16 maja 2020

Po filmie Sekielskich abp Polak zawiadamia Watykan. Bp Janiak może stracić urząd. Wreszcie

”Zwracam się do Stolicy Apostolskiej o wszczęcie postępowania” - napisał prymas abp Wojciech Polak po dzisiejszej premierze filmu „Zabawa w chowanego”. Jego antybohater, bp Edward Janiak, może zostać usunięty z urzędu. O tuszowaniu przez niego pedofilii Kościół wiedział wcześniej

Dzisiaj o 10:00 premierę na YouTube miała „Zabawa w chowanego”, kolejny film braci Sekielskich pokazujący zjawisko pedofilii w polskim Kościele. Opowiada historię księdza Arkadiusza Hajdasza oraz chroniącego go biskupa Edwarda Janiaka.

Po sześciu godzinach od premiery film miał milion wyświetleń.

View post on Twitter

W reakcji na ten film oświadczenie wydał prymas Polski, arcybiskup gnieźnieński Wojciech Polak:

”Ze względu na przedstawione w filmie informacje, jako Delegat Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, zwracam się poprzez Nuncjaturę do Stolicy Apostolskiej o wszczęcie postępowania nakazanego przez motu proprio papieża Franciszka dotyczącego zaniechania wymaganego prawem działania” - napisał abp Polak.

Arcybiskup stwierdził też, że film pokazał, jak ”nie dochowano obowiązujących w Kościele standardów ochrony dzieci i młodzieży”, w tym „niewypełnienie obowiązków nałożonych na przełożonego przez prawo kościelne”.

Takim obowiązkiem - jak podkreśla abp Polak - jest wszczęcie dochodzenia kanonicznego oraz zawieszenie duchownego w czynnościach za każdym razem, gdy do biskupa lub kurii trafi „prawdopodobna wiadomość o wykorzystaniu seksualnym osoby małoletniej przez księdza”.

Z filmu braci Sekielskich dowiadujemy się, że ksiądz molestował co najmniej trzech chłopców około 20 lat temu w dwóch parafiach w diecezji kaliskiej. Słyszymy też nagranie rozmowy rodziców jednej z ofiar z ks. Hajdaszem z 2016 roku, na którym zapewnia, że biskup kaliski Edward Janiak wie o całej sprawie.

OKO.press ujawniło jeszcze jeden przypadek krycia księży pedofilii przez bp. Janiaka:

Co grozi bp. Janiakowi

Mamy więc dowód na to, że bp Janiak już wtedy wiedział o przestępstwach podległego mu księdza, ale nic z tym nie zrobił. Jak wskazał prymas, zgodnie z prawem kanonicznym bp Janiak powinien był wszcząć postępowanie kościelne.

Zgodnie z przepisami papieskiego listu apostolskiego, z 2001 roku, jeśli biskup „otrzyma wiadomość, przynajmniej prawdopodobną, o popełnieniu przestępstwa przeciw szóstemu przykazaniu Dekalogu, popełnionego przez duchownego z osobą nieletnią poniżej osiemnastego roku życia” to po przeprowadzeniu wstępnego badania powinien powiadomić watykańską Kongregację Nauki Wiary.

Ten przepis w polskim Kościele przez lata był martwy. M.in. dlatego, że brakowało przepisów, na podstawie których można by karać biskupów za jego nieprzestrzeganie. Tę lukę wypełnił list apostolski papieża Franciszka z 2016 roku.

Zgodnie z nim w przypadku nadużyć wobec nieletnich biskupa można usunąć ze stanowiska, gdy „w poważnym stopniu uchybił sumienności, której wymaga od niego jego urząd duszpasterski, nawet jeśli nie było w tym jego poważnej winy moralnej” i jeśli „wyrządził poważne krzywdy innym, czy to osobom fizycznym, czy całej wspólnocie”.

Biskup kaliski po zgłoszeniu prymasa może więc pożegnać się ze stanowiskiem.

Czym zawinił bp Janiak

Reakcja abp. Polaka jest jednak mocno spóźniona. O tym, że bp Janiak chronił podległych mu księży, ignorując przepisy prawa kanonicznego, było wiadomo już od dawna. ”Zabawa w chowanego” wspomina o tym, że Janiak był zaangażowany także w ukrywanie ks. Pawła Kani, którego przerzucały miedzy sobą diecezje wrocławska i bydgoska, gdy wyszło na jaw, że molestuje młodych chłopców.

Janiak jako wrocławski biskup pomocniczy dostał zgłoszenie od wikarego i ministranta, których ks. Kania próbował molestować. Nic z tym jednak nie zrobił.

O historii ks. Kani od kilku lat pisze szczegółowo „Gazeta Wyborcza”, został wspomniany nawet w poprzednim filmie Sekielskich. W końcu, w lutym 2020 roku zapadł nieprawomocny jeszcze wyrok, nakazujący obu diecezjom zapłacenie ofierze Kani 300 tys. zł.

Jak mówił nam jego prawnik, „Sąd uznał, że biskupi wrocławski i bydgoski bezpośrednio przyczynili się do wyrządzenia szkody mojemu klientowi przez lekkomyślne powstrzymanie się przed ograniczeniem mu kontaktów z dziećmi”.

Jeśli abp. Polak uznał, że zaniedbania bp. Janiaka kwalifikują się do złożenia zawiadomienia do Watykanu, powinien też poinformować Stolicę Apostolską o przewinach pozostałych biskupów, chroniących ks. Kanię. Bogatą dokumentację w tej sprawie zgromadził Sąd Okręgowy w Bydgoszczy.

Jak pisaliśmy, zaangażowanych w aferę było czterech biskupów i jeden kardynał:

arcybiskup Marian Gołębiewski – za czasów ks. Kani kierował archidiecezją wrocławską, obecnie emerytowany,

kardynał Henryk Gulbinowicz – arcybiskup emeryt diecezji wrocławskiej,

arcybiskup Józef Kupny – kieruje archidiecezją wrocławską od 2013 roku,

biskup Jan Tyrawa – do dzisiaj kieruje diecezją bydgoską,

biskup Edward Janiak – w czasie działalności ks. Kani wrocławski biskup pomocniczy, a obecnie biskup diecezji kaliskiej.

Kolega Edwarda P.

To nie wszystko. Na bp. Janiaku ciąży też odpowiedzialność za ignorowanie sprawy ks. Edwarda P. Ks. Edward w 2002 roku został skazany za molestowanie dwóch chłopców w Pszennie na półtora roku więzienia, w zawieszeniu na trzy lata. Był bohaterem jednej z najgłośniejszych afer pedofilskich na Dolnym Śląsku.

Bp Janiak, ówczesny biskup pomocniczy archidiecezji wrocławskiej był jego dobrym znajomym. Razem kończyli seminarium, tego samego dnia przyjmowali święcenia kapłańskie we Wrocławiu. Mieszkańcy Pszenna wspominali, że Janiak często gościł u P. w parafii.

W 2003 roku Janiak zapewnia, że „Ksiądz Edward już nigdy nie będzie mógł pełnić posługi kapłańskiej”. W lokalnej prasie biskup wyjaśnia, że P. trafi do domu księży emerytów lub do domu opieki nad chorymi. Ale Janiak kłamie.

Już trzy lata później, w 2006 roku, ksiądz P. zostaje proboszczem w pobliskim Brożcu.

Był nim aż do 2013 roku. Wtedy sprawę opisują „Gazeta Wrocławska” i TVN24. Wybucha afera. Kuria najpierw broniła duchownego: czteroletni okres próby minął, więc prawnych przeszkód do pełnienia posługi nie ma. Potem jednak usuwa księdza.

Edward P. pojawił się ponownie w 2019 na rekolekcjach. W OKO.press szczegółowo opisaliśmy perypetie ks. Edwarda oraz działania wrocławskich biskupów, którzy przez prawie 20 lat otaczali duchownego opieką.

Po tym, jak OKO.press ujawniło tę sprawę, kuria wrocławska obiecała powiadomić Watykan o sprawie ks. Edwarda P. Ponad 19 lat po zawiadomieniu prokuratury przez matkę jednego z molestowanych chłopców.

Abp Wojciech Polak jako Delegat Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży zapewne wiedział o tych wszystkich przewinieniach bp. Edwarda Janiaka. Dlaczego nie powiadomił o nich Watykanu wcześniej?

Udostępnij:

Sebastian Klauziński

Dziennikarz zespołu śledczego. Pracował w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. Od 2018 roku w OKO.press. Finalista Nagrody Radia ZET oraz Nagrody im. Dariusza Fikusa za cykl tekstów o “Układzie wrocławskim”. Trzykrotnie nominowany do nagrody Grand Press.

Daniel Flis

Dziennikarz śledczy. W OKO.press od 2016 r., wcześniej pisał dla „Gazety Wyborczej”. Absolwent filozofii na UW i Polskiej Szkoły Reportażu, stypendysta OCCRP. Był nominowany do nagród dziennikarskich.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne