„Tak, wychodzę przed szereg, szczycę się tym” – mówi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, szefowa Polski 2050. „Ludzie się ich boją” – komentuje zachowanie Polski 2050 polityk Lewicy. Dzisiejsze głosowanie nie skończy awantur w koalicji
Życie wewnętrzne koalicji rządzącej budziło ostatnio dużo mniejsze zainteresowanie niż spór zwolenników i przeciwników Mateusza Morawieckiego oraz spekulacje wokół tego, czy były premier założy nową partię. Centrum politycznych wydarzeń przez kilka tygodni zagarniał dla siebie PiS, zresztą niekoniecznie tego chcąc. I to mimo prób przekierowania zainteresowania przez wspierające PiS media, które na „paskach” stale informowały o „kryzysie w koalicji Tuska”.
„Kryzys” to przesadne określenie. Aczkolwiek część odbiorców mediów mogła odnieść wrażenie, że koalicja się wali, a co najmniej wisi na włosku.
Część polityków obozu rządzącego (z KO i Lewicy) z tego czyni największy zarzut Polsce 2050: tworzą wrażenie niestabilności, podważając zaufanie do rządu i odbierając wyborcom poczucie, że rząd wie, co robi. Podpowiadają opozycji, gdzie są słabe punkty koalicji. A że są partią o marginalnym poparciu, tym bardziej powinni siedzieć cicho.
Politycy Polski 2050 i szefowa partii Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz odpowiadają na to, że im chodzi tylko o załatwienie konkretnych spraw dla ludzi, a dopóki będą one niezałatwione, poparcie dla koalicji będzie kruche. Partia Pełczyńskiej-Nałęcz buduje swój wizerunek jako najbardziej ideowej i działającej na rzecz wyborców składowej koalicji. Co w oczywisty sposób musi wkurzać innych, którzy wychodzą na koniunkturalistów niedbających o spełnianie obietnic wyborczych.
Spór koncentrował się wokół wotum nieufności wobec ministry klimatu Pauliny Hennig-Kloski. Mało uważny obserwator sceny politycznej mógł sądzić, że wniosek o odwołanie ministry złożyła nie opozycja, ale współtworząca rząd Polska 2050. Czyli partia, z której list Hennig-Kloska weszła do Sejmu, a potem dzięki jej rekomendacji została ministrą klimatu.
Na początku 2026 roku Pełczyńska-Nałęcz i Hennig-Kloska rywalizowały o przywództwo w partii Szymona Hołowni. Gdy wybory wewnętrzne wygrała ta pierwsza, druga odeszła wraz z grupą polityków i założyła klub parlamentarny Centrum. Dziś Centrum i Polska 2050 są tak samo liczne. Wybory, a potem partyjny rozwód odbywały się w atmosferze wzajemnych ataków.
Autorem wniosku o odwołanie Hennig-Kloski złożonego pod koniec marca 2026 nie jest jednak Polska 2050, lecz Konfederacja. A podpisało się pod nim prawie 100 posłów, z których większość to politycy PiS.
Dziś wszystko wskazuje na to, że koalicyjne partie zdadzą egzamin z politycznego elementarza: nie pozwól, by opozycja odwoływała Ci ministrów.
Wotum nieufności wobec dwóch członkiń rządu (druga to ministra zdrowia, a głosowanie w czwartek w południe 30 kwietnia) po raz kolejny przypomniało jednak, że Polską nie rządzi dziś jedna partia, lecz właśnie koalicja. Skomplikowana koalicja. A odpowiedzi na kilka pytań strategicznych stają się coraz pilniejsze – wobec zbliżających się wyborów 2027.
„My, politycy, nie zakładamy, że w czwartek upadnie rząd, ale ludzie mogą się tego bać” – mówi polityk Lewicy. „Polska 2050 toczyła grę pod prąd emocji. Osadzili się w emocji, której powinni unikać: niestabilnego koalicjanta. Są nieprzewidywalni. Ludzie się ich boją. Generowali strach w elektoracie koalicji”.
Te słowa są charakterystyczne, bo Lewica przyjęła inną strategię: lojalności wobec koalicji, spokoju. Trzeba też pamiętać, że są tematy, w których Lewica rywalizuje z Polską 2050 (mieszkania).
A jeśli chodzi o emocje, to są też inne: pragnienie zmiany, wkurzenie na ociężały rząd. Czy Polska 2050 może je skutecznie reprezentować, pozostając w koalicji?
„Nocne rozmowy polityków najlepiej się sprawdzają. Kończymy właśnie spotkanie minister Pauliny Hennig-Kloski z klubem Polska 2050” – napisał we wtorek 28 kwietnia 2026 o godz. 22:32 poseł Adam Gomoła, dwa dni przed głosowaniem w sprawie wotum nieufności. Poseł nawiązał w ten sposób do nocnych spotkań z Jarosławem Kaczyńskim.
Hennig-Kloska w końcu spotkała się z kolegami i koleżankami z dawnego klubu. Na platformy społecznościowe trafiły zdjęcia, a członek rządu wysłał mi SMS: „Jednak się da”.
Ale tak samo jak w przypadku PiS-u, wtorkowe spotkanie niczego nie kończy. Co więcej: nawet czwartkowe głosowanie, którego wynik wydaje się dziś przesądzony, niczego nie skończy. Napięcia i dylematy stojące przed poszczególnymi składowymi Koalicji 15 października pozostają. Podobnie emocje, które zdają się dorównywać tym między politykami PiS.
Wróćmy jeszcze do utarczek z ostatnich dni, bo są symptomatyczne.
„Nie ma szans, żebyśmy za nią zagłosowali, jeśli do nas nie przyjdzie” – deklarował w rozmowie z OKO.press jeszcze we wtorek ważny polityk Polski 2050.
Nie on jeden stawiał sprawę na ostrzu honorowego noża: jeśli Polska 2050 ma za Hennig-Kloską zagłosować, to ministra musi osobiście odpowiedzieć na ich pytaniach. Nie ma żadnej taryfy ulgowej, nie szkodzi, że należą do tej samej koalicji.
Tymczasem Hennig-Kloska nie chciała być ustawiana do pionu: „Mszczą się na mnie. Muszą naprawdę wziąć łyk zimnej wody, tak nie pracuje koalicjant” – mówiła w rozmowie z Tomaszem Sekielskim w TOK FM. Zarzuciła kolegom, że chcą hucpy politycznej, a nie poważnej rozmowy. Rzuciła: „Niech głosują przeciw!”.
Żeby Hennig-Kloskę odwołać, potrzebna by była nadzwyczajna mobilizacja całej opozycji (PiS, Konfederacji, Korony Brauna, Razem), posłów niezrzeszonych i całego klubu Polski 2050 (15 osób) – w sumie 231 głosów (większość ustawowej liczby posłów). Teoretycznie możliwe, politycznie – nie bardzo. W dodatku dwoje posłów partii Pełczyńskiej-Nałęcz zapowiadało, że wniosku o wotum nieufności nie poprze: Michał Gramatyka i Maja Nowak, co z góry przekreślało powodzenie tej operacji.
Ministra była bezpieczna, ale awantura trwała.
„To jest głupie” – komentuje polityk Lewicy. „Wygląda miałko, bo chodzi akurat o Hennig-Kloskę, jakby chcieli się zemścić, jakby to była wendetta. Lepiej by było, gdyby Jolantę Sobierańską-Grendę [ministra zdrowia] stawiali na ostrzu noża”.
Awantura nie skończyła się nawet po wieczornym wtorkowym spotkaniu ministry z klubem parlamentarnym. Polska 2050 ogłosiła, że dokonał się dialog. Ale następnego dnia rano Paulina Hennig-Kloska napisała na portalu X, zwracając się do Pełczyńskiej-Nałęcz: „Katarzyno, dalej uważam, że to, co mówiłaś w mediach w ostatnich dniach, jest nieodpowiedzialne i niepoważne, a co więcej – zagraża funkcjonowaniu naszej koalicji”.
I dodała: „Wczoraj po komisji weszłam do Was na spotkanie (w salce obok), by podziękować Bożennie Hołowni za obecność na komisji i udzielenie mi wsparcia”. Czyli: nie przyszła specjalnie, tylko zajrzała z sąsiedniego pokoju. W ten sposób umniejszyła znaczenie tego spotkania.
To nie wszystko. Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła, że w trakcie spotkania Hennig-Kloska „przedstawiła plan działań w sprawach, które były dla nas kluczowe przy podejmowaniu decyzji”. Chodzi o włączenie alkoholowych „małpek” do systemu kaucyjnego i przygotowanie 1,5 mld zł z programu „Czyste Powietrze” do rozliczenia z Unią Europejską.
Ministra klimatu odpowiedziała, że o małpkach mówiła wielokrotnie wcześniej i ostro zwróciła się do koleżanki: „Nie biegnij więc po medal”.
Czy za tymi przepychankami faktycznie kryje się wendetta?
Odpowiedzmy od razu: stawianie pod ścianą Hennig-Kloski miało być sygnałem wysłanym do Donalda Tuska.
„O różnych osobach można powiedzieć, że jest im w tym rządzie miło [w domyśle: ale nie o mnie]” – mówi Pełczyńska-Nałęcz w rozmowie z Agnieszką Burzyńską z Kanału Zero.
„Wiele osób widziało, że właśnie dlatego, że stanęłam za sprawą jednoznacznie i asertywnie, to wobec mnie i mi nie zawsze w tym rządzie było miło” – kontynuuje.
O jednej z sytuacji, którą ma zapewne na myśli ministra funduszy, było ostatnio głośno. Konrad Piasecki i Arleta Zalewska z TVN24 opowiedzieli o posiedzeniu rządu, podczas którego żartowano z nieobecności Pełczyńskiej-Nałęcz, będącej wówczas w delegacji w Rumunii. Donald Tusk dopytywał, czy może zamierza tam zostać. A zastępujący ministrę Jacek Karnowski miał odpowiedzieć: „Nie życzymy tego Rumunii”.
„Dziaderstwo i mobberstwo” – skomentowała wtedy Pełczyńska-Nałęcz.
Takie sytuacje podsycają, zwłaszcza wśród jej młodszych współpracowników, niechęć do Tuska. „Nie ma zgody na seksistowskie uwagi” – denerwuje się członek rządu z Polski 2050. Niektórym osobom, które szły do polityki razem z Szymonem Hołownią, by pożegnać PiS i Platformę Obywatelską, styl zarządzania Tuska i wypowiedzi jego otoczenia przypominają, dlaczego to robią. Weszli do polityki również po to, by pożegnać „dziadersów”, wymienić elity polityczne.
„Współpracy z Tuskiem praktycznie nie ma” – mówi OKO.press członek rządu z Polski 2050.
Polityk Lewicy twierdzi, że Tusk niedawno ostrzegł Pełczyńską-Nałęcz, że zostanie „zrekonstruowana”. Chodzi o wideo z okazji urodzin premiera, w którym znalazła się karta z ręcznie napisanym „Rekonstrukcja. Kwiecień 2026”. Żart to czy na serio? Według mojego rozmówcy były to ostrzeżenie dla tej konkretnej polityczki i w tej opinii nie jest odosobniony.
„Zagęszcza atmosferę” – skomentował zachowanie Pełczyńskiej-Nałęcz rzecznik rządu Adam Szłapka w Polsat News. Chodziło o jej propozycję podniesienia drugiego progu podatkowego. Miała nie konsultować tego z ministrem finansów Andrzejem Domańskim. „Tak, wychodzę przed szereg, szczycę się tym” – odpowiedziała rzecznikowi Pełczyńska-Nałęcz.
Polityczka przeciwstawia się „Polsce resortowej” – ograniczaniu odpowiedzialności do wąsko zakreślonych obszarów kompetencji. Uważa działanie „odtąd-dotąd” za jedną z blokad polskiego rozwoju. Sama zgłasza pomysły nawet spoza swojej działki.
W rządzie jest to jednak odbierane jako pouczanie i wytykanie innym, że robią za mało lub źle.
„My cały czas mówiliśmy, że jesteśmy w koalicji, nigdzie z niej nie wychodzimy, ale nie jesteśmy potakiwaczami” – mówiła w Polsacie. „Bez nas ceny mieszkań byłyby o 10 proc. wyższe”.
Polityk Lewicy, z którym rozmawiam, uważa, że Pełczyńska-Nałęcz popełnia błąd „Utrwala wizerunek, który jej nie służy. Osoby antypatycznej, zorientowanej na władzę”.
Pytam, czy nie odgrywa roli to, że Pełczyńska-Nałęcz jest kobietą, a gdy kobieta walczy o wpływy, zazwyczaj jest oceniana gorzej niż mężczyzna. Zastanawia się chwilę i przyznaje: „Na pewno kobietom wolno mniej”. Ale zaraz dodaje, że Pełczyńska sprawia wrażenie, że na siłę próbuje „dopchać się do stołu” (chodzi o wielokrotne upominanie się o stanowisko wicepremiera) i jednocześnie nie dba o relacje osobiste, na przykład z Tuskiem. A to w polityce jest ważne.
Relacje relacjami, ale według Polski 2050 wątpliwości dotyczące Hennig-Kloski były czysto merytoryczne. Chodzi o system kaucyjny i program „Czyste Powietrze”.
„W tych tematach ludzie przychodzą do naszych biur” – mówi OKO.press szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz. Nic dziwnego – system kaucyjny budzi ogromne emocje, przyjęło się wypromowane przez Konfederację stwierdzenie, że „rząd zrobił z Polaków śmieciarzy”. Śliz protestuje: „Nie jesteśmy śmieciarzami, to kwestia odpowiedzialności”.
Polsce 2050 zależało, żeby system rozszerzyć o „małpki”, za które dziś nie można otrzymać zwrotu kaucji. Tak ma się stać, choć według Hennig-Kloski nie jest to zasługa partii Pełczyńskiej-Nałęcz.
Druga sprawa to „Czyste Powietrze”. To potężna zadra w stosunkach między ministerstwem klimatu a ministerstwem funduszy. To pierwsze zarządza programem, ale środki na niego idą z funduszy spójności, które są w gestii ministry Pełczyńskiej-Nałęcz.
Pod koniec lutego 2026 wiceminister Jan Szyszko mówił w rozmowie z „Bussines Insiderem”, że jest „duży problem z programem Czyste Powietrze”. Wnioski były źle przygotowane, więc ministerstwo nie wysłało ich do Brukseli, bo i tak nie dostałyby refundacji. „Jeżeli do końca tego roku nie nastąpi radykalna poprawa w obszarze Czystego powietrza, to będziemy zmuszeni do przeniesienia środków z funduszy europejskich przeznaczonych na Czyste Powietrze na inny cel” – ostrzegał wtedy Szyszko, zaznaczając, że chodzi o kilka miliardów złotych.
Hennig-Kloska broni się, że odziedziczyła program po PiS i wciąż jest w nim bałagan. Jednak na spotkaniu z Polską 2050 obiecała poprawę. Miliardy mają znów popłynąć.
Jeśli Polska 2050 chce być blisko ludzkich spraw i rozwiązywać problemy, zwracanie uwagi na te dwa programy, było dobrym pomysłem. Tyle tylko, że zastrzeżenia do ich działania nie przebiły się prawie wcale. W przeciwieństwie do wezwań o osobiste spotkanie.
Wotum nieufności spróbowała wykorzystać nie tylko Polska 2050, ale też inny koalicjant – ludowcy.
Jak się dowiadujemy, podczas spotkania Pauliny Hennig-Kloski z PSL-em padła sugestia, żeby zdymisjonować wiceministra klimatu, Głównego Konserwatora Przyrody Mikołaja Dorożałę. Nie był to – mówią nasi informatorzy – warunek, który zapewniłby Hennig-Klosce poparcie ludowców. Będzie to jednak „dobrze widziane”, bo PSL jest niezadowolony z polityki Mikołaja Dorożały i widziałoby na tym stanowisku kogoś, kto „potrafi rozmawiać z leśnikami”.
Dorożała od początku kadencji zajmuje się m.in. reformą łowiectwa i zmianami w gospodarce leśnej. Jego dążenie do wykreślenia ptaków z listy gatunków łownych, objęcia myśliwych obowiązkowymi badaniami lekarskimi czy próby ochrony lasów przed wycinkami wzbudzają opór PSL. Ludowcy to siła polityczna, która przejęła Lasy Państwowe. Wiadomo też, że wśród posłów i posłanek tej partii są myśliwi – w tym Urszula Pasławska.
„Będziemy bronić prawa do łowiectwa i prawa do myślistwa” – ogłosił Władysław Kosiniak-Kamysz, kiedy PSL głosował przeciwko ustawie Polski 2050 w sprawie obowiązkowych badań dla myśliwych. „Albo będzie musiał się dostosować, albo będzie musiał niebawem zmienić miejsce pracy. To jest jego wybór” – mówił o Dorożale Marek Sawicki w styczniu 2025 roku, pytany o brak zgody w koalicji w sprawach dotyczących klimatu.
Hennig-Kloska zapewniła, że w kierownictwie resortu nic się nie zmieni.
Według mojego rozmówcy z Lewicy politycy Polski 2050 przeceniają niechęć swojego elektoratu wobec Hennig-Kloski.
„Polska 2050 popełnia błąd poznawczy” – ocenia polityk Lewicy. Jego powodem mają być emocje z kuluarów towarzyszące podziałowi partii i powstaniu klubu Centrum. Podaje przykład sporów Nowej Lewicy z partią Razem. Politycy krytykują się, a czasem wręcz obrażają w mediach i na platformach społecznościowych. „Ale kiedy badamy elektoraty, wychodzi nam, że nasi wyborcy lubią polityków Razem i odwrotnie”.
Inna sprawa: jak liczny jest dziś elektorat Polski 2050? Sondaże wskazują, że to 0,5-2 proc. wyborców.
„Przynajmniej się o nich mówi” – próbuje znaleźć powody ostatnich działań Polski 2050 osoba z rządu związana z Lewicą.
Mój rozmówca zwraca uwagę, że deklarowana obecnie frekwencja jest dużo niższa niż w 2023 czy w 2025 roku. Więc dzisiejsze np. 3 proc. poparcia to mniej wspierających daną partię osób niż w poprzednich latach. To ważne, bo współkoalicjanci też patrzą na sondaże i oceniają potencjalną siłę innych partii.
Koalicja Obywatelska miała wykorzystać konfliktową sytuację, by „podkupić” posłów Polski 2050. Jak pisali Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak z Wirtualnej Polski: „Prawie wszyscy, bo jakieś dwie trzecie naszych posłów, dostali ofertę miejsca na listach wyborczych Koalicji Obywatelskiej, jeśli teraz odejdą z Polski 2050”. Dorota Łoboda z KO zaprzeczyła tym doniesieniom. Ale nawet jeśli są to tylko pogłoski, to same pogłoski wystarczą, by zrobić z partii „pannę do wzięcia” i osłabić ją wizerunkowo.
A tych pogłosek jest coraz więcej. Na przykład o tym, że Polska 2050 miałaby sprzymierzyć się z nieistniejącą partią Mateusza Morawieckiego.
„Współpraca z Morawieckim? Miej mnie w opiece Święta Ryto!” – zastrzega Michał Gramatyka (Polska 2050).
Współpraca: Katarzyna Kojzar
Władza
Paulina Hennig-Kloska
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Donald Tusk
Ministerstwo Klimatu i Środowiska
Polska 2050
Rząd Donalda Tuska (drugi)
centrum
Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.
Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.
Komentarze