PiS nie chwali się w kampanii wyborczej „reformą” sądów. Nie chwali się też szeryfem Zbigniewem Ziobrą. I słusznie, bo w wymiarze sprawiedliwości nie ma czym się chwalić. Ostatnie lata to powolny upadek sądów i wymiana kadry sędziowskiej na „swoich”. A niezależni sędziowie są niszczeni zorganizowanym hejtem i nękani dyscyplinarkami

PiS gdy był jeszcze w opozycji grzmiał o potrzebie reformy wymiaru sprawiedliwości. Było to jedno z głównych haseł partii. I gdy formacja Jarosława Kaczyńskiego cztery lata temu przejęła władzę, z impetem przystąpiła do „reformowania” Temidy.

„Dobra zmiana” w sądach nie polegała jednak na zlikwidowaniu znanych od lat bolączek. Najważniejszą z nich są długie, trwające latami procesy. W Polsce na prawomocny wyrok – zwłaszcza w dużych miastach gdzie spraw jest najwięcej – czeka się długo. Wynika to z tego, że sądy są zalewane sprawami, co roku jest ich ok. 15 mln. A w tym roku ma być aż 16 mln!

Od dawna też wiadomo co trzeba zrobić by zlikwidować zatory w sądach i przewlekłość postępowania. Trzeba zmienić procedury, tak by przy zachowaniu prawa stron do sprawiedliwego procesu, przyśpieszyć procesy.

Kolejny krok to dalsza informatyzacja sądów, by ograniczyć w nich przepływ dokumentów w formie papierowej oraz rozwój przed sądowych sposobów załatwienia sprawy poprzez mediacje, ugody, w tym ugody zawierane z prokuratorem.

Od lat mówi się też, że trzeba zreformować system biegłych sądowych, bo często brak biegłych lub niska jakość ich opinii powoduje przewlekłość procesów, zwłaszcza skomplikowanych. Ale potrzeba na to pieniędzy by biegłymi chcieli być najlepsi specjaliści.

To pozwoliłoby ograniczyć wpływ nowych spraw do sądów.

Zamiast reform wymiana kadry

Jednak od początku swoich rządów zamiast reformować sądy PiS skupił się na przejmowaniu kontroli nad nimi i zaczął wymianę kadry na osoby zaufane oraz współpracujące z obecną władzą. Zneutralizował Trybunał Konstytucyjny, powołał nowy KRS obsadzony głównie współpracującymi z resortem ministra Ziobry.

Powołano dwie nowe Izby Sądu Najwyższego, w tym Izbę Dyscyplinarną obsadzoną głównie współpracownikami Zbigniewa Ziobry. Wymieniono też prezesów sądów. A obecnie trwa obsadzanie wolnych stanowisk w sądach – często awanse dostają zaufani sędziowie.

Resort Ziobry przez wiele miesięcy blokował te stanowiska (745 etatów) czekając na nową KRS, która opiniuje awanse sędziowskie. A zmianą procedury karnej i cywilnej, która w jego ocenie ma przyspieszyć procesy zajął się dopiero pod koniec kadencji.

Wszystko to spowodowało, że sądy pracują wolniej, co uderza w obywatela. Jak policzyło stowarzyszenie sędziów Iustitia – opierając się na danych ministerstwa sprawiedliwości – w porównaniu do 2015 r. wydłużyło się postępowanie w sądach. Cztery lata temu proces średnio trwał 55,6 dnia, teraz 81,7 dnia. Rosną też zaległości w sądach.

Wolniej pracują również prokuratorzy. Śledztwa trwają dłużej, jest też więcej śledztw które trwają latami. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Minister sprawiedliwości i Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro skupił się jednak na wymianie kadrowej. Zarówno w sądach, jak i w prokuraturze.

Dyscyplinarki dla niezależnych sędziów

Wskaźniki pracy w wymiarze sprawiedliwości mogą być jeszcze gorsze. Bo obecna władza zaczęła otwartą walkę z niezależnymi sędziami, którzy kontestują niezgodne z Konstytucją „reformy”. Pierwszym atakiem była kampania bilboardowa uderzająca w sędziów.

A od ubiegłego roku niezależnych sędziów broniących niezależności wymiaru sprawiedliwości i konstytucji ścigają nominaci Ziobry. To główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab i jego dwaj zastępcy Michał Lasota oraz Przemysław Radzik.

Ścigają sędziów za byle co. Za spotkania z obywatelami, koszulki z napisem Konstytucja, za krytykę w mediach ministra Ziobry i jego nominatów, za wydawane wyroki, czy za rzekomą złą pracę. Dyscyplinarek już jest tyle, że główny rzecznik dyscyplinarny do pomocy dostał dwóch nowych sędziów z Warszawy.

Dyscyplinarki ma już, lub grożą one, co najmniej kilkudziesięciu niepokornym sędziom. Na tej liście są głównie sędziowie z dwóch stowarzyszeń sędziowskich Themis i Iustitia.

Kogo ściga rzecznik dyscyplinarny

Listę otwierają najbardziej znienawidzeni przez prawicę sędziowie. To:

Waldemar Żurek. Sędzia z Sądu Okręgowego w Krakowie. Podpadł władzy obroną sądów i krytyką ministra Ziobry gdy był rzecznikiem starej, legalnej KRS. Za tę obronę sędzia płaci dużą cenę dyscyplinarkami i kontrolami oświadczenia majątkowego. Został też przeniesiony przez prezes krakowskiego sądu do innego wydziału, co środowisko odebrało jako szykanę.

Wojciech Łączewski. Sędzia ze stołecznego sądu rejonowego. To on był w składzie sędziowskim, który skazał nieprawomocnie na bezwzględne więzienie byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego za nielegalną prowokację wymierzoną w Andrzeja Leppera. Ten wyrok nie będzie mu zapomniany przez władzę, bo Kamiński dla PiS jest ważny.

Łączewski po wydaniu wyroku padł ofiarą wymierzonej w niego internetowej prowokacji. I za konsekwencje tej prowokacji prokuratura ściga teraz Łączewskiego i chce mu postawić zarzuty. Łączewski ma też za to dyscyplinarkę.

Igor Tuleya. Z Sądu Okręgowego w Warszawie. Prawica nie może mu zapomnieć wyroku w sprawie doktora G. w którym ostro skrytykował metody CBA sprzed ponad 10 lat, gdy szefem Biura był Mariusz Kamiński. Tuleya nakazał też śledztwo ws. głosowania przez PiS nad budżetem w Sali Kolumnowej Sejmu. Teraz za to orzeczenie może mieć zarzuty prokuratorskie, a za krytykę „dobrej zmiany” w sądach i spotkania z obywatelami ma dyscyplinarki.

Krystian Markiewicz. Szef największego stowarzyszenia sędziów Iustitia, które recenzuje działania resortu Ziobry. Markiewicz przez ostatnie lata wyrósł za mocnego lidera Iustiti. Pod jego rządami stowarzyszenie stało się prężnym stowarzyszeniem i głównym obrońcą wolnych sądów. To się władzy nie podoba, bo liczyła, że sądy przejmie szybko. Markiewicz za swoją postawę płaci dziś dyscyplinarkami.

Na liście niepokornych sędziów, którzy za obronę sądów są ścigani dyscyplinarkami są też sędziowie: – Dorota Zabłudowska, – Bartłomiej Przymusiński (rzecznik Iustiti), – Bartłomiej Starosta, – Monika Frąckowiak, – Olimpia Barańska – Małuszek, – Dariusz Mazur, – Piotr Gąciarek, – Małgorzata Kluziak (była prezes Sądu Okręgowego w Warszawie).

Z kolei problemy dyscyplinarne w związku z wydawanymi orzeczeniami mają m.in. sędziowie: – Sławomir Jęksa, który uniewinnił żonę prezydenta Poznania, – Ewa Maciejewska (za pytanie prejudycjalne), – Anna Bator – Ciesielska (za to, że nie chce sądzić w składzie z Przemysławem Radzikiem.

Lista ściganych sędziów przez rzecznika dyscyplinarnego niestety jest o wiele dłuższa. OKO.press opisuje te dyscyplinarki. Opublikowaliśmy też listę ściganych sędziów:

Niebawem OKO.press opublikuje całą listę niepokornych sędziów nękanych dyscyplinarkami.

Sędziowie zdali test z niezależności

Na dyscyplinarkach się jednak nie skończyło. Uderzenie w sędziów przybrało też formę zorganizowanego hejtu i oczerniania. W sierpniu tego roku na jaw wyszła afera hejterska w ministerstwie sprawiedliwości, polegająca na akcjach oczerniania sędziów.

Akcje oczerniania w internecie robiła Mała Emi. Media pisały, że byli w to zamieszani sędziowie, którzy poszli na współpracę z obecną władzą, głównie z ministerstwa sprawiedliwości. Z relacji prasowych wynika, że akcje oczerniania szefa Iustitii Krystiana Markiewicza uzgadniał były już wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak.

Sędziowie wytrzymali jednak presję, której byli poddawani przez cztery lata. Mają odwagę bronić niezależności wymiaru sprawiedliwości. Świadectwa takie dali w formie licznych uchwał i pikiet solidarnościowych sędziowie z większych miast m.in. Warszawy, Krakowa, Rzeszowa, Lublina, Łodzi, Poznania, Katowic, czy Gdańska. Ale też mniejszych jak np. Słupsk, czy Wejherowo.

Jak nękano prokuratorów

Obecna władza nęka też niezależnych prokuratorów. Prokuraturę szybciej udało się przejąć, tym bardziej, że na początku nikt prokuratorów nie bronił. PiS jedną ustawą zmienił strukturę najwyższych szczebli prokuratury, dzięki czemu mógł zrobić tam czystkę personalną. Niepokornych prokuratorów zdegradowano na najniższy szczebel prokuratury. Wymieniono też szefów prokuratur na swoich i awansowano do góry, zaufanych śledczych.

Potem przyszedł czas na służbowe szykany i dyscyplinarki.

Najbardziej obecnej władzy podpadł Krzysztof Parchimowicz, były prokurator Krajowy zdegradowany przez Zbigniewa Ziobro do stołecznej prokuratury rejonowej.
Parchimowiczowi udało się skonsolidować grupę ponad 200 śledczych w nowo powstałym stowarzyszeniu Lex Super Omnia, które jest recenzentem Zbigniewa Ziobry i jego stronników w prokuraturze.

Stowarzyszenie dziś broni niezależności i honoru tego zawodu, daje wsparcie szykanowanym kolegom i koleżankom.

Ceną dla Parchimowicza za działalność w stowarzyszeniu są jednak dyscyplinarki. Ma już cztery, a grożą mu kolejne. Może też mieć absurdalne zarzuty w prokuraturze, która chce go powiązać z mafią vatowską.
Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Dyscyplinarki mają też m.in. Dariusz Korneluk i Katarzyna Gembalczyk z zarządu Lex Super Omnia. W OKO.press opublikowaliśmy listę ściganych prokuratorów:

Oprócz dyscyplinarek śledczych można szykanować zmianą miejsca wykonywania pracy i jednoczesną degradacją służbową. Kilka przykładów o których pisaliśmy w OKO.press:

Mariusz Krasoń. Prokurator Regionalny z Krakowa. Za przygotowanie uchwały krytykującej prokuraturę Ziobry został zesłany do prokuratury rejonowej we Wrocławiu. Mimo, że opiekuje się starszymi rodzicami.

Zbigniew Szpiczko. Prokurator Okręgowy z Białegostoku. Został wysłany na delegację na pół roku do Suwałk mimo, że ma chorą żonę. Szpiczko jest jednym z obrońców Krzysztofa Parchimowicza w procesach dyscyplinarnych, podjął też decyzję w jednej ze spraw, z którą nie zgadzało się kierownictwo prokuratury.

Dariusz Wituszko. Prokurator IPN ze Szczecina. Został zesłany do odległego o 800 kilometrów Rzeszowa. Na delegacji zmarł po zawale serca. Jego śmierć poruszyła środowisko prokuratorów.

Po wyborach PiS dokończy przejmowanie wymiaru sprawiedliwości

Niestety represje i szykany wobec niezależnych sędziów i prokuratorów nasilają się. A jeśli PiS wygra najbliższe wybory to będzie jeszcze gorzej. Bo prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział w Polsat News, że PiS dokończy „reformę” wymiaru sprawiedliwości.

Mówił, że pozwala na to Konstytucja, która przewiduje reorganizację sądów. A likwidując obecne sądy i powołując nowe PiS otworzy sobie furtkę do weryfikacji wszystkich sędziów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych (ok. 10 tys.).

Może też wyrzucić z zawodu albo odesłać na wcześniejszą emeryturę niepokornych sędziów. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Doprowadzi to do zapaści sądów i podporządkowania ich władzy. Bo miejsce niezależnych, doświadczonych sędziów zajmą nowi. Czy będą swoi, czy będą niezależni? Na pewno będą musieli długo się uczyć tego zawodu. Będą też musieli pracować pod ciągłą presją władzy i dyscyplinarek.

Takie sądy nie będą ani sprawniejsze, ani wiarygodniejsze dla obywatela. Co więcej, jak wynika z badania fundacji Court Watch, za czasów rządów PiS zaufanie do sądów spadło.

Aż 45 proc badanych ocenia sądy negatywnie, a pozytywnie 32 proc.

Ten trend potwierdzają inne badania międzynarodowe, w tym Komisji Europejskiej. Sądom przestają też powoli ufać adwokaci i radcowie prawni. Co słychać w kuluarowych rozmowach.

Niepokorni sędziowie i niepokorni prokuratorzy wiedzą, że kolejne cztery lata nie będą łatwe jeśli wygra PiS. Mimo to nie rezygnują z obrony nie zależności. Mówią, że twarz się ma jedną, że zawód sędziego wybierali na spokojne i złe czasy. Że opowiedzenie się po stronie nie zależności i Konstytucji było biletem w jedną stronę, z pełnymi konsekwencjami.

Ale niezależnie od tego co wydarzy się po wyborach już zapisali się oni w historii wymiaru sprawiedliwości. To o nich będą kiedyś uczyć się młodzi prawnicy, to ich będzie stawiać się za przykład.

Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.


Komentarze

Masz cynk?