Kolejna porcja odpowiedzi na pytania czytelników. Tym razem palący dla wielu temat – maseczki ochronne. Rozczarują się jednak ci, którzy oczekiwali informacji, jaką maskę wybrać, bo to wbrew pozorom wcale nie jest sedno problemu. I temat „genderowy” – dlaczego mężczyźni cierpią z powodu koronawirusa bardziej niż kobiety. Rolę gra tu i natura, i kultura

Pytacie, kiedy to się skończy i dlaczego śmiertelność we Włoszech jest tak duża. Chcecie wiedzieć, dlaczego w Niemczech zgonów jest mało i czy w ogóle te statystyki są wiarygodne. Nasze odpowiedzi znajdziecie tutaj i tutaj. Pytajcie dalej!

Dziś odpowiadamy na kolejne dwa pytania naszych Czytelniczek i Czytelników.

1. „Maseczki – nosić czy nie nosić”?

Dużo zamieszania z tymi maseczkami. Na relacjach wideo z Chin widzimy, że mają je na twarzy praktycznie wszyscy, którzy wychodzą z domu. Czesi od poniedziałku muszą robić to, co Chińczycy – zasłaniać twarz wychodząc. Jak nie zasłonią, zapłacą 10 tys. koron mandatu (ponad 1600 zł).

Masek ochronnych jest wiele rodzajów, i oferują różny poziom filtrowania powietrza. Te najlepsze – 95 proc. Ale czy są skuteczne? Zalecenia co do używania maseczek wcale nie są jednoznaczne, a badania nad skutecznością ochrony przed zarażeniem się w miejscach publicznych – skąpe.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, żeby maseczki ochronne nosiły osoby, które kaszlą lub kichają oraz te, które opiekują się osobą podejrzaną o zakażenie, ale wiele krajów w Azji (i Czechy) poszło dalej.

„Lancet” spróbował uporządkować ten bałagan z maseczkami. Autor artykułu wychodzi z założenia, że „brak dowodów na skuteczność to zupełnie coś innego niż dowód braku skuteczności” i sugeruje, że przydałoby się, aby WHO poszerzyło swoje kryteria o osoby, które miały kontakt z zakażonymi, ale jeszcze nie są w kwarantannie oraz o seniorów i osoby o obniżonej odporności.

Podkreśla jednak, że powinno się to odbywać w zależności od zasobów, jakie dane państwo posiada – absolutny priorytet ma tu służba zdrowia.

Ale i tak najważniejsza jest wiedza, jak używać maseczki, żeby jej noszenie miało sens:

  • założyć tak, żeby dokładnie przylegała do twarzy i zakrywała brodę (warto zwrócić uwagę, że zbyt bujny zarost to uniemożliwia);
  • nie dotykać jej podczas używania, a jeśli się dotknęło, natychmiast umyć ręce wodą z mydłem albo płynem przeciwwirusowym z alkoholem;
  • zdjąć tak, żeby nie dotknąć samej maseczki i wyrzucić ją do kosza z pokrywą;
  • natychmiast umyć ręce;
  • zmieniać, jeśli tylko maseczka zrobi się wilgotna.

Na tym filmie prawidłowe użycie maski prezentuje ekspertka Światowej Organizacji Zdrowia:

Jeśli nawet noszenie maseczek w miejscach publicznych dawałoby tylko efekt placebo, tzn. osoba nosząca czułaby się bezpieczniej, to też jest argument za ich szerszym używaniem, pod warunkiem oczywiście, że nie spowoduje to braków w szpitalach.

2. Dlaczego mężczyźni chorują na COVID-19 częściej, i ciężej od kobiet?

W Polsce na koronawirusa zmarło 14 osób (dane na 25 marca 2020, godz. 20:25) – 12 mężczyzn i dwie kobiety. Do ofiar epidemii nie zalicza się 27-latki, która, choć była zakażona, to zdaniem ministerstwa zdrowia zmarła na sepsę.

We Włoszech według badania Istituto Superiore della Sanità (w którym przeanalizowano 3200 zgonów z powodu koronawirusa), dwie trzecie zmarłych to mężczyźni. Dane z regionu Lacjum (z Rzymem) pokazują z kolei, że panowie stanowią 61 proc. osób, u których wykryto zakażenie.

W badaniach Chińskiego Centrum Kontroli Chorób, które wzięły pod uwagę prawie 45 tys. przypadków, mężczyźni stanowili 51 proc. zakażonych, ale już 64 proc. ofiar śmiertelnych.

Jak zwykle w przypadku COVID-19, hipotez jest wiele, a definitywnych odpowiedzi jeszcze nie znamy. Według cytowanej przez dziennik „Washington Post” Angeli Rasmussen, wirusolożki z Uniwersytetu Columbia, podobną dysproporcję płci można było zaobserwować w przypadku poprzednich pandemii wywołanych przez koronawirusy, czyli SARS i MERS.

Wiadomo, że u myszy zainfekowanych wirusem SARS wyższy poziom estrogenu chronił samice przed ciężkim przebiegiem infekcji.

Kolejna hipoteza, którą trzeba postawić, to wpływ trybu życia. Wiemy już z badań, że czynnikiem, który może pogorszyć stan pacjenta z COVID-19, jest palenie papierosów. W Chinach według Światowej Organizacji Zdrowia pali aż 48 proc. mężczyzn powyżej 15 roku życia, a tylko 2 proc. kobiet.

Mężczyźni w wieku 30-70 lat w krajach rozwiniętych statystycznie umierają częściej z powodu chorób układu krążenia, cukrzycy, raka i przewlekłych chorób układu oddechowego. Z tych schorzeń tylko rak nie jest jedną z głównych chorób współistniejących przy zgonach wywołanych koronawirusem. A według najnowszej analizy z Włoch cytowanej na początku tekstu aż 75 proc. zmarłych na COVID-19 cierpiało na nadciśnienie.

Wreszcie jest odpowiedź immunologiczna. Kobiety mają silniejszy od mężczyzn system immunologiczny, co pozwala im lepiej zwalczać infekcje, ale też powoduje, że mają więcej chorób autoimmunologicznych. „WP” przywołuje niedawne badanie z pisma „Human Genomics”, z którego wynika, że chromosom X, którego panie mają dwa razy więcej niż panowie (czyli dwa), zawiera dużą ilość genów związanych z obronnymi reakcjami organizmu.

Wiele przemawia więc za tym, że mężczyźni na całym świecie będą gorzej przechodzić chorobę.

Ciekawym przypadkiem jest natomiast Korea Południowa, gdzie w początkowej fazie pandemii kobiety stanowiły 61 proc. zakażonych. Można to wytłumaczyć tym, że po wykryciu ogniska zarazy wśród członków kościoła Shincheonji, których przebadano wszystkich, co stanowiło znaczny odsetek wszystkich testowanych na obecność SARS-CoV-2. A demografia tego kościoła jest taka, że przeważają tam młode kobiety.

Ale uczeni, jak to uczeni, są na razie bardzo ostrożni, jeśli chodzi o kwestie genderowe. „Prawda jest taka, że nie wiemy, dlaczego COVID-19 jest bardziej groźny dla mężczyzn niż dla kobiet, i dlaczego bardziej dla Włochów niż dla Chińczyków” – mówiła Washington Post prof. Sabra Klein z Johns Hopkins University. Wtóruje jej cytowany przez włoski dziennik „Il Mattino” dr Luigi Toma z rzymskiego Uniwersytetu Sapienza: „Można zastanawiać się nad trybem życia, nad czynnikami typu hormonalnego, ale prawda jest taka, że nie wiemy – to zbyt nowa choroba”.

Zostań w domu. Myj ręce. Dbaj o innych.
OKO.press pilnuje zdrowia Polek i Polaków.

Miłada Jędrysik – dziennikarka, publicystka. Przez ponad 20 lat związana z Gazetą Wyborczą. Była korespondentką podczas konfliktu na Bałkanach (Bośnia, Serbia i Kosowo) i w Iraku. Publikowała też m.in. w "Tygodniku Powszechnym", kwartalniku "Książki. Magazyn do Czytania" i serwisie Culture.pl. Od listopada 2018 roku do marca 2020 roku pełniła funkcję redaktor naczelnej kwartalnika Przekrój.


Komentarze

  1. Anna Skupińska

    Co autor miał na myśli? "Z tych schorzeń tylko rak jest z głównych chorób współistniejących przy zgonach wywołanych koronawirusem." Proszę o wyjaśnienie, jak to zdanie powinno brzmieć, bo nic nie rozumiem.

    • Andrzej Sokołowski

      "Z tych schorzeń tylko rak nie jest jedną z głównych chorób współistniejących przy zgonach wywołanych koronawirusem."
      Malutkie "nie" czyni wiele.

  2. Lech Słomianowski

    >Ale uczeni, jak to uczeni, są na razie bardzo ostrożni….
    Uczeni, jak to uczeni????
    Uczeni…są NA RAZIE bardzo ostrożni….
    Co to za DURNY język???? Redakcja nie zna wyrażenia "nie wiadomo"?
    Jeśli już OKO decyduje informować o maseczkach, przyczynach różnego zagrożenia mężczyzn i kobiet etc.etc. to w czasach powszechnej dezinformacji powinno zangażować prawdziwego eksperta. I to nawet wtedy gdy tekst będzie jedynie kompilacją dostępnych informacji. Jeśli powierza się pisanie tekstu, który redakcja sama określa jako źródło krytycznej informacji dla czytelników, osobie nie mającej żadnej profesjonalnej wiedzy, i pozwala na okraszenie tekst własnym komentarzem " średniego" lotu, to podważa się skutecznie zaufanie do całego zespołu redakcjyjnego.

  3. Andrzej Maciejewicz

    Gdzieś czytałem, że kobiety są genetycznie bardziej odporne. To ewolucyjny efekt przystosowania do zagrożeń z tytułu ciąży i macierzyństwa. Małe dzieci też nie ulegają koronawirusowi.

  4. Patryk Rozenek

    Problem maseczek i rękawiczek jest taki, że daje złudę bezpieczeństwa. Zaobserwowane dziś. Pani w rękawiczkach wyszła ze sklepu i rękoma w tych rękawiczkach, założyła szalik, poprawiła okulary i zakładała długie włosy za uszy przy ładowaniu zakupów do auta. Takie zachowanie mija się z celem. A rękawiczki stworzyły złudne poczucie bezpieczeństwa. Podobnie jest z maskami. Dziś pan w sklepie miał maskę, ale spocił się przy kasie i ją zsunął pod brodę, po czym ponownie nasunął na twarz po spakowaniu towaru, brudnymi rękoma. Złudne poczucie bezpieczeństwa. Jednak zdecydowanie jestem za noszeniem maseczek przez wszystkich ponieważ nosiciele bezobjawowi przy zwykłej rozmowie rozsiewają kropelki śliny z wirusem podczas mówienia, nie mówiąc już o pokasłujących czy kichających
    (chociaż ci powinni siedzieć w domu, niestety nie siedzą). Środki ochrony osobistej powinny być używane umiejętnie, bo mogą zaszkodzić a nie pomóc.

Masz cynk?