli przeżyje poród, będzie w bardzo ciężkim stanie. W trakcie diagnostyki pani Anita, wbrew swojej woli, wylądowała na oddziale psychiatrycznym i zamknięto ją w izolatce.

Pani Anita złożyła podanie o przerwanie ciąży, które konsylium lekarskie rozpatrzyło pozytywnie. Okazało się jednak, że nie chodzi o aborcję, a o zakończenie ciąży – czyli poród za pomocą cesarskiego cięcia. „Nie ma podstaw do przerwania ciąży poprzez indukcję asystolii u płodu” – napisali lekarze po konsylium.

„Dziecko pani Anity nie było zdrowe, nie było też lekko chore. W dniu podejmowania ostatecznej decyzji o przerwaniu ciąży pacjentka

miała już diagnozę na podstawie badań USG i badań genetycznych (mutacja de novo w genie COL1A1), które wskazywały na bardzo poważny typ wrodzonej łamliwości kości.

We wnioskach jednego z ostatnich badań możemy przeczytać: »istnieje wysokie ryzyko niewydolności oddechowej noworodka, rokowanie co do przeżycia okresu noworodkowego jest niepewne«. Gdyby jednak dziecko przeżyło »ryzyko niepełnosprawności ruchowej jest bardzo wysokie«”.

– mówiła OKO.press Kamila Ferenc, pełnomocniczka pani Anity.

Po wspomnianym konsylium pani Anita pojechała do Oleśnicy. Tam zlecono kolejne badania. Pani Anita znowu nabrała nadziei. I czekała. Ostatecznie okazało się, że wada Felka to ten najgorszy wariant. Ciążę przerwała dr Gizela Jagielska w szpitalu w Oleśnicy.

A prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tej aborcji, a grudniu 2025 roku je umorzyła. OKO.press jako pierwsze ujawniło pismo o umorzeniu sprawy:

Przeczytaj także:

Braun w sądzie

W kwietniu 2025 informowaliśmy, że europoseł antysemita Grzegorz Braun wdarł się do szpitala w Oleśnicy, by „zatrzymać” lekarkę Gizelę Jagielską:

Za wtargnięcie do szpitala Braun ma dostać zarzuty, jednak na razie albo nie stawia się w prokuraturze, albo wnosi o wyłączenie ze sprawy prokuratorki Karoliny Stocki-Mycek, która prowadzi śledztwo:

;
Na zdjęciu Magdalena Chrzczonowicz
Magdalena Chrzczonowicz

Naczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Komentarze