0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot, Mariusz JałoszewskiFot, Mariusz Jałosze...

Prokuratura Krajowa w asyście policji do biura głównego rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba i jego dwóch zastępców Przemysława Radzika i Michała Lasoty (nominaci ministra Ziobry) weszła w środę 3 lipca 2024 po godzinie 09:00 rano. Ich biuro mieści się w budynku, w którym jest też siedziba nielegalnej neo-KRS. Ale przeszukanie nie dotyczy tego niekonstytucyjnego organu.

Z informacji OKO.press wynika, że przeszukanie ma związek ze śledztwem, które prowadzi od kilku miesięcy wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. W marcu 2024 roku dwóch nadzwyczajnych rzeczników dyscyplinarnych ministra sprawiedliwości Adama Bodnara złożyło tu dwa zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Nadzwyczajnymi rzecznikami są sędzia Grzegorz Kasicki z Sądu Okręgowego w Szczecinie i Włodzimierz Brazewicz z Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Minister Bodnar powołał ich w styczniu 2024 roku w celu przejęcia spraw dyscyplinarnych niezależnych sędziów, których ścigali Schab, Radzik i Lasota. Chodzi o dyscyplinarki takich sędziów jak Waldemar Żurek, Wojciech Maczuga, Igor Tuleya, Paweł Juszczyszyn oraz trójki sędzi apelacyjnych z Warszawy: Marzanny Piekarskiej-Drążek, Ewy Gregajtys i Ewy Leszczyńskiej-Furtak.

Te sprawy są bezpodstawne i mają charakter represyjny. Nominaci Ziobry ścigali sędziów w czasach władzy PiS za obronę praworządności, stosowanie prawa europejskiego, spotkania z obywatelami, czy za krytykę „reform” Ziobry. Dyscyplinarki miały też zmrozić całe środowisko sędziowskie.

Minister Bodnar nie zdecydował się jednak na odwołanie Schaba, Radzika i Lasoty z funkcji rzeczników dyscyplinarnych. Mają oni kadencje. Ale są głosy, że można ich odwołać w każdej chwili, bo ustawa o ustroju sadów powszechnych nie przewiduje żadnych kryteriów ich odwołania.

By zakończyć represje wobec sędziów – to był jeden z warunków odblokowania KPO – minister Bodnar zdecydował się na innych ruch.

Powołał swoich nadzwyczajnych rzeczników dyscyplinarnych, którzy mieli przejmować konkretne sprawy dyscyplinarne prowadzone przez Schaba, Radzika i Lasotę. W sumie jest ich ok. 70.

Przeczytaj także:

Ale rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry nie uznają rzeczników nadzwyczajnych Bodnara. Kwestionują sposób ich powołania. Tyle że już w kilku orzeczeniach Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN uznała, że decyzja ministra jest legalna. I sędziowie Kasicki oraz Brazewicz mogą przejmować dyscyplinarki. Mogą też wycofywać te sprawy z sądów dyscyplinarnych i wnosić o ich umorzenie. I sądy już te sprawy umarzają.

Ale Schab, Radzik i Lasota odmawiają współpracy z nimi, w związku z tym nie wydali im akt ok. 30 spraw dyscyplinarnych. Chodzi o sprawy, które nadal się toczą i nie zostały jeszcze skierowane do sądu z wnioskiem o ukaranie niezależnych sędziów (pozostałe przejęte sprawy są już w sądach i tam są akta tych dyscyplinarek).

I dlatego nadzwyczajni rzecznicy dyscyplinarni złożyli zawiadomienie do prokuratury. I teraz tych akt szuka wydział spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. W zawiadomieniu zarzucono Schabowi, Radzikowi i Lasocie podejrzenie popełnienia trzech czynów z kodeksu karnego.

Chodzi o czyn z artykułu 231 kk, który mówi o przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków służbowych. Ponadto o czyny z art. 268 kodeksu karnego (mówi o utrudnianiu upoważnionej osobie do zapoznania się z dokumentami) i art. 276 kk, który mówi m.in. o ukrywaniu dokumentów.

Na zdjęciu u góry główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab (stoi po prawej) i zastępca rzecznika dyscyplinarnego Przemysław Radzik. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Mężczyzna w okularach siedzi za stołme w sali sądowej. Michał Lasota
Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota. Fot. Mariusz Jałoszewski.

Śledztwo obejmuje też rzecznika Iwańca

Z informacji OKO.press wynika, że Prokuratura Krajowa szuka też akt sprawy dyscyplinarnej, którą założył stołeczny sędzia Jakub Iwaniec (jego nazwisko pojawia się w aferze hejterskiej). Nadal jest on zastępcą rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Warszawie. Powołał go główny rzecznik Piotr Schab.

Iwaniec na początku 2024 roku wszczął postępowanie dotyczące sędziów z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia, którzy podejmowali jako sąd wykonawczy decyzje dotyczące osadzenia w więzieniu prawomocnie skazanych za prowokację w aferze gruntowej CBA, wiceprezesa PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.

Rzecznik Iwaniec chciał w tej sprawie robić śledztwo niczym prokurator.

Zastosował sprzeczną z prawem unijnym ustawę kagańcową. Wzywał na przesłuchanie jako świadka prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN Piotra Prusinowskiego. Miał być przesłuchany na okoliczność wygaszenia mandatu poselskiego Kamińskiemu przez Izbę Pracy.

Iwaniec wezwał nawet na przesłuchanie ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, który nie poparł ponownego ułaskawienia polityków PiS oraz marszałka Sejmu Szymona Hołownię (wygasił mandaty skazanym posłom) i ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego (podlega mu policja, która doprowadziła do więzienia polityków PiS).

Tę sprawę jako jedną z pierwszych minister Bodnar przekazał do prowadzenia swojemu nadzwyczajnemu rzecznikowi dyscyplinarnemu. Ale Iwaniec, choć wstrzymał działania, to nie przekazał akt. Z informacji OKO.press wynika, że nie ma ich w sądzie, gdzie powinny być.

I teraz tych akt też szuka prokuratura, bo również Iwańca obejmowało zawiadomienie złożone przez nadzwyczajnych rzeczników dyscyplinarnych. A to oznacza, że śledztwo Prokuratury Krajowej obejmuje nie tylko Schaba, Radzika i Lasotę, ale też Iwańca.

To już trzecia sprawa, w której sędzia Iwaniec może dostać zarzuty karne. W czerwcu 2024 roku zostały skierowane do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN dwa wnioski o uchylenie mu immunitetu. Jeden skierowała prokuratura w Kielcach, drugi Prokuratura Krajowa. W tych sprawach prokuratura chce mu stawiać zarzuty za udział w aferze hejterskiej.

Jeden wniosek o uchylenie immunitetu za aferę hejterską Prokuratura Krajowa skierowała też wobec zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika.

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Warszawie Jakub Iwaniec, siedzi w środku. Fot. Mariusz Jałoszewski.
;
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze