0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

O tym, że Krzysztof Berenda – szef warszawskiej redakcji RMF FM – i Marek Balawajder – do 9 lutego 2024 szef informacji całego RMF FM – regularnie bywali w siedzibie PKN Orlen w Warszawie, słyszeliśmy już, zbierając materiały do tekstu „Radio, Muzyka, Orlen. Tajemnicze związki największego polskiego radia ze spółką Obajtka”. Jesienią 2023 roku opisaliśmy jak mocno RMF FM promował Daniela Obajtka i koncern, którego był wówczas prezesem. Z kolei Orlen był jednym z największych reklamodawców wśród spółek skarbu państwa i zatrudnił żonę szefa informacji RMF FM w spółce zależnej. Opisaliśmy też, jak krakowska stacja łagodnie momentami obchodziła się z rządzącymi, a rzeką płynęły do niej pieniądze za reklamy od spółek skarbu państwa i instytucji państwowych.

Przeczytaj także:

5 lutego sprawa wróciła wraz z materiałem opublikowanym przez Onet – dziennikarz śledczy portalu Jacek Harłukowicz ujawnił, którzy przedstawiciele mediów szczególnie często bywali w siedzibie Orlenu. Z tekstu można wywnioskować, że Balawajder i Berenda mieli być tam drugimi z najczęstszych gości po Piotrze Nisztorze z „Gazety Polskiej”.

W artykule Onetu wątek panów z RMF FM był tylko jednym z kilku. Dotarliśmy więc do ich pełnej listy wejść do Orlenu, by zgłębić temat.

„Nie miałem nic wspólnego z zatrudnieniem mojej żony”

Lista nie obejmuje całego okresu rządów Daniela Obajtka w Orlenie (został prezesem spółki w lutym 2018 roku) a jedynie czas od marca 2019 roku.

Według listy Marek Balawajder od 2019 roku był w siedzibie Orlenu w Warszawie minimum 9 razy (2 października 2019 roku, 1 września 2021 roku, 7 grudnia 2021, 18 maja 2022 roku, 13 grudnia 2022, 1 lutego 2023, 13 kwietnia 2023, 15 maja 2023, 20 czerwca 2023 roku. W trakcie tych wizyt Balawajder 7 razy odwiedzał Adama Buraka – to były wiceprezes PKN Orlen, członek zarządu ds. komunikacji i marketingu. Burak przed „dobrą zmianą” był dziennikarzem Polsatu, a w czasach „dobrej zmiany” zrobił błyskawiczną wręcz karierę – od rzecznika mało istotnego Stadionu Wrocław, poprzez stanowiska dyrektorów marketingu i komunikacji w dużych spółkach skarbu państwa (PZU, Lotos, Orlen) kontrolowanych przez PiS, aż po zarząd tej największej firmy w Polsce. W Orlenie był zaufanym człowiekiem Obajtka.

Tylko raz Balawajder odwiedzał jednocześnie Buraka i Obajtka – obaj są wpisani na liście. Także raz Agatę Pniewską – przez długi czas była dyrektorem marketingu sportowego, sponsoringu i eventów w Orlenie. O ile pozostałe wizyty trwały zazwyczaj do godziny, o tyle w tym konkretnym przypadku Balawajder spędził w centrali Orlenu aż 5 godzin i 49 min.

Z jakich powodów Balawajder pojawiał się w siedzibie PKN Orlen? Nie odpowiada na nasze pytanie. „Zaznaczam, że w czasie poprzednich rządów np. PO-PSL również wielokrotnie spotykałem się z różnymi ministrami, dyrektorami, prezesami” pisze za to, nie tłumacząc, w jakim celu to robił. Gdy jesienią ub.r. pytaliśmy go o wizyty w siedzibie PKN Orlen, Balawajder odpowiedział „z racji pełnionej funkcji spotykam się z różnymi ludźmi – prywatnie i zawodowo”.

Rzecznik prasowy Grupy RMF FM, Krzysztof Głowiński tłumaczy natomiast regularną obecność Balawajdra w Orlenie tak: Był tam „w tym samym celu”, co Krzysztof Berenda, czyli „przygotowując relacje, wywiady i inne materiały dziennikarskie”.

Sprawdzamy zatem. Na stronie RMF24.pl przeglądamy dorobek Balawajdra – to głównie sprawy kryminalne i lokalne z Krakowa. To w Krakowie Balawajder urzęduje i tam też ma – wg naszych źródeł – świetne kontakty w policji, w której wcześniej pracowała jego żona. W portfolio Balawajdra jest też nieco polityki ogólnopolskiej.

Wśród 124 publikacji, które wyszukiwarka portalu RMF24.pl przypisuje Balawajdrowi od jesieni 2019 roku (jego pierwsza wizyta w siedzibie koncernu Obajtka – według listy wejść i wyjść), znajdujemy tylko jeden tekst, który jest związany z Orlenem. Przy czym powstał on 2 tygodnie… przed pierwszą wizytą z listy. Na RMF24.pl nie udaje nam się znaleźć żadnej „relacji, wywiadu czy innego materiału dziennikarskiego” na temat Orlenu autorstwa lub współautorstwa Balawajdra.

Pytamy Balawajdra, czy jego wizyty miały może coś wspólnego z zatrudnieniem jego żony w spółce powiązanej z PKN Orlen. Kategorycznie zaprzecza. „Jak już Panu pisałem, nie miałem nic wspólnego z zatrudnieniem mojej żony” zaznacza.

Jesienią ubiegłego roku początkowo próbował nas w rozmowie przekonać, że nie wie, gdzie jego żona pracuje. Dopiero po czwartym z kolei dopytaniu przyznał, że jednak wie.

Jeden z 18

Krzysztof Berenda – szef warszawskiego oddziału RMF – wg księgi wejść-wyjść siedzibę Orlenu odwiedzał częściej niż jego szef – min. 15 razy.

(14 marca 2019 roku, 22 maja 2019, 28 czerwca 2019, 11 września 2019, 13 lutego 2020, 19 marca 2020, 14 lipca 2020, 30 listopada 2020, 8 grudnia 2020, 10 grudnia 2020, 18 marca 2021, 12 lipca 2021, 19 października 2021, 28 lipca 2022, 27 czerwca 2023).

W trakcie tych wizyt Berenda 8 razy odwiedzał Daniela Obajtka, a 7 razy Adama Buraka. O ile te pierwsze wizyty rzadko trwały dłużej niż godzinę, o tyle te drugie – bywało i że prawie 4,5 godziny. Na przykład 10 grudnia 2020 roku Berenda odwiedził wiceprezesa Buraka o 17:05, a opuścił biuro Orlenu dopiero o 21:27.

Według naszych źródeł w RMF Berenda utrzymuje „koleżeńskie relacje” z Burakiem. Berenda się tego wypierał, twierdząc, że to relacje stricte dziennikarskie. „Ja ich (także Obajtka – red.) traktuje jako polityków” przekonywał.

Berenda nie chciał z nami rozmawiać telefonicznie. Smsem prosił o pytania mailem. Nadesłane odpowiedzi zostały najwyraźniej uzgodnione ze stacją. W mailu Berenda nie odpowiadał na wszystkie pytania, tylko – jak tłumaczył – „uzupełniał” to, co wysłał nam wcześniej rzecznik Grupy RMF. W siedzibie Orlenu bywał: „żeby zbierać informacje. Na tym polega nasza praca”. „Każda moja aktywność zawodowa dotyczy zdobywania informacji, weryfikowania ich i podawania słuchaczom tylko rzetelnych Faktów” dodawał. Rzecznik prasowy Grupy RMF Krzysztof Głowiński tłumaczy jego wizyty w Orlenie podobnie: miało być to „przygotowywanie relacji, wywiadów itp. materiałów dziennikarskich”.

Sprawdzamy.

Spośród 1360 artykułów na portalu RMF24.pl, które od marca 2019 roku do października 2023 roku przypisywane są Berendzie, przyglądaliśmy się tylko takim poświęconym Orlenowi, spółkom od niego zależnym, ewentualnie osobie Daniela Obajtka. Doliczyliśmy się ich 18.

Powstały one albo na bazie tego, co powiedział prezes Obajtek w studiu RMF FM (rozmowy przeprowadzał głównie Berenda), albo w oparciu o:

Szukamy wśród nich tekstów, które powstałyby w ciągu 3 dni od wizyty Berendy w siedzibie Orlenu, czyli mogły być tego efektem. Znajdujemy taki tylko jeden. To krótki wywiad z Obajtkiem o tym, co zrobi Orlen z przejętą właśnie Polska Press Grupą. Rozmowa powstała 8 grudnia 2020 roku i tego dnia też Berenda odwiedzał Orlen (z listy wynika, że szedł do wiceprezesa Buraka). Wizyta trwała 45 minut, zakończyła się o 13:00 – a 2 godziny i 15 minut później ukazał się krótki wywiad na stronach RMF24.pl.

Jeszcze jedna publikacja miała miejsce 5 dni od wizyty, ale trudno ocenić czy to jej efekt, czy nie.

Co ciekawe, częściej Berenda odwiedzał Orlen już… po publikacji materiału o koncernie lub Danielu Obajtku. Na liście znajdujemy 3 wizyty, które miały miejsce krótko po takich publikacjach. Przykład? 10 grudnia 2020 roku, dwie godziny po tym, gdy na stronie RMF24.pl ukazał się wywiad z prezesem na temat przejęcia Polska Press, Berenda odwiedził po południu wiceprezesa Buraka i przebywał u niego prawie 4,5 godziny.

Zapytaliśmy Krzysztofa Berendy, czy przygotowywał jakiś wywiad – rzekę z Adamem Burakiem. Nie odpowiedział na pytanie.

Ani w publikacjach Berendy, ani Balawajdra na temat Orlenu nie znajdujemy nazwiska wiceprezesa Buraka, choć to do niego kolędowali obaj dziennikarze najczęściej – 15 z 24 razy. Na stronach PKN Orlen czytamy, że Burak zajmował się: „komunikacją korporacyjną, marketingiem, marketingiem sportowym, sponsoringiem i eventami”.

"Efektem (wizyty – red.) nie zawsze musi być konkretny materiał”

Jeden z pracowników RMF twierdzi, że jeśli radio uzyskuje własnego newsa, to zawsze powinien też trafić na strony www. „Mało prawdopodobne, by się tak nie stało” dodaje. Inne źródło twierdzi, że nie zawsze wszystkie materiały, które słychać na falach RMF, trafiają na strony www. „Ale te, które się nie dostały, są do wygrzebania z archiwum anteny” zaznacza.

Prosimy więc Balawajdra, Berendę i rzecznika Grupy RMF o linki do materiałów, które powstały po konkretnych ich wizytach w siedzibie Orlenu.

Nie dostajemy żadnych. Balawajder i Berenda po prostu ignorują naszego maila. Rzecznik RMF odpisuje za to obszernie. Ale też żadnego materiału, który powstałby po wizytach Berendy i Balawajdra w siedzibie Orlenu nie podsyła.

„Nie każdy wyemitowany na antenie radiowej dźwięk lub materiał ma swój odpowiednik w portalu internetowym. (…) Efektem (wizyty – red.) nie zawsze musi być konkretny materiał, ale również pozyskanie szczegółowej i unikalnej wiedzy wykorzystywanej przez dziennikarzy w ich codziennej pracy, często wiedzy zakulisowej, czasem nieformalnej. Im więcej spotkań z potencjalnymi źródłami, tym pełniejszą i bliższą prawdy wiedzę możemy przekazywać naszym odbiorcom”, tłumaczy za to rzecznik.

Wypunktowuje ważne wydarzenia w historii Orlenu od 2019 roku („Luty 2018 – Rozpoczęcie procesu fuzji Orlenu z Lotosem; Kwiecień 2018 – Rozpoczęcie due dilligence przy fuzji …”).

Rzecznik argumentuje, że dziennikarze RMF FM o tym wszystkim pisali.

Nadal jednak nie podaje ani jednego materiału dziennikarskiego autorstwa lub współautorstwa Berendy czy Balawajdra, który powstałby po którejkolwiek z ich 24 wizyt w Orlenie.

„Nie pamiętam Krzyśka Berendy na tych konferencjach, ale nie wykluczam, że tam był”

Może więc wejścia z listy to wizyty na konferencjach prasowych, których ma być nawet ok. 40 w skali roku? Z relacji dziennikarzy, którzy bywają na konferencjach w Orlenie, wynika, że w takim przypadku ochrona nie spisuje ich danych, ani nie odnotowuje dokładnych godzin wejścia i wyjścia.

Łukasz Frątczak, dziennikarz TVN24, współautor reportaży o fuzji Orlenu i Lotosu, oraz sprzedaży tego ostatniego Saudi Aramco, w ostatnich latach 4-krotnie bywał na konferencjach prasowych w Orlenie. „Zawsze odbywały się w holu, przy wejściu. Tylko panie hostessy odhaczały sobie moje nazwisko na liście lub dopisywały do niej i dostawałem opaskę na rękę – taką jak do klubu. Nigdy nie byłem sprawdzany przez ochronę” zaznacza Frątczak. Dziennikarz nie mógł więc się znaleźć na liście wejść i wyjść centrali Orlenu.

Frątczak podkreśla, że przez bramki i ochronę trzeba było przejść tylko, jeśli wchodziło się na piętra budynku, do jego zasadniczej części. Dopiero wtedy spisywano dane wchodzących.

Andrzej Kublik, dziennikarz ekonomiczny „Gazety Wyborczej”, który na konferencjach prasowych w Orlenie za czasów Obajtka był kilka razy, opisuje to bardzo podobnie. „Przy wejściu głównym hostessy pytały, czy jestem z prasy. Sprawdzały, czy jestem na liście i odhaczały. I tyle”, opisuje Kublik. Mówi, że rzadko – jemu 2 razy – zdarzyły się konferencje w dużej sali konferencyjnej, albo na pięterku. „Dopiero przy wejściu do części z pomieszczeniami biurowymi strażnik sprawdzał dokumenty” – zaznacza Kublik.

Rzeczniczkę PKN Orlen Edytę Olkowicz prosimy o listę konferencji prasowych w ich siedzibie w Warszawie. Twierdzi, że takiej nie ma i że dat nie można odtworzyć.

Potwierdza nam, że jeśli konferencje były w atrium przy wejściu to: „Nie było konieczności, by dziennikarze pobierali przepustki i wchodzili na teren i się »odbijali«". Ale też dodaje, że bywały konferencje w innych częściach siedziby Orlenu i wtedy już dziennikarze pobierali przepustki, czyli byli spisywani.

„Nie pamiętam Krzyśka Berendy na tych konferencjach, ale nie wykluczam, że tam był. Na pewno nigdy tam nie widziałem Marka Balawajdra. Znam go jeszcze z Krakowa i na pewno bym się przywitał” – przypomina sobie jeszcze Frątczak z TVN24.

Dziennikarze „Czarno Na Białym” chcieliby mieć taki dostęp do prezesa Obajtka jak Berenda czy Balawajder. Bo co najmniej sześć razy prosili go o wywiad. Bezskutecznie. „Na początku ludzie z Orlenu odwlekali decyzję, aż usłyszeliśmy, że nie ma czasu. Po pierwszym naszym materiale o Obajtku już w ogóle nie odpowiadali na nasze prośby o wywiad. Absolutna cisza” wspomina Frątczak.

Realizując materiał „Do spółki z PiS. Parakampania” razem z Grzegorzem Łakomskim próbowali w Karpaczu porozmawiać z Obajtkiem. „Całe jego otoczenie robiło wszystko, by to uniemożliwić”, opisuje Dariusz Kubik, dziennikarz TVN, współautor materiałów o PKN Orlen.

Przypomnijmy – w archiwach RMF FM samych długich i studyjnych wywiadów z Obajtkiem przeprowadzonych w ostatnich 3 latach znaleźliśmy 7. Teraz dowiedzieliśmy się o ósmym, już nagranym, który się jednak... nie ukazał. Miano go wyemitować następnego dnia, ale zanim to się stało (początek listopada 2022 roku), TVN opublikował wspomniany reportaż „Do spółki z PiS. Parakampania” o 22 menadżerach Orlenu, którzy wpłacali identyczne kwoty na kampanię wyborczą dwóch polityczek PiS: Beaty Szydło i Joanny Kopcińskiej. W wywiadzie dla RMF FM nie padło o to ani jedno pytanie, więc zespół zażądał jego zdjęcia.

„Jest degrengolada i podła atmosfera”

W listopadzie 2023 roku zaczął się duży odpływ pracowników z RMF FM. W grudniu z zamiarem przejścia do TVP Info z RMF rozstali się reporter sejmowy Roch Kowalski oraz Katarzyna Staszko prowadząca „Fakty”. Na Woronicza trafiła też Amelia Panuszko – wydawczyni publicystyki w RMF. Jonasz Jasnorzewski – szef zespołu wydawców publicystyki – oraz Paweł Balinowski kolejny reporter – przechodzą do TVP Info dopiero w marcu. Lubelski korespondent RMF Krzysztof Kot przeszedł do „Dziennika Wschodniego”, zaś korespondent z Trójmiasta – Kuba Kaługa – odszedł po 12 latach pracy z mikrofonem dla krakowskiej stacji. Reporter polityczny Mariusz Piekarski z większym stażem – 17 lat – też ją właśnie opuszcza. Press Serwis podaje więcej przykładów osób, które pożegnały się ze stacją. „Tylko w grudniu doliczyliśmy się 10 osób, które odeszły z redakcji RMF FM, w Warszawie i z regionów. Także z RMF24 odchodzili” – twierdzi nasze źródło. Dolicza się 14 osób z redakcji, które odeszły w ciągu ostatnich 3 miesięcy – to jest po wyborach i publikacji tekstu „Radio, Muzyka, Orlen”. Nasi rozmówcy potwierdzają – to niespotykana od dawna skala odejść z tej stacji.

Powodów tej fali rezygnacji ma być kilka. Reporterzy mają skarżyć się na wydawców w Krakowie, powodem mają być też dziwne związki z przedstawicielami rządzących, jakie opisaliśmy 3 miesiące temu. „Jest degrengolada i podła atmosfera. Ludzie patrzą, jak się stąd zawinąć” – mówi nam jeden z pracowników.

Rzecznik Grupy RMF tłumaczy odejścia zmianami w TVP. To właśnie tam – zwłaszcza do TVP Info – odeszło wielu dziennikarzy, nie tylko z RMF FM, ale też z innych redakcji.

Wg pracowników stacji, odejścia mają być też spowodowane brakiem działań firmy w związku ze zgłoszeniami o przypadkach zachowań mobbingowych i postępowaniem, jakie prowadził w tej sprawie Bauer – właściciel Grupy RMF. Wg naszych rozmówców brak jego efektów. „Odsyłają nas od Annasza do Kajfasza. Usłyszeliśmy, że Bauer zamknął postępowanie i zostawił decyzję Grupie RMF” – twierdzi nasze źródło.

Marek Balawajder – pod jego adresem miało padać najwięcej oskarżeń w tym postępowaniu – przestał pojawiać się na zebraniach redakcji od dnia wyborów – wtedy miał się poczuć źle. Dwie osoby twierdzą, że sporadycznie – kilka razy – pojawiał się od tego momentu na kolegiach. „Czasem ktoś mówi, że Marek coś napisał, albo kazał coś zrobić. Wyglądało to tak, jakby odsunął się w cień i zarządzał z tylnego fotela” twierdzi nasze źródło. „Normalnie pracuję” – przekonywał nas Balawajder na początku lutego 2024 roku. „Jest na urlopie”, twierdził z kolei rzecznik prasowy stacji.

W pierwszych dniach lutego pytaliśmy rzecznika RMF, czemu nadal brak informacji na temat efektów postępowania antymobbingowego. „Nie zakończyło się. Wnioski będą formułowane po zakończeniu tej procedury” odpisał nam Krzysztof Głowiński. Dopytujemy więc, co jeszcze dzieje się w tym postępowaniu, skoro „nie zostało zakończone”?

Następnego dnia nie dostajemy odpowiedzi od rzecznika Głowińskiego, który – co trzeba zaznaczyć – z reguły odpowiada nam szybko. Za to dzień po wysłaniu ostatniego pytania, wieczorem 9 lutego, dostajemy informację od pracowników stacji – RMF FM rozstaje się z Balawajdrem.

Wg oświadczenia prezesa Kazimierza Gródka, to efekt postępowania antymobbingowego. „Nie potwierdziły się zarzuty mobbingu w rozumieniu kodeksu pracy. Miały jednak miejsce zachowania, które zostały uznane za naruszenie naszego kodeksu postępowania”, tłumaczył Gródek.

Niektórzy pracownicy mówią nam, że ta decyzja spowodowana jest raczej opisanymi związkami RMF z Orlenem, niż wynikami postępowania antymobbingowego.

Balawajder do TVP?

Dwa dni przed rozstaniem Balawajdra ze stacją, z 2 źródeł otrzymaliśmy informację, iż PSL miał starać się o stanowisko dla niego w TVP. Konkretnie – w radzie nadzorczej. Miało się to dziać przy wsparciu szefa tej partii Władysława Kosiniaka-Kamysza, a miał się tym zajmować Janusz Sejmej z PSL, obecnie rzecznik prasowy Ministerstwa Obrony Narodowej, a kiedyś dziennikarz TVP.

„Marek i Władek bardzo się lubią. Wielokrotnie to widziałem. Trzeba było się bronić przed Kosiniakiem-Kamyszem, bo tak go nam wpychali” – twierdzi pracownik stacji.

Sprawdzamy. Wywiadów z liderem PSL w RMF faktycznie było przez ostatnie 3 lata sporo – znajdujemy ich aż 17. Im bliżej wyborów 15 października, tym więcej w RMF wywiadów z Kosiniakiem-Kamyszem. W ciągu pół roku przed wyborami było ich aż 9. Bywały nawet dwa w ciągu 8 (21 i 29 czerwca 2023 roku), a nawet 6 dni (10 i 16 października).

Z drugiej jednak strony lider PSL należy do czołowych polskich polityków, może więc być pożądanym gościem pasma publicystycznego każdego medium.

Zapytaliśmy więc poprzez biuro prasowe ludowców oraz biuro poselskie Kosiniaka-Kamysza, czy faktycznie lider PSL starał się, by Marek Balawajder znalazł pracę w nowej TVP, a jeśli tak, to z jakich powodów – i na jakie stanowisko miał być przygotowywany. Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Piotra Zemłę – prawnika, który 20 grudnia został szefem rady nadzorczej TVP – pytamy, czy Balawajder miał trafić do TVP. „Nic o tym nie wiem” – odpowiada Zemła.

Janusz Sejmej, rzecznik MON: „Pierwsze od pana słyszę, bym z kimkolwiek w telewizji rozmawiał na temat Marka Balawajdra. Z ręką na sercu” – zapewnia. Przyznaje, że zna się z szefem informacji w RMF FM, bo jako dziennikarze z Krakowa czasem współpracowali.

Balawajder zaprzecza, by starał się o posadę w TVP i by pomagali mu w tym ludzie z PSL.

Wg naszego źródła transfer Balawajdra do TVP miał zablokować minister aktywów państwowych Borys Budka. Nie udało nam się potwierdzić tej informacji. W odpowiedzi na nasze pytania resort aktywów państwowych podesłał jedynie informację, iż TVP nie podlega ich ministerstwu – choć nic takiego nie twierdziliśmy.

Wina Agory?

Dwie osoby z redakcji mówią nam, że szefostwo tłumaczyło pracownikom materiał OKO.press „Radio Muzyka Orlen” działaniami… konkurencji. „Nie powiedzieli tego wprost, ale dawali do zrozumienia, że to dzieło Agory”, twierdzi jedno źródło. „To miała być działalność piątej kolumny Agory. Ale nie padało to oficjalnie” – zaznacza drugi informator.

Pytamy rzecznika RMF FM, czy w redakcji faktycznie sugerowano, że test został zainspirowany przez Agorę – właścicielkę konkurencyjnego Radia Zet i sieci innych stacji. „A został zainspirowany?” – odpowiada rzecznik Głowiński.

Prosimy więc o komentarz rzeczniczkę Agory. „Ta sugestia jest tyleż absurdalna, co żenująca” odpowiada Anna Marucha, dyrektor komunikacji korporacyjnej w Agorze.

;

Udostępnij:

Krzysztof Boczek

Ślązak, z pierwszego wykształcenia górnik, potem geograf, fotoreporter, szkoleniowiec, a przede wszystkim dziennikarz, od początku piszący o podróżach i rozwoju, a od kilkunastu lat głównie o służbie zdrowia i mediach. Zaczynał w Gazecie Wyborczej w Katowicach, potem autor w kilkudziesięciu tytułach, od lat stały współpracownik PRESS, SENS, Służba Zdrowia. W tym zawodzie ceni niezależność.

Komentarze