Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Foto Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFoto Dawid Żuchowicz...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

– Na pokład samolotu zostały już zabrane co najmniej dwie osoby, o których wiemy, że były prześladowane przez Talibów. Mają dokumenty potwierdzające tożsamość i przeszłość – mówi Ewa Tatar, aktywistka z Grupy Granica. – Po deportacji życie niektórych z nich może być zagrożone.

W ciągu ostatniego tygodnia nastąpiła też eskalacja napięć z Pakistanem. W wyniku nalotów sił pakistańskich na wschodni Afganistan w dniach 21-22 lutego zginęło co najmniej 13 osób cywilnych, a siedem zostało rannych. Talibowie potępili ataki jako naruszenie suwerenności Afganistanu i zapowiedzieli odwet. We wtorek 24 lutego doszło do wymiany ognia między pakistańskimi i afgańskimi siłami wzdłuż liczącej 2600 km granicy, a każda ze stron oskarżyła się nawzajem o zainicjowanie starcia i naruszenia suwerenności.

Incydenty spowodowały wzrost napięcia i zagroziły kruchemu zawieszeniu broni po starciach w strefie przygranicznej w październiku 2025 roku, podczas których zginęło ponad 70 osób, a setki zostało rannych.

W nocy z czwartku na piątek (26 na 27 lutego 2026) rząd Pakistanu ogłosił „otwartą wojnę” z reżimem talibów w Kabulu. W stolicy Afganistanu słychać było eksplozje i wystrzały. Minister obrony Pakistanu zadeklarował, że jego kraj jest w stanie wojny z Afganistanu, a w nocy trwały naloty na Kabul. Dziś, 27 lutego, rano Reuters opublikował nagranie udostępnione przez pakistańskie służby bezpieczeństwa pokazujące, jak twierdzą, ataki w afgańskim Kabulu podczas nocnej operacji.

Przepisy mówią: rozważyć decyzję

– Zgodnie z polskim prawem, jeśli pojawiają się nowe okoliczności, a takie pojawiły się w sobotę w związku z ostrzałem Afganistanu przez Pakistan, placówki Straży Granicznej, które prowadzą zobowiązania do powrotu Afgańczyków, powinny wszcząć ponownie postępowania w sprawie wyrażenia zgody na pobyt ze względów humanitarnych i rozpatrzyć nowe przesłanki – mówi Ewa Tatar.

Przywołuje Ustawę o cudzoziemcach, art. 348:

1. Jeżeli po wydaniu decyzji o odmowie udzielenia zgody na pobyt ze względów humanitarnych ujawnią się nowe okoliczności mające istotne znaczenie dla sprawy, cudzoziemiec może złożyć ponowny wniosek w tej sprawie.

2. Organ właściwy rozpatruje ponowny wniosek wyłącznie w zakresie nowych okoliczności.

Według telefonicznego rozeznania Grupy Granica, w ok. pięciu SOC-ach przebywa aktualnie koło 120 Afgańczyków, z których ok. 100 nie jest w procedurze o ochronę międzynarodową, a ok. 70 nie ma nawet prawnika. Tymczasem Art. 13. ust. 4, Dyrektywy 2008/115/WE (Środki odwoławcze – w sprawie wspólnych norm i procedur stosowanych przez państwa członkowskie w odniesieniu do powrotów nielegalnie przebywających obywateli państw trzecich) mówi:

„Dany obywatel państwa trzeciego otrzymuje możliwość skorzystania ze skutecznych środków odwoławczych, aby zaskarżyć decyzje dotyczące powrotu […] ma możliwość uzyskania porady prawnej, reprezentacji prawnej oraz, w razie konieczności, pomocy tłumacza. Państwa członkowskie zapewniają, aby niezbędna pomoc prawna lub reprezentacja prawna zostały przyznane nieodpłatnie na wniosek, zgodnie z odpowiednimi przepisami krajowymi lub z zasadami dotyczącymi pomocy prawnej”.

Polska jednak nie przyjęła tej dyrektywy, o czym wielokrotnie informował i o co walczy Instytut na rzecz Państwa Prawa.

Afganistan: tam deportujemy

Afganistan od przejęcia władzy przez talibów w 2021 roku pozostaje państwem z ograniczonym uznaniem międzynarodowym, cierpiącym z powodu biedy, niedoborów pomocy humanitarnej, napięć z sąsiadami i działania grup ekstremistycznych, co wpływa na codzienne życie mieszkańców.

Oprócz tego rządy talibów legalizują naruszenia praw człowieka, które dotyczą m.in. kwestii przemocy i dyskryminacji. 7 stycznia 2026 weszły w życie przepisy formalizujące bicie i inne brutalne kary cielesne – poinformowała afgańska organizacja Rawadari z siedzibą w Wielkiej Brytanii monitorująca przestrzeganie praw człowieka. Rząd talibów w po cichu uchwalił nowy kodeks karny, który pozwala mężom na fizyczne karanie żon i dzieci, o ile nie powoduje to złamań kości ani otwartych ran.

W Afganistanie trwa też od kilku lat kryzys humanitarny. Raporty z ostatnich dni wskazują, że sytuacja głodu i braku pomocy humanitarnej w tym kraju nadal się pogarsza — ze względu na niedobory finansowania i wieloletnie odcięcie pomocy zagranicznej, miliony Afgańczyków są poważnie dotknięte brakiem żywności i podstawowych usług. Światowy Program Żywnościowy (WFP) może nakarmić 1 na 4 zgłaszających się po pomoc dzieci.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza wszelkie podróże do Afganistanu, w tym do stolicy, Kabulu i wzywa obywateli polskich przebywający w tym kraju, by niezwłocznie go opuścili.

Przeczytaj także:

Unia luzuje prawo azylowe, Polska deportuje

10 lutego 2026 roku Parlament Europejski przyjął szereg poprawek procedur azylowych. Utworzona została unijna lista „bezpiecznych państw pochodzenia” (z ang. „safe country of origin”). Obejmuje Bangladesz, Kolumbię, Maroko, Egipt, Kosowo, Indie, Tunezję i państwa kandydujące do członkostwa w Unii Europejskiej.

Zgodnie z tymi poprawkami wniosek osoby ubiegającej się o azyl w krajach członkowskich UE może zostać rozpatrzony negatywnie, jeśli pochodzi ona z jednego z wymienionych państw bądź jeśli: dokonała tranzytu przez nie, istnieje związek między nią a „bezpiecznym państwem pochodzenia” lub stwierdzono wcześniejszy pobyt osoby na terenie jednego z tych państw. Wniosek może również zostać uznany za niedopuszczalny ze względu na obowiązywanie odpowiedniej umowy międzynarodowej o przyjmowaniu osób ubiegających się o azyl. Zastosowanie tej koncepcji nie będzie dotyczyć małoletnich bez opieki.

Tymczasem we wtorek 24 lutego 2026 doszło do deportacji z Polski do Etiopii.

– Odbyła się prawdopodobnie samolotem rejsowym Turkish Airlines z przesiadką w Istambule, z udziałem co najmniej dwóch pracowników Straży Granicznej – mówi Ewa Tatar. – Deportowany Etiopczyk przebywał wcześniej w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców. Nie popełnił w Polsce żadnego przestępstwa. Chciał się ubiegać o ochronę międzynarodową.

Deportowany w środku nocy

Maria Książek, psycholożka i psychotraumatolożka z Fundacji Międzynarodowa Inicjatywa Humanitarna, była pełnomocniczką deportowanego Etiopczyka. Wielokrotnie go widziała, pisała też opinie psychologiczne, na temat jego zdrowia psychicznego, które pogarszały się wskutek przedłużającej się detencji, trwającej około 9 miesięcy.

– Miał depresję, walczył z wieloma problemami zdrowotnymi, często zdarzały mu się omdlenia w ośrodku. W jego karcie medycznej były zalecenia zrobienia rezonansu magnetycznego. Nie wykonano ani rezonansu, ani innych zalecanych badań neurologicznych.

Etiopczyk przekroczył granicę polsko-białoruską w sposób nieuregulowany, starał się złożyć wniosek o ochronę, nie pozwolono mu na to ani na granicy, ani w SOC-u.

Prosił o to kilkanaście razy na piśmie.

Dostawał odmowy ze względu na czasowe i terytorialne zwieszenie prawa do składania wniosków o ochronę międzynarodową. Nie uwzględniono także jego prośby o pobyt ze względów humanitarnych, o który się starał. W detencji spędził ok. 9 miesięcy.

– Jeśli nie ochronę międzynarodową, należałoby przyznawać pobyt ze względów humanitarnych ze względu na zagrożenie torturami, nieludzkim traktowaniem i prześladowaniami – mówi Maria Książak. – Nie zostały jednak zbadane powody, dla których starał się o ochronę.

Decyzje deportacyjne są zwykle wydawane na podstawie jednej rozmowy

Przeprowadza się ją z cudzoziemcem przy pierwszych czynnościach postępowania deportacyjnego. Wszystko inne, co później ten człowiek mówi, nie jest brane pod uwagę. Najczęściej Straż Graniczna twierdzi, że nie wykazał grożących mu niebezpieczeństw w sposób uprawdopodobniony.

– Zabrano go na deportację w środku nocy, czuł się bardzo źle, wymiotował, nikt na to nie zwracał uwagi – podkreśla Książak. – Zabrano mu telefony. Nie mógł powiadomić ani mnie, ani swojego adwokata. Dowiedzieliśmy się o tym dopiero następnego dnia rano od innych cudzoziemców. Próbowałam zadzwonić do linii lotniczych, uprzedzić o jego stanie fizycznym. Przecież mogło zacząć się coś z nim dziać w samolocie. Jestem z nim w kontakcie. Jego stan jest zły, ukrywa się, nie ma żadnych pieniędzy.

Ze względów bezpieczeństwa nie można na razie ujawnić historii z kraju pochodzenia deportowanego Etiopczyka. Wiadomo jednak, że w jego sprawie toczyła się jeszcze niezakończona procedura przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym (WSA). – Złożyliśmy w terminie skargę na decyzję Komendy Głównej Straży Granicznej (KGSG) zgadzającej się z decyzją placówki w Białowieży o deportacji. Tak szybko go deportowano, że Komenda nie zdążyła nawet przesłać akt tego pana do WSA – mówi Maria Książak. – Deportowano go, zanim sąd mógł się wypowiedzieć. To jakaś czarna dziura i luka w systemie prawnym, która dopuściła do deportowania człowieka, mimo toczącej się sprawy.

Etiopia: tam deportujemy

Ze statystyk Straży Granicznej wynika, że w 2024 roku Etiopczycy – po obywatelach Ukrainy, Rosji i Białorusi – byli tymi, którzy najczęściej ubiegali się o ochronę międzynarodową w Polsce. Z kolei dane Stowarzyszenia „We are Monitoring" pokazują, że obywatele Etiopii, zaraz po obywatelach Somalii, to osoby, które najczęściej próbowały dostać się do Polski przez granicę polsko-białoruską.

Etiopia to drugi pod względem liczby ludności kraj w Afryce – populacja przekracza dziś 120 milionów i szybko rośnie. Kraj jest trzy razy większy niż Polska.

Sytuacja polityczna w Etiopii jest napięta

Mimo reform kraj zmaga się z niestabilnością etniczną, walkami zbrojnymi. Wojna w Tigraju, regionie na północy Etiopii, przy granicy z Erytreą, formalnie skończyła się w 2022 roku. Ale nie można wykluczyć ponownego wybuchu walk.

Szacuje się, że liczba ofiar tego konfliktu sięga pół miliona. Prawdziwe liczby są trudne do ustalenia ze względu na wielomiesięczną izolację regionu.

Miała tam też miejsce przemocy seksualna na ogromną skalę, ucierpiały całe rodziny, wiele osób zostało trwale okaleczonych. Doszło też do ogromnych przesiedleń, mieszkańcy do dziś nie wrócili do swoich domów, część nadal mieszka w obozach dla uchodźców, część uciekła do Sudanu, gdzie też trwa krwawa wojna. Napięte są też relacje z sąsiednią Erytreą i Somalią.

Od 2023 trwają też walki rządu Etiopii z grupami zbrojnymi Fano w regionie Amhara, a od 2018 trwa powstanie w Oromia, największym regionie kraju.

Wojny i powstania spowodowały zapaść gospodarczą i ogromne straty w infrastrukturze kraju. Dochodzi do porwań podróżnych. Ludzie są przetrzymywani, dopóki rodziny ich nie wykupią. W więzieniach siedzą dziennikarze i komicy za żarty o premierze kraju. Nie istnieje wolność słowa, stosowane są podsłuchy, kontrolowany jest internet. Sytuacja gospodarcza jest bardzo zła.

Pracownik sekretariatu na uniwersytecie zarabia równowartość ok. 250 zł miesięcznie, nauczyciel szkoły podstawowej – ok. 200 zł, a ceny są niejednokrotnie wyższe niż w Polsce. 5 litrów oleju kosztuje ok. 50 złotych. Etiopia zmaga się też z wysoką inflacją, niedoborem walut i kryzysem żywnościowym, co pogłębia niepokoje społeczne.

Polski MSZ odradza wszelkie podróże do wielu regionów Etiopii, w tym terenów przygranicznych, tj. 100 km od granicy. Na pozostałych obszarach MSZ odradza podróże, które nie są konieczne.

Minister Kierwiński się chwali...

– W podobnej sytuacji toczących się procedur przed WSA, było jeszcze kilka innych osób, które zostały deportowane 3 lutego 2026 r. do Pakistanu – dodaje Maria Książak.

Na początku lutego pisaliśmy o zagrożeniu tą deportacją 25 osób z Pakistanu.

Do deportacji doszło. Marcin Kierwiński (na zdjęciu głównym), jako minister spraw wewnętrznych i administracji w rządzie Donalda Tuska chwalił się nią na Facebooku:

„Kolejna operacja deportacyjna Straż Graniczna 25 obywateli Pakistanu, którzy łamali prawo, zostało wydalonych z Polski. W 2025 roku Straż Graniczna przymusowo, drogą lotniczą, wydaliła do państw trzecich blisko 900 cudzoziemców. Zero tolerancji dla łamiących prawo”.

Minister Kierwiński aktywnie promuje politykę zaostrzania kontroli migracyjnej i zwiększenia liczby deportacji osób przebywających w Polsce nielegalnie lub stanowiących zagrożenie. Podkreślał, że działania służb podległych MSWiA, szczególnie SG, doprowadziły do znacznego wzrostu liczby deportacji. W 2024 roku deportowano 8 540 cudzoziemców, co stanowiło wzrost o ponad 123% w porównaniu do 2022 roku. W 2025 roku funkcjonariusze wydalili do państw trzecich blisko 900 cudzoziemców. Minister zapowiedział politykę „zero tolerancji” dla cudzoziemców łamiących polskie prawo.

Tyle że osoby, które zostały deportowane do Pakistanu, nie złamały prawa.

... i ściga się w populizmie z PiSem

Tomasz Sieniow z Instytutu na Rzecz Państwa Prawa tak komentował wypowiedź ministra na Facebooku:

"Mininister Kierwiński i Straż Graniczna powinni wiedzieć, że organy SG nie uznały tych Pakistańczyków w momencie ich zatrzymania za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa czy porządku publicznego. Czyli nie wymagały tego żadne ważne względy poza interesem polityków aktualnej koalicji rządowej, prześcigających się w populizmie z PISem. Poznałem historie 23 pasażerów tego lotu, żaden nie spełniał tych warunków.

4 listopada 2025 roku takiej operacji nie zgodził się finansować FRONTEX, uznając ją za nielegalną. Smutny dzień dla praworządności w Polsce”.

Instytut na Rzecz Państwa Prawa do końca miał nadzieję, że uda się powstrzymać tę operację. Instytut reprezentował przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka 23 z 25 ob. Pakistanu. Tomasz Sieniow sądzi, że wielu z nich ma szanse na zadośćuczynienie, jako że deportacja naruszała zasadę non-refoulement, jak i art. 4 Protokołu 4 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (zakaz zbiorowych wydaleń).

Sieniow widział decyzje o zobowiązaniu do powrotu 15 z 25 obywateli Pakistanu wydanych przez lokalne placówki SG. W przypadku żadnego z cudzoziemców

organy SG nie uznały, że za ich deportacją przemawiałyby
  • względy obronności,
  • bezpieczeństwa państwa
  • ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego
  • lub interes Rzeczypospolitej Polskiej

o czym mówi art. 302 ust. 1 pkt 9 Ustawy o cudzoziemcach, na który powoływał się minister Kierwiński.

– Niepowołanie się w żadnym z przypadków »pakistańskich« na pkt 9 należy uznać za dowód na to, że nie byli groźni. Wydaje się więc, że ich deportacji nie wymagały żadne ważne względy. Poza interesem polityków koalicji rządowej, prześcigających się w populizmie z PISem… – komentował sprawę Tomasz Sieniow na Linked Inn Instytutu.

Wcześniej, 4 listopada 2025 roku FRONTEX odmówił zabrania na samolot kilku z deportowanych 3 lutego Pakistańczyków, zgadzając się z Instytutem, że naruszono ich prawa podstawowe.

Publiczność czuje się bezpiecznie, co z bezpieczeństwem deportowanych?

Tomasz Sieniow określił też post Marcina Kierwińskiego na Facebooku jako nieodpowiedzialne publiczne ogłoszenie, w którym informował, że wydalono cudzoziemców „za łamanie prawa”.

„W ten sposób minister polskiego rządu ściąga na deportowanych Pakistańczyków poważne zagrożenie ze strony organów bezpieczeństwa kraju pochodzenia” – pisał na LinkedInn Sieniow.

25 obywateli Pakistanu poleciało 3 lutego 2026 pod eskortą SG do Islamabadu wojskowym samolotem transportowym. Ciekawe, jakie były koszty tej operacji?

Deportowano

  • pracowników kampanii szczepień przeciw polio,
  • pracowników Światowej Organizacji Zdrowia,
  • uchodźców politycznych,
  • członków prześladowanej mniejszości religijnej,
  • osoby, które odmówiły współpracy z Talibami lub oddania im swojej ziemi,
  • członków rodzin urzędników

– mówi Joanna Kompa, pełnomocniczka deportowanych Pakistańczyków. I wyjaśnia, że w Pakistanie mniejszości religijne, szyici, chrześcijanie, hazarowie, ahmadowie i inne są nie tylko atakowane przez Talibów i organizacje dżihadystyczne, ale również przez większość sunnicką.

– Życie deportowanych osób jest zagrożone nie tylko przez Talibów, ale też służby pakistańskie. W szczególności przez wywiad Inter-Service Intelligence, który jest przez organizacje międzynarodowe, m.in. Amnesty International oraz Reporterów bez Granic, oskarżany o wymuszone zaginięcia, tortury i zabójstwa przeciwników politycznych, działaczy praw człowieka, dziennikarzy i studentów – mówi Kompa. – Dzieje się to często na zlecenie głównych partii politycznych lub poszczególnych ich polityków. Mam kontakt tylko z kilkoma osobami, nie wiadomo, czy pozostali jeszcze żyją. Są w dramatycznej sytuacji. Nie mogą wrócić do swoich rodzin. Są w ciągłym zagrożeniu życia, nie mają się gdzie ukrywać, tym bardziej że nie mają pieniędzy, część jest bezdomna.

Joanna Kompa podkreśla, że w całym Pakistanie funkcjonuje koalicja Talibów Tekrik-e Taliban Pakistan. To bardzo silna organizacja, mająca równie sprawnie działającą sieć informatorów jak pakistański wywiad. Jej celem jest zwalczanie pakistańskiego rządu, struktur państwowych i armii. Talibowie atakują, porywają i zabijają pracowników instytucji rządowych, placówek medycznych oraz pracowników programów rządowych, m.in. pracowników kampanii szczepień,

w szczególności szczepień przeciw polio, ponieważ pozorowane szczepienia umożliwiły Amerykanom pojmanie Osamy bin Ladena.

Byli zamknięci w SOC, jakie zagrożenie stanowili?

Kompa podkreśla też, że przez cały pobyt w Polsce deportowani Pakistańczycy znajdowali się w SOC-ach, placówkach przypominających więzienie. Byli więc kompletnie odizolowani od społeczeństwa. Nazywanie ich przestępcami jest więc nieuzasadnione. – Uniemożliwiono im uregulowanie pobytu poprzez nieprzyjęcie wniosków o ochronę międzynarodową w Polsce – podkreśla Joanna Kompa.

Z informacji Grupy Granica wynika, że co najmniej jednej osobie spośród tych, które dziś 27 lutego mają być deportowane do Afganistanu, uniemożliwiono złożenie wniosku o ochronę międzynarodową.

Co będzie z Afgańczykami, których polskie władze zdecydowały się dziś deportować? Szczególnie w sytuacji wypowiedzenia wojny Afganistanowi przez Pakistan i nalotów na Kabul?

KGSG oraz MSWiA do czasu publikacji tekstu nie odpowiedziało na pytania OKO.press. Pytaliśmy, czy deportacja Afgańczyków zostanie wstrzymana, a obywatelom Afganistanu umożliwione zostanie złożenie wniosków o ochronę międzynarodową.

Oraz czy MSWiA wyśle polskich funkcjonariuszy w strefę działań wojennych?

Działania Fundacji Międzynarodowa Inicjatywa Humanitarna można wesprzeć, wpłacając na konta:

PLN: 97 1030 0019 0109 8530 0044 9039

IHIF (donations in EUR): IBAN: PL55 1030 0019 0109 7860 1009 9208

;
Na zdjęciu Agnieszka Rodowicz
Agnieszka Rodowicz

Reporterka, fotografka, studiowała filologię portugalską. Nominowana do Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej za reportaż o uchodźcach i migrantach w pandemii (2020), zdobyła też wyróżnienia Prix de la Photographie Paris 2016 i 2009. Jej reportaż "Bo jeśli umrę, nikt się tym nie przejmie. Dzień Dziecka na granicy" opublikowany w OKO.press został właśnie nominowany do European Press Prize 2025.

Komentarze