Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plSlawomir Kaminski / ...
21 października 2022

"Mamy dla ministra złą wiadomość. Debata o lex Czarnek i tak się odbędzie"

Równie niebezpieczne, a w niektórych punktach jeszcze bardziej drastyczne - takie jest lex Czarnek 2.0. Opozycja i organizacje społeczne nie odpuszczają i organizują wysłuchanie publiczne projektu zmian w prawie oświatowym

"Nie udało się drzwiami, więc minister próbuje wprowadzić szkodliwe prawo oknem, a nawet lufcikiem" - tak powrót lex Czarnek w formie projektu poselskiego skomentowała 21 października w Sejmie posłanka Lewicy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

W konferencji prasowej poświęconej nowelizacji prawa oświatowego wzięli dziś udział przedstawiciele opozycji: PSL, Polski 2050, Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, nauczycielskie związki zawodowe, a także reprezentacja strony społecznej (SOS dla edukacji).

"Czarnek nie powinien być ministrem edukacji. My wszyscy wspólnie będziemy po nim demokratyzować i naprawiać polską szkołę, tak by była ostoją wolności, miejscem kształcenia młodzieży, a nie zakładania kagańca i niszczenia ludzi" - mówiła posłanka KO, Barbara Nowacka.

Lex Czarnek 2.0 jest równie niebezpieczne, co oryginalna ustawa zawetowana przez prezydenta Andrzeja Dudę w marcu 2022 roku. Jej celem jest zabetonowanie szkół przed edukacją nieformalną i organizacjami społecznymi, kontrola nad niepokornymi dyrektorami, a także możliwość ingerowania państwa (za pomocą kuratoriów oświaty) w profil wychowawczy, czy wartości danej szkoły.

Szkoły bez wsparcia organizacji społecznych?

W dwóch punktach nowy projekt ustawy jest nawet bardziej drastyczny niż pierwowzór.

Chodzi przede wszystkim o administracyjną drogę, którą trzeba pokonać, by na terenie szkoły mogła działać organizacja społeczna. Procedura wymyślona oficjalnie przez posłów PiS (a w praktyce przez ministra) składa się z kilku stopni weryfikacji:

  • organizacji społecznej przez dyrektora;
  • organizacji społecznej przez radę szkoły (w jej skład wchodzą rodzice, nauczyciele i uczniowie);
  • jeśli działalność dotyczy zajęć z uczniami, a nie szkoleń dla nauczycieli, także opiniowania przez kuratorium oświaty
  • i wreszcie pisemnej zgody każdego z rodziców dziecka.

Całość, od przesłania pierwszych dokumentów, po organizację zajęć może potrwać nawet trzy miesiące. Są też inne "płotki" do przeskoczenia. Zajęcia dla uczniów nie będą mogły odbywać się w trakcie godzin dydaktycznych, nawet jeśli edukacja historyczna prowadzona przez NGO's mogłaby dopełnić podstawę programową przedmiotu historia, czy zajęcia o wielokulturowości, współczesnej kulturze masowej czy edukacji zdrowotnej byłyby częścią godziny wychowawczej.

"Gdy w polskiej szkole dochodzi do przemocy, brakuje psychologów, pedagogów, a dziś nawet nauczycieli, wykwalifikowana do rozwiązywania konfliktów organizacja społeczna powinna pojawić się natychmiast, a nie czekać na łaskawą zgodę kuratora. To prawo odbiera dzieciom i młodzieży szansę na uzyskanie pomocy" - mówiła w Sejmie Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Mateusz Wojcieszek z "SOS dla edukacji" dodał, że organizacje społeczne od lat pomagają budować bardziej otwartą, demokratyczną, antydyskryminacyjną i innowacyjną szkołę. "Potrzeba więcej wolności i zaufania, a zmiany, o których słyszymy stoją w sprzeczności z wolnością i zaufaniem" - mówił Wojcieszek.

"PiS boi się wszystkiego, co nowe"

Drugą zmianą jest kwestia kontroli nad szkołami niepublicznymi. Posłowie PiS chcieliby rozszerzyć kompetencje dotyczące wizytacji i wydawania zaleceń. Innymi słowy, chcą by możliwe było ingerowanie w szkoły, które często z publiczną edukacją mają niewiele punktów wspólnych, i do tej pory w testowaniu nowych metod edukacji miały szeroką autonomię.

W projekcie ustawy czytamy, że kurator będzie miał możliwość natychmiastowego wydania polecenia wizytacji placówki niepublicznej. „Wykonywanie w szkole lub placówce czynności z zakresu nadzoru pedagogicznego powinno rozpocząć się nie później niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania polecenia. Niezrealizowanie polecenia organu sprawującego nadzór pedagogiczny będzie skutkowało wykreśleniem z ewidencji danej szkoły lub placówki”.

"PiS boi się wszystkiego, co nowe i niestandardowe. Nie widzi roku 2030, 2040, czy 2050. Minister zapatrzony w pruski model edukacji, dopełnia dzieła zniszczenia. (...) Szkoły demokratyczne, szkoły w chmurze stracą rację bytu" - mówił w Sejmie Michał Gramatyka, poseł Polski 2050.

"Nie ominą ministra słowa prawdy"

Opozycja i organizacje społecznie nie zamierzają odpuszczać kolejnej batalii o szkoły. "Mamy dla ministra złą wiadomość. Rozmowa o Lex Czarnek i tak się odbędzie. Głos środowisk oświatowych zostanie wysłuchany" - mówiła Dziemianowicz-Bąk. W środę, 26 października o godzinie 08:00 rano, przed rozpoczęciem posiedzenia Sejmu, strona społeczna i opozycja zorganizują wysłuchanie publiczne ustawy złożonej jako projekt poselski. "Nie ominą ministra słowa prawdy" - dodała posłanka Lewicy.

Poseł PSL Dariusz Klimczak zaapelował też do prezydenta Andrzeja Dudy, by dotrzymał słowa i nie zwlekał z opinią dotyczącą nowej wersji projektu. "Polskiej szkoły nie stać na stratę czasu" - mówił poseł ludowców.

Udostępnij:

Anton Ambroziak

Dziennikarz i reporter. W OKO.press od 2017 roku. Wcześniej pracował w kulturze i współtworzył trzeci sektor. Za pracę dziennikarską uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). Najchętniej pisze o usługach publicznych i prawach człowieka. Entuzjasta data journalism i human stories

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne