Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: FOT. MALGORZATA KUJAWKA / Agencja Wyborcza.plFOT. MALGORZATA KUJA...

Gdy 29 marca 2026 roku zmarł Wiesław Myśliwski, mnóstwo osób zamieściło na swoich profilach w mediach społecznościowych cytaty z jego książek. To prowokowało do pytania: na czym polega fenomen pisarza? Dlaczego tak wiele osób odnajduje się w jego słowach, nawet jeśli nie przeczytało jego obszernych i wymagających doświadczonego i wyrobionego czytelnika, utworów?

Trop możemy znaleźć w cytowanej wyżej wypowiedzi o grafomanii i odchodzeniu od niej (wypowiedź pochodzi z filmu dokumentalnego Izabeli Szylko „Wiesław Myśliwski. Miejsca, których nie ma”).

Rozbrajanie grafomanii

Właśnie to Myśliwski robi w swojej prozie: z pierwotnych intuicji i obserwacji świata wyłuskuje, niczym tytułową fasolę w „Traktacie o łuskaniu fasoli”, schowaną w nich istotę. Proces pisarski Myśliwskiego ma początek w przyglądaniu się przedmiotom codziennego użytku, prozaicznym czynnościom i bliskim relacjom. Najpierw opisuje je powierzchniowo, a potem – przepisując ręcznie ołówkiem kolejne wersje tego samego tekstu – patrzy, jakie słowa w tym czasie pojawiają się w jego głowie. I do jakich kolejnych zdań go prowadzą. To one stają się narzędziami do rozbrajania grafomańskiego pocisku. Taka metoda pracy wymaga czasu, trzymania się konkretu i ciągłego mozolnego zadawania sobie pytania: do czego prowadzi mnie mój własny język?

Myśliwski jest pisarzem, który podąża za słowem. Akt pisania jest aktem poznania samego siebie. Jerzy Illg we wstępie do zbioru esejów pisarza, zatytułowanego „W środku jesteśmy baśnią”, podkreśla, że „nie zetknął się dotychczas z literaturą piękną, która tak ostentacyjnie utożsamiałaby się z epistemologią”. Myśliwski, pytany na spotkaniach autorskich, o czym będzie jego najbliższa albo właśnie pisana książka, lubił odpowiadać: „Nie wiem, bo gdybym wiedział, tobym jej nie pisał. Piszę, żeby się dowiedzieć – prawdy o bohaterach, o losie ludzkim, także o samym sobie”.

Przeczytaj także:

Dalej Jerzy Illg: „To opukiwanie tajemnicy, zawierzenie językowi, bohaterom, w których się wciela i którzy go prowadzą w nieprzeczuwalnych kierunkach, umożliwia odkrycia zaskakujące jego samego, ale przynoszące w rezultacie utwory odkrywcze, na wskroś oryginalne, pozbawione odpowiedników w literaturze współczesnej. Na pytanie o to, czy powieść powstaje zgodnie z wcześniejszym planem, pisarz odpowiada: «Plan? Gdybym miał robić plan, nie napisałbym żadnej książki. (…) po co miałbym pisać książkę, którą znam. A ja również chcę się czegoś dowiedzieć z książki, którą piszę. Podobnie jak czytelnik, który będzie ją czytał»”.

Przed modą na ludowość

Uformowały Myśliwskiego dwa środowiska: chłopskie, w tym doświadczenie wielopokoleniowej rodziny mieszkającej w jednym pomieszczeniu w podsandomierskiej wsi Dwikozy, i małomiasteczkowe. Tytułowe „Ucho igielne” to inna nazwa Furty Dominikańskiej w Sandomierzu, czyli mieście gimnazjalno-licealnej młodości pisarza.

Jego chłopskość pojawia się w literaturze XX w. przed modą na ludowość, wywołaną „Chłopkami” Joanny Kuciel-Frydryszak czy „Ludową historią Polski” Adama Leszczyńskiego.

Myśliwski używa jej jako scenografii dla uniwersalnych opowieści o życiu i śmierci, ale traktuje ją bardzo poważnie. W eseju „Kres kultury chłopskiej” mocno zaznacza odróżnienie jej od folkloru i chłopomanii. Pisze: „mimo marginalizacji chłopa w społeczeństwie, mimo nędzy jego bytu, desygnowano go na spadkobiercę Piasta Kołodzieja, przypisując mu pierworodność słowiańską, dynastyczną hieratyczność, w jego rzekomej sile biologicznej i zdrowiu moralnym pokładając nadzieje na odrodzenie całego narodu. Były to naturalnie mistyfikacje nie mające nic wspólnego z prawdziwym stanem rzeczy”.

To zasada ogólna powieści Myśliwskiego: przygląda się porządkowi świata, czy to chłopskiego, czy małomiasteczkowego i czyni jego przedmioty i działania sprawcami sensu. Idzie za nimi, a raczej za słowami, którymi je opisuje. I tak tworzy ogromne narracje.

“Widnokrąg” zaczyna się od opisu robienia rosołu na kogucie, a potem rozdzielania ugotowanego mięsa między zamkniętą wspólnotę domowników. Wiejski świat ma swój porządek odgórnie ustalony: wujenka Jadwinia polewa ubitego koguta wrzątkiem i siada na małym stołeczku, by usunąć pióra z mięsa. Obok musi zasiąść dziadek i pouczyć wujenkę, by zaczęła od ogona. Mimo że ta pozbawiała już pierza wiele kur i kogutów. Ale dziadek musi pouczyć, bo tak działa domowy system: mężczyzna jest tym, który wie.

W wiejskim domu nic się nie marnuje. Pióra z ogona idą do pieca, by podsycić ogień. Gdy dziecko chce je do zabawy, dziadek znowu rzuca pouczenie. Odzywa się matka, że ona się mięsem zajmie, bo czas mszy się zbliża i wujenka ma teraz wyznaczone inne zadanie. Każdy jest w tej chacie bohaterem żywym. Konkretnym. I równie ważnym. Nawet Jezus na krzyżu też, bo “nie po to na krzyżu wisi, żeby patrzyć, kto się spóźnia”.

Rozpoznać siebie u Myśliwskiego

W świecie, w którym potrzeba ważności jest jedną z najbardziej niezaspokojonych, budzących tęsknotę za byciem widzianym i słyszanym, opowieść, w której widziani i słyszani są nie tylko ludzie, ale też przedmioty i pozornie nieistotne rytuały, trafia na podatny grunt.

Fenomen Myśliwskiego polega na tym, że czytelnik, zmęczony działaniem, pomijaniem siebie i swoich emocji, może w trakcie lektury rozpoznać je w sobie, wysycić, nadać ważność i prawo głosu. Stąd chyba tak ogromny sukces wydawniczy. Książki Myśliwskiego są doceniane nie tylko przez krytyków, czego dowodem jest choćby dwukrotna nagroda Nike (pierwsza w 1997 za „Widnokrąg” i druga, dziesięć lat później, za „Traktat o łuskaniu fasoli”), ale też przez czytelników. To uczta relacji z tekstem poprzez rozpoznanie własnych tęsknot i cierpień w słowach opowieści. To, co powierzchowność popkultury każe nam pomijać, pisarz doświetla i prowadzi czytelnika do tego, co pod pospolitością ukryte.

Myśliwski jest obserwatorem uważnym i niespiesznym. Nie pozwala, by pęd codziennego życia sprawił, że umkną mu szczegóły. Nadaje ważność temu, co ważne, ale pomijane w pośpiechu. Dlatego czytanie Myśliwskiego stanowi ucztę dla czytelniczych zmysłów: wreszcie ktoś daje prawo głosu banalności i pospolitości, nie tylko uwypuklając jej zapachy, dźwięki, faktury, ale znajdując w nich ukryty głęboki sens.

Każda relacja międzyludzka w zamkniętej wspólnocie musi być dopowiedziana do końca, by można było przyjrzeć się jej z różnych perspektyw. Dobrym przykładem są

namiętność i pożądanie opisane w scenie mycia włosów w miednicy.

Prozaiczna czynność urasta w „Widnokręgu” do rangi dzieła sztuki, prowadząc do aktu miłosnego: “Pochylona nad miednicą, ma wujenka całą głowę w pianie i zanurzonymi w tej pianie rękoma szoruje, jakby miesiąc tych włosów nie myła, a piersi kołyszą się pod nią jak dwa dzwony w takt ruchów jej rąk. (…) Wujek Stefan swoimi wielkimi rękami podbiera te piersi wiszące nad miednicą, jakby szczenięta z barłogu podbierał. Wujenka udaje zdziwienie. Nie poszedłeś w pole? (…) Podkasuje wujence spódnicę, sadza ją sobie na kolanach i huśtają się. Wujenka raz po raz unosi się z wujka kolan i opada, unosi i opada, wzdychając, o Boże, o Stefuś. (…) Nagle wujenka wydaje cichy jęk i zwiesza się wujkowi w rękach, a wujek przywiera głową do jej pleców. I tak siedzą chwilę, zastygli. Może tym razem da Bóg, Stefuś. Ano może da.” Ten literacki obraz zaczyna się od opisu konkretnej czynności, po czym przechodzi do aktu namiętności, a kończy – obrazem miłości i tęsknotą za jej owocem, czyli dzieckiem.

Myśliwski podkreślał w wywiadach, że jego powieści nie mają autobiograficznego charakteru. Pisarz był przeciwnikiem eksploatowania własnej biografii in extenso. Nie dokonując repetycji własnego życia, wykorzystuje czerpane z niego motywy, by wykreować fikcyjny świat. „Te książki są ze mnie”, bo każda książka jest z pisarza. Zapytany o swoich ulubionych, wymieniał cztery nazwiska: Jan Kochanowski, Franz Kafka, Marcel Proust i Fiodor Dostojewski.

Miejsca nienazwane

Prof. Tomasz Bocheński, autor wywiadu-rzeki z pisarzem wydanego pod tytułem „Rozmowy istotne”, zauważa u Myśliwskiego przekonanie, że „nie możemy mieć wpływu na swój los, bo wtedy bylibyśmy grafomanami, czyli wiedzielibyśmy, jaki jest sens naszej egzystencji. Los jest tragicznym wymiarem naszego istnienia. Rodzajem kosmicznego humoru: ktoś patrzy na nas i przygląda się naszym żałosnym próbom ustanowienia sensu”.

Każda z siedmiu powieści i czterech dramatów Myśliwskiego przeprowadza czytelnika przez rozpoznawanie, a może raczej nadawanie, codzienności sensu. Nie pozwala zatrzymać się na jakimś etapie, tylko drąży dalej. W „Uchu igielnym” autor bierze czytelnika za rękę i prowadzi w miejsca bolesne, przemilczane, nienazwane. I nazywa je krok po kroku. We wspomnieniach czytelników, które pojawiły się w mediach po śmierci pisarza, często przewija się wątek przerywania lektury, wypisywania pojedynczych złotych myśli, po czym wracania do tekstu dopiero po jakimś czasie, gdy poczuli się już gotowi. Książki Myśliwskiego to lektura powolna, wymagająca nie tylko uważnego czytania, ale też odwagi rozpoznawania w sobie opisywanych stanów emocjonalnych.

„Może samotność sami sobie zadajemy jako niezgodę na świat, w którym przyszło nam żyć? Może jej źródło kryje się w naszej bezbronności wobec tego świata?” — pisał Myśliwski. Zostawiał czytelników z tym pytaniem, by potem w wywiadach przyznawać, że często, gdy już znajdzie odpowiednie słowo czy zdanie, to zaraz potem próbuje je zdyskredytować. Na tym polega siła tej narracji: prowadzi nas w nowe rejony i gdy już dostarcza nam recepty na ponowne jej odczytanie, w kolejnym fragmencie podważa to, co wyraził przed chwilą.

“Istotą literatury jest rozbieranie życia, czyli poznania go. A poznanie polega na tym, żeby dobrać się do człowieka, do jego tajemnicy i nigdy się właściwie nie udaje”. Ale z Myśliwskim fascynujący jest sam akt próby poznania.

Na zdjęciu Małgorzata Majewska
Małgorzata Majewska

Językoznawczyni, wykładowczyni Uniwersytetu Jagiellońskiego, badaczka komunikacji w relacjach i autorka książek o języku. Od ponad dwudziestu lat zajmuje się analizą tego, jak słowa ujawniają emocje, budują więź lub prowadzą do konfliktów. W swojej pracy naukowej i dydaktycznej przyglądała się m.in. terapiom rodzin i komunikacji w związkach. Jest autorką książek „Mówię, więc jestem” oraz „Zacznij mówić własnym głosem”, poświęconych językowi uzależnienia i współuzależnienia. Prowadzi również kanał YouTube „Między zdaniami”, w którym w przystępny sposób opowiada o psychologicznych aspektach języka.

Komentarze