Polskie sądy stoją przed dylematem. Czy skazywać za obywatelskie nieposłuszeństwo wobec ustawy o zgromadzeniach i innych praw forsowanych przez PiS? Czy też uznać wyższość zasad Konstytucji i argument obrony koniecznej państwa prawa. OKO.press o fascynującej debacie w Uniwersytecie Warszawskim

Początki rządów Prawa i Sprawiedliwości budziły znacznych rozmiarów protesty w obronie ładu demokratycznego, zwłaszcza przeciw atakom na Trybunał Konstytucyjny. W 2017 roku frekwencja jest słabsza, ale „drugą generację” protestu cechuje skłonność do wchodzenia w pokojową, lecz zdecydowaną konfrontację z władzą. Zwłaszcza, że rządzący wprowadzili nowe – wątpliwe konstytucyjnie – prawo o zgromadzeniach, które ma ograniczać wyrażanie krytyki władzy.

Pojawiają się protesty, które są formalnie nielegalne, ale mają na celu obronę podstawowych praw obywatelskich opisanych w Konstytucji. Są przykładem obywatelskiego nieposłuszeństwa.

27 czerwca (2017) na Wydziale Prawa i Administracji UW dyskutowali o tym prawnicy i aktywiści zaproszeni przez prof. Monikę Płatek na prowadzone przez nią seminarium doktoranckie.

Czym jest obywatelskie nieposłuszeństwo?

Od Antygony i Sokratesa, przez Henry’ego Thoreau, aż po Ghandiego i Martina Luthera Kinga – sprzeciw wobec prawa poprzez łamanie go w otwarty i pozbawiony przemocy sposób, jest formą politycznego zaangażowania. Taki sprzeciw może być aktem desperacji jednostki, dla której wartości etyczne bezwzględnie górują nad regułami władzy. Obywatelskie nieposłuszeństwo jest równocześnie wyrazem nadziei – sposobem walki o zmianę reguł zbiorowości, które uznajemy za złe.

Ale jak z takim działaniem ma sobie radzić samo prawo? Pytano o to na seminarium prof. Płatek.

Czy łamanie prawa w ramach nieposłuszeństwa obywatelskiego powinno być traktowane tak, jak inne przypadki łamania prawa? Jak traktować prawo ustanawiane po to, by systemowo uniemożliwić obywatelom wyrażanie sprzeciwu? I wreszcie: jak adwokaci mają bronić w sądzie człowieka, który świadomie ryzykuje wyrokiem skazującym, by obnażyć w ten sposób absurd i niesprawiedliwość prawa?

Kontekst dyskusji o obywatelskim nieposłuszeństwie jest oczywisty: wobec zdominowania władzy ustawodawczej i wykonawczej przez jedną partię polityczną o autorytarnych skłonnościach, sądownictwo – ze wszystkimi mankamentami – pozostaje ostatnim filarem demokratycznego państwa prawnego. Sądy powszechne stają się przestrzenią walki o prawa obywatelskie.

Jednym z takich praw jest prawo do zgromadzeń. Zostało ograniczone w nowelizacji z grudnia 2016, o czym regularnie przekonują się Obywatele RP i inni protestujący przeciw smoleńskim rocznicom, a także przeciw marszom nacjonalistów.

Obecny na seminarium Paweł Kasprzak, lider Obywateli RP, wprost mówi o potrzebie obywatelskiego nieposłuszeństwa i gotowości do poniesienia jego konsekwencji. Po ostatniej kontrmiesięcznicy policja skierowała do sądu 91 wniosków za blokowanie jezdni na drodze marszu, a siedmiu osobom zarzuca się „złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu aktu religijnego”. Obserwatorów z Amnesty International zaniepokoiło też „zatrzymanie” na dwie godziny uczestników kontrdemonstracji i niedopuszczenie do nich prawnika (policja twierdziła, że tylko „legitymuje” uczestników i formalnie nie jest to zatrzymanie).

Rozproszona kontrola konstytucyjności

Jak mają odnieść się do takiej sytuacji prawnicy? Uczestnicy konferencji przywołali tzw. rozproszoną kontrolę konstytucyjności. Sądy w orzecznictwie brałyby pod uwagę nie tylko konkretne przepisy wątpliwego konstytucyjnie prawa, ale przede wszystkim zapisy samej Konstytucji. Taka strategia nie byłaby niczym nowym, ale wobec naruszenia niezawisłości TK, koncepcja ta zyskuje na znaczeniu.

Zwolenniczką takiego rozwiązania jest prof. Ewa Łętowska, konstytucjonalistka, była sędzia TK i pierwsza rzecznik praw obywatelskich. Jak pisała, „sądy powszechne i administracyjne mogą w wyjątkowych wypadkach i działając rozważnie, odmówić w konkretnej sprawie stosowania ustawy lub innego aktu normatywnego, który uznają za niezgodny z Konstytucją”.

Zasada kontratypu

Mecenas Jacek Dubois, znany adwokat i członek Trybunału Stanu, wskazał na kluczowe elementy obywatelskiego nieposłuszeństwa – brak przemocy i społecznie uzasadniony cel. Jego zdaniem obywatelskie nieposłuszeństwo może dzięki temu funkcjonować na zasadzie kontratypu. Pojęcie to oznacza „wyłączenie bezprawności” z uwagi na okoliczności i intencje podejmującego działanie. Do kontratypów zalicza się np. dawanie kwiatów wykładowcy na zakończenie roku, bo nie jest to  przejaw korupcji lecz usankcjonowany tradycją zwyczaj (co nie znaczy, że nie należy być ostrożnym z takimi prezentami).

Obrona konieczna

Znaczącym przykładem kontratypu jest obrona konieczna. Nieposłuszeństwo obywatelskie, czyli działanie, które nie ma cech społecznej szkodliwości (wręcz przeciwnie, podejmowane jest w trosce od dobro wspólne) mogłoby być traktowane jako kontratyp szczególnego typu. Jak tłumaczyła OKO.press prof. Dukiet-Nagórska na przykładzie naruszenia regulaminu sejmowego podczas blokady mównicy w Sejmie w grudniu 2016, takie działanie było uzasadnioną obroną konieczną w odpowiedzi na „bezprawny zamach o nieodwracalnych skutkach na wyższe dobro chronione prawem”.

Prof. Monika Płatek podkreślała, że tego rodzaju kontratyp nie może mieć ustawowego charakteru – prowadziłoby to bowiem do anarchii.

Czy w polskich sądach istnieje w ogóle praktyczna możliwość zastosowania takiej argumentacji i czy będzie ona skuteczna? Można się spodziewać, że w przypadku czerwcowej kontrmiesięcznicy większość spraw zakończy się tzw. wyrokami nakazowymi – sędzia bez udziału stron wyda oskarżonym nakaz zapłaty grzywny.

Nie jest to jednak nieuniknione. „Sąd ma obowiązek myśleć i może te sprawy umorzyć już w I instancji” – mówi prof. Płatek. „Nie powinniśmy a priori zakładać, że tak się nie stanie”.

Zawsze istnieje też możliwość wniesienia sprzeciwu wyroku grzywny i sąd oceni wtedy w zwykłym trybie, czy naruszenie prawa może pozostać bez kary. Wykorzystanie wszystkich możliwych instancji, aż po szczebel europejski, daje też szanse na nagłośnienie przypadków ograniczania praw obywatelskich – i osiąga zasadniczy, perswazyjny cel działań obywatelskich (tzw. litygacja).

Nieposłuszeństwo obywatelskie jest łamaniem konkretnego prawa przy jednoczesnym poszanowaniu porządku prawnego jako takiego. Coraz szersza świadomość wartości tego porządku jest paradoksalnie ubocznym efektem działań Prawa i Sprawiedliwości. Wielu obywateli gotowych jest bronić praw obywatelskich, nawet łamiąc ustanawiane obecnie prawo. Bowiem, jak podkreśla prof. Płatek,

w sytuacji gdy władza depcze praworządność, najważniejsza jest jej pokojowa obrona. Nie tylko w debacie i na papierze, ale także na ulicy.

Taka obrona ma wpływ na świadomość społeczną, a jeśli stanie się powszechna – jest drogą do zmiany złego prawa. Każda taka sprawa jest także polem zmagań o dobre prawo i formą niezgody na „normalizację” – społeczne przyzwolenie na niepraworządność.

Pomóż nam prowadzić śledztwa dziennikarskie

 

 

Absolwent m.in. Szkoły Podstawowej nr 2 im. Obrońców Westerplatte w Prabutach. Tłumacz literacki.

W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym