26 stycznia 2022

Kandydatka do RPP nie powiedziała posłom prawdy o swoich związkach ze SKOKami. Dziś zrezygnowała

Prof. Elżbieta Ostrowska przekonywała posłów, że jej związki ze SKOKami ograniczają się do współpracy ze Spółdzielczym Instytutem Naukowym. Ale to nieprawda. Kierowała też uczelnią SKOKów i zasiadała lub zasiada w radach nadzorczych 4 firm i fundacji związanej z Kasami

Jutro (27 stycznia 2022) Sejm miał zatwierdzić lub odrzucić dwoje kandydatów na członków Rady Polityki Pieniężnej: prof. Elżbietę Ostrowską z Uniwersytetu Gdańskiego i posła PiS Wiesława Janczyka. Dzisiaj Ostrowska niespodziewanie zrezygnowała z kandydowania.

Być może sama profesor albo rekomendujący jej kandydaturę posłowie PiS, po ubiegłotygodniowym posiedzeniu komisji finansów, uznali że nie radzi ona sobie z zagadnieniami, które - jako kandydatka do RPP - powinna znać doskonale. Wystąpienie Ostrowskiej było nieskładne, momentami wręcz infantylne. A biorąc pod uwagę, że decyzje podejmowane przez RPP mogą mieć dziś ogromne znaczenie zarówno dla prywatnych osób, jak i przedsiębiorców - takie wystąpienie mogło wielu przestraszyć.

Prof. Ostrowska nie powiedziała też posłom całej prawdy o swojej karierze, a dokładniej - o związkach ze Spółdzielczymi Kasami Oszczędnościowo-Kredytowymi (SKOK).

Pytał ją o nie poseł Koalicji Obywatelskiej Jarosław Urbaniak, zaznaczając że chce, by opowiedziała o współpracy z Kasami "szeroko, bardzo szeroko". Odnosząc się do CV kandydatki do RPP, zawartego w sejmowym druku, mówił: „Pani napisała, że jest pani »członkinią rady naukowej Spółdzielczego Instytutu Naukowego«. Chciałbym zapytać, jak ten Instytut tak naprawdę się nazywa, bo w internecie, w rejestrach można znaleźć trochę inną nazwę”.

Pełna nazwa, o którą pytał poseł to: "Spółdzielczy Instytut Naukowy G. Bierecki Spółka Jawna" (dalej: SIN). Właścicielami tej spółki są:

Prof. Ostrowska tłumaczyła, że została zaproszona do współpracy z tym Instytutem, by wspomagać jego działalność wydawniczą. I że może być kojarzona ze Spółdzielczymi Kasami Oszczędnościowo-Kredytowymi, bo idea SIN właśnie "związana była niejako z tymi Kasami".

„Jeżeli chodzi o moje związki z tymi Kasami, to właśnie [są] takie - związane z tym Instytutem: że mnie zaproszono do tej współpracy, w tym obszarze publikacyjnym” - zapewniała.

„Jeśli chodzi o Spółdzielczy Instytut Naukowy: ten Instytut już działa jakiś czas. I jest to taka instytucja, której zamiar był zajmować się problemami prawnymi i ekonomicznymi związanymi z naszą gospodarką.

Ja zostałam do tego instytutu zaproszona pod takim kątem, żeby wspomagać też działalność wydawniczą tego instytutu. Jestem w zespole redakcyjnym czasopisma „Pieniądze i Więź”. I moja działalność w tym instytucie właśnie koncentrowała się wokół pomocy, wydawania różnych publikacji dotyczących spółdzielczości finansowej - szeroko rozumianej - i mikrofinansów. Taka była do tej pory moja działalność.

Teraz rzeczywiście ten Instytut tak trochę jak gdyby by przystopował. (...)

Skojarzenie mnie ze Spółdzielczymi Kasami Oszczędnościowymi może wynikać z tego, że idea założenia Spółdzielczego Instytutu Naukowego, właśnie związana była niejako z tymi Kasami. Z racji tego, że osoby, które były czy są związane z tymi Kasami, jak gdyby współuczestniczyły w pomyśle, żeby taki Instytut utworzyć. (...)

Jeżeli chodzi o moje związki z tymi Kasami, to właśnie [są] takie - związane z tym Instytutem: że mnie zaproszono do tej współpracy, w tym obszarze publikacyjnym. Czyli wspomaganie”.

Strona internetowa Spółdzielczego Instytutu Naukowego, z życiorysem prof. Elżbiety Ostrowskiej. Fot. screen

Poseł Urbaniak pytał też Ostrowską, czy wśród firm, w których władzach zasiada, są jakieś związane ze SKOKami. W swoim CV profesor napisała enigmatycznie, że jest „członkinią rady nadzorczej dwóch spółek ubezpieczeniowych” i „członkinią komitetu audytu spółki ubezpieczeniowej”.

Ostrowska wyjaśniała: „Jeżeli chodzi o spółki ubezpieczeniowe, to to jest Saltus Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych i Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie”. I tłumaczyła, że do rad nadzorczych tych towarzystw została zaproszona, bo wypromowała "dwóch doktorów z zakresu ubezpieczeń", dzięki czemu "kojarzono ją" z tymi ubezpieczeniami.

„Jeżeli chodzi o spółki ubezpieczeniowe, to to jest Saltus Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych i Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie.

Jeśli chodzi o ubezpieczenia, to wypromowałam dwóch doktorów z zakresu ubezpieczeń i dlatego to zauważono no i mnie zaproszono. Właśnie z racji tego. Zwłaszcza, że pani była wiceminister Teresa Czerwińska pisała u mnie pracę magisterską, pracę doktorską. Ja po prostu z nią współpracowałam też naukowo. I tak mnie kojarzono z tymi ubezpieczeniami i dlatego te dwie spółki Saltus zaproponowały mi uczestnictwo w radzie nadzorczej”.

Nie wspomniała jednak ani słowem o tym, że Saltus Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie i Saltus Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych to firmy należące do systemu SKOK.

Nie wyjawiła również, że:

  • już w latach 2001-2005 prowadziła wykłady dla członków władz i personelu kierowniczego SKOKów,
  • Wyższa Szkoła Finansów i Administracji w Sopocie, której rektorem była w latach 2005-2010, należała do SKOKów,
  • w latach 2018-2020 była członkinią rady Fundacji Edukacji Spółdzielczej, która miała wspierać rozwój SKOKów,
  • od 2006 do 2010 roku zasiadała w radzie nadzorczej Towarzystwa Finansowego SKOK,
  • a w latach 2019-2020 - w radzie firmy ubezpieczeniowej Amerigo Życie TUW, która została wówczas przejęta przez SKOKi.

W Radzie Polityki Pieniężnej prof. Ostrowska i poseł Janczyk mieli zastąpić Grażynę Ancyparowicz i Eryka Łona, którzy zasiadali w tym gremium od 2016 roku.

Oboje, tak jak Ostrowska, są członkami rady naukowej Spółdzielczego Instytutu Naukowego Grzegorz Bierecki Spółka Jawna.

Rektorka, redaktorka i członkini rad

Prof. Elżbieta Ostrowska z podmiotami należącymi do systemu SKOK współpracuje od ponad 20 lat.

Od 2000 roku jest członkiem redakcji kwartalnika naukowego „Pieniądze i Więź”. Gdy zaczynała współpracę z tym pismem, jego wydawcą była związana ze SKOKami Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych, a redaktorem naczelnym - Janusz Ossowski, jeden z twórców systemu SKOK w Polsce.

W latach 2005-2010 Ostrowska była rektorem Wyższej Szkoły Finansów i Administracji w Sopocie. Uczelnię powołała spółka Towarzystwo Finansowe SKOK, której udziałowcami były wspomniana przed chwilą Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych oraz Krajowa SKOK - wówczas nadzorująca wszystkie kasy działające w Polsce. Twórcą uczelni i prorektorem ds. kształcenia był Janusz Ossowski.

W 2008 roku Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych powołała Instytut Stefczyka. Miał on prowadzić działalność naukową i badawczą dotyczącą rozwoju spółdzielczości (zwłaszcza spółdzielczości finansowej) oraz „zasad prowadzenia działalności gospodarczej w oparciu o fundament etyki”. Prof. Ostrowska została wówczas jednym w członków rady naukowej tego instytutu. A w 2005 roku Instytut Stefczyka wydał książkę pod redakcją jej i Janusza Ossowskiego - „Rynki finansowe, mikrofinanse”.

Jak ujawniła „Polityka”, w 2011 roku Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych została po cichu zlikwidowana, a jej majątek (ponad 65 mln zł), na który przez 20 lat składały się wszystkie SKOKi działające w Polsce, przejęła spółka Spółdzielczy Instytut Naukowy Grzegorz Bierecki Spółka Jawna. Jej właścicielami zostali Grzegorz i Jarosław Biereccy oraz Adam Jedliński - jeden z najbliższych współpracowników Biereckich w Kasach (po jego śmierci w 2017 roku udziały objęły jego spadkobierczynie).

Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych powstała w 1990 roku. Jej szefem był Grzegorz Bierecki, a pierwszym przewodniczącym rady fundacji - Lech Kaczyński.

Organizacja miała wspierać szkoleniowo i finansowo tworzenie Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych w Polsce. Szybko jednak pieniądze zaczęły płynąć w drugą stronę: to SKOKi musiały płacić pieniądze Fundacji - za kolejne usługi, wynajmowanie lokali, prawa do logo itd.

Kasy nie mogły się temu sprzeciwić, bo Fundacja miała większość udziałów w Krajowej SKOK. A ta nadzorowała wszystkie Kasy działające w Polsce i wydawała kluczowe decyzje dotyczące ich działalności. Gdy nakazała im współpracować z Fundacją i płacić za jej rozmaite usługi – musiały się temu podporządkować.

Prezesem Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych i Krajowej SKOK był Grzegorz Bierecki. A inne funkcje we władzach tych podmiotów pełnili jego zaufani.

W 2011 roku, gdy wiadomo już było, że Krajowa SKOK straci nadzór nad Kasami i przejmie go państwowa Komisja Nadzoru Finansowego, Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych została po cichu zlikwidowana.

Jak ujawniła „Polityka”, majątek Fundacji, na który przez lata składały się SKOKi, został przejęty przez spółkę, której właścicielami byli Grzegorz Bierecki, jego brat Jarosław i Adam Jedliński, jeden z najważniejszych współpracowników Biereckiego, a prywatnie przyjaciel Lecha Kaczyńskiego.

Komisja Nadzoru Finansowego oceniła później wartość tego majątku na 65 mln zł.

Po likwidacji Fundacji nowi właściciele jej majątku chcieli pokazać, że pieniądze, które Kasy włożyły kiedyś w Fundację, nadal będą służyły szczytnym celom i że będą kontynuować jej działalność wydawniczą i naukową.

SIN, który w kolejnych latach przynosił swoim właścicielom wielomilionowe zyski, kontynuował więc wydawanie kwartalnika „Pieniądze i Wieź”. I prof. Ostrowska pozostała w jego zespole redakcyjnym.

Spółdzielczy Instytut Naukowy - podkreślmy: już jako prywatna spółka - powołał również swoją radę naukową. A jej członkinią została m.in. prof. Elżbieta Ostrowska.

Podczas posiedzenia sejmowej komisji profesor szczerze przyznała, że w ostatnich latach Instytut i rada nie wykazują się dużą aktywnością. „Teraz rzeczywiście ten Instytut tak trochę jakby przystopował” - mówiła.

Nie zniechęciło to Ostrowskiej do objęcia funkcji w kolejnym podmiocie, który miał propagować spółdzielczość finansową i wspierać rozwój SKOKów. W latach 2018-2020 była członkinią rady Fundacji Edukacji Spółdzielczej, założonej przez Krajową SKOK, Spółdzielczy Instytut Naukowy i związane ze SKOKami Stowarzyszenie Krzewienia Edukacji Finansowej. Prezesem fundacji był Janusz Ossowski.

W ubiegłym roku fundacja postawiona została w stan likwidacji.

Funkcje w Towarzystwach

Profesor Ostrowska współpracowała też z samymi SKOKami i należącymi do nich firmami.

W latach 2001-2005, w ramach „Akademii Menedżerów” prowadziła wykłady i seminaria z zarządzania ryzykiem i bankowości inwestycyjnej dla członków władz i kierowników SKOKów.

W 2006 roku została powołana do rady nadzorczej spółki Towarzystwo Finansowe SKOK (obecnie Aplitt), którego głównym właścicielem była Krajowa SKOK. W radzie spółki obok Ostrowskiej zasiadali najbliżsi współpracownicy Biereckiego, a gdy odeszła w 2010, jej miejsce zajął sam Grzegorz Bierecki.

Przez wiele lat TF SKOK umożliwiało Kasom omijanie ustawy o SKOK, zgodnie z którą wolno im było udzielać pożyczek tylko na 5 lat. Ograniczenie miało chronić Kasy, które nie dysponowały dużym kapitałem, przed udzielaniem zbyt dużych kredytów i ewentualnymi kłopotami w ściąganiu należności. Ale we współpracy z Towarzystwem Finansowym SKOK Kasy udzielały pożyczek nawet na kilkanaście lat. One finansowały kredyt spłacany przez pierwsze 5 lat, a TF SKOK resztę.

Od 2018 roku Elżbieta Ostrowska zasiada również w radach nadzorczych spółki Saltus Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie oraz Saltus Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych.

Ta druga firma działała kiedyś jako Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych SKOK i ubezpieczała oszczędności zgromadzone we wszystkich SKOKach. W razie upadłości którejś z Kas, miała wypłacać oszczędności jej klientom. Przez 15 lat Kasy wpłaciły jej z tytułu ubezpieczeń ponad 450 mln zł.

Jak ujawniła "Wyborcza", w 2012 roku, pięć tygodni przed objęciem SKOKów państwowym nadzorem, faktyczną kontrolę nad TUW SKOK, jego majątkiem i zgromadzonymi w nim składkami, przejęły dwa podmioty związane z Grzegorzem Biereckim: wspominany już wyżej kilkakrotnie Spółdzielczy Instytut Naukowy i Fundacja Wspierania Ubezpieczeń Wzajemnych.

TUW SKOK wypowiedział wówczas po cichu Kasom umowy ubezpieczenia depozytów. I gdy jesienią 2014 roku zbankrutował SKOK Wspólnota, a parę miesięcy później SKOK Wołomin, pieniądze zwracał ich członkom nie TUW SKOK lecz Bankowy Fundusz Gwarancyjny.

W 2019 roku towarzystwo - już jako Saltus TUW - kupiło firmę ubezpieczeniową Amerigo Życie TUW. Członkinią rady nadzorczej tej firmy została wówczas Elżbieta Ostrowska. W radzie zasiadała m.in. obok braci Biereckich i Janusza Ossowskiego. Firma została zlikwidowana w 2020 roku, po tym, jak jej klientów przejął Saltus Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie.

Przyjaciele SKOK w RPP

W Radzie Polityki Pieniężnej prof. Ostrowska i poseł Janczyk mieli zastąpić Grażynę Ancyparowicz i Eryka Łona, którzy zasiadali w tym gremium od 2016 roku, zarabiając po około 800 tys. zł rocznie.

Oboje, tak jak. prof. Ostrowska, są członkami rady naukowej Spółdzielczego Instytutu Naukowego Grzegorz Bierecki Spółka Jawna.

W 2011 roku Instytut wydał pracę habilitacyjną Łona pt. „Powiązania amerykańskiej polityki budżetowej z sytuacją na dojrzałych i wschodzących rynkach akcji”. A w 2015 roku książkę Ancyparowicz „Od neoliberalizmu do kolonializmu: ćwierć wieku transformacji ustrojowej w Polsce”.

Oboje byli recenzentami naukowymi wydawanego przez SIN kwartalnika „Pieniądze i Więź” - Ancyparowicz w latach 2014-2018, a Łon o rok dłużej, do 2019 roku.

Żadne z nich nie zrezygnowało ze współpracy ze Spółdzielczym Instytutem Naukowym po ujawnieniu przez „Politykę”, a potem potwierdzeniu przez KNF, że SIN przejął majątek Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, na który przez lata składały się wszystkie SKOK-i.

Gdy po publikacji raportu KNF wybuchła burza, Ancyparowicz występowała w prawicowych mediach, broniąc Grzegorza Biereckiego i zachwalając jego rządy w SKOKach.

W wywiadzie dla portalu wPolityce.pl, którego współwłaścicielem jest SIN, mówiła, że trudno jej ocenić, czy Bierecki w sprawie przejęcia majątku Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych działał etycznie. Ale nagłośnienie tej sprawy nazywała „brudną grą”.

„Dla mnie działaniami nieetycznymi jest przede wszystkim tworzenie atmosfery wokół SKOKów, która ma na celu osłabienie renomy całego sektora. To jest nieetyczne” – przekonywała.

Wbrew faktom twierdziła, że pod rządami Grzegorza Biereckiego SKOKi radziły sobie bardzo dobrze, a ich sytuacja pogorszyła się dopiero, gdy nadzór nad nimi przejęła Komisja Nadzoru Finansowego. I że stało się tak przez zbyt duże obciążenia, które nałożono na Kasy.

Wbrew przedstawianym wielokrotnie w mediach faktom, Ancyparowicz przekonywała w wywiadzie dla wPolityce.pl, że „dopóki SKOKami rządziła Kasa Krajowa, póki działała ustawa z 1995 roku, SKOKi rozwijały się dynamicznie i nic im nie szkodziło”, dopiero ustawa przyjęta przez PO wszystko zepsuła.

W rzeczywistości od lat 90. po cichu plajtowały kolejne SKOKi, które nie były w stanie odzyskać udzielonych klientom pożyczek. Nie ogłaszano jednak formalnie ich upadłości. Zgodnie z decyzjami Biereckiego i jego współpracowników przejmowały je inne Kasy, w nieco lepszej sytuacji finansowej. Straty finansowe bankrutów rozmywały się w bilansach Kas, które ich „wchłaniały”. Nie rozwiązywało to jednak problemu nieściągalnych pożyczek i po jakimś czasie przed widmem bankructwa stawały Kasy, które wcześniej „wchłaniały” bankrutów. Wtedy z kolei one były „wchłaniane” przez kolejne SKOKi. W efekcie liczba Kas spadała, ale rosły ich „złe długi”.

W wywiadzie dla wPolityce.pl Ancyparowicz przekonywała, że kłopoty finansowe Kas wzięły się stąd, że za rządów PO niepotrzebnie kazano im robić ogromne rezerwy na nieściągalne pożyczki.

„Odpisy związane z zabezpieczaniem ryzykownych kredytów wyniosły około 170 procent przychodów, SKOKi musiały wygospodarować środki na wzmocnienie bazy kapitałowej, co oznaczało wydatki wyższe niż przychody SKOKów (…) W oczywisty sposób to sprawiło, że bilans wielu SKOKów był ujemny” – mówiła.

W rzeczywistości wszystkie instytucje finansowe muszą tworzyć rezerwy na przeterminowane należności – są one swego rodzaju „poduszką bezpieczeństwa” na wypadek, gdyby okazało się, że „złych długów” nie uda się odzyskać. Kasy przez wiele lat unikały tworzenia rezerw, stosując księgowe sztuczki. Ich problemy finansowe po przejęciu nadzoru przez KNF nie wynikały z tego, że nagle kazano im tworzyć rezerwy, ale właśnie z tego, że wcześniej uciekały przed tym obowiązkiem.

Co ważne, gdy za rządów PO Ministerstwo Finansów pracowało nad przepisami, które miały uregulować sprawę rezerw w Kasach, opierało się nie na normach dla banków, lecz na wytycznych World Council of Credit Unions – organizacji zrzeszającej kasy kredytowe na całym świecie, również SKOKi. Od 2013 roku szefem WOCCU jest Bierecki (wcześniej był wiceszefem).

Ancyparowicz sugerowała, że wprowadzając nowe regulacje dotyczące SKOKów, rząd PO-PSL chciał je zniszczyć. „Wiem, że jeśli jakaś instytucja funkcjonuje prawidłowo i z dnia na dzień jej wyniki się pogarszają, to może nie być przypadek. Biorąc pod uwagę dotychczasową praktykę przygotowania do likwidacji przedsiębiorstw, całych branż, to może oznaczać, że rządzący nami liberałowie znów mogli uchwalić takie prawo, które udowodnia, że mamy do czynienia z bankrutem” – przekonywała. Według niej Komisja Nadzoru Finansowego publikowała raporty o sytuacji finansowej SKOKów, by „wystraszyć członków Kas”.

Te same twierdzenia, ubrane w naukowe słownictwo, Ancyparowicz powtórzyła w opublikowanym później przez Spółdzielczy Instytut Naukowy opracowaniu pt. „Sytuacja prawna a standing finansowy spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych”.

W 2014 roku Ancyparowicz była jedną z wykładowczyń prowadzących szkolenia w ramach Akademii Nowego Samorządu. Zorganizowała je Fundacja Grzegorza Biereckiego „Kocham Podlasie”. Uczestnikami byli prawicowi samorządowcy z okręgu wyborczego senatora (Biała Podlaska i okolice), a celem – przekazanie im „wiedzy niezbędnej, by osiągnąć sukces w wyborach”.

Udostępnij:

Bianka Mikołajewska

Od wiosny 2016 roku wicenaczelna i szefowa zespołu śledczego OKO.press. Wcześniej dziennikarka „Polityki” (2000-13) i krótko „GW”. W konkursie Grand Press 2016 wybrana Dziennikarzem Roku. W 2019 otrzymała Nagrodę Specjalną Radia Zet - Dziennikarz Dekady. Laureatka kilkunastu innych nagród dziennikarskich. Z łódzkich Bałut.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne