Fundacja „Nie Lękajcie Się" za kilka miesięcy zostanie zlikwidowana. „Nagromadziło się wiele błędów. Nikt nie chce zostać nowym prezesem i nieść bagażu zostawionego przez byłego prezesa Marka Lisińskiego” – wyjaśnia zarząd. Do czasu likwidacji będzie pomagać ofiarom tak jak do tej pory

Fundacja „Nie Lękajcie Się” od ponad pięciu lat pomaga ofiarom przemocy seksualnej w Kościele. Oprócz tego jej członkowie stworzyli „mapę kościelnej pedofilii” i przygotowali raport o tuszowaniu przypadków pedofilii przez biskupów. Raport trafił do rąk własnych papieża Franciszka.

Do końca maja 2019 roku prezesem był Marek Lisiński. Odszedł po publikacji reportażu „Gazety Wyborczej”, w którym został oskarżony o wyłudzenie pieniędzy od jednej z podopiecznych fundacji. Publikacja wywołała burzę, a oskarżenia wobec byłego prezesa uderzyły także w fundację. O szczegółach sprawy pisaliśmy w maju.

Fundacja do likwidacji

Po dymisji Lisińskiego obowiązki prezesa przejął Marek Mielewczyk, jeden z założycieli fundacji. W skład rady fundacji wchodzą: polityczka Joanna Scheuring-Wielgus, prawniczka Anna Frankowska, Agata Płachecka i Marcin Szewczyk. Z fundacją współpracuje także Agata Diduszko-Zyglewska, warszawska radna i publicystka.

Po początkowym szoku nowe władze zarządziły audyt finansów, żeby sprawdzić, czy Lisiński nie sprzeniewierzył środków z fundacyjnego konta. Organizacja dalej pomagała ofiarom oraz brała udział w przygotowaniu obywatelskiego projektu ustawy o Komisji prawdy i zadośćuczynienia ds. pedofilii osób duchownych.

Przy fundacji wciąż działała grupa wsparcia oraz Centrum im. Barbary Blaine, oferujące pomoc psychologiczną dla ofiar wykorzystywania seksualnego. Z fundacją współpracowali dalej prawnicy, oferujący pomoc prawną w procesach świeckich i kanonicznych.

Wydawało się, że fundacja stanęła na nogi.

Jednak podczas konferencji prasowej we wtorek 10 września władze fundacji przy okazji publikacji wyników audytu poinformowały, że Fundacja „Nie Lękajcie Się” zostanie zlikwidowana. Ich zadaniem liczba błędów i niejasności jest zbyt duża, żeby działać dalej.

Błędy w księgowaniu

Audyt finansowy przeprowadzony przez zewnętrzną firmę trwał od 4 czerwca 2019 roku. Jak czytamy w raporcie, biegły rewident zakwestionował (z okresu 1 stycznia 2014 – 31 maja 2019) wydatki fundacji w kwocie 121 874,89 zł.

„Na szczęście wszystko wskazuje na to, że nie mamy do czynienia ze sprzeniewierzeniem pieniędzy fundacji. Wszystkie nieprawidłowości wykazane w audycie dotyczą złego księgowania, tego, że faktury nie były opisywane tak, jak trzeba” – mówi OKO.press Diduszko-Zyglewska.

Dane z audytu przeprowadzonego w Fundacji Nie Lękajcie Się.

Przykłady nieprawidłowości? Były prezes jeździł po Polsce prywatnym samochodem, żeby spotykać się z ofiarami. Większość zakwestionowanych w audycie wydatków to koszty paliwa i podroży służbowych Lisińskiego. Błąd polegał na tym, że fundacja nie podpisała z nim umowy na używanie prywatnego samochodu do celów służbowych.

Inny przykład. Władze fundacji zgodziły się, żeby Lisiński od stycznia 2019 roku dostawał jako prezes pensję i mógł dzięki temu skupić się tylko na pracy w fundacji. „Nie dochowano formalności. Przed wypłaceniem pierwszej wypłaty rada fundacji powinna podjąć w tej sprawie uchwałę. Nie zrobiła tego” – mówi Diduszko-Zyglewska.

Biegły rewident stwierdził także, że w fundacji brakowało wewnętrznej kontroli, a zapisów w księgach rachunkowych dokonywano bez wymaganych podpisów i umów.

Jak czytamy w stanowisku fundacji,

nieprawidłowości finansowe związane były wyłącznie z błędami w księgowaniu wydatków, dlatego „nie istnieją przesłanki do złożenia przed fundację zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Marka Lisińskiego”.

Obecnie toczy się natomiast postępowanie wyjaśniające dotyczące rzekomego wyłudzenia przez byłego prezesa pieniędzy od podopiecznej fundacji. Pełny raport z audytu dostępny jest na stronie fundacji.

Fundacja wciąż działa

„Nagromadziło się dużo błędów, do tego na fundację rzuciła się cieniem bulwersująca sprawa rzekomego wyłudzenia pieniędzy od podopiecznej przez byłego prezesa. Ktoś musiałby teraz wziąć ten bagaż na siebie i prowadzić fundację jako prezes. Nikt nie chce się na to zdecydować” – tłumaczyła Diduszko-Zylgewska.

Żeby zostały dopełnione wszystkie procedury, fundacja zostanie zamknięta nie wcześniej niż za kilka miesięcy. Do tego czasu działa tak, jak do tej pory, czyli będzie:

  • przyjmowała i odpowiadała na listy i maila od pokrzywdzonych;
  • wspierała ofiary w toczących się procesach sądowych (obecnie jest ich kilka);
  • prowadziła grupy wsparcia;
  • aktualizowała mapę kościelnej pedofilii oraz dane statystyczne dotyczące skali problemu.

Co dalej? Władze Fundacji nie wykluczają, że powołają do życia nową organizację, która będzie pomagać ofiarom. Na razie nie chcą jednak zdradzać żadnych szczegółów.

Pilnujemy rozdziału Państwa od Kościoła.
Daj na tacę OKO.press.

Absolwent Studiów Wschodnich na Uniwersytecie Warszawskim. Wcześniej pisał m.in. dla „Gazety Wyborczej” i „Newsweeka”. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „News” za cykl tekstów o Funduszu Sprawiedliwości.


Komentarze

  1. Adam J. Spaski

    Krótko mówiąc to kryzys przywództwa. Dość dziecinne i tragiczne – fundacja się zamyka, bo nikt nie chce być prezesem. Fundacja ma niesamowite i liczne osiągnięcia na swoim koncie i tak naprawdę wpadkę wizerunkową z Lisińskim. Nie porzuca się takiej potężnej marki z powodu jednej wpadki. Fundację firmowały znane nazwiska Joanny Scheuring Wielgus i Agaty Diduszko Zyglewskiej. Nawet jak postanie nowa fundacja, to "smród" będzie się ciągnął za tymi paniami (szczególnie JSW), bo są znane. Nowa nazwa fundacji niczego nie załatwi, więc po co ją zmieniać?

  2. Barbara Gaweł

    Myśle ze dużym zaniedbaniem ze strony obrońców ofiar pedofili było za mało upowszechniania wiedzy jak wygladaja zaburzernia emocjonalne ofiar wtedy i teraz. Że ofiara nie bedzie tylko cichym zamkniętym w sobie człowiekim z depresją, ale ze może być wyobcowana sojalnie nie wierząc w żadne zasady, nie umieć życ wśród innych…i ze niesie swoj bol w sobie przez lata a otworzyc sie moze dłogo długo po zbrodni gwałtu …o ile wogóle. stad oczekiwanie ze pan Lisiecki bedzie świetym człowiekiem było nieco naiwne…i zamknięcie fundacji nie jest najlepszym krokiem. Lepiej byłoby powiedzic w prasie jakie popełniono błedy i dzialac formalnie dalej!

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press