Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: AP Photo/Wahidullah KakarAP Photo/Wahidullah ...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

Pakistan przeprowadził intensywne naloty na Kabul – stolicę Afganistanu. „Czara goryczy została przelana, teraz toczy się między nami otwarta wojna” – ogłosił na platformie X (dawniej Twitter) pakistański minister obrony Chawaja Asif.

Relacje między zwaśnionymi sąsiadami są napięte nie od dziś. Pakistan od lat oskarża sąsiada o „eksport terroryzmu”. W ubiegłym roku doszło do regularnych starć granicznych, zakończonych w październiku zawieszeniem broni wynegocjowanym przez Katar.

Tym razem jednak skala działań militarnych wskazuje, że nie mamy do czynienia z kolejną potyczką graniczną, lecz z najpoważniejszym konfliktem w historii stosunków pakistańsko-afgańskich.

Eskalacja nastąpiła kilka miesięcy po zawieszeniu broni wynegocjowanym przy mediacji Kataru w październiku ubiegłego roku. Rozejm miał zakończyć najkrwawsze starcia między sąsiadami od dekady, jednak w praktyce jedynie zamroził konflikt, który od lat tli się wokół kwestii granicy, bezpieczeństwa i działalności islamistycznych bojowników.

Przeczytaj także:

TTP i iskra konfliktu

Konflikt między Pakistanem a Afganistanem narastał od lat, a kością niezgody i pretekstem do działań wojennych pozostała działalność Tehrik-e-Taliban Pakistan (TTP) — zbrojnej organizacji dżihadystycznej sprzeciwiającej się rządowi w Islamabadzie, uznawanej za terrorystyczną zarówno przez Pakistan, jak i ONZ.

Islamabad oskarża rządzących w Kabulu talibów o udzielanie bojownikom TTP schronienia po afgańskiej stronie granicy oraz umożliwianie im przeprowadzania ataków na terytorium Pakistanu. Władze Afganistanu konsekwentnie temu zaprzeczają – twierdzą, że TTP nie prowadzi już działalności terrorystycznej.

Od 2024 roku napięcia kilkukrotnie przeradzały się w starcia graniczne. Pakistan przeprowadzał uderzenia na afgańskie miejscowości przygraniczne, gdzie – według Islamabadu – mieli ukrywać się bojownicy TTP, na co Afganistan odpowiadał atakami na pakistańskie posterunki. Do największej eskalacji doszło w październiku 2025 roku, gdy pakistańskie rakiety uderzyły w Kabul, próbując zabić przywódcę TTP Nura Waliego Mehsuda.

Atak zakończył się niepowodzeniem, a Mehsud dzień później opublikował nagranie, w którym pozdrowił swoich zwolenników i zapowiedział dalszą walkę z Pakistanem. Dzięki mediacji Kataru, Turcji i Arabii Saudyjskiej udało się doprowadzić do zawieszenia broni, które jednak nie przyniosło trwałego rozwiązania – granica na całej linii Duranda między Pakistanem i Afganistanem pozostała zamknięta.

Punktem zapalnym obecnej eskalacji był zamach bombowy na szyicki meczet w Islamabadzie na początku lutego. Pakistan o jego zorganizowanie oskarżył Afganistan i Indie, mimo że do ataku przyznała się pakistańska filia tzw. Państwa Islamskiego, pozostająca w konflikcie zarówno z Talibami, jak i z TTP. Kilka tygodni później, 21 lutego, Pakistan przeprowadził naloty na afgańskie prowincje Nangarhar, Paktika i Chost, deklarując, że ich celem była likwidacja baz TTP.

W odpowiedzi afgańska armia przeprowadziła działania odwetowe wzdłuż pakistańskiej granicy. Afgańskie MSZ oświadczyło, że „pakistańskie oddziały wojskowe dokonały wtargnięcia na terytorium Afganistanu, naruszyły suwerenność Afganistanu i spowodowały śmierć wielu cywilów, w tym kobiet i dzieci”.

W nocy z 26 na 27 lutego Pakistan ponownie uderzył – tym razem z użyciem lotnictwa. O świcie mieszkańców Kabulu i Kandaharu obudziły pakistańskie rakiety i samoloty. Bezpośrednie walki objęły afgańskie prowincje przygraniczne. Dane o liczbie ofiar pozostają sprzeczne i trudne do weryfikacji.

Afghanistan Pakistan
Żołnierze afgańscy na przejściu granicznym z Pakistanem w Torkham, 27.02.2026 r. AP Photo/Wahidullah Kakar

Linia która podzieliła naród

Obydwa państwa wiele łączy. Dzieli natomiast granica wytyczona w 1893 roku przez Brytyjczyków – tzw. linia Duranda. Licząca 2611 kilometrów granica oddzieliła nie tylko ówczesny Afganistan od Indii Brytyjskich, ale dokonała też symbolicznego podziału Azji środkowej na dwie strefy wpływów (Rosji i Wielkiej Brytanii), gdzie niezależny Afganistan pełnił rolę bufora między mocarstwami.

Choć linia Duranda jest uznawana przez społeczność międzynarodową, Kabul nigdy formalnie jej nie zaakceptował. Były prezydent Afganistanu Hamid Karzaj określał ją mianem „linii nienawiści, która wzniosła mur między nierozerwalnymi braćmi”. Granica ta przecięła bowiem terytoria zamieszkiwane przez Pasztunów – pół koczowniczy lud, który przez stulecia swobodnie przemieszczał się między dolinami Pendżabu a wyżynami Hindukuszu. Dziś Pasztuni stanowią dominującą grupę etniczną Afganistanu, lecz większość z nich mieszka po pakistańskiej stronie granicy, gdzie są tylko jednym z licznych zamieszkujących ten kraj narodów.

Spór o granicę zaostrzył się po 1947 roku, gdy w wyniku podziału Indii Brytyjskich powstał niepodległy Pakistan. Afganistan jako jedyne wówczas państwo sprzeciwiło się jego przyjęciu do ONZ. Król Mohammad Zaher Szah otwarcie kwestionował sens tworzenia kolejnego państwa islamskiego: „Po co tworzyć nowe, skoro od wieków istnieje nasz Afganistan?” pytał i domagał się przyznania dostępu do morza lub przynajmniej przesunięcia granicy w stronę Indusu, co umożliwiłoby zjednoczenie Pasztunów pod afgańską monarchią.

W kolejnych dekadach linia Duranda stała się przestrzenią przemytu, rywalizacji i wzajemnych oskarżeń o wspieranie separatystów. Pakistan okresowo zamykał granicę i nakładał embargo na afgańskie towary, a Kabul – pozbawiony alternatyw – coraz silniej orientował się na Związek Radziecki. Ta zależność stopniowo popchnęła kraj w radziecką strefę wpływów, co ostatecznie doprowadziło do inwazji i wieloletniej wojny domowej, której skutki Afgańczycy odczuwają do dziś.

Od protektora do przeciwnika

Przez dekady Pakistan traktował swojego słabszego i targanego licznymi konfliktami sąsiada jako zaplecze polityczne i rezerwuar taniej siły roboczej. Islamabad aktywnie wspierał afgańskich Talibów w latach 90. Pakistan był jednym z trzech państw które uznawały ich na arenie międzynarodowej. Po obaleniu ich reżimu przez międzynarodową koalicję w 2001 roku udzielił im schronienia na pograniczu pakistańsko-afgańskim. To właśnie tam Talibowie odbudowali swoje struktury, by dwie dekady później ponownie przejąć władzę w Kabulu.

Szybko jednak okazało się, że Islamski Emirat Afganistanu nie zamierza znowu pełnić roli pakistańskiego protektoratu. Talibowie w Kabulu zaczęli prowadzić coraz bardziej niezależną politykę zagraniczną, i wbrew oczekiwaniom Islamabadu nie podjęli zdecydowanych działań przeciwko Tehrik-e-Taliban Pakistan.

Szczególną frustrację Pakistanu budzi zbliżenie Kabulu z Indiami – historycznym rywalem i głównym wrogiem Pakistanu. Islamabad od lat oskarża Nowe Delhi o wspieranie antypaństwowych bojowników, w tym separatystów z Beludżystanu, i obawia się, że Afganistan stanie się kolejnym polem regionalnej rywalizacji. Zresztą październikowa eskalacja wydarzyła się niedługo po historycznej wizycie przedstawiciela talibów w New Delhi.

Dziś, pakistańskie władze wprost nazywają Afganistan „Hinduską kolonią”.

Emirat w izolacji

Talibowie, przejmując władzę w Kabulu i ogłaszając powstanie Islamskiego Emiratu Afganistanu, obiecywali społeczeństwu zakończenie trwającej od dekad wojny. Pokój jednak nie nadszedł. Kraj zmaga się z zamachami konkurencyjnego wobec Talibów Państwa Islamskiego Chorasan (ISIS-K), ale przede wszystkim pogrąża się w kryzysie gospodarczym i humanitarnym. Sytuacja Afgańczyków – a w szczególności Afganek – należy dziś do najtrudniejszych na świecie.

Na arenie międzynarodowej Islamski Emirat pozostaje niemal całkowicie izolowany. Formalnie uznaje go jedynie Rosja, choć część państw – w tym Chiny, Katar oraz Zjednoczone Emiraty Arabskie – utrzymuje z Kabulem robocze kontakty bez oficjalnego uznania. Jednocześnie pogarszają się relacje z sąsiadami: Tadżykistan wspiera afgański ruch oporu przeciwko Talibom, a w Duszanbe nadal funkcjonuje ambasada obsadzona przez dyplomatów mianowanych przez obalony rząd Afganistanu.

Nieufne pozostają stosunki z Teheranem. W ubiegłym roku Iran deportował niemal dwa miliony afgańskich migrantów. Podobną politykę prowadzi Pakistan, który w ramach rozpoczętej w 2023 roku kampanii przeciwko cudzoziemcom bez uregulowanego statusu prawnego deportował ponad dwa miliony Afgańczyków.

Deportacje Afgańczyków przeprowadza też Polska, mimo że nasz kraj, podobnie jak większość innych, nie uznaje władzy Talibów. Nie stoi to jednak na przeszkodzie by odsyłać do Afganistanu osoby ubiegające się o ochronę międzynarodową.

W rezultacie do Afganistanu powróciło już ponad pięć milionów uchodźców. Dla państwa pogrążonego w biedzie, objętego sankcjami i dyplomatyczną izolacją, oznacza to dodatkowe obciążenie, które dodatkowo pogłębia kryzys w jakim się znaleźli.

People read morning newspapers covering headline story about overnight cross border fighting between Pakistan and Afghan forces, at a stall in Peshawar, Pakistan, Friday, Feb. 27, 2026. (AP Photo/Muhammad Sajjad)
Peszawar w Pakistanie, poranna prasa pisze o starciach na granicy z Afganistanem. 27.02.2026 r. AP Photo/Muhammad Sajjad

Co dalej?

Na pierwszy rzut oka przewaga leży po stronie Pakistanu. To jedno z najludniejszych państw świata (250 mln mieszkańców), do tego dysponujące bronią nuklearną, oraz nowoczesnym lotnictwem. W porównaniu z nim Afganistan (42 mln mieszkańców) wydaje się przeciwnikiem słabszym – zniszczonym dekadami wojny, pozbawionym międzynarodowej legitymacji i nowoczesnego uzbrojenia. Sprzęt, którym dysponują Talibowie, pochodzi głównie z magazynów poprzedniego rządu lub został porzucony przez wojska NATO w 2021 roku; resztę uzupełnia czarny rynek.

Talibowie posiadają jednak wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu wojny partyzanckiej, a atak ze strony Pakistanu może tylko wzmocnić poparcie dla nich. Afganistan nieprzypadkowo bywa nazywany „cmentarzyskiem imperiów” – żadnemu spośród wielkich mocarstw: ani Brytyjczykom, ani Sowietom, ani Amerykanom, nie udało się trwale podporządkować tego kraju.

;
Maciej Augustyn

Kulturoznawca i student iranistyki. Miłośnik autostopu i wszystkiego co na wschód od Polski. Wolontariusz i powsinoga z potrzeby serca.

Komentarze