27 maja 2020

Szpitale z katolickim sumieniem. Decyzją PiS kobieta nie dowie się, gdzie legalnie przerwać ciążę

Z projektu ustawy o zawodzie lekarza PiS wykreślił obowiązek poinformowania pacjentki, gdzie może dokonać legalnej aborcji, gdy lekarz odmówi i powoła się na klauzulę sumienia. Ustawa wprowadza też do porządku prawnego określenie „dziecko poczęte"

Sejmowa komisja zdrowia debatowała 26 maja nad poprawkami do projektu zmiany ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. W ustawie jest mowa m.in. o klauzuli sumienia, na którą lekarz może się powołać zgodnie z art. 39.

W styczniu 2020 r. PiS wprowadził do projektu zmian ustęp 2 tego artykułu, który w przypadku powołania się na klauzulę nakazuje podmiotowi leczniczemu udzielić informacji o tym, gdzie świadczenie może zostać dokonane:

Teraz PiS zaproponował usunięcie tego ustępu, a komisja poparła tę zmianę. Jeżeli ustawa zostanie przyjęta w takim brzmieniu, pacjentce będzie można odmówić wykonania legalnego zabiegu refundowanego przez NFZ (np. aborcji w przypadku śmiertelnych wad płodu) i nie poinformować jej, gdzie takie świadczenie może uzyskać.

Dzisiaj ok. 16:30 odbędzie się w Sejmie głosowanie nad całą ustawą. Protestują posłanki i posłowie lewicy oraz organizacje walczące o prawa kobiet. Petycję w tej sprawie można podpisać na stronie Nasza Demokracja.

Jak zwracają uwagę posłanki Lewicy, ustawa wprowadza także do porządku prawnego określenie "dziecko poczęte" (m.in. art. 21 ust. 2).

I tak nie jest łatwo

„Przepis, który PiS właśnie usuwa z projektu ustawy jest pilnie potrzebny pacjentkom, którym w publicznym szpitalu odmówiono pomocy medycznej z powodu klauzuli sumienia” - komentuje prawniczka Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny Kamila Ferenc.

Bez niego pacjentki są bez słowa zbywane i nie otrzymują żadnej informacji, gdzie mogłyby uzyskać świadczenie zdrowotne, którego właśnie z powodu światopoglądu lekarza ich pozbawiono. W konsekwencji są zmuszone do podróżowania po całej Polsce od szpitala do szpitala, często w ciężkiej kondycji fizycznej i psychicznej.

„To niedopuszczalne, żeby publiczny system opieki zdrowotnej finansowany z naszych podatków pozostawiał pacjentki na łaskę losu tylko dlatego, że zetknęły się w gabinecie z klauzulą sumienia” - mówi Ferenc.

Kamila Ferenc w rozmowie z OKO.press przypomina, że rząd sam o takim obowiązku szpitala wspominał w stanowisku dla Komitetu Ministrów Rady Europy w 2019 roku. Komitet Ministrów RE podkreślił, żeby wpisać to bezpośrednio do prawa. I początkowo PiS umieścił przepis w ustawie. A teraz go wykreślił.

Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny monitoruje sytuację w szpitalach i sprawdza, czy pacjentki mają dostęp do legalnej aborcji - świadczenia refundowanego przez NFZ.

Wyniki monitoringu wskazują, że uzyskanie świadczenia jest bardzo trudne - lekarze przeciągają wydanie decyzji, powołują się na klauzulę sumienia, żądają opinii kolejnego lekarza.

Teraz będzie jeszcze trudniej.

Zobacz raporty Federy tutaj i tutaj.

„Czyn niegodziwy”

„Wychodzimy tu naprzeciw oczekiwaniom lekarzy”, podkreślił Bolesław Piecha, poseł PiS, były lekarz, b. wiceminister zdrowia, proponując podczas debaty w komisji wykreślenie ustępu 2. „Dzisiaj jest możliwość znalezienia sobie wszystkiego w internecie” - zapewnił.

Z propozycji ucieszyła się posłanka PiS Anna Siarkowska, która uznała, że konieczność wskazania innego podmiotu, który wykona świadczenie (jednak głównie chodzi tu o aborcję) to „niekonstytucyjne ograniczenie korzystania z wolności sumienia. Wskazanie takiego lekarza to współudział w czynie nieetycznym".

Ostro zareagowała posłanka Lewicy Marcelina Zawisza: „To jest skandaliczna zmiana. I tak w Polsce jest ogromny problem, bo nie jest świadczone coś, co jest zakontraktowane przez NFZ ze względu na klauzulę sumienia. A teraz jeszcze pacjentki będą musiały poszukiwać usługi, która jest realizowana przez państwo".

"Zostawiamy kobiety same sobie, to sytuacja absurdalna. Mówimy o obywatelkach Polski. Równie dobrze moglibyśmy powiedzieć o innych operacjach np. wyrostka. Jakiś lekarz stwierdzi, że nie będzie operował wyrostka. I kto ma teraz szukać tego lekarza?".

Za tę opinię posłanka Zawisza, bez zaskoczenia, została upomniana przez Tomasza Latosa (PiS, z zawodu lekarz radiolog), szefa komisji:

„Bardzo panią proszę, żeby pani nie mówiła o skandalu". Zdaniem Latosa porównanie aborcji do operacji wyrostka robaczkowego jest „mocno niestosowne". „Bardzo proszę państwa po lewej stronie, żeby wykazali się innego rodzaju empatią".

Marek Rutka z Lewicy przekonywał, że zmiana uderzy w niezamożne pacjentki, które nie będą mogły korzystać z zabiegu na koszt NFZ. Powołał się przy tym na art. 68 Konstytucji RP („Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych”).

Empatii wobec innych poglądów, o którą prosił przewodniczący Latos, nie miał jednak wiceprzewodniczący komisji Czesław Hoc (PiS, lekarz endokrynolog), nazywając legalną aborcję „czynem niegodziwym".

„Powołaniem lekarza, esencją zawodu, jest ochrona życia na wszelkim jego etapie. Ochrona życia to jest dla nas sacrum.

Namawianie lekarza, pośrednio lub bezpośrednio żeby dokonywał, albo miał informacyjny przymus we współudziale w czynie niegodziwym jest wbrew konstytucji.

Porównywanie operacji wyrostka do czynu niegodziwego, jakim jest śmierć dziecka poczętego to jest tak wielka przepaść etyczna i aksjologiczna, że nie powinniśmy w ogóle o tym dyskutować" - mówił Hoc.

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (ostatnio prawach uchodźców i uchodźczyń), prawach reprodukcyjnych, Kościele katolickim i polityce.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne