Poseł PiS Jarosław Sellin zarzucił posłom opozycji, że łamią prawo, "przesiadując" w sali posiedzeń po zakończeniu obrad. PO i Nowoczesna twierdzą, że nie łamią, bo posiedzenie Sejmu 16 grudnia wcale się nie zakończyło. I mają rację


Mamy do czynienia z nielegalnymi działaniami wysokich urzędników państwowych, jakimi są posłowie, na granicy prawa, dlatego że nie mają prawa przesiadywać w sali plenarnej Sejmu w sytuacji, kiedy posiedzenie Sejmu zostało zamknięte.

Jarosław Sellin, TVP Info - 26/12/2016

Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta


Posłowie mogą przebywać w sali, bo posiedzenie nie zostało zamknięte.


Do pewnego stopnia Sellin ma rację: posłowie nie powinni przebywać na sali po zamknięciu posiedzenia. Wprost mówi o tym zarządzenie marszałka Sejmu z 2008 r wydane przez Bronisława Komorowskiego.

Zgodnie z 11 paragrafem “poza posiedzeniem Sejmu sala posiedzeń Sejmu pozostaje zamknięta”. Wejść wtedy mogą do niej jedynie pracownicy Kancelarii Sejmu “w celu wykonywania obowiązków służbowych” oraz osoby wykonujące prace porządkowe czy remontowe.

“W wyjątkowych przypadkach” szef Kancelarii Sejmu może wydać zgodę na wstęp innych osób, ale posłowie Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej takiej zgody nie otrzymali.

Według stenogramu obrad Sejmu z 16 grudnia marszałek Marek Kuchciński (PiS) dopełnił formalności: wygłosił formułę “zamykam posiedzenie” i trzykrotnie uderzył o podłogę laską marszałkowską. Czy zatem posłowie .N i PO, którzy od tamtej nocy nieprzerwanie okupują salę posiedzeń, łamią prawo?

To zależy od odpowiedzi na pytanie, czy obrady 33 posiedzenia Sejmu, po przeniesieniu ich do Sali Kolumnowej, były legalne.

33 posiedzenie Sejmu wciąż trwa

Platforma i Nowoczesna nie kwestionują prawa marszałka Sejmu do przeniesienia obrad do Sali Kolumnowej. Twierdzą jednak, że głosowania, które tam się odbyły nie są ważne, ponieważ odbyły się z naruszeniem regulaminu Sejmu.

Przypomnijmy: marszałek Kuchciński nakazał Straży Marszałkowskiej by nie wpuszczała dziennikarzy do Sali Kolumnowej, a posłów opozycji nie wpuszczała wejściem w pobliżu stołu prezydium. Marszałek nie przyjmował zgłaszanych przez posłów opozycji wniosków formalnych, nie potwierdził zebrania się kworum (a wiele wskazuje na to, że go nie było) i pozwolił na głosowanie nad zblokowanymi poprawkami opozycji.

Jako że marszałek powiadomił posłów o wznowieniu posiedzenia w Sali Kolumnowej zaledwie kilka minut przed jego rozpoczęciem, można nawet uznać, że samo przeniesienie obrad było nieskuteczne.

Na takim stanowisku stoi m.in. konstytucjonalista dr hab. Ryszard Piotrowski. Według niego to, co działo się w Sali Kolumnowej, w ogóle nie było obradami Sejmu, a z tego powodu nieważne były odbywające się w niej głosowania i samo zamknięcie posiedzenia przez marszałka.

“Skoro w Sali Kolumnowej nie odbywało się posiedzenie, możliwe jest jego kontynuowanie od momentu, w którym marszałek zarządził przerwę po zablokowaniu mównicy i dostrzeżeniu braku kworum”

– mówi Piotrowski w rozmowie z OKO.press.

Gdyby marszałek Kuchciński uznał argumentację opozycji, mógłby wznowić obrady 33 posiedzenia i ponowić głosowania. Zaprzeczył jednak zarzutom i utrzymuje, że wszystko odbyło się w zgodzie z regulaminem Sejmu.

Zresztą, jest już za późno na zmianę zdania. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia odbyło się posiedzenie Senatu, który zaakceptował część ustaw przegłosowanych w Sali Kolumnowej. 29 grudnia, prezydent Andrzej Duda podpisał pierwszą z nich, tzw. ustawę dezubekizacyjną.

Podważyć legalność uchwalenia ustaw w Sali Kolumnowej może jeszcze Trybunał Konstytucyjny, ale po zakończeniu kadencji prezesa Andrzeja Rzeplińskiego został już całkowicie podporządkowany PiS-owi.

Granice praw opozycji

Mimo zarzutów o nielegalnej okupacji posłowie opozycji zapowiadają kontynuację protestu.

“Jeżeli 11 stycznia marszałek Sejmu rozpocznie 34. posiedzenie Sejmu jakby nigdy nic i będzie mówić: Polacy, nic się nie stało, to naszej zgody na to nie będzie i będziemy stanowczo protestować w różnych formach” – zapowiadał 30 grudnia  w radiowej Trójce Ryszard Petru, lider Nowoczesnej. Nie chciał zdradzić, jakie to będą formy, ale zapewnił, że uzgodnił z Grzegorzem Schetyną, przewodniczącym PO.

Czy wciąż będzie można bronić legalności działania posłów opozycji, jeśli zablokują prowadzenie obrad 34 posiedzenia Sejmu?

Na pewno będzie to naruszenie regulaminu Sejmu, który nakazuje posłom stosowanie się do poleceń marszałka (art. 7). Marszałek będzie miał prawo wykluczyć z posiedzenia posłów, którzy uniemożliwiają jego prowadzenie (art. 155) oraz nałożyć na nich kary finansowe (art. 23).

Osobną kwestią jest pytanie, czy takie naruszenie regulaminu byłoby uzasadnione interesem publicznym i czy groziłoby odpowiedzialnością karną (art. 231.1 kk): “Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

W opinii dr. hab. Piotrowskiego w tym wypadku prawo opozycji do wyrażenia protestu powinno ustąpić przed konstytucyjną zasadą reprezentacji politycznej (art. 4.2. Konstytucji).

“Utrudnianie opozycji udziału w stanowieniu prawa nie może być wystarczającym powodem do zaniechania stanowienia prawa w ogóle i sparaliżowania prac parlamentu – mówi OKO.press Piotrowski. – Wszyscy posłowie wybrani w wyborach są przedstawicielami narodu. Działalność opozycji nie może blokować systemu przedstawicielskiego”.


Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym