Prawa autorskie: Sławomir Sierzputowski / Agencja GazetaSławomir Sierzputows...
11 czerwca 2022

O dwóch takich, co ukradli historię, czyli który Kaczyński jest ojcem narodu?

Propaganda historyczna PiS próbuje uprawomocnić władzę partii na reinterpretacji historii najnowszej, w której na głównych narodowych bohaterów wyrastają Jarosław i Lech Kaczyńscy. W elektoracie partii z piorunującym skutkiem

Z okazji 40. rocznicy powstania Solidarności Walczącej premier Morawiecki oznajmił w sobotę 11 czerwca, że dzisiejsza walka Ukrainy jest swojego rodzaju kontynuacją walki Solidarności Walczącej i przesłania I zjazdu NSZZ "S" do narodów Europy Wschodniej. „Tego przesłania, które jako pierwszy w Biuletynie Dolnośląskim przedrukował mój ojciec (Kornel Morawiecki). Wydrukował też w języku rosyjskim, ukraińskim i białoruskim. Tamto przesłanie jest dziś aktualne, bo to narody Europy Wschodniej walczą w wolność, o solidarność, o normalność. Walczą też o naszą suwerenność i niepodległość”. Z całym szacunkiem dla synowskich uczuć premiera, wyrażona tu opinia stanowi niestosowną przesadę, trochę na zasadzie "konia kują, a żaba nogę podstawia". A zarazem jest to typowa operacja, jaką politycy PiS przeprowadzają na historii najnowszej.

W archiwum O. (OKO.press) zgromadziliśmy setki fact-checkingów sprawdzających wypowiedzi o historii polityków i polityczek rządzącej prawicy. Dzieje Polski w XX wieku, a czasem wcześniejsze wydarzenia, poddawane są przez nich ideologicznej interpretacji (narracja o "żołnierzach wyklętych"), mają rozbudzać narodową dumę (Bitwa Warszawska, która uratowała Europę), a także wybielać ciemne plamy naszej historii (udział w Holocauście).

Celem polityki historycznej PiS jest również tworzenie nowych historycznych mitologii (zamach smoleński) i prawicowa reinterpretacja historii III Rzeczpospolitej, od alternatywnej opowieści o opozycji czasów komunistycznych i podważanie znaczenia i sensu Okrągłego Stołu, przez eksponowanie rządów Jana Olszewskiego, prezydentury Lecha Kaczyńskiego i pierwszych rządów PiS (2005-2007) aż do drugiej już kadencji PiS (od 2015 roku). W sobotę premier sięgnął po heroiczną walkę Ukrainy, by dodać znaczenia niedużej i radykalnej organizacji opozycyjnej, jaką była "Solidarność Walcząca".

Nowa propozycja OKO.press na pierwszy dzień weekendu. W cyklu „Sobota prawdę ci powie” znajdziecie fact-checkingi (z OKO-wym fałszometrem) zarówno z polityki polskiej, jak i ze świata, bo nie tylko u nas politycy i polityczki kłamią, kręcą, konfabulują. Cofniemy się też w przeszłość, bo kłamstwo towarzyszyło całym dziejom. Będziemy rozbrajać mity i popularne złudzenia krążące po sieci i ludzkich umysłach. I pisać o błędach poznawczych, które sprawiają, że jesteśmy bezbronni wobec kłamstw. Tylko czy naprawdę jesteśmy? Nad tym też się zastanowimy.

Historia w służbie partii potrzebuje nie tylko korzeni, ale i bohaterów. Jest ich dwóch: Jarosław Kaczyński i Lech Kaczyński.

Legenda Lecha budowana przez Jarosława

W 2017 roku zadaliśmy w sondażu Kantara pytanie, kto Pana/Pani zdaniem ma większe zasługi dla „Solidarności” z lat 1980-89: (czyli między Sierpniem ’80 a Grudniem ’81, a potem w stanie wojennym aż do Okrągłego Stołu): Lech Kaczyński, czy Lech Wałęsa.

Wynik był zdumiewający: tylko 48 proc. wskazało na Wałęsę, niekwestionowanego przywódcę ruchu i jego symbol, który zna cały świat. 22 proc. uznała, że większe zasługi miał Lech Kaczyński, który był ekspertem i działaczem „Solidarności” drugiego szeregu, aż 30 proc. nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie.

Oznacza to sukces narracji prawicowych polityków i mediów, które od lat prowadzą operację na polskiej pamięci historycznej. Ton nadał Jarosław Kaczyński 14 lipca 2016 na promocji swej książki "Porozumienie przeciw monowładzy. Z dziejów PC".

My mogliśmy rozpocząć działalność, bo zastępcą Lecha Wałęsy w Solidarności, potężną postacią faktycznie kierującą związkiem był mój brat
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
Promocja ksiżzki,14 lipca 2016

Książki o historii „Solidarności” przypisują Lechowi Kaczyńskiemu marginalną rolę (o ile w ogóle się w nich pojawia). Np. w pracy Jerzego Holzera i Krzysztofa Leskiego „Solidarność w podziemiu” (Łódź 1990) nie występuje wcale. Jest w niej tylko wymieniony Jarosław Kaczyński – zaledwie raz, chociaż to Lech Kaczyński był dużo ważniejszą postacią w „S” niż Jarosław. Co nie znaczy, że bardzo ważną.

Lech Kaczyński, jako specjalista od prawa pracy związany z opozycją już w latach 70., został zaproszony do pomocy przez Prezydium Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego kierującego protestami w sierpniu 1980 roku. Jego rola miała jednak charakter doradczy.

Przywódcą z pewnością nie był. Został internowany w okresie stanu wojennego, w odróżnieniu od brata Jarosława, ale jako jeden z wielu działaczy.

Rola Lecha Kaczyńskiego wzrosła pod koniec lat 80. (być może ten okres miał na myśli Jarosław Kaczyński). Brał m.in. udział w rozmowach w Magdalence z władzami PRL we wrześniu 1988, należał do Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie i brał udział w obradach Okrągłego Stołu. We wszystkich tych spotkaniach był osobą ważną, ale jednak z drugiego szeregu. Gloryfikacja Lecha K. jako twórcy "Solidarności" wróciła też w wypowiedziach działaczy PiS, m.in. Janusza Śniadka, przewodniczącego “Solidarności” w latach 2002-2010, od tego czasu - w uznaniu zasług - poseł na kolejne Sejmy.

„Gdybym miał wymienić osoby, których zasługi dla związku były największe, to Lech Kaczyński byłby na ich czele”. Dla wszelkiej jasności Śniadek dodał: „To Lech Kaczyński, a nie Lech Wałęsa jest symbolem Solidarności”.

Śniadek uznał, że Wałęsa “po 1989 roku zdradził ideały (…) i wpisał się w obóz zdrady narodowej”. To jedna z dwóch linii dezawuowania postaci Wałęsy. Drugą jest redukcja Wałęsy do „Bolka”, czyli przywódcy „Solidarności” okresu współpracy z SB (od grudnia 1970 do formalnie 1976, a faktycznie – 1973 roku) – tu sam bohater nie pomaga, nie potrafiąc się rozliczyć z tym epizodem swojej biografii.

Gloryfikacja Lecha Kaczyńskiego - przede wszystkim jako ofiary katastrofy smoleńskiej, przedstawianej jako rosyjski zamach - trwa do dzisiaj, ale od 2015 roku zaczyna się równoległa próba budowania wizerunku jego brata bliźniaka.

Jarosław Kaczyński jako ojciec założyciel, forsowanie legendy

W pewien sposób taki nieżyjący brat - polityczna ikona może być i jest wykorzystywany przez prezesa PiS do wzmacniania własnego wizerunku i umacniania legitymizacji formacji PiS.

Jednocześnie trwa gloryfikacja samego Jarosława. Wystarczy spojrzeć na nagrody, jakie środowiska prawicowe przyznają co roku swoim bohaterom:

  • w 2015 roku Jarosław Kaczyński został Człowiekiem Roku Gazety Polskiej;
  • w 20016 roku Człowiekiem Wolności Tygodnika "Sieci";
  • w 2017 roku znowu Człowiekiem Roku Gazety Polskiej (ale tym razem z bratem Lechem);
  • w 2018 roku dostał Nagrodę Biało-Czerwonych Róż;
  • w 2019 roku znów Człowiekiem Roku Gazety Polskiej;
  • w 2020 roku Człowiekiem Roku Klubów Gazety Polskiej;
  • w 2021 roku Człowiekiem Wolności tygodnika "Sieci".

Tę ostatnią nagrodę Kaczyński odbierał 8 kwietnia 2022 roku. W oficjalnym uzasadnieniu — jakby to było potrzebne — napisano, że Kaczyński, wicepremier ds. bezpieczeństwa „skutecznie przygotował państwo polskie na możliwe zagrożenie i zwiększył jego możliwości obronne w czasie prezydentury Donalda Trumpa” (co można uznać nawet za afront wobec obecnego sojusznika Polski nr 1 Joe Bidena).

Prezydent Duda przysłał list gratulacyjny, w którym pisał o „świadectwie wielkiej odwagi” złożonym przez Kaczyńskiego podczas wizyty w Kijowie.

Przemawiali kolejno, chwaląc prezesa PiS:

* Elżbieta Witek, marszałkini Sejmu („Jarosław Kaczyński od lat buduje wolną Polskę”);

* Mateusz Morawiecki, premier („Możemy dziś uczciwie powiedzieć, że Jarosław Kaczyński nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat stoi na straży polskiej wolności”);

* Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury („Jarosław Kaczyński jest (…) politykiem wagi superciężkiej i to w skali nie tylko ogólnopolskiej, ale także europejskiej”);

* Jacek Sasin, wicepremier („To dzięki premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu jesteśmy w lepszym położeniu niż wiele innych państw Europy”);

* Henryk Kowalczyk, wicepremier („Pan premier Jarosław Kaczyński okazał się wielkim wizjonerem”);

* Mariusz Błaszczak, minister obrony („Cieszę się, że tygodnik »Sieci« docenił rolę prezesa Jarosława Kaczyńskiego”);

* Mariusz Kamiński, minister spraw wewnętrznych („To był czas podejmowania trudnych, odważnych decyzji. Premier Kaczyński potrafi podejmować takie decyzje. (…) Nikt tak jak on nie zasłużył na tytuł człowieka wolności”).

Oficjalną laudację wygłosił publicysta i pisarz Bronisław Wildstein („Obrona granicy miała wielu bohaterów, ale głównym jej organizatorem był nasz laureat, wicepremier do spraw bezpieczeństwa w polskim rządzie”).

Kaczyński dziękował za nagrodę, mówiąc o tym, jak ważna jest wolność: „Wolność jest rzeczą niesłychanie ważną. Dzisiaj w tym, co Pan Redaktor był łaskaw powiedzieć, dominowała sprawa wolności narodowej, w naszych dziejach sprawa od przeszło trzech wieków nieustannie aktualna. Sprawa o którą ciągle trzeba zabiegać, wartość, o którą trzeba walczyć”. Uczestnicy prześcigali się w komplementowaniu Kaczyńskiego i wychwalaniu jego historycznych zasług.

Morawiecki rozwija myśl o Kaczyńskim, OKO.press sprawdza

View post on Twitter

„Wicepremier Jarosław Kaczyński jeszcze w czasach komunistycznych należał do najbardziej zaangażowanych w działania opozycji demokratycznej. Był jedną z najważniejszych postaci Solidarności” - napisał w kwietniu 2022 roku Morawiecki na tt.

Według oficjalnej relacji portalu wPolityce.pl Morawiecki powiedział także:

„W obradach Okrągłego Stołu twardo negocjował polityczne reformy Polski”.
„Wicepremier Jarosław Kaczyński jeszcze w czasach komunistycznych należał do najbardziej zaangażowanych w działania opozycji demokratycznej. Był jedną z najważniejszych postaci Solidarności”.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

W OKO.press tezy Morawieckiego sprawdzał Adam Leszczyński. Pisał, że Jarosław Kaczyński był w czasach pierwszej "Solidarności" postacią mniej znaczącą niż jego brat. Był szeregowym działaczem opozycji — nawet nie z drugiego, ale z trzeciego szeregu. Nie został nawet internowany (co stało się powodem niezliczonych żartów).

Wcześniej jako współpracownik Komitetu Obrony Robotników w latach 70. W czasie „Solidarności” kierował sekcją prawną Ośrodka Badań Społecznych przy Regionie Mazowsze, a więc

był szefem podkomórki jednej z podkomórek związku.

Szefem OBS był Antoni Macierewicz — jeden z założycieli KOR i znacznie wówczas ważniejsza postać w opozycji niż Kaczyńscy — a pracowali w nim także m.in. Ludwik Dorn i Piotr Naimski, działacze bardziej od Jarosława rozpoznawalni.

Podobnie było z Okrągłym Stołem: Jarosław Kaczyński był przy nim, ale w trzecim szeregu. Parę razy się odezwał.

W pięciotomowym wydawnictwie zawierającym dokumenty Okrągłego Stołu (w tym stenogramy posiedzeń; „Okrągły Stół. Dokumenty i materiały”, Warszawa 2004), Lech Kaczyński występuje wielokrotnie, chociaż też rzadziej niż główni aktorzy rozmów politycznych po stronie opozycyjnej: Geremek, Michnik, Kuroń, Bujak, Hall.

Jarosława praktycznie nie ma. Znaleźliśmy jeden ślad: 18 lutego 1989 roku zabrał głos dwukrotnie podczas drugiego posiedzenia zespołu do spraw reform politycznych, pytając o kompetencje projektowanego wówczas w dyskusjach urzędu prezydenta.

Użyte przez Morawieckiego sformułowanie, że Kaczyński „twardo negocjował” jest oczywistą nieprawdą. Negocjowali inni — którzy mieli odpowiednio silną pozycję w „Solidarności”.

Propaganda PiS działa

Polityka czy raczej propaganda historyczna władzy pracuje nad tym, by - mówiąc z pewną tylko przesadą - wykazać, że „Solidarność” zakładali bracia Kaczyńscy (a Wałęsa im przeszkadzał jako agent SB. Tworzenie alternatywnej wersji dziejów najnowszych okazuje się do pewnego stopnia skuteczne.

Z sondaży OKO.press wyłania się obraz elektoratu PiS, który w porównaniu z resztą społeczeństwa żyje w kraju o innej przeszłości, gdzie kluczową rolę odgrywali inni bohaterowie.

W jednym z pierwszych sondaży Ipsos dla OKO.press w grudniu 2016 roku zapytaliśmy, "których z polskich polityków po 1989 roku uznał(a)by Pan/i za najwybitniejszych?”. Do wyboru było 14 byłych premierów, prezydentów plus Jacek Kuroń i Leszek Balcerowicz, których wpływ na losy Polski jest bezdyskusyjny. Można było wskazać trzy osoby.

Według wszystkich osób badanych najwybitniejsi: Mazowiecki, Wałęsa, Kwaśniewski, Duda i Tusk. Te odpowiedzi skrywają jednak dwie konkurencyjne hierarchie. W elektoracie PiS pierwsza piątka to politycy i polityczka PiS czy szerzej prawicy:

IPSOS Najwybitniejsi politycy po 1989 r. Odpowiedzi zwolenników/czek PiS w proc.
IPSOS Najwybitniejsi politycy po 1989 r. Odpowiedzi zwolenników/czek PiS w proc.

W elektoracie PiS szóste miejsce (z 12 proc. wskazań) zdobył Tadeusz Mazowiecki, prawdopodobnie tylko dlatego, że więcej niż pięciorga polityków prawicy nie było. Obok głównego nurtu poglądów podzielanych przez większość Polek i Polaków, kształtuje się odrębna opinia publiczna potężnej mniejszości – jednej trzeciej – zwolenników/czek PiS - pisaliśmy. - Nie ma już jednej opinii publicznej, ani jednej historii Polski, ani nawet jednej „Polski”. Są dwie.

Tę drugą Polskę poza PiS w sondażu reprezentowały wszystkie osoby, które nie wybrały PiS jako swojej partii (czyli "głosujące" inaczej lub deklarujące, że na wybory nie pójdą). W tej grupie pierwszy z polityków prawicy (Andrzej Duda) zajął ósme miejsce.

IPSOS Najwybitniejsi politycy po 1989 reszta Polski poza PiS
IPSOS Najwybitniejsi politycy po 1989 reszta Polski poza PiS

Kaczyński ojciec, ale tylko w rodzinie

Produkowanie ojców narodu napotyka jednak na obojętność i wrogość poza obszarem oddziaływania propagandy PiS.

W sondażu OKO.press z listopada 2020 roku aż 80 proc. badanych zadeklarowało, że "już czas na polityczną emeryturę dla Jarosława Kaczyńskiego".

Jarosław Kaczyński nieodmiennie zajmuje jedno z ostatnich miejsc w sondażach zaufania do polityków, a dokładniej - jedno z pierwszych pod względem liczby osób deklarujących nieufność.

W dłuższej analizie porównując zaufanie i nieufność do Jarosława Kaczyńskiego w latach 2004-2022 pisaliśmy, że w 2006 roku Jarosławowi Kaczyńskiemu ufało 53 proc. Polaków, ale klapa rządów z Lepperem i Giertychem zrzuciła go na sam dół.

Potem w opozycji do rządów PO-PSL i za rządów PiS od 2015 roku ciułał punkt za punktem i w styczniu 2020 wyszedł na mały plus. Aż znowu spadł na dno - głównie za sprawą wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej.

Wzloty i upadki prezesa widać też na wykresie zaufania netto (odsetek zaufania minus odsetek nieufności):

W ostatnim, majowym sondażu CBOS zaufania do polityków Kaczyński poprawił nieco notowania: ufało mu 36 proc., a nie ufało 51 proc. Pod względem nieufności gorszy od niego był Antoni Macierewicz (55 proc.), Donald Tusk (53 proc.) i Zbigniew Ziobro (51 proc.).

Sondaż Kantar Public dla OKO.press, telefoniczny, 24 marca 2017 na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie 1000 Polaków w wieku 18 i więcej lat.

Sondaż IPSOS dla OKO.press 2-4 sierpnia 2017, metodą CATI (telefonicznie), na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1000 osób;

Sondaż IPSOS dla OKO.press, 19-21 grudnia 2016 na reprezentatywnej, 1003-osobowej grupie metodą wywiadu telefonicznego CATI;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne