0:00
21 czerwca 2020

Pierwszy błąd Rafała Trzaskowskiego: wiek emerytalny

Trzaskowski wie, że TVP i Andrzej Duda czyhają na każdy jego błąd. W sobotę gasił pożar, który sam wywołał. Powiedział nieprawdę, że nie był posłem w 2016 roku (a był) oraz że nie było wtedy głosowania przeciwko obniżeniu wieku emerytalnego (było)

Wydrukuj

W swojej krótkiej kampanii kandydat Koalicji Obywatelskiej zgrabnie unikał pułapek i większych błędów. Aż do soboty. 20 czerwca 2020 Rafał Trzaskowski odwiedził wieś Sorkwity niedaleko Mrągowa. Spotkał się tam ze strażakami. Przed remizą, na tle czerwonego wozu strażackiego rozegrała się scena, która może być dla Trzaskowskiego wyborczo kosztowna.

Machina propagandowa TVP jedzie jak auto ze świecącą się na czerwono kontrolką paliwa: na starych grepsach, wielokrotnie przemielonych materiałach, zajechanych nagraniach z Pawłem Rabiejem i jego „etapowaniem". W sobotę dostała nową zabawkę, która w dodatku może Rafała Trzaskowskiego kosztować trochę głosów. Na końcu tekstu analizujemy, dlaczego.

Trzaskowski mówi nieprawdę. Dwa razy

Podczas konferencji prasowej dziennikarka TVP Olsztyn zwróciła się do Trzaskowskiego: „Wczoraj pan prezydent mówił o tym, że zawetuje każdą ustawę, która będzie chciała ten wiek podwyższyć. Jeden z internautów zarzuca, że cztery lata temu głosował pan przeciwko obniżeniu wieku emerytalnego, więc jakie jest to stanowisko?”

Trzaskowski odpowiedział:

„Ja cztery lata temu nie byłem posłem”. To nieprawda.

Dzisiejszy kandydat na prezydenta był posłem od października 2015 roku do jesieni 2018, kiedy wygrał wybory w Warszawie i złożył poselski mandat.

Dalej Trzaskowski zapewniał, że wsłuchuje się w głosy obywali, a oni proszą go, żeby wieku emerytalnego nie podwyższać, więc jego stanowisko jest „w tej kwestii jest jasne”.

Padło jeszcze kilka pytań, konferencja prasowa się skończyła. Trzaskowski odszedł od mikrofonu, skierował się w stronę czekających na niego strażaków, a wtedy zainterweniował poseł Sławomir Nitras. Objął go, coś powiedział. I kandydat na prezydenta odwrócił się, wrócił i ponownie złapał za mikrofon:

„Przepraszam, pan poseł zwrócił mi uwagę. Cztery lata temu oczywiście byłem posłem, natomiast nie przypominam sobie, żebyśmy głosowali nad podniesieniem wieku emerytalnego.

Więc to jest bardzo istotne. Więc żeby wszystko korygować, bo dzisiaj trzeba korygować wszystko: cztery lata temu byłem posłem i to bardzo dumnym, ale nie głosowaliśmy wtedy podwyższenia ani obniżenia wieku emerytalnego”.

Gdyby Trzaskowski poprzestał na pierwszym zdaniu (o podniesieniu), miałby rację, a tak wyszła półprawda:

Cztery lata temu byłem posłem i to bardzo dumnym, ale nie głosowaliśmy wtedy podwyższenia ani obniżenia wieku emerytalnego.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz

Jak głosował Trzaskowski

Za rządów Beaty Szydło, kiedy Platforma Obywatelska była w opozycji, 16 listopada 2016 Sejm głosował ustawę o przywróceniu niższego wieku emerytalnego. Była to ustawa prezydencka — wniósł ją do parlamentu Andrzej Duda, a rząd Szydło poparł.

PiS chciał odwrócić to, co zrobił rząd Donalda Tuska w 2012 roku. Wiek przechodzenia na emeryturę kobiet i mężczyzn miał być zrównywany i podwyższany stopniowo. Docelowe 67 lat kobiety miały osiągnąć w 2040 r., a mężczyźni w 2020 r. Jednak PiS tę zmianę zatrzymał.

Prace nad ustawą Dudy zaczęły się w grudniu 2015. Wszyscy obecni posłowie i posłanki Platformy Obywatelskiej zagłosowali za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu. Trzaskowski też. Rok później tylko jeden poseł PO zagłosował tak samo jak PiS, czyli za projektem. Nie był to Rafał Trzaskowski, lecz Marian Zembala.

Duda: Trzaskowski kłamie albo jest niezrównoważony

Okazję chwycił w lot Andrzej Duda i odniósł się do wypowiedzi Trzaskowskiego jeszcze tego samego dnia na wiecu w Grajewie. Straszył kandydatem („Chcę państwa ostrzec”, „Szanowni państwo, nie wierzcie”), który „głosował przeciwko ustawie obniżającej wiek emerytalny”.

Jednocześnie Duda podkreślił własną zasługę: „przeciwko mojej ustawie, którą ja państwu obniżałem wiek emerytalny”. I puentował:

„Albo kłamie, albo jest niezrównoważony, skoro zmienia zdanie z dnia na dzień”.

To retoryka w stylu Donalda Trumpa. Ostatnio prezydent Duda lubi sięgać do tego wzorca — np. wtedy, gdy zagranicznym mediom zarzucał dezinformację i rozpowszechnianie fake newsów.

Wiek emerytalny jako bat na opozycję

O tym, że wypowiedź Trzaskowskiego wywołał alert w sztabie kandydata, świadczy nie tylko natychmiastowa interwencja posła Nitrasa. Jeszcze tego samego dnia w innym miejscu, w Ełku, Trzaskowski wrócił do sprawy:

„Chcę wyjaśnić jedno nieporozumienie - w 2012 r. ja nigdy nie głosowałem za podwyższeniem wieku emerytalnego, natomiast rzeczywiście cztery lata temu było głosowanie o obniżeniu wieku emerytalnego i wtedy zagłosowałem przeciw”.

Sztab musiał założyć, że TVP nie przepuści takiej okazji. I faktycznie. O wypowiedzi Trzaskowskiego napisał portal TVP Info. Zajęły się nim „Wiadomości" TVP. Pierwszy materiał w głównym wydaniu dotyczył emerytur, a Danuta Holecka zapowiedziała go: „Wiek emerytalny tematem kampanii".

Wiadomości TVP, wiek emerytalny

Ma to być też temat niedzielnego programu Woronicza 17 TVP Info prowadzonego przez Michała Rachonia.

Wcześniej TVP wielokrotnie używały „bicza" z wieku emerytalnego przeciwko kandydatowi ludowców. Władysław Kosiniak-Kamysz był ministrem pracy i polityki społecznej w rządzie Donalda Tuska, gdy ten podnosił wiek emerytalny.

Dlaczego i co Trzaskowski może stracić?

Swoją miękką, przyjazną retoryką i gestami w stylu „Listu do sympatyków PiS" Rafał Trzaskowski stara się odwieść część dawnych wyborców Andrzeja Dudy od głosowania 28 czerwca. Jednak żeby wygrać, potrzebuje też doprowadzić do urn wyborczych m.in. wyborców z mniejszych miast. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

I tacy właśnie wyborcy mogą mieć problem z sobotnimi wypowiedziami Trzaskowskiego.

Zarzuca on TVP, że ta manipuluje. Sam musi być czysty, nie może kłamać. Zapewne stąd natychmiastowe sprostowanie. Ale chodzi tu o coś więcej niż jedno- czy dwukrotne powiedzenie nieprawdy. Chodzi o wiarygodność - i to w wielu wymiarach.

Odpowiedź „sztabu" Dudy, czyli sobotni materiał „Wiadomości" jak w soczewce pokazuje, dlaczego to, co powiedział Trzaskowski, może być dla niego groźne.

„Wybory będą sprawdzianem z politycznej wiarygodności" - pada w „Wiadomościach". PiS i Duda są w tej wizji rzeczywistości wiarygodni, bo dotrzymali obietnic. Świetnie wiemy, że nie wszystkich (nie ma ustawy frankowej ani kwoty wolnej od podatku 8 tys., jest VAT na ubranka dziecięce). Jednak wrażenie, że PiS, co obieca, to zrobi, jest bardzo silne z powodu zrealizowanych transferów socjalnych. Nie przypadkiem Andrzej Duda tak mocno podkreślał, że Trzaskowski głosował „przeciwko jego ustawie”.

„Jest to jedyny rząd, jedyny prezydent, który to, co obiecał, w pewnej części zrealizował" - mówi mężczyzna w materiale TVP. Duda wielu obietnic nie zrealizował, ale tę o wieku emerytalnym akurat tak.

Trzaskowski powtarza, że będzie bronił 500+, jednak to tylko słowa. Nie ma żadnych działań na ich potwierdzenie. Są za to archiwalne nagrania, w których - jak mówią „Wiadomości" - „pogardliwie wypowiadał się o 500+". W sprawie wieku emerytalnego są nie tylko słowa, ale też dawne działania.

Trzaskowski mówi, że zmienił zdanie, ale skoro czasem mówi nieprawdę, to czemu mu wierzyć?

Wiek emerytalny: symbol bezduszności elit

„Wiarygodność” dotyczy też ulubionego przez PiS podziału na „elity” i „zwykłych ludzi”.

„Powiem wprost: pan Donald Tusk nie wie, co to jest praca” - mówi mężczyzna w „Wiadomościach” o ustawie podwyższającej wiek emerytalny. To natychmiast uruchamia w głowie widza pytanie: a czy Trzaskowski wie, co to jest praca? Mówi, że będzie bronił zwykłych ludzi, ale sam do nich nie należy. Skąd miałby brać determinację, by stać po ich stronie?

„Wiadomości” pokazują też „pana Marka”: „Pan Marek niedawno przeszedł na emeryturę. Ma wreszcie czas dla siebie”. W domyśle: Trzaskowski jest oderwany, nie rozumie takich ludzi.

Była też okazja, żeby pokazać Trzaskowskiego w towarzystwie Bronisława Komorowskiego, który jako prezydent podpisał ustawę o podniesieniu wieku emerytalnego. Byłemu prezydentowi do dziś są pamiętane bezwzględne słowa: „zmień pracę weź kredyt”.

Wiek emerytalny stał się w Polsce sprawą symboliczną. Symbolem bezduszności elit, które każą ludziom pracować ponad siły. W retoryce PiS-u to niemal kolejne zniewolenie na miarę zaborów.

Jednak Polki i Polacy są wyczerpani pracą, bo pracują za dużo, za małe pieniądze, w złych warunkach. Dla pewnych grup obniżenie wieku emerytalnego może być sensowne, ale nie rozwiąże kłopotów ani z jakością polskiej pracy, ani problemów polskiego systemu emerytalnego. Niski wiek emerytalny skutkuje niskimi emeryturami. Szacuje się, że kobieta, która przejdzie na emeryturę mając 60 lat, dostanie 66 proc. świadczenia, które przysługuje mężczyźnie w wieku 65 lat.

PiS znów wpycha nas w debatę o symbolach, a nie o problemach.

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Dziennikarka, socjolożka. W OKO.press od 2016. Pisze o polityce polskiej i zagranicznej, mediach, prawach kobiet. Wcześniej wicenaczelna „Krytyki Politycznej”. Pracowała też w „Gazecie Wyborczej”. Współtworzyła satyryczny feministyczny program „Przy kawie o sprawie”. Prowadzi audycję „Jest temat” w radiu TOK FM.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne