0:00
28 marca 2020

Za mało, za późno, a PiS puchnie z dumy. Przyjęty nocą pakiet antykryzysowy nie ochroni nas w recesji

Będziemy pracować nawet 60 godzin w tygodniu, a przedsiębiorców czeka wypełnianie druczków, aby dostać pomoc, która wielu z nich i tak nie uchroni przed bankructwem. Zadowolony jest tylko PiS, który nocą w Sejmie przepchnął swoją tarczę antykryzysową

Wydrukuj

Najważniejsze ustawy Sejm i rząd pod przywództwem PiS przegłosowywał jak zawsze – na szybko, skracając dyskusję, w ostatniej chwili dorzucając kontrowersyjne poprawki. Ustawy trafiły do Sejmu w nocy z 26 na 27 marca 2020, a do specustawy natychmiast napisano kolejne 68 stron autopoprawek. Ustawy pakietu antykryzysowego były przegłosowywane w trybie zdalnym, a posłowie przeprowadzali głosowania testowe na godzinę przed rozpoczęciem obrad. Głosowano całą noc, a posłowie opozycji w mediach społecznościowych co chwila opisywali problemy techniczne.

W trakcie głosowania poprawek PiS zgłosił też zmiany w kodeksie wyborczym, by ułatwić sobie przeprowadzenie wyborów prezydenckich 10 maja. Zmiany mają ułatwić głosowanie korespondencyjne osobom po 60. roku życia. Można mieć poważne zastrzeżenia, czy są to zmiany zgodne z konstytucją, bo różnicują wyborców ze względu na wiek. Łamią też zasadę, że przed samymi wyborami kodeksu wyborczego się nie zmienia.

Do ustaw nie dodano natomiast żadnych zapisów, które zasadniczo zmieniałyby założenia pakietu.

Po pierwsze, za późno

We wtorek 31 marca zbierze się Senat, który zapewne do ustaw wprowadzi kolejne poprawki. Aby je przyjąć lub odrzucić, będzie musiał ponownie zebrać się Sejm. Aby uzyskać pomoc, przedsiębiorcy będą musieli składać wnioski, które z kolei będą musiały zostać rozpatrzone.

Urzędy zostaną zasypane dokumentami. Nietrudno wyobrazić sobie, że z tysiącami wniosków sobie nie poradzą.

Na dziś trudno rozstrzygnąć, czy pomoc trafi do firm przed 10 kwietnia, czyli przed ostatnim terminem wypłaty marcowych pensji. Dla wielu może być za późno. Dla tych, którzy pomoc dostaną, może być niewystarczająca.

Warto więc postawić sprawę jasno: rząd i Sejm nie stanęły na wysokości zadania. Mateusz Morawiecki przechwalał się 18 marca, że prezentują pomoc dla gospodarki jako jedni z pierwszych. Już wtedy nie była to prawda, a w międzyczasie został wyprzedzony przez kolejne państwa.

Po drugie, za mało

Pakiet, który Sejm przyjął, nie zadowala nikogo poza spuchniętymi z dumy politykami PiS. Ekonomiści wskazują, że przestrzeń fiskalna na pomoc gospodarce jest szersza niż to, co zaproponował rząd.

Tak komentował to dla nas prof. Szarfenberg, ekonomista z UW: „Rząd zadeklarował 212 miliardów, z krytycznej weryfikacji Janusza Jankowiaka wychodziło 68 miliardów jako wsparcie z budżetu państwa. Na pewno mamy jeszcze możliwości zwiększenia wydatków ponad te 3 proc. PKB. W pakietach antykryzysowych krajów zachodnich są znacznie większe fundusze.

Wydaje mi się, że warto podejść do sprawy odważniej, nie przejmując się deficytem przy spodziewanej głębokości kryzysu”.

Najważniejsze punkty bez zmian

Na pakiet złożyły się ustawy:

  • o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (418 posłów za)
  • o zmianie ustawy o systemie instytucji rozwoju (426 posłów za)
  • o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (343 posłów za).

Najważniejsza i najbardziej kontrowersyjna jest ta trzecia.

Podsumujmy najważniejsze punkty pakietu:

  • Zwolnienie z obowiązku opłacenia ZUS do końca maja dla firm poniżej 9 pracowników (dla samozatrudnionych zwolnienie uzależnione jest od przychodu, o szczegółach poniżej);
  • Postojowe dla osób zatrudnionych na umowach zlecenie, umowach o dzieło i dla samozatrudnionych w wysokości 80 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli 2080 złotych brutto;
  • Dofinansowanie pensji pracowników do 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia, jeśli firma zmniejszy wymiar godzin pracy o przynajmniej 20 proc. (maksymalnie do połowy etatu.
  • Mikropożyczki dla małych firm do 5 tys. złotych. Są bezzwrotne, jeśli firma nie zwolni nikogo przez 6 miesięcy.

W projekcie znalazło się wiele kontrowersyjnych pomysłów, a zarówno przedsiębiorcy i pracownicy zgłaszali, że pomysły są rozczarowujące.

Niezadowolone związki...

Związki zawodowe protestowały przeciwko przerzucaniu odpowiedzialności za podniesienie gospodarki na pracowników. „Wiele propozycji zawartych w »tarczy« doprowadzi do obniżenia wynagrodzeń, osłabienia związków zawodowych i jeszcze większego podporządkowania pracowników i pracownic pracodawcom” – czytamy w stanowisku Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza.

Kontrowersje wzbudziło rozwiązanie, które pozwoli wydłużyć czas pracy po recesji nawet do 60 godzin w tygodniu i skróci czas odpoczynku.

Tę zmianę negatywnie ocenił nawet zwykle bliski rządowi związek „Solidarność”. "Zdecydowanie negatywnie oceniono propozycję dotycząca skrócenia dobowego odpoczynku z 11 do ośmiu godzin. Nieprzerwany dobowy czas odpoczynku w sposób bezpośredni służy celowi nadrzędnemu jakim jest bezpieczeństwo, higiena i ochrona zdrowia pracowników w miejscu pracy, który nie może być podporządkowany względom czysto ekonomicznym. (...) Zdecydowany sprzeciw Związku wywołuje również sposobu wprowadzenia skrócenia dobowego nieprzerwanego odpoczynku, pozostawiając pracodawcy całkowitą dowolności w zakresie wprowadzenia proponowanego rozwiązania".

... i przedsiębiorcy

Niezadowoleni są również pracodawcy. Konfederacja Lewiatan zrzeszająca przedsiębiorców podała niepokojące dane. Z 800 firm zapytanych o skutki pandemii i sytuację pracowników:

  • 55 proc. odpowiedziało, że już dziś bardzo poważnie odczuwa skutki pandemii;
  • 69 proc. planuje zmniejszenie zatrudnienia;
  • 47 proc. może czekać na pomoc państwa maksymalnie 3 tygodnie, potem zacznie zwalniać.

Anna Karaszewska, socjolożka i prezeska zarządu stowarzyszenia Kongres Kobiet powiedziała nam w wywiadzie, że to propagandowa fikcja, która zupełnie nie odpowiada potrzebom. Według niej, konsekwencje takich rozwiązań mogą być katastrofalne dla gospodarki.

Według ministerstwa rozwoju, główne cele pakietu są dwa: ochrona zatrudnienia i zachowanie płynności finansowej firm.

Rząd chwalił się, że wprowadza rozwiązania, które mają na celu walkę z wirusem wcześniej niż inne kraje. Na prezentacji założeń pakietu 18 marca (9 dni temu) Mateusz Morawiecki mówił:

„Nasza wspólna praca doprowadziła do tego, że jesteśmy jednym z pierwszych krajów na świecie, który proponuje tak kompleksową pomoc dla gospodarki”

W międzyczasie Amerykanie zdążyli przygotować i przeprowadzić swój pakiet pomocowy przez Kongres i Senat. Plan warty jest 2 biliony dolarów czyli 10 proc. PKB Stanów Zjednoczonych, zdecydowanie największej gospodarki świata.

Jaka epidemia? Daliśmy 500 plus i pokonaliśmy mafie!

Katarzyna Kotula (Lewica) na początku posiedzenia wystąpiła z wnioskiem, aby przedłużyć posiedzenie Sejmu na sobotę i niedzielę, żeby można było nad zmianami w prawie popracować. Wniosek został zignorowany, a przemówienie Mateusza Morawieckiego sugerowało, że PiS nie będzie zainteresowane przyjmowaniem poprawek opozycji. Premier apelował o przyjęcie projektu rządowego i o jedność.

Przy okazji dosyć zaskakująco rozłożył akcenty w swoim przemówieniu, które otwierało debatę sejmową. Krytykował Unię Europejską i chwalił się osiągnięciami, jakby trwała kampania przed zeszłorocznymi wyborami parlamentarnymi, a nie walka z największą od stu lat pandemią i nadciągającym gigantycznym kryzysem.

Morawiecki jak zwykle chwalił się bez umiaru: mówił o „zrównoważonym budżecie”, 500+, „mafiach VAT-owskich”. Swoją drogą premier mówił o „70-80 miliardach, które odzyskaliśmy od mafii VATowskich”, chociaż w kampanii wyborczej nieustannie padała kwota 250 miliardów.

Miał to być argument za tym, że dzięki temu mamy więcej pieniędzy na walkę z nadchodzącą recesją.

Ten argument jest kłopotliwy z dwóch powodów: po pierwsze, polski rząd nie przeznacza nadzwyczaj dużych kwot na pomoc przedsiębiorcom i pracownikom. Po drugie, Unia Europejska zamierza zawiesić swoją regułę wydatkową i zezwolić rządom wspólnoty na silniejsze niż zwykle zadłużanie się.

Ekonomiści na całym świecie są też zgodni: to nie czas na oszczędności. W obecnej sytuacji spore kwoty można by wydawać bez względu na politykę fiskalną PiS z ostatnich 4 lat.

Morawiecki podkreślał też, że pakiet ustaw przegłosowany przez Sejm nie jest ostatnim słowem rządu: „To pierwsza odpowiedź, będziemy się dostosowywać”.

Zapisy w ustawach sugerują, że obecna odpowiedź jest obliczona na trzy miesiące.

Premier mówił też, że „każdy dzień zwłoki oznacza dziesiątki tysięcy bezrobotnych”. Tej troski o bezrobotnych nie widać w pakiecie ustaw.

Nie ma w nim żadnych rozwiązań dla tych, którzy pracę jednak stracą.

Wygląd jednak na to, że Morawiecki albo jest pewny, że uda się ochronić wszystkie miejsca pracy albo bezrobotnymi się nie przejmuje, bo o pakiecie mówił: „Jestem przekonany, że są to najlepsze możliwe rozwiązania”.

Emilewicz chwali związki, związki niezadowolone

Minister Rozwoju Jadwiga Emilewicz nawoływała: „Głosujmy szybko, głosujmy zgodnie”. Jednocześnie mówiła rzeczy zaskakujące:

„Uelastyczniamy możliwości rozliczania czasu pracy. [przedsiębiorcy] będą mogli wykorzystywać w okresie po postojowym, gdy wrócą do pełnego wymiaru pracy, w większym stopniu korzystać z pracowników i skróci się czas odpoczynku dla pracowników. Jest to rozwiązanie, które wypracowaliśmy ze stroną społeczną. Strona społeczna, przedstawiciele wszystkich związków zawodowych, rozumiejąc powagę sytuacji, zgodzili się na te rozwiązania, na które przez wiele lat nie wyrażali zgody”.

To nieprawda. Powyżej przytaczaliśmy opinię na ten temat „Solidarności”, związku, który często był bliski władzy PiS. Nawet oni uznali to rozwiązanie w formie zaproponowanej przez rząd za niedopuszczalne.

Przewodnicząca Forum Związków Zawodowych Dorota Gardias napisała 27 marca wieczorem, że rząd nie był zainteresowany składanymi przez FZZ ani OPZZ poprawkami.

„Mam nadzieję, że jest to projekt, który połączy nas, opozycję i koalicję” – dodawała Emilewicz. Tak się oczywiście nie stało. Trudne czasy walki z epidemią wymagają od posłów i rządzących powagi, ale nie należy przez to rezygnować z krytyki rządu w imię fałszywie rozumianej wspólnoty.

Opozycja krytykuje

Podczas drugiego czytania posłowie opozycji krytykowali pakiet jako niewystarczający. Zgłaszali też swoje poprawki. Izabela Leszczyna z KO proponowała minimalne wynagrodzenie dla wszystkich.

Krzysztof Gawkowski z Lewicy mówił:

"Negatywnie oceniamy wiele propozycji rządowych. Widać w nich pośpiech, krótkowzroczność, czasem brak refleksji. Są to rozwiązania czasami zwyczajnie szkodliwe i niebezpieczne. Antypracownicze i antyobywatelskie, za którymi Lewica nie podniesie ręki. Nie dopuścimy, aby Państwo przerzuciło koszty kryzysu na obywateli, przedsiębiorców i pracowników".

Maciej Konieczny z Lewicy zaproponował, zwiększenia do 75 proc. tej części pensji pracowników, którą ma pokrywać państwo. Powoływał się na identyczne rozwiązanie w Danii. O zwiększenie tej puli apelują również przedsiębiorcy:

Przewodniczący PSL Władysław Kosiniak krytykował mikropożyczki z Funduszu Pracy w wysokości 5 tys. zł. Nazwał je kpiną i powiedział, że powinno być to co najmniej 50 tys.

Posłowie zwracali też uwagę na zaskakujący warunek przyznania zwolnienia z obowiązku opłacenia składek za ubezpieczenie społeczne. Istnieje możliwość zwolnienia dla firm zatrudniających mniej niż 10 osób, jeśli przychód w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym złożony został wniosek nie przekracza 300 proc. średniego wynagrodzenia. Według Ministerstwa Rozwoju oznacza to 15 681 złotych.

Wnioski składane będą już w kwietniu, więc uwzględniony będzie ewentualny spadek przychodów. Ale dlaczego bierze się pod uwagę przychód zamiast dochodu? To rozwiązanie dotyczy tylko samozatrudnionych, ale również może część z nich wykluczyć ze skorzystania z pomocy.

Premier Morawiecki nie był obecny na Sali podczas drugiego czytania projektu.

Głosowanie do 06:00

Obrady przerwano o 16:30 i wznowiono dopiero o 23:00. Przyszedł czas na głosowanie kolejnych poprawek. Głosowanie zdalne sprawiło, że na wyniki każdego głosowania czekano kilka minut. Głosowano do 06:00 rano. Ostatecznie za całym projektem zmian w ustawach zagłosowało wspólnie PiS i... Koalicja Obywatelska. Przeciw była Lewica i PSL-Kukiz'15, Konfederacja się wstrzymała. Dlaczego KO zagłosowała za nieplanowanymi wcześniej zmianami w kodeksie wyborczym?

Posłowie PO w mediach społecznościowych tłumaczyli się, że nie mogli zagłosować przeciwko pomocy dla przedsiębiorców i pracowników. Jednocześnie jednak krytykują ją jako niewystarczającą, a zmiany przeszłyby bez ich udziału. Cała opozycja miała w Sejmie w kluczowym głosowaniu 197 głosów, PiS – 229.

Z poprawek przyjęto przede wszystkim te zgłoszone przez PiS. Tak jak pisaliśmy jednak wcześniej, nie zmieniają one zasadniczych pomysłów pakietu. Przyjęto też jedną poprawkę Lewicy. Umożliwi ona rządowi w rozporządzeniu przedłużenie terminu na wniesienie opłaty z tytułu użytkowania wieczystego. Również bez znaczenia dla najważniejszych zapisów.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne